Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Dan Simmons
‹Terror›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTerror
Tytuł oryginalnyThe Terror
Data wydania3 marca 2008
Autor
Wydawca Rzeczpospolita SA
ISBN978-83-60192-50-4
Format596s. 148×234mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Między realizmem a fantastyką
[Dan Simmons „Terror” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Terror” Dana Simmonsa wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom – podobnie jak to, co też autor chciał nam w niej naprawdę przekazać. Elementy fantastyczne walczą tu o naszą uwagę z realistycznym odzwierciedleniem jednej z najsłynniejszych wypraw arktycznych w historii. Jaki jest efekt?

Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Między realizmem a fantastyką
[Dan Simmons „Terror” - recenzja]

„Terror” Dana Simmonsa wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom – podobnie jak to, co też autor chciał nam w niej naprawdę przekazać. Elementy fantastyczne walczą tu o naszą uwagę z realistycznym odzwierciedleniem jednej z najsłynniejszych wypraw arktycznych w historii. Jaki jest efekt?

Dan Simmons
‹Terror›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTerror
Tytuł oryginalnyThe Terror
Data wydania3 marca 2008
Autor
Wydawca Rzeczpospolita SA
ISBN978-83-60192-50-4
Format596s. 148×234mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Punktem wyjścia powieści jest wyprawa Sir Johna Franklina na dwóch okrętach, „Erebusie” i „Terrorze”, w celu odkrycia niesławnego Przejścia Północno-Zachodniego. Bez dwóch zdań Simmons odrobił lekcję historii, przedstawiając wszystko w najdrobniejszych szczegółach i, co zasługuje na jeszcze większą pochwałę, prezentując ówczesnych ludzi jako postaci z krwi i kości, charaktery o zupełnie innym światopoglądzie, podejściu do życia czy ideałach. Dla dzisiejszego czytelnika są oni równie obcy co tajemniczy, polujący na nich potwór czy, pojawiający się epizodycznie, rdzenni mieszkańcy tamtych regionów.
Opisana przez Simmonsa wyprawa Franklina z roku 1845 nie była ani pierwszą tego typu misją w historii, ani też pierwszym podejściem samego Franklina do odnalezienia Przejścia Północno Zachodniego. Urodzony w 1786 brytyjski admirał brał udział najpierw w nieudanej wyprawie morskiej Johna Buchana (1818), a następnie (w latach 1819-1822) w tzw. Coppermine Expedition, lądowej misji mającej na celu dokładne zbadanie północnych wybrzeży Kanady. Choć większość członków tej ekspedycji zmarła z głodu (a sam Franklin wraz z grupą ocalonych był zmuszony jeść gotowane porosty, a nawet podejmować próby zjedzenia własnych butów, co nadało mu przydomek „człowieka, który zjadł własne buty”), nie powstrzymało to jego apetytów na dalsze odkrycia. W roku 1825 wyruszył ponownie do Kanady, by dotrzeć do ujścia rzeki Mackenzie. Do Anglii powrócił w 1827, by dwa lata później otrzymać tytuł szlachecki. Przez krótki czas (1836-1843) Franklin pełnił stanowisko gubernatora Ziemi Van Diemena (Tasmania). Jednak to właśnie jego ostatnia wyprawa z roku 1845, choć nieudana, przysporzyła mu najwięcej sławy.
To jednak nie Sir John Franklin jest głównym bohaterem „Terroru”. Ten zaszczytny tytuł przypadł bowiem Francisowi Rawdon Moira Crozierowi (1796–1848), Irlandczykowi i kapitanowi tytułowego okrętu. W latach 20. XIX wieku Crozier towarzyszył Williamowi Edwardowi Parry’emu w jego arktycznych ekspedycjach1), a w kolejnej dekadzie dołączył do kilku misji Jamesa Clarka Rossa, służąc po raz pierwszy (od 1839) na „Terrorze”. Objął on dowództwo tego statku w wyprawie prowadzonej przez Franklina.
Dla Simmonsa to właśnie Crozier jest tym dobrym, kompetentnym i realistycznym dowódcą, dbającym bardziej o dobro swoich ludzi niż o sławę i powodzenie wyprawy. Wydaje się on wręcz postacią nie przystającą zanadto do ówczesnych realiów, pomimo tego, że to właśnie jemu chciano powierzyć dowództwo całej misji (odmówił, uważając Franklina za bardziej kompetentnego). W tym świetle postać głównego dowódcy wyprawy wydaje się całkowicie odrealniona i Simmons zadbał o to, by właśnie w takim, nieprzychylnym świetle przedstawić Franklina, człowieka niezdolnego do trzeźwej oceny sytuacji. Kiedy jego okręt flagowy („Erebus”) doznał poważnych uszkodzeń i najrozsądniejszym rozwiąziem wobec otaczającej oba statki grubej warstwy lodu było zawrócenie i poszukanie schronienia w lepiej znanych rejonach arktyki, Franklin odrzucił propozycje Croziera i postanowił płynąć dalej: „…oczywiście nie porzucimy »Erebusa«. Ani »Terroru«, gdyby twój okręt doznał jakichś drobnych uszkodzeń. (…) Płyniemy dalej. Po pierwsze tak mówią rozkazy, a po drugie (…) będziemy bezpieczniejsi, jeśli zbliżymy się do stałego lądu”.
Z drugiej jednak strony ta bądź co bądź wyjątkowo rozbudowana powieść nie koncentruje się tylko i wyłącznie na losach Franklina i Croziera, przedstawiając życie i historie szeregowych członków załogi. Także w tym przypadku autor postarał się o realistycznych bohaterów, oferując bardzo bogaty wybór dziewiętnastowiecznych archetypów: ludzi cwanych, głupich, oddanych swojej pracy czy też gotowych do buntu. Czasami można odnieść wrażenie, że Simmons z trochę zbyt dużym oddaniem poświęca czas i miejsce na opisywanie postaci, które (w większości) pełnią zaledwie marginalną rolę w samej fabule. Oczywiście służy to konkretnemu celowi, czyli przedstawieniu wybuchowej i przede wszystkim realistycznej mieszanki charakterów, bohaterów, którzy w różny sposób reagują na to, co dzieje się wokół nich.
Szybko wychodzi na jaw, że całe poświęcenie Simmonsa jest sztuką dla sztuki i jedynie kilka postaci prezentuje się na tyle charakterystycznie, by można je zapamiętać lub w jakikolwiek sposób przejmować ich losami: sporo uwagi poświęcone zostaje bowiem zarówno Crozierowi i Franklinowi, jak i kilku ich oficerom i zwykłym marynarzom. Oczywiście, wszystko to przykuwa uwagę, napisane bowiem zostało pierwszorzędnie i każdy, najdrobniejszy epizod oferuje nowe spojrzenie na całą historię. Taki stan rzeczy około połowy książki zaczyna dawać się we znaki, szczególnie kiedy akcja posuwa się naprzód nad wyraz powoli i bez, wydawać by się mogło, konkretnego celu.
W tym wszystkim właśnie wątki fantastyczne stanowią dodatek, nawet jeśli należy je uznać za jeden z głównych elementów napędowych fabuły. I jest to zarówno zaleta, jak i wada. Całe historyczne i do bólu realistyczne tło z takim pietyzmem odmalowane przez Simmonsa do samego końca nie znika z kart powieści, nadając tym zmaganiom człowieka z naturą iście tragiczny (w świetle końcowych rozdziałów) ton. Jednocześnie właśnie to trzymanie w odwodzie całej nierealnej strony opowieści, bez słowa wyjaśnienia i z bardzo nielicznymi (i wyjątkowo trudnymi w interpretacji) poszlakami, skłania do jeszcze szybszego przedzierania się przez kolejne strony z nadzieją, że wreszcie coś się wyjaśni. W efekcie można stracić z oczu cały trud włożony w stworzenie przez autora iście klaustrofobicznego klimatu, wierność detalom z epoki oraz (może nie tak liczne jak w „Hyperionie”) nawiązania do innych twórców (w szczególności iście surrealistyczny karnawał oparty na „Masce Czerwonego Moru” Poego). Co nie znaczy, że nie warto się przez „Terror” przegryźć, nawet jeśli zachwycałby o wiele bardziej odchudzony o dobrych kilkaset stron.
koniec
21 kwietnia 2015
1) Crozier, wbrew temu, co sugeruje Simmons, musiał jednak wiedzieć, że jego wkład w odkrycia dokonane przez Parry’ego nie pozostał niedoceniony i za jego życia przynajmniej dwa miejsca zostały nazwane jego nazwiskiem.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Duch czy Demiurg?
Sławomir Grabowski

23 X 2021

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

więcej »

PRL w kryminale: Striptizerka Mariola bez strusiego pióra
Sebastian Chosiński

22 X 2021

W „Damie ze strusim piórem” – kolejnej „powieści milicyjnej” Danuty Frey(-Majewskiej) opublikowanej w serii „Ewa wzywa 07…” – jest to wszystko, co decydowało o sensacyjności dzieła w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Mamy więc zdradzającego męża i striptizerkę z „Kongresowej”, cenne dzieło sztuki i tajemniczą zbrodnię. A na finał szaleńczy pościg ulicami Warszawy.

więcej »

Mała Esensja: Pod opieką Matki Bożej Ostrobramskiej
Marcin Mroziuk

21 X 2021

W sercu tytułowej bohaterki książki Andrzeja Perepeczki na lata pozostała tęsknota za miastem, które dziewczynka musiała opuścić z powodu zmiany polskich granic. Podobnie było z jej krewnymi mieszkającymi na Wileńszczyźnie, a z lektury „Irenki” możemy się również dowiedzieć, w jaki sposób udało im się przetrwać aż cztery okupacje.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Śmierć na lodach Arktyki
— Tomasz Kujawski

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Z tego cyklu

Dlaczego trolle boją się nieba?
— Mieszko B. Wandowicz

Ociężały komisarz myśli dwa razy szybciej
— Sebastian Chosiński

Gdy starsza pani prosi o pomoc…
— Sebastian Chosiński

W małych miasteczkach nie lubi się obcych i bogatych
— Sebastian Chosiński

Manifestacja dumy
— Sebastian Chosiński

Gorzej być nie może – i to jest najlepsze!
— Sebastian Chosiński

Policjant w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

„Mroczny erotyzm, faszyzm, zbrodnie”
— Sebastian Chosiński

Różnymi drogami
— Wojciech Gołąbowski

Chcąc nie chcąc
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Umieranie w śniegu
— Anna Nieznaj

Thriller nadprzyrodzony
— Miłosz Cybowski

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Śmierć na lodach Arktyki
— Tomasz Kujawski

Esensja czyta: Grudzień 2012
— Kamil Armacki, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Potwór z Londynu
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja czyta: Październik 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Sierpień 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Tegoż autora

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
— Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Krew ojców
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Kto wygra?
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Październik 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj...: Żółty, jesienny liść
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o książkach: Koty, słowa, literatura
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Droga wojownika
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.