Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Krzysztof Loska
‹Encyklopedia filmu science fiction›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEncyklopedia filmu science fiction
Data wydania21 października 2004
Autor
Wydawca RABID
ISBN83-88668-80-3
Format500s. 165×215mm
Cena41,—
Gatunekpodręcznik / popularnonaukowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Biblioteka kinomana: Encyklopedia, czyli prosimy o remake
[Krzysztof Loska „Encyklopedia filmu science fiction” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Obserwuję niepokojące zjawisko – najwyraźniej wśród filmoznawców istnieje przekonanie, że aby dobrze o filmach pisać, należy dużo o filmach czytać. „Encyklopedia Filmu Science Fiction” autorstwa Krzysztofa Loski udowadnia niestety, że dużo ważniejsze jest wcześniejsze tych filmów obejrzenie.

Konrad Wągrowski

Biblioteka kinomana: Encyklopedia, czyli prosimy o remake
[Krzysztof Loska „Encyklopedia filmu science fiction” - recenzja]

Obserwuję niepokojące zjawisko – najwyraźniej wśród filmoznawców istnieje przekonanie, że aby dobrze o filmach pisać, należy dużo o filmach czytać. „Encyklopedia Filmu Science Fiction” autorstwa Krzysztofa Loski udowadnia niestety, że dużo ważniejsze jest wcześniejsze tych filmów obejrzenie.

Krzysztof Loska
‹Encyklopedia filmu science fiction›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEncyklopedia filmu science fiction
Data wydania21 października 2004
Autor
Wydawca RABID
ISBN83-88668-80-3
Format500s. 165×215mm
Cena41,—
Gatunekpodręcznik / popularnonaukowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Niniejszym tekstem otwieramy w „Esensji” nowy cykl „Biblioteka kinomana”, w którym będziemy prezentować wydane nie tylko na polskim rynku pozycje książkowe dotyczące szeroko pojętej tematyki filmowej.
Trudno przecenić znaczenie tej książki. Tak szeroko podchodzącej do tematyki filmów fantastyczno-naukowych pozycji napisanej przez polskiego autora nie było chyba od 1972 roku, kiedy to Andrzej Kołodyński opublikował swój doskonały leksykon „Filmy fantastyczno-naukowe”. Z późniejszych pozycji przychodzi mi do głowy książeczka z lat osiemdziesiątych „Gwiezdne Imperia X Muzy” Bolesława Hołdysa i niedawna pozycja z wydawanej z udziałem Polsatu serii „100 filmów”, tu oczywiście fantastyczno-naukowych, ale one dotykały tematu raczej powierzchownie. I to chyba wszystko. Tymczasem SF to nadal jeden z najpopularniejszych gatunków filmowych, a każdego roku na nasze ekrany wchodzi kilka takich filmów. To dobrze, że dostaliśmy takie podsumowanie, jak „Encyklopedia Filmu Science Fiction” Krzysztofa Loski. Gorzej, że jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia.
Autor jest uznanym filmoznawcą, ma na swym koncie wiele książek poświęconych różnym gatunkom filmowym, jego nazwisko często pojawia się na łamach periodyków filmowych. Od początku widać, że zaplanował swe podejście do stworzenia encyklopedii filmu SF. Jego książka ma prawie 500 stron i podzielona jest na trzy części – „Pojęcia”, „Twórcy” i „Filmy”.
Pojęcia – jak sama nazwa wskazuje – to zbiór definicji różnych terminów związanych z fantastyką naukową ułożonych alfabetycznie. Panuje tu pewien chaos, bo trudno stwierdzić, według jakiego klucza autor dobierał pojęcia, które zostały opisane w książce. I tak obok ewidentnych dla fantastyki „Dystopii” czy „Podróży w czasie” sąsiadują tu ze sobą „Postmodernizm” i „Potwory”, „Seks” i „Seriale telewizyjne”. Mimo wszystko jednak jest to dość interesujący przegląd tematów, którymi interesuje się fantastyka, przydatny np. gdybyśmy chcieli sprawdzić, jakie filmy podejmowały temat inwazji z kosmosu.
W części drugiej znajdziemy krótkie notki encyklopedyczne dotyczące kilkuset osób związanych z fantastyką filmową – aktorów, reżyserów, scenarzystów, kompozytorów, twórców efektów specjalnych. Ta część może stanowić dla młodych miłośników fantastyki cenną informację, że ich idole w swym filmowym dorobku mają nie tylko role w fantastyce. Pewnie można się przyczepić do wyboru osób – brak mi np. Aleca Guinessa, którego rola w „Gwiezdnych Wojnach” doczekała się oscarowej nominacji, czy Brada Pitta, który doczekał się tego samego za „12 małp”. Nie zaszkodziłoby pewnie też wspomnieć Kira Bułyczowa, który napisał scenariusze do wielu filmów. Można tak długo wymieniać, ale taki wybór zawsze będzie autorską decyzją i należy ją uszanować.
Wreszcie – „Filmy”. Część najważniejsza, ale i najbardziej zasługująca na krytykę. Krzysztof Loska opisał tu ponad 500 filmów SF tworzących historię gatunku. Notki składają się ze skróconej listy płac, streszczenia i kilku zdań oceny. Niestety, ta część ma najwięcej niedociągnięć.
Wiele opisów, które prezentuje Loska, znanych jest z wcześniejszych publikacji – z jednej strony ze „100 filmów science fiction”, w których omówienia tworzył ten sam autor. Trudno się dziwić – ciężko przecież pisać dwa różne teksty o tym samym filmie. Ale część opisów przypomina również te ze starej książki Kołodyńskiego, co w połączeniu z licznymi błędami rzeczowymi (o czym później) sprawia wrażenie, że Loska, pisząc swą książkę, kierował się głównie bibliografią, a nie znajomością samych filmów. Same komentarze do filmów też, niestety, zbyt wiele nie wnoszą – bardzo często ograniczają się do banalnych stwierdzeń w stylu „fabuła pozostawia wiele do życzenia, ale film broni się dzięki znakomitym efektom specjalnym”.
Dalej – dobór filmów. Trudno oczekiwać, żeby autor opisał wszystkie obrazy SF, które kiedykolwiek powstały (nie wymagam „Beach Babes from Beyond” z 1993 r.), ale niektóre braki są bardzo widoczne. Lista filmów Krzysztofa Loski ogranicza się bardzo mocno do tytułów amerykańskich. Oprócz uznanych obrazów znalazło się miejsce dla wielu produkcji klasy „B” i „C” spotykanych w godzinach nocnych w sieciach kablowych. Ich kosztem nie pojawiły się tak istotne obrazy jak „Donnie Darko”, który niewątpliwie należy do najciekawszych produkcji SF ostatnich lat, „Equilibrium”, „28 dni później” czy „Truman Show” należący niewątpliwie do fantastyki. Nie ma filmów z kinematografii europejskiej – jak „Otwórz oczy” Amenabara (ani amerykańskiego remake „Vanilla Sky”), „Delicatessen” ani filmów Enki Bilala. Brak też kinematografii pozaeuropejskiej – japońska reprezentowana jest jedynie przez filmy o potworach i nieliczne anime. Brakuje natomiast choćby takich obrazów, jak znany przecież w Polsce „Poślizg w czasie” („Sengkoku jieitai” – film o oddziale japońskiej armii przeniesionej w czasy samurajów) albo „Battle Royale”, nie mówiąc o większości utworów animowanych (w tym jak „Animatrix” i „Heavy Metal”). Po macoszemu potraktowana jest kinematografia sprzed roku 1950 z wszystkimi jej Frankensteinami zaliczającymi się przecież do SF. Poza „Pomostem” nie ma krótkich metraży (nawet „Katedry”), a poza Polską (ale tu też pomięto „Czułe miejsca”, „Klątwę Doliny Węży” i „Enak”) i klasycznymi obrazami z ZSRR, kinematografia socjalistyczna jest prawie całkiem pominięta (a przecież sami tylko Czesi wyprodukowali niemałą liczbę interesujących komedii SF). Do zbioru trafia z kolei wiele filmów gatunkowo dość odległych od fantastyki naukowej, jak oparty na faktach „Apollo 13” i „Pierwszy krok w kosmos”, typowe horrory bez elementów SF („Kruk”, „Joey”), fantasy („Nieśmiertelny”, „Milion lat przed naszą erą”, „Mortal Kombat”). Nie wiem, czemu te filmy zostały dołączone do listy.
Ale najważniejsze są, niestety, błędy rzeczowe. Postaram się tu wymienić najważniejsze spośród tych, które udało mi się znaleźć. Może to nudna wyliczanka, ale potraktujcie ją jako erratę do encyklopedii. Nie uwzględniam tu prezentowanych przez autora ocen filmów, bo, choć często się z nim nie zgadzam, każdy ma prawo do własnej opinii. Prezentuję mą wyliczankę w kształcie: tytuł – cytat – mój komentarz.

A.I. Sztuczna Inteligencja
Mijają lata, na Ziemi rozpoczęła się nowa epoka lodowcowa, wody oceanu zamarzły, w końcu po 2000 lat amfibię z mechanicznym chłopcem na pokładzie odnajdują przybysze z kosmosu.
Jacy przybysze z kosmosu? Przecież Davida odnajdują nie kosmici, lecz przedstawiciele którejś z kolejnych generacji Sztucznej Inteligencji, która zapanowała na Ziemi po zagładzie ludzkości.
Aleja potępienia
Fabuła filmu jest w istocie jednowątkowa – jest to opowieść o bohaterze, który przemierza Stany Zjednoczone po to, by dostarczyć lekarstwo przeciw zarazie, po drodze musi pokonać szereg przeszkód i zgładzić licznych przeciwników.
Bardzo smutny dowód na to, że autor czasem nie ogląda filmów, o których pisze. Jego opis nie ma bowiem kompletnie nic wspólnego z filmem Jacka Smighta. Loska opisał tu fabułę książki Rogera Zelaznego, podczas gdy film z niej wziął tylko tytuł i osadzenie fabuły po wojnie nuklearnej! W rzeczywistości treść filmu mówi o grupie żołnierzy z bazy wojskowej ocalałych po nuklearnym ataku, którzy próbują dotrzeć do cywilizacji.
Apollo 13
Tuż po starcie dochodzi do poważnej awarii.
Może i drobiazg, ale istotny. Gdyby awaria nastąpiła tuż po starcie, statek nie musiałby lecieć wokół Księżyca. W rzeczywistości awaria nastąpiła po kilkudziesięciu godzinach lotu.
Barbarella
Ekstrawagancka fantazja zapuszczająca się na obszar soft porno.
Albo mamy z autorem inne definicje soft porno, albo inne „Barbarelle” oglądaliśmy.
Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę
Szalony generał Jack D. Ripper, przekonany o zagrożeniu ze strony Związku Radzieckiego, postanawia wystrzelić pociski nuklearne. Prezydent Muffley, chcąc zażegnać groźbę wojny światowej, informuje Rosjan o przypadkowym ataku. Po kilku godzinach podwładny generała, kapitan Mandrake, odkrywa kody startowe rakiet, co pozwala na zawrócenie pocisków. Wszystko kończy się pamiętną sceną, w której major T.J. „King” Kong dosiada okrakiem lecącą w dół bombę.
Bardzo śmieszny w sumie błąd. Oczywiście atak na ZSRR w filmie nie był prowadzony za pomocą pocisków nuklearnych, lecz bombowców z bronią atomową na pokładzie. Ale dzięki temu mamy tu eskalację absurdu. Ciekaw jestem, jak można zawrócić rakiety – spadną na własne miasta czy też grzecznie wylądują z powrotem w silosach? I jak ten major Kong pokonał całą trasę, siedząc okrakiem na rakiecie? Nie mówiąc o tym, że końcówka jest jednak nieco inna niż sugeruje powyższe streszczenie.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Most donikąd
Joanna Kapica-Curzytek

21 IX 2019

Trzynaście lat wyczekiwaliśmy na nową powieść Markusa Zusaka. „Gliniany most” mocno jednak rozczarowuje.

więcej »

Miasto zawieszone w powietrzu
Beatrycze Nowicka

20 IX 2019

Atutem „Jedynego”, najnowszej powieści Pawła Majki, jest przyjemny koncept wyjściowy, choć przydałoby się, żeby autor włożył więcej wysiłku w przedstawianie czytelnikowi uniwersum i bohaterów.

więcej »

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Historia Złotego Golasa
— Konrad Wągrowski

Czarna wdowa w zagmatwanej sieci dyskursów
— Łukasz Twaróg

Noir – wojenne zaćmienie
— Łukasz Twaróg

Mroczna strona miasta
— Łukasz Twaróg

Amerykański samotnik
— Konrad Wągrowski

Mistrz wielu epok
— Urszula Lipińska

Urok diw
— Arkadiusz Kaczanowski

Tegoż autora

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Krótko o książkach: Zatrzymane w kadrze
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Sympatyczny seryjny morderca
— Konrad Wągrowski

Finał poniżej oczekiwań
— Konrad Wągrowski

Inwazja ekojaszczurów
— Konrad Wągrowski

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.