Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michał Protasiuk
‹Struktura›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStruktura
Data wydania4 maja 2015
Autor
Wydawca BookRage
ISBN978-83-65074-13-3
FormatePub, Mobipocket, PDF
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Emilcińskie reminiscencje
[Michał Protasiuk „Struktura” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Struktura” Michała Protasiuka jest interesującą próbą pożenienia korporacyjnego thrillera z tematyką UFO. Nie jestem jednak pewien, czy próbą udaną.

Jarosław Loretz

Emilcińskie reminiscencje
[Michał Protasiuk „Struktura” - recenzja]

„Struktura” Michała Protasiuka jest interesującą próbą pożenienia korporacyjnego thrillera z tematyką UFO. Nie jestem jednak pewien, czy próbą udaną.

Michał Protasiuk
‹Struktura›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStruktura
Data wydania4 maja 2015
Autor
Wydawca BookRage
ISBN978-83-65074-13-3
FormatePub, Mobipocket, PDF
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zacznijmy od tego, że książka czyta się nadspodziewanie dobrze. Akcja jest wartka, postaci wiarygodne, a pełen korporacyjnego żargonu i statystycznej terminologii język stanowi interesującą odmianę wobec słownictwa stosowanego w krajowej literaturze dzisiejszej doby. Bardzo ciekawie jest też przedstawiona Warszawa przyszłości – tu i ówdzie nakreślona dokładniej, ale najczęściej stanowiąca lekko naszkicowane, acz całkiem namacalne tło dla toczącej się między bohaterami rozgrywki. Miłe jest również to, że autor przypomniał tonące już w mgle niepamięci zdarzenie z Emilcina, w którym główne skrzypce grało nasze własne, krajowe UFO (przepraszam, NOL). Być może zresztą te wszystkie zalety zaważyły na decyzji kapituły Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, która w roku 2010 postanowiła uhonorować powieść Protasiuka pierwszą nagrodą.
Sęk w tym, że nie wszystko jest tutaj tak piękne…
Pierwsze, co się rzuca podczas lektury w oczy, to tendencje do egzaltowanych zachowań bohaterów. Mimo w miarę stabilnej psychiki a to ktoś tupnie nogą, a to łzy mu się cisną do oczu, a to zwija pięści – wszystko to sprawia wrażenie nadmiernego, zupełnie zbędnego podkreślania czegoś, co i tak już zostało opisane w wystarczający sposób sytuacją czy rozterkami wewnętrznymi bohatera. Zupełnie, jakby autor traktował czytelnika jak dziecko, któremu pewne rzeczy trzeba szuflą wyłożyć. I to te mniej istotne rzeczy, bo z kolei zawikłane teorie statystyczne i probabilistyczne są jak kłąb węzłów, z którymi trzeba się po kolei rozprawiać – i nie ma co tutaj oczekiwać pomocy ze strony autora. Uznajmy jednak, że są to uchybienia nie rzutujące specjalnie na finalną ocenę książki. Ot, zwykłe potknięcia wynikające z nie dość dobrego opanowania warsztatu.
Tym, co jednak ma duży wpływ na odbiór „Struktury”, jest jej – nomen omen – struktura. Przy objętości 260 stron dopiero w okolicach strony 150. zaczyna się klarować intryga. Wcześniej – nie wiadomo NIC. Ot, programista Maciej zostaje przyjęty do pracy w dużej, bogatej korporacji i biedzi się nad jakimś programem, od czasu do czasu rozmawiając z pracującą w innej części budynku Nataszą, specjalistką od kryptologii. W tym czasie ich szef, Paweł, zastanawia się, dlaczego ma lukę w pamięci dotyczącą jednego z integracyjnych wyjazdów. Do tego dorzucone są jakieś spiskowe teorie o UFO, o ześwirowanych pracownikach, a także o mnożeniu się w światowej sieci jakiegoś wirusa, dokumentnie zapychającego łącza. I tyle. Nie sposób odłowić podstaw intrygi, nie wiadomo, gdzie szukać głównej nici i w ogóle na co zwracać uwagę – ot, praca w korporacji i problemy z programem.
Nie powiem, wciąż jest to zajmująco napisane, ale mimo wszystko bez celu. Dopiero we wspomnianych dwóch trzecich objętości rzeczywiście coś zaczyna się dziać. Ale im głębiej się w to wchodzi, tym więcej napotyka się chaosu. Jedna dziwaczna teoria jest niemal natychmiast zastępowana inną, a ta wkrótce jeszcze kolejną. A dzieje się to w takim tempie, że czytelnik jeszcze nie zdążył oswoić się z jedną paczką hipotez, a już musi ją porzucać – jako zdezaktualizowaną – i wchłaniać następną, w wielu punktach sprzeczną z tą poprzednią.
Taki kołowrót trwa do samego finału, w którym cała intryga… po prostu się rozmywa. Zamiast choć ułamka jasnej odpowiedzi dostajemy jeszcze jedną teorię, w świetle której można zacząć zgrzytać zębami, bo wychodziłoby na to, że z całej fantastyki w tej książce jest jedynie… przesunięcie akcji o paręnaście lat do przodu w stosunku do czasów obecnych. Czyli ot – obyczajówka z leciutkim akcentem thrillera, osadzona w bliskiej przyszłości, w dodatku urzępolona byle jak, bo autorowi zabrakło odwagi na wybranie spośród namnożonych opcji tej jednej, jedynej.
Przyznam, że finał powieści mocno mnie rozczarował, aczkolwiek wciąż uważam, że książka jest interesująco napisana. Szkoda tylko, że jedynie do pewnego momentu.
koniec
31 maja 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Lepiej już było?
— Sławomir Grabowski

Czeka nas rewolucja?
— Paweł Micnas

Tegoż autora

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.