Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

P.D. James
‹Śmierć przybywa do Pemberley›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚmierć przybywa do Pemberley
Tytuł oryginalnyDeath Comes to Pemberley
Data wydania22 października 2014
Autor
PrzekładPaweł Lipszyc
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-280-0973-8
Format304s. 123×194mm
Cena39,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Gdyby Jane Austen napisała kryminał…
[P.D. James „Śmierć przybywa do Pemberley” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
…wyglądałby on zapewne jak „Śmierć przybywa do Pemberley”, książka napisana przez znaną autorkę powieści detektywistycznych, P.D. James. Jest to, oczywiście, kontynuacja losów jednej z najbardziej znanych par w literaturze, czyli Elizabeth i Darcy’ego. Oczywiście z trupem w tle.

Anna Kańtoch

Gdyby Jane Austen napisała kryminał…
[P.D. James „Śmierć przybywa do Pemberley” - recenzja]

…wyglądałby on zapewne jak „Śmierć przybywa do Pemberley”, książka napisana przez znaną autorkę powieści detektywistycznych, P.D. James. Jest to, oczywiście, kontynuacja losów jednej z najbardziej znanych par w literaturze, czyli Elizabeth i Darcy’ego. Oczywiście z trupem w tle.

P.D. James
‹Śmierć przybywa do Pemberley›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚmierć przybywa do Pemberley
Tytuł oryginalnyDeath Comes to Pemberley
Data wydania22 października 2014
Autor
PrzekładPaweł Lipszyc
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-280-0973-8
Format304s. 123×194mm
Cena39,99
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ponieważ jestem wielbicielką zarówno twórczości Jane Austen, jak i kryminałów, „Śmierć przybywa do Pemberley” przeczytać po prostu musiałam. Zwłaszcza że napisała ją P.D. James, autorka najbardziej depresyjnych kryminałów, jakie znam (to nie żart, w jej książkach jedna scena rozmowy potrafi przygnębić bardziej niż pięć trupów w innych). Przyznaję, byłam też ciekawa, jak James poradzi sobie z połączeniem swojego stylu ze stylem Jane Austen, który przecież był diametralnie inny w wymowie (powieści Austen są raczej optymistyczne).
I tu pierwsze zaskoczenie, bo brytyjska pisarka ze swojej ponurości w ogóle zrezygnowała, cała „Śmierć…” jest pisana jakby piórem samej Jane Austen: długie, okrągłe zdania, spokojna narracja i specyficzny ciepło-ironiczny nastrój. Ludzie miewają tu różne problemy, ale na końcu wszyscy – a przynajmniej bohaterowie pozytywni – jakoś się dogadują. Kto po lekturze „Dumy i uprzedzenia” chciałby jeszcze chwilę poprzebywać w Anglii początków XIX wieku, ten śmiało może po książkę James sięgnąć. Ośmielę się nawet powiedzieć, że momentami więcej angielskiego klimatu jest właśnie u James, bo Austen koncentrowała się na życiu uczuciowym swoich postaci, natomiast James pokazuje nam świat, np. jak wyglądały w tamtych czasach przygotowania do balu. Niestety, efekt zanurzenia się w rzeczywistości sprzed dwustu lat psuje troszkę tłumaczenie (namolność to nie jest słowo, które spodziewałabym się zobaczyć w tego typu książce, a wstępna rozprawa zdecydowanie nie jest śledztwem).
Zgrzytają także czasem postaci, za co już wypada winić autorkę. Powieści Jane Austen to klasyka, jej bohaterów przyjmuje się „z dobrodziejstwem inwentarza”, nawet jeśli ich system wartości jest dość odległy od systemu czytelnika (u Austen np. zupełnie naturalne jest, że jeśli młoda dziewczyna ucieknie z mężczyzną, to musi już za niego wyjść, nawet jeśli w międzyczasie wybranek przestał jej się podobać). James natomiast zdecydowała się klasyczne postaci trochę uwspółcześnić – stąd mowa jest o tym, że kobiety mają swój rozum i mogą decydować za siebie, a dumę rodową Darcy’ego tłumaczy się przeżyciami z dzieciństwa. Rozumiem zamiar i nawet go popieram, kłopot jednak w tym, że nie wyszło to naturalnie: Elizabeth mówiąca o tym, że dorosła Georgiana nie musi prosić brata o zgodę na ślub, brzmi nazbyt współcześnie, nie wspominając o tym, że lekko bez sensu, bo co to za „dorosłość” kiedy panna jest całkowicie finansowo zależna od męskiego opiekuna? Widać też, że James próbowała pożenić stare z nowym, jest tu bowiem również sporo „myślenia dziewiętnastowiecznego” np. jeden z bohaterów rezygnuje z oświadczyn, ponieważ… niedaleko domu jego wybranki zostało popełnione morderstwo (jak widać reputacji dziewczyny dwa stulecia temu mogło zaszkodzić absolutnie wszystko). W rezultacie takiego pomieszania postaci, które mogłyby być czytelnikowi bliskie, wypadają mało wiarygodnie, a z kolei te wpisujące się w klimat epoki wydają się momentami zwyczajnie antypatyczne.
Najważniejszym elementem jednak jest intryga, co do której mam mieszane uczucia. Jeśli ktoś liczył na klasyczny angielski kryminał w scenerii rodowej posiadłości Darcych, może się rozczarować. Śledztwa, pojmowanego jako zbieranie poszlak, przesłuchania itp. prawie nie ma, zresztą niemal wszyscy pierwszoplanowi bohaterowie mają żelazne alibi, a tego jednego, który nie ma, i tak nikt nie podejrzewa, bo przecież to dżentelmen, więc nie mógłby nikogo zamordować (nie żartuję). Cała zbrodnia zaś wyjaśnia się w listach albo długaśnych tłumaczeniach osób w nią zamieszanych. I tu kolejna niespodzianka, bo właściwie mi to nie przeszkadzało, po pierwszym rozczarowaniu uznałam wręcz, że ma to sens, przecież właśnie dokładnie takiej powieści „o zbrodni” (bo nie kryminału, w jej czasach nie było takiego pojęcia) można by się spodziewać po Jane Austen.
Czego jeszcze można oczekiwać po kontynuacji „Dumy i uprzedzenia”? Oczywiście wątków romantycznych. Te są, owszem, ale tak bardzo w tle, że raczej nikogo nie zainteresują. Sporo za to uwagi autorka poświęca związkowi Elizabeth i Darcy’ego, którzy etap romantycznych uniesień mają za sobą i są teraz stateczną parą z dwójką dzieci. Przy czym o ile opis małżeńskiego życia słynnej pary jest całkiem ciekawy, o tyle szczegółowa analiza „dlaczego właściwie ta dwójka się pobrała”, której poświęcone są ostatnie strony książki, budzi zdziwienie, bo to po prostu przypomnienie wydarzeń, które znamy już z „Dumy i uprzedzenia”. Możliwe jednak, że pewnym wytłumaczeniem jest fakt, że „Śmierć…” to po prostu książka dla fanów, którzy „Dumę i uprzedzenie” znają na pamięć, chętnie spotkają się jeszcze raz z bohaterami, ale też chętnie ponownie – choćby w streszczeniu – posłuchają o ich losach. Jako kryminał więc „Śmierć…” zawodzi, jako coś w rodzaju sympatycznego fanfika sprawdza się całkiem nieźle.
koniec
19 kwietnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Polecamy

Lęk i odraza w Kalifornii

Na rubieżach rzeczywistości:

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Każde dziecko jest Zbawicielem
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.