Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ursula K. Le Guin
‹Lewa ręka ciemności›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLewa ręka ciemności
Tytuł oryginalnyThe Left Hand of Darkness
Data wydania31 stycznia 2011
Autor
PrzekładLech Jęczmyk
Wydawca Książnica
CyklHain
ISBN978-83-24579-32-7
Format288s. 125×195mm
Cena24,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Po śniegu, coraz ku dzikszej krainie
[Ursula K. Le Guin „Lewa ręka ciemności” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Każda kolejna wyprawa na Zimę z „Lewej ręki ciemności” dostarcza szeregu nowych wrażeń i zapewnia odkrycie czegoś nowego: czy to związanego ze światem, czy z bohaterami, czy z misternie przemyślaną i zaplanowaną fabułą.

Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Po śniegu, coraz ku dzikszej krainie
[Ursula K. Le Guin „Lewa ręka ciemności” - recenzja]

Każda kolejna wyprawa na Zimę z „Lewej ręki ciemności” dostarcza szeregu nowych wrażeń i zapewnia odkrycie czegoś nowego: czy to związanego ze światem, czy z bohaterami, czy z misternie przemyślaną i zaplanowaną fabułą.

Ursula K. Le Guin
‹Lewa ręka ciemności›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLewa ręka ciemności
Tytuł oryginalnyThe Left Hand of Darkness
Data wydania31 stycznia 2011
Autor
PrzekładLech Jęczmyk
Wydawca Książnica
CyklHain
ISBN978-83-24579-32-7
Format288s. 125×195mm
Cena24,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wydana po raz pierwszy w 1969 roku, „Lewa ręka ciemności” była czwartą z kolei częścią serii „Ekumena” (ang. „Hainish Cycle”), składającą się z siedmiu powieści.1) Co prawda sama Le Guin odżegnuje się od mówienia o „Ekumenie” w kategoriach cyklu, jednak wszystkie powieści łączy ten sam wszechświat. Faktem jest, że z pewnością nie mamy tu do czynienia z takimi samymi łącznikami jak w „Ziemiomorzu” i lektura serii nie musi rozpoczynać się od „Wydziedziczonych”, a kończyć się na „Opowiadaniu świata”. Nie powinno zresztą dziwić, że dla wielu pierwszym spotkaniem z „Ekumeną” będzie właśnie „Lewa ręka ciemności”, bodaj najpopularniejsza i chyba najlepsza powieść z gatunku sf autorstwa Le Guin.
Opisane w niej wydarzenia rozgrywają się w dalekiej części zamieszkanego przez ludzkość wszechświata, na planecie nazywanej Zimą (lub Gethen). To właśnie tam wysłannik Ekumeny, Genly Ai, stara się przekonać mieszkańców do ich przystąpienia do nieformalnego związku światów pozwalającego na wymianę doświadczeń, myśli i technologii. Już sam fakt istnienia takiej niezdefiniowanej „unii” światów oraz jej cele wskazują nam na wyjątkowo humanistyczny wydźwięk całej powieści. Widać też, że sama Le Guin jest optymistką jeśli chodzi o potencjalny rozwój ludzkości. Wszystkie planety przystępują do Ekumeny dobrowolnie, a odległości między zamieszkanymi światami uniemożliwiają jakiekolwiek poważniejsze interakcje, handel na większą skalę czy inwazję. Mimo to stabilom zależy na rozszerzaniu kontroli i wiedzy, nie tyle dla dobra samego związku, co raczej (znów ten humanizm) dla dobra całej ludzkości rozsianej po wszechświecie.
Nie o sytuację ludzkości jednak chodzi, bo cała akcja powieści toczy się właśnie na Zimie, a nieliczne wspomnienia o tym, jak wygląda wszechświat poza nią nie zmieniają sensu całości: tak naprawdę chodzi o konfrontację nowego (reprezentowanego przez głównego bohatera) ze starym (cała reszta). I konfrontacja ta rozgrywa się na bardzo wielu płaszczyznach.
Tutaj mały antrakt. Oczywiście nie ma większych wątpliwości co do tego, że właśnie Genly Ai jest głównym bohaterem i to w większości jego zapiski stanowią podstawę całej historii przedstawionej. Z drugiej strony on sam we wstępie stwierdza, iż „nie jest to opowieść o mnie i nie tylko ja ją opowiadam”. Jest to prawda: w powieści (będącej raportem przesłanym przez Genly’ego do swoich przełożonych) pojawiają się bardzo różne punkty widzenia i rodzaje narracji. Przywoływane są miejscowe opowieści i legendy, a także (w dalszej części) także pierwszoosobowa narracja innego bohatera. Pozostaje nam, zgodnie z sugestiami autora (czyli Genly’ego), samemu zadecydować, z czyją opowieścią mamy do czynienia. I, w istocie, kogo zdecydujemy postawić w samym centrum naszej uwagi: jego samego, Estravena czy całą planetę.
Jest to o tyleż łatwiejsze, że sama Le Guin w jednym z wywiadów powiedziała wprost, iż żadna z jej powieści nie opiera się na fabule („I have never written a plot-driven novel”). W połączeniu z rozmaitością „źródeł” przytaczanych w „Lewej ręce ciemności” mamy do czynienia z książką, w której faktycznie dzieje się niewiele, zaś główny i najbardziej zapadający w pamięć element (wędrówka przez Lód) wydaje się być jedynie drobnym dodatkiem do całej reszty (a przynajmniej tak go odebrałem za pierwszym razem). Być może w świetle tego moje wcześniejsze pisanie o misternie skonstruowanej fabule może wydawać się trochę na wyrost, ale z drugiej strony cały symbolizm niektórych przedstawionych wydarzeń nie może być przypadkowy.
Rolą Genly’ego Aia jest uzyskanie zgody mieszkańców Zimy na nawiązanie relacji między nimi a Ekumeną. Jest on jedynym wysłannikiem, który oficjalnie (choć poprzedziły go wyprawy zwiadowców, którzy nie ujawniając się studiowali specyfikę miejscowego społeczeństwa) przybył na tę planetę i równie oficjalnie ogłosił cel swojego przybycia. Jego perspektywa jest zatem tą, z którą najłatwiej nam, czytelnikom, się utożsamiać, szczególnie że o samej planecie wiemy bardzo niewiele, a kolejne informacje przemycane są bardzo subtelnie i głównie przez narrację prowadzoną właśnie przez Genly’ego. To, co stanowi jeden z kluczowych wyróżników Zimy, jest seksualność jej mieszkańców.
Dla Le Guin „Lewa ręka ciemności” była pierwszą feministyczną książką w karierze, powieścią, w której chciała zastanowić się nad tym, co znaczy być kobietą lub mężczyzną. Stworzyła więc społeczeństwo niebędące ani jednym, ani drugim, ludzi, którzy przez większość czasu pozbawieni są popędu płciowego, funkcjonując jako potencjalni mężczyźni i kobiety. Ich płeć uwidacznia się jedynie raz w miesiącu, kiedy przechodzą kemmer, stając się na kilka dni albo kobietą, albo mężczyzną. Dla Getheńczyków Genly, ze swoją jasno zdefiniowaną płcią, jest zboczeńcem, kimś nietypowym i rzadko występującym na ich świecie. Interesujący jest potencjalny wpływ wywoływany przez taki stan rzeczy na getheńskie społeczeństwo. Kilkakrotnie możemy przeczytać sugestie, wedle których ów brak oddziału na płcie (a raczej ciągły potencjalny podział, sprawiający, że każdy może być kobietą i mężczyzną, w zależności od przemian zachodzących w kemmerze) doprowadził do niejakiej stagnacji Zimy, a także do praktycznie całkowitego braku wojen i poważniejszych konfliktów. Mimo istnienia na planecie kilku państw, przez lata nie doszło między nimi do żadnych większych zatargów.
Choć z perspektywy czasu Le Guin określa „Lewą rękę” mianem nie do końca udanego „eksperymentu myślowego”, dostrzegając w książce wiele elementów wartych poprawy, to jednak trzeba przyznać, że ta powieść przetrwała próbę czasu. Nawet jeśli dziś możemy ją odczytywać nieco inaczej niż czterdzieści lat temu, to jednak jest to ten rodzaj opowieści, do której miło się wraca. Genly przynosi ze sobą coś nowego, a nowości są na skutej lodem planecie czymś, czego nie przyjmuje się zbyt łatwo i z lekkim sercem. Ostatecznie bowiem okazuje się, że pod wpływem Estravena główny bohater przyzywa swój statek wbrew zasadom, zmuszając mieszkańców do zaakceptowania konieczności kontaktu z Ekumeną. Można dopatrywać się w tym próby oddania hołdu właśnie temu wygnańcowi, który nie tylko uratował Genly’emu życie, ale też przebył w raz z nim niegościnny bezmiar Lodu.
koniec
4 stycznia 2015
1) „Lewą rękę ciemności” poprzedzały „Świat Rocannona”, „Planeta wygnania” (obie z 1966) oraz „Miasto złudzeń” (1967). Kolejne tomy to „Wydziedziczeni” (1974), „Słowo „las” znaczy „świat"” (1976) oraz wydane ćwierć wieku później „Opowiadanie świata” (2000). Warto zaznaczyć, że kolejność wydawania nie odpowiada chronologii uniwersum, która przedstawia się następująco: „Wydziedziczeni”, „Słowo „las” znaczy „świat"”, „Świat Rocannona”, „Planeta wygnania”, „Miasto złudzeń”, „Lewa ręka ciemności” i „Opowiadanie świata”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodnie w stylu retro: Na rozkaz premiera!
Sebastian Chosiński

8 V 2021

Wszystkie wznowione przez Wydawnictwo CM książki Adama Nasielskiego, których głównym bohaterem jest inspektor Bernard Żbik, ukazały się w serii „Kryminały przedwojennej Warszawy” (również ta, która pojawiła się jako siódma – „Puama E”). Co w tym dziwnego? Choćby to, że tym razem sensacyjna akcja powieści rozgrywa się, owszem – w stolicy, ale polskich Tatr, czyli Zakopanem.

więcej »

PRL w kryminale: Niewesołe jest życie staruszka
Sebastian Chosiński

7 V 2021

Piszę te słowa z prawdziwym bólem, ale to – prawdopodobnie – nasze ostatnie spotkanie w tej rubryce z twórczością mistrza polskiej „powieści milicyjnej” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Jeśli bowiem nie pojawi się w sprzedaży kolejna niepublikowana wcześniej książka słynnego autora kryminałów (pozostająca w maszynopisie), „Proszę nikogo nie winić” zamknie wielomiesięczny trud przybliżania czytelnikom jego dokonań.

więcej »

Mikrokosmos
Dominika Cirocka

6 V 2021

„Światło innych gwiazd” Eriki Swyler stanowi udany mariaż znanych motywów s-f i wątków obyczajowych. Przede wszystkim to jednak opowieść o sile pasji i więziach międzyludzkich, a także cenie, którą czasem przychodzi nam za ich pielęgnowanie zapłacić.

więcej »

Polecamy

Uwięzieni w słowach

Na rubieżach rzeczywistości:

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Gorzej być nie może – i to jest najlepsze!
— Sebastian Chosiński

Policjant w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

„Mroczny erotyzm, faszyzm, zbrodnie”
— Sebastian Chosiński

Różnymi drogami
— Wojciech Gołąbowski

Chcąc nie chcąc
— Wojciech Gołąbowski

Kubuś i Hipcia na tropie
— Joanna Kapica-Curzytek

Próżniacze kawalerskie życie na angielskiej wsi
— Wojciech Gołąbowski

Upadek Ikara
— Miłosz Cybowski

„Legalnie” nadal brzmi świetnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Interpretacja interpretacji
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat trzeci
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat drugi
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat pierwszy
— Miłosz Cybowski

Mała Esensja: Nie tak łatwo być wyjątkowym
— Marcin Mroziuk

Dom duszy
— Beatrycze Nowicka

Z dziejów Ekumeny
— Magdalena Kubasiewicz

Kobiety nad morzem
— Beatrycze Nowicka

Opowieść sentymentalna bez morału
— Miłosz Cybowski

Głos spośród cieni świętego gaju
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Do księgarni marsz: Maj 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk

Sześć światów Hain: Świat czwarty – Powrót na Zimę
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Realizm przede wszystkim
— Miłosz Cybowski

Nie zachwyca
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Interpretacja interpretacji
— Miłosz Cybowski

Pięć razy Strugaccy
— Miłosz Cybowski

Prowokująco, nie prowokacyjnie
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Na kresach imperium
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Kwiecień 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek

Krótko o książkach: Męski sport
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.