Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Maj 2015
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
W przeglądzie majowych lektur sześcioro recenzentów pisze o ośmiu książkach.

Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Maj 2015
[ - recenzja]

W przeglądzie majowych lektur sześcioro recenzentów pisze o ośmiu książkach.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Beatrycze Nowicka [40%]
Znając tak udane pozycje należące do fantasy humorystycznej zza wschodniej granicy, jak „Wierni wrogowie” czy „Jesienne ognie”, sięgnęłam po „Moją żonę wiedźmę” w nadziei na coś równie zabawnego. Niestety, powieść Bielanina okazała się niedelikatnie pisząc marna. Kuleją wszystkie elementy: miejscami toporny styl („odwieczna wrogość, rywalizacja, rodowa zemsta – wszystko, co wypłynęło z głębi pamięci genetycznej, wybuchło wściekłym ogniem pradawnej nienawiści”), wysilony humor, chaotyczna i nieciekawa fabuła, wreszcie bohaterowie, w zasadzie ledwo zasługujący na to, by określać ich tym mianem. Protagonistą i zarazem narratorem powieści jest poeta Siergiej Aleksandrowicz, mąż wiedźmy. Owa wiedźma nagle znika, a wkrótce potem poetę odwiedzają anioł i diabeł, którzy oferują pomoc w odnalezieniu małżonki. W tymże szlachetnym celu bohater udaje się na wyprawę do innych światów. Te zostały naszkicowane pobieżnie, nieprzekonująco i umownie. Fabuła składa się z serii epizodów – Siergiej trafia w jakieś miejsce, spotyka żonę, czasem ją ratuje, czasem to ona ratuje jego, potem coś ich rozdziela i całość się powtarza. Niezbyt to składne, a chwilami rozwiązania fabularne wydają się wręcz głupie. Tytułowa żona wiedźma niby jest potężna, ale w zasadzie jej rola ogranicza się do wykrzykiwania zdań w rodzaju „Sieriożeńka mój jedyny! Najukochańszy! Ratuj!/Wiedziałam, że mnie uratujesz!”. Z kolei narrator nieustannie zapewnia o swoich uczuciach do Nataszy. Mam wrażenie, że jeśli chodzi o częstotliwość, z jaką bohaterowie zapewniają się kwieciście o swoich uczuciach, prawią komplementy i padają sobie w objęcia, „Moja żona wiedźma” przewyższa „Zmierzch” przynajmniej trzykrotnie. Za którymś kolejnym „Sieriożeńką najmilejszym” albo „Czy wspominałem już, że kocham żonę” czytelnik ma ochotę udusić szczęśliwych małżonków. Wydaje się, że Bielanin pragnął błysnąć popkulturowymi nawiązaniami, ale nie wypadło to odpowiednio potoczyście. Utarczki pomiędzy aniołem a diabłem bywają śmieszne, jednak rzadziej niż powinny a w zamierzeniu komiczne przykłady krasomówstwa bohatera nie są szczególnie zabawne. A skoro już o Siergieju – jego talent jest tak znakomity, że w innych światach utwory poety mają moc zaklęć i mąż wiedźmy okazuje się potężnym magiem. A oto przykład tej znamienitej poezji, tak wybitnej, że aż obdarzonej mocą sprawczą: „Może zaśpiewać pieśń miłości pragnie/ o ukochanej, co w oczach ma żagwie/ a loki barwy letnich pól i zorzy? Rycerz-poeta takie rymy tworzy”, „Czuję ten straszny, groźny, czarny dar/ całą wściekłością zwęglonego mózgu./ Rwałem żyły zębami, lecz okrutny żar/ mojej krwi obojętny stał się nagle gwiazdom”, „Co ja ze sobą zrobię/ w jawnej pokusie niepojmowania (…) Skończył się czas człowieka bezsilnego/ trzeba się trzymać prosto i dumnie/ Moja świątynio, przyjmij mnie szarego…/ nie z plusem, z minusem,/ lecz znakiem równości.” Wydaje się, że tłumacz też się nie popisał, bo gdy w pewnym momencie Siergiej wyjaśnia, czym jest poezja (wedle autora: główną cechą jest to, że powinna mieć rymy) i podaje przykłady współbrzmień pada np. „płochy-epoka”, podczas gdy może należałoby znaleźć jakieś inne słowa, zamiast przekładać dokładnie. Owszem, „Moją żonę wiedźmę” da się czytać. Ale raczej nie warto.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacek Jaciubek [80%]
Polski tytuł (oryg. „Post Office”) wydanej w 1971 roku powieści Bukowskiego jest mylący – tylko pierwsza część opowiada o perypetiach jego alter ego, Hanka Chinaskiego, na stanowisku listonosza w gigantycznym Los Angeles. Pozostałe koncentrują się na różnych wątkach obyczajowych oraz jego pracy na poczcie wprawdzie, ale na innym stanowisku. Tak czy siak „Listonosz” stanowi ostrą krytykę stosunków pracy w korporacji i korporacji jako takiej, a że Bukowski nie zwykł owijać niczego w bawełnę, jest to krytyka dosadna i ostra. Bzdurne regulaminy, absurdalnie wyśrubowane normy, szefowie, dla których przepisy są rzeczą świętą, zdziwaczali koledzy z pracy – to historia donkiszoterskiej krucjaty jedynego sprawiedliwego przeciwko nieprawemu, wynaturzonemu systemowi (który zresztą nie zmienił się specjalnie przez te pół wieku). Swoją drogą ciekawe, jak na takim stanowisku mogło wytrzymać przez dekadę z okładem takie indywiduum jak Chinaski/Bukowski. Jego styl życia stanowił dokładne przeciwieństwo wartości wyznawanych na poczcie: „Większość forsy szła na alkohol, więc chodziłem w dziurawych butach, a mój płaszcz przeciwdeszczowy był znoszony i podarty. Podczas każde dłuższej ulewy przemakałem dosłownie na wskroś”. Gdzie indziej pisał o sobie: „(…) cały wieczór pił, kładł się do łóżka o drugiej nad ranem, wstawał o wpół do piątej po całonocnych, niemal zupełnie bezkarnych śpiewach i dupczeniu”. Do tego dodać należy wciąż nowe miłostki i upodobanie do gry na wyścigach, które autor uniósł niemal do rangi sztuki, ale to znamy ze wszystkich jego utworów. Rzeczą, która najbardziej zapada w pamięć jest wspomniany antykorporacyjny, antysystemowy charakter „Listonosza”, krytyka pracy jako takiej i zapiski absurdów, które w zawodzie roznosicieli były zwyczajnością. A że Chinaski/Bukowski, przy całym swojej bezceremonialności i braku ogłady, jest też świetnym i zabawnym opowiadaczem, czyta się tę książkę znakomicie.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Joanna Słupek [60%]
Zapowiedź wydawcy obiecywała „pasjonującą wędrówkę po dziejach literatury i kultury”, mieliśmy przyjrzeć się „literaturze, która nie tylko świat odwzorowywała, ale i wręcz kształtowała” i bohaterom kryminałów, którzy „choć obdarzeni tylko symbolicznym życiem, potrafili wpływać na życie rzeczywiste”. Niestety, tego nie dostaliśmy. Co mamy w zamian? Historię kryminalistyki (którą dla czytelnika znającego chociażby „Stulecie…” i „Godzinę detektywów” Thorwalda nie jest niczym nowym, ale rozumiem że nie można było napisać „przeczytajcie Thorwalda i wróćcie do lektury „»Detektywa« jak skończycie”) i omówienie historii powieści detektywistycznej i kryminalnej w omawianych czasach. Niestety, oba wątki sprawiają wrażenie osobnych. Tu Vidocq zakłada Surete, tam Robert Peel zakłada Scotland Yard a w następnym rozdziale Conan Doyle pisze o Holmesie. Ale to wszystko sprawia wrażenie wyliczanki faktów i/lub ciekawostek. Nie przeczę że życiorys Vidocqa jest fascynujący i że warto wiedzieć skąd się wzięły policyjne kartoteki. Jednak brakuje mi ściślejszego powiązania historii z literaturą, wskazania prawdopodobnych inspiracji. O ile wpływ rozwoju nauki i przemian społecznych na literaturę bywa zaznaczony (jak na przykład we fragmencie omawiającym twórczość Agathy Christie zaznaczenie że znajomość trucizn wywodzi się z pracy w szpitalnej aptece), to wpływ literatury na świat realny jest w najlepszym przypadku potraktowany bardzo marginalnie. Niestety.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
70,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Miłosz Cybowski [50%]
Książka z rodzaju tych do przeczytania i zapomnienia. A właściwie zbiór luźno powiązanych ze sobą opowiadań bez puenty i bez jakiegoś wyraźnego zakończenia, sugerujący bardzo wyraźnie, że ciąg dalszy nastąpi. W wizji przyszłości prezentowanej przez Annę Nieznaj nie ma zbyt wiele nowatorskich rozwiązań: jest Unia Europejska, która w końcu dorobiła się swojej własnej armii i sił specjalnych, jest tajemniczy i niezdefiniowany Kalifat, są jakieś mało jasne poszlaki dotyczące historii Rosji i Chin, ale poza tym świat stanowi jedynie słabo zarysowane tło sensacyjnych i gangsterskich historyjek stanowiących podstawę książki. Akcja kręci się wokół Kotów, genetycznie zmodyfikowanych żołnierzy obdarzonych, jak sama nazwa wskazuje, pewnymi kocimi cechami (zarówno tymi pozytywnymi, jak wyostrzone zmysły, jak i negatywnymi, jak duże zapotrzebowanie na sen). Drugim wątkiem przewodnim są działania ludzi z europejskiego półświatka (aczkolwiek przyznaję, że aż dziw bierze, jak osoby tak kiepsko zorganizowane są w stanie cokolwiek zdziałać i uniknąć wpadki). Związki między obiema stronami są niewielkie i przy lekturze opowiadań o gangsterach nie mogłem przestać się zastanawiać, do czego mają one zmierzać. Nieco lepiej jest w przypadku historii o samych Kotach, tam bowiem dobrze wykorzystane (choć do bólu niekiedy klasyczne) wątki sensacyjne, w połączeniu z ich nienaturalnymi zdolnościami, sprawdzają się całkiem dobrze. Nie należy jednak oczekiwać po opowiadaniach rewolucyjnych rozwiązań fabularnych czy wciągającej akcji. W niektórych przypadkach o powodzeniu całej misji decyduje zwyczajny przypadek, a przesadne trzymanie czytelnika w nieświadomości jeśli chodzi o faktyczne cele kolejnych wypraw Kotów i nagromadzenie niewiadomych sprawiają, że dość trudno przychodzi faktycznie zainteresowanie się ich dalszymi losami.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nekrofil z Poznania
Sebastian Chosiński

17 VIII 2019

To zaskakujące, że spośród wszystkich polskich seryjnych morderców, ten najbardziej odrażający jest najmniej znany. Ukazała się wprawdzie na jego temat przed pięcioma laty książka, ale jej nakład był niewielki. Dobrze więc, że przed paroma tygodniami „Martwe ciała” Michała Larka i Waldemara Ciszaka zostały wznowione. Szkoda tylko, że w opowieści o Edmundzie Kolanowskim autorzy tak mało miejsca poświęcają jego biografii.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Podróż, w którą nikt nie chciałby się wybrać
Sebastian Chosiński

16 VIII 2019

Niemieccy czytelnicy poznali powieść Ulricha A. Boschwitza dopiero osiemdziesiąt lat po jej powstaniu, polscy czekali na nią tylko rok dłużej. I bardzo dobrze, ponieważ pisana na gorąco, w pierwszych tygodniach po „Nocy kryształowej”, opowieść o berlińskim kupcu żydowskiego pochodzenia Ottonie Silbermannie jest wstrząsającym portretem nadchodzącej wielkimi krokami Zagłady. Czytając „Podróżnego”, nie można mieć wątpliwości – to nie mogło skończyć się inaczej.

więcej »

PRL w kryminale: Prezes Werwolfu i reflektor śmierci
Sebastian Chosiński

15 VIII 2019

Nie był może „człowiekiem renesansu”, ale na pewno miał co najmniej kilka talentów. Napisał teksty do kilku nieśmiertelnych przebojów, sporo książek dla dzieci i niemało kryminałów. Jak jednak przypomniano niedawno, zadebiutował tuż po drugiej wojnie światowej powieścią z gatunku political fiction, która pod wieloma względami przypomina przygody późniejszego agenta 007. Chodzi o Zygmunta Sztabę i sensacyjną opowieść „Eryk Müller poszukuje siostry”.

więcej »

Polecamy

Prawdziwe kłamstwa

Na rubieżach rzeczywistości:

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Na styku
— Joanna Kapica-Curzytek

Nocą wszystkie koty są czarne
— Magdalena Kubasiewicz

Krótko o książkach: Grudzień 2002
— Eryk Remiezowicz

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Uczta wyobraźni
— Marcin Mroziuk

Pieszczochy Starego Drania
— Katarzyna Piekarz

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Jak tworzono potwora
— Jacek Jaciubek

Chinaski, jesteś wylany!
— Jacek Jaciubek

Męskie spojrzenie na świat
— Jacek Jaciubek

Mała Esensja: Kocie zagadki
— Marcin Mroziuk

Najbrzydszy pisarz w mieście
— Jacek Jaciubek

Duch Czerwonego Wróbla
— Jacek Jaciubek

Nocą wszystkie koty są czarne
— Magdalena Kubasiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.