Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Szczepan Twardoch
‹Drach›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDrach
Data wydania4 grudnia 2014
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-05431-4
Format400s. 145×207mm
Cena42,90
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Powieść nie o Śląsku i bez mostu
[Szczepan Twardoch „Drach” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Drach” jest pesymistyczną opowieścią o uwikłaniu człowieka w przerastający go świat konieczności – biologicznych, historycznych i tych związanych z jego wewnętrzną naturą. Znikąd nie ma ratunku.

Joanna Kapica-Curzytek

Powieść nie o Śląsku i bez mostu
[Szczepan Twardoch „Drach” - recenzja]

„Drach” jest pesymistyczną opowieścią o uwikłaniu człowieka w przerastający go świat konieczności – biologicznych, historycznych i tych związanych z jego wewnętrzną naturą. Znikąd nie ma ratunku.

Szczepan Twardoch
‹Drach›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDrach
Data wydania4 grudnia 2014
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-05431-4
Format400s. 145×207mm
Cena42,90
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Od razu muszę ostrzec: z „Drachem” nie będzie łatwo – i to zarówno pod względem tematu powieści, jak i jej języka oraz formy. Koloryt prozy jest mroczny, ubłocony, krwawy, odsłaniający najbrzydsze strony egzystencji człowieka. Postacie tkwią w złożonym układzie życiowych konieczności i nawet chwilami nie wiedzą, że mogliby się z nich wywikłać. Nie ma w nich goryczy, przeważnie nie walczą, akceptują wszystko, co przynosi los, zgodnie z odwieczną koniecznością istnienia. Autor, z mądrością i przenikliwością kreśląc losy postaci, dociera w „Drachu” do sensu, choć może bardziej trafne będzie określenie: bezsensowności ludzkiego życia. Bohaterowie są skazani na samych siebie, nie ma zasłużonych, dobrych, roztropnych, nie ma trafnych wyborów i decyzji – w obliczu kresu życia wszystkich czeka ten sam los. I to niezależnie od przebytej dotychczas drogi.
„Drach” ma więc mocny wydźwięk uniwersalny, za co autorowi należą się bezsprzecznie wyrazy uznania. Trzeba było sporej warsztatowej sprawności, by tę prozę, tak mocno osadzoną na Śląsku, z odtworzonymi tu tak bogatymi realiami historycznymi i kulturowymi tego regionu – czytelnik zechciał odczytać jako egzystencjalną przypowieść o ludziach w ogóle, a nie o Śląsku i Ślązakach. Owszem, bodaj żaden inny region naszego kraju nie jest tak mocno i boleśnie uwikłany w historyczne konieczności – o tym Szczepan Twardoch, „od stuleci zamieszkały na Górnym Śląsku”, jak mówi o sobie, doskonale wie. W „Drachu” potrafił jednak doskonale zachować swoisty emocjonalny dystans wobec swojego regionu – i to nawet jeśli dociera tutaj do samych „trzewi” Śląska i esencji śląskości. Co więcej, odtwarza także wiernie topografię miejsca akcji (czytelnikowi pomocna jest zamieszczona na wewnętrznych stronach okładki mapa okolic Gliwic i Rybnika – notabene rodzinnych stron pisarza).
Niestety, mocno obawiam się, że książka może wydać się wielu czytelnikom zbyt hermetyczna. Dialogi toczą się tutaj w języku niemieckim i w gwarze śląskiej – i nie ma do nich żadnych przypisów ani słownika. To może spowalniać lekturę, a nawet w dużej mierze do niej zniechęcić. Namawiałabym jednak gorąco, by mimo wszystko podjąć wysiłek czytania po śląsku, nawet jeśli nigdy nie mieliśmy dotychczas z tą gwarą kontaktu. Warto docenić, że Szczepan Twardoch jest bodaj pierwszym współczesnym pisarzem, wprowadzającym skodyfikowaną pisownię śląskiej gwary do obiegu ogólnopolskiego (wcześniej dokonał tego w „Epifanii Wikarego Trzaski”). Osobiście nie mam problemów ze zrozumieniem wszystkich dialogów w „Drachu”, dlatego mogę w pełni docenić jak soczyście, autentycznie i „muzycznie” brzmi w nich śląski. I cieszyć się, że w tym regionie właśnie tak ludzie na co dzień nadal ze sobą rozmawiają.
Drugim problemem, z którym trzeba się zmierzyć, jest narracyjna forma „Dracha”. Losy bohaterów opowiedziane są migawkowo, fragmentarycznie, w oderwanych, krótkich epizodach, w rozproszeniu, bez chronologii. Postaci jest tu bardzo wiele, wydarzenia są splątane ze sobą, zakres czasowy akcji jest spory, faktów i szczegółów – całe mnóstwo. Choć oczywiście widać tutaj wielki wysiłek autora, by pomimo tylu wątków wszystko się ze sobą zgadzało, zachodzi obawa, że czytelnik może za autorem nie nadążyć i najzwyczajniej w świecie się pogubić. Nie mogę przy tym oprzeć się wrażeniu, że w „Drachu” komunikat jest taki: „książka jest trudna, ale nie ma taryfy ulgowej, dlatego jeśli nie nadążasz, to twój problem”. I proszę mi wierzyć, nie jest to skarga mało doświadczonego czytelnika ceniącego sobie wyłącznie książki lekkie, łatwe i przyjemne. Jestem zdania, że powieści zawieszające poprzeczkę czytelnikowi wysoko, takie, przez które przychodzi wolniej się przedzierać, nie od razu zrozumiałe – mają bezcenną wartość literacką. Ale tylko wtedy, gdy wyczuwamy, że autor podaje nam w nich rękę, nawiązuje z nami swoistą łączność, przerzuca w naszą stronę most. W „Drachu” tego właśnie bardzo dotkliwie brakuje.
Dużo dobrego można jednak powiedzieć o pomyśle Twardocha na narratora powieści. Czy jest nim tytułowy „Drach”? Tego nie zdradzę, powiem tylko, że choć „drach” to po śląsku „latawiec”, to interpretowanie tytułu wyłącznie ten sposób (jak próbowano to czynić w niektórych recenzjach) to raczej mylny trop. Choć z drugiej strony, w narracji są fragmenty, gdzie autor uzyskuje ciekawy efekt perspektywy „z lotu ptaka”, więc może jednak coś z tym latawcem jest na rzeczy? Ale słowo „drach” ma także inne znaczenie… Zapewniam, że jeśli tylko dotrzemy do końca powieści – potwierdzi się większość, czego się domyślaliśmy, ale też wiele jeszcze nas zaskoczy. Nawiązanie do „dracha” jest przepiękne, niemal baśniowe i głęboko zapada w pamięć. I jest warte wysiłku włożonego w przeczytanie tej książki.
koniec
4 maja 2015

Komentarze

05 V 2015   02:07:07

Gruba przesada. Naprawdę to jest taka ciężka lektura? Mnie się czytało "Dracha" szybciej niż "Morfinę"

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Wszystkie bziki Julka
Marcin Mroziuk

24 I 2022

W „Moim bracie czarodzieju” młodzi czytelnicy mogą poznać Juliana Tuwima od dość nietypowej strony. Nie dość bowiem, że Anna Czerwińska-Rydel skupiła się tutaj na przedstawieniu dzieciństwa przyszłego poety, to na dodatek narratorką uczyniła jego młodszą siostrę Irenę.

więcej »

Coś się dzieje
Joanna Kapica-Curzytek

23 I 2022

„Zostaw świat za sobą” amerykańskiego pisarza to kameralna proza psychologiczna z motywami postapo. Co się wydarzy, gdy konieczność zaufania obcym ludziom to ostatnia rzecz, która pozostała?

więcej »

Gorzka czekolada
Beatrycze Nowicka

22 I 2022

„Piekarnia czarodzieja” Gu Byeong Mo okazała się książką ciekawą i skłaniającą do przemyśleń.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Książka o ziemi i krwi
— Katarzyna Kantner

Tegoż twórcy

Kaplica w Berezie
— Sebastian Chosiński

Jądro szarości
— Sławomir Grabowski

Krótko o książkach: Opcja polska
— Miłosz Cybowski

Nie oddzielam
— Miłosz Cybowski

Próba sił
— Joanna Kapica-Curzytek

Tożsamość wielokrotna Konstantego Willemanna
— Paweł Micnas

Grunwaldy każdego z nas
— Mieszko B. Wandowicz

Monolog wiecznotrwałego mizantropa
— Mieszko B. Wandowicz

Mała zimna wojna
— Jakub Gałka

Rozgrywki wywiadów za kołem podbiegunowym
— Jakub Owczarek

Tegoż autora

Coś się dzieje
— Joanna Kapica-Curzytek

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
— Joanna Kapica-Curzytek

Ludzka natura, pieniądze i władza
— Joanna Kapica-Curzytek

Grupa wsparcia
— Joanna Kapica-Curzytek

Poszukując odpowiedzi…
— Joanna Kapica-Curzytek

W innym kraju, w zupełnie innej rzeczywistości
— Joanna Kapica-Curzytek

Pod anielską opieką
— Joanna Kapica-Curzytek

Wielkie wyzwanie
— Joanna Kapica-Curzytek

W sytuacji bez wyjścia
— Joanna Kapica-Curzytek

Świat nie jest wolny od zagrożeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.