Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Esensja czyta: Marzec 2015
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oto comiesięczny pakiet krótkich recenzji książkowych. W tym miesiącu pakiecik. Pakieciunio. Pięć książek, czterech autorów, pięć recenzji.

Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2015
[ - recenzja]

Oto comiesięczny pakiet krótkich recenzji książkowych. W tym miesiącu pakiecik. Pakieciunio. Pięć książek, czterech autorów, pięć recenzji.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [60%]
Barwna, dość wartka powieść o świecie przyszłości z ludzkością chemicznie przemodelowaną w zbiorowisko uczuciowych mimoz, które strach zdejmuje na widok pierwszego lepszego umięśnionego, niedogolonego faceta. Świecie, który musi sobie poradzić z problemem pięknej, ale niemożliwej do zasiedlenia planety, na której dzieją się dziwne rzeczy.
Zadowolenie z interesującej lektury psuje jednak kilka fabularnych dziur, tym bardziej irytujących, że występują blisko finału opowieści (zupełnie, jakby autorowi odechciało się myśleć i machnął ręką na lepsze wpasowanie paru odstających elementów), a także niepokojące tchnienie grafomanii. Te dialogi, chwilami mocno sztuczne, abstrakcyjne i w najmniej spodziewanych momentach upstrzone mrowiem wykrzykników, te dziwaczne działania niektórych bohaterów, stawiające pod znakiem zapytania psychologię postaci, i w końcu – te imiona… Paf (a gdzie Pif?), Pax, Ulm, Trip, Tor, Gastor, Lnik… Smutny relikt królującego pośród lwiej części PRL-owskich fantastów przeświadczenia, że jak coś dzieje się w przyszłości, to nie może być mowy o normalnych imionach i nazwiskach. Czemu? Dziś już pewnie nie wie nikt…
Jednak nawet mimo to warto rzucić okiem na „Zakaz wjazdu”, choćby po to, żeby się przekonać, że mieliśmy więcej niż trzech czy czterech pisarzy obdarzonych bujną wyobraźnią i lekkim (no, umiarkowanie lekkim) piórem.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [50%]
Nie jestem pewien, czy warto było po raz kolejny wydawać „Ósmy krąg piekieł”, bo nie jest to książka ani wybitna, ani przesadnie ciekawa, zaś poprzednie dwa wydania miały bardzo wysokie nakłady (50 i 100 tysięcy egzemplarzy), więc ciągle plączą się – i to za marne grosze – po antykwariatach.
Sednem powieści jest przeniesienie żyjącego w końcówce XVI wieku inkwizytora, Modestusa Müncha, w połowę wieku XXI do ultranowoczesnego, położonego gdzieś nad Odrą Radowa, a następnie próby przekonania go, że w postępie technicznym nie ma nic diabelskiego. Niestety, zawiązanie akcji jest ordynarnym deus ex machina (delikwenta przerzuca nieznana siła w celu równie nieznanym, ot, byle autorowi było wygodnie zacząć książkę), wizja przyszłości trąci sporą dawką naiwności, natomiast główny bohater – w końcu inkwizytor, a ci na ogół tępakami nie byli – z biegiem czasu coraz mocniej drażni odpornością na wiedzę. Co więcej, wzrasta też przeświadczenie, że Boruniowi zabrakło samozaparcia i w którymś momencie odpuścił sobie dopracowywanie szczegółów i wymyślanie sensownych wypowiedzi mnicha, bo postać zaczyna ewidentnie zapętlać się w coraz uboższej, klepanej na jedno kopyto argumentacji. Niezupełnie też wiadomo, jaki cel przyświecał autorowi. Chęć zderzenia różnych poglądów na świat? Ukazanie zmiany podejścia na przestrzeni wieków do istoty dobra i zła? Udowodnienie, że religia nie idzie w parze z postępem? Czy może po prostu przekonanie czytelnika, że cała inkwizycja wzięła się z frustracji zakonników, którzy nie mogąc legalnie złapać baby za pośladek postanowili zemścić się za swoją niemoc na postronnych osobach?
Finał nie daje w tej materii jednoznacznej odpowiedzi, choć tu i ówdzie ewidentnie widać, że książka była pisana pod jakąś bardziej konkretną tezę. Trzeba jednak przyznać, że rzecz jest napisana dość sprawnie, posiada garść ciekawych pomysłów, a sam koncept miał spory potencjał.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [100%]
Recenzowanie takich książek jak „Mały Książę” nie ma oczywiście większego sensu (czy może być bardziej dyskredytujące tekst zdanie na początku recenzji?). Napisano wszak o nim wszystko, zanalizowano od każdej strony. Książka ma swoje rzesze wiernych wyznawców, to jedna z tych sytuacji, gdy książka z pozoru dla dzieci urzeka wciąż i wciąż dorosłych, którzy chcą do niej nieustannie wracać. Osobiście sądzę, że „Małego księcia” należy czytać trzy razy. Pierwszy raz jako dziecko – aby docenić baśniową treść tej książki, aby pośmiać się z dziwacznych bohaterów, spotykanych przez Małego Księcia na swych małych planetkach, zachwycić możliwością wielokrotnego przeżywania zachodu słońca w ciągu jednego wieczoru i zadziwić trzema baobabami zarastającymi cały świat. Drugi raz trzeba książkę Antoine’a de Saint-Exupery’ego przeczytać, gdy się jest już dorosłym. Wtedy można zrozumieć piękno rozdziału o lisie, oswajaniu i nieuniknionym bólu związanym z oswojeniem, zrozumieć ironię autora w spojrzeniu na ludzkość oraz wzruszyć się, gdy w dramatyczny sposób Mały Książę decyduje się powrócić do swej Róży. Trzeci raz wreszcie „Małego Księcia” trzeba czytać własnym dzieciom – bo wówczas zupełnie inaczej patrzy się na niewinność głównego bohatera. Warto wtedy spróbować przeczytać ostatnie rozdziały książki bez załamania głosu i pojawienia się łezki w kąciku oka. Mi się nie udało.
Dlaczego warto sięgnąć po to akurat wydanie Naszej Księgarni? Bo oprócz eleganckiej okładki, ładnych reprodukcji słynnych rysunków autora znajdziemy tu całą garść „materiałów dodatkowych”: biografię autora (jak wiadomo: osoby nietuzinkowej), charakterystykę jego twórczości, historię powstania książki, próbę analizy fenomenu „Małego Księcia”, garść ciekawostek. Warto poczytać.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [70%]
Trzeba przyznać, że książka Michała Rusinka rzeczywiście pozwala momentalnie przenieść się na krakowski rynek. Nawet większą rolę niż tekst odgrywają tutaj urzekające ilustracje Iwony Całej. Nie próbowała ona oddać z fotograficzną precyzją wszelkich detali budynków i innych obiektów z największego placu Krakowa, ale bez wątpienia udało jej się na pełnych pozytywnej energii rysunkach uchwycić niezwykłą, pogodną atmosferę panującą na krakowskim rynku. Istotne jest też to, że na obrazkach i w wierszykach pokazano naprawdę wszystko, z czym kojarzy się to miejsce – znajdziemy więc tutaj zarówno Sukiennice, pomnik Mickiewicza czy kościół Mariacki, jak i handlujące kwiaciarki oraz stada gołębi, które przecież nierzadko są najważniejszą atrakcją dla młodych turystów. Rymowane strofy niewątpliwie łatwo wpadają w ucho, ale tym razem autorowi chyba zabrakło jakichś naprawdę oryginalnych pomysłów na ożywienie tej książki. Na pewno jednak warto sięgnąć po ten tytuł, jeżeli planujemy wycieczkę z dziećmi na krakowski rynek albo nasze pociechy pokochały już to miejsce.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacek Jaciubek [70%]
Cóż nowego można powiedzieć o kolejnym wyborze wierszy klasyka literatury dziecięcej? Ano nic, bo nawet nie jest to nowa książka, a reprint wydany z okazji 70. rocznicy istnienia wydawnictwa Czytelnik. Jest zatem duża szansa, że uczyli się na niej umiejętności czytania nasi rodzice. Pierwsza edycja miała premierę w roku 1951 i była to jedna z dwóch (obok „Cudów i dziwów”) książeczek dla dzieci Tuwima ilustrowanych przez Ha-Gę, czyli Annę Gosławską-Lipińską. Na tle często cukierkowych i infantylnych rysunków „zdobiących” wiele współczesnych wydań utworów poety, prace Ha-Gi wypadają przyjemnie tradycyjnie, przenosząc do czasów, w których ilustracje były bardziej stonowane, oszczędne i malarskie. Gosławska-Lipińska to zresztą postać ciekawa, a przy tym prawie zapomniana i myślę, że warto byłoby przy okazji odświeżyć inne publikacje jej autorstwa – zdecydowanie na to zasługuje. Dość wspomnieć, że przez kilkadziesiąt lat, niemal do śmierci, miała stałą rubrykę w „Szpilkach”, dla których rysowała humorystyczne scenki. Szkoda jedynie, że wydawca nie zadbał w pełni o jakość „Zosi Samosi” i wydał książkę na porządnym, grubym papierze, ale dość niechlujnie sklejoną i w miękkiej oprawie. Niestety w rękach małoletnich czytelników szybko może się zniszczyć. I właśnie za to nieco obniżam ocenę.
koniec
31 marca 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat nie jest wolny od zagrożeń
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2021

Choć thriller „Pielgrzym” oparty jest na sprawdzonych schematach, nie sposób się od niego oderwać. Powieść przynosi także refleksję o losach współczesnego świata w obliczu globalnego zagrożenia.

więcej »

Sen o słodkiej Francji
Beatrycze Nowicka

7 XII 2021

Tym razem nietypowo – słów kilka o powieści obyczajowej czyli „Madame” Antoniego Libery.

więcej »

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Z kufy do Offa
— Jarosław Loretz

Gruba szara książka
— Jarosław Loretz

Spirytualistyczno-obyczajowe SF
— Miłosz Cybowski

Nauka przeciw prawom boskim
— Konrad Wągrowski

Powrót na Ziemię
— Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Zabawki tkwią w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.