Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Stasiuk
‹Wschód›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWschód
Data wydania24 września 2014
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-7536-559-7
Format304s. 133×215mm; oprawa twarda
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na wschodzie wszystko po staremu
[Andrzej Stasiuk „Wschód” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To się musiało w końcu stać. Ze wszystkich sił cieszę się, że ktoś wyręczył w poznaniu Wschodu mnie i setki innych wątpiących w to, czy Zachód jest odpowiedzią na wszystko. Ten ktoś – to nie jest niespodzianka – to Andrzej Stasiuk, obserwator prowincji i analityk kultury rejonów odległych od cywilizacji. Powieść „Wschód” to unikalna syntetyczna impresja na temat, od którego jedni uciekają, a inni próbują ubarwić.

Witold Werner

Na wschodzie wszystko po staremu
[Andrzej Stasiuk „Wschód” - recenzja]

To się musiało w końcu stać. Ze wszystkich sił cieszę się, że ktoś wyręczył w poznaniu Wschodu mnie i setki innych wątpiących w to, czy Zachód jest odpowiedzią na wszystko. Ten ktoś – to nie jest niespodzianka – to Andrzej Stasiuk, obserwator prowincji i analityk kultury rejonów odległych od cywilizacji. Powieść „Wschód” to unikalna syntetyczna impresja na temat, od którego jedni uciekają, a inni próbują ubarwić.

Andrzej Stasiuk
‹Wschód›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWschód
Data wydania24 września 2014
Autor
Wydawca Czarne
ISBN978-83-7536-559-7
Format304s. 133×215mm; oprawa twarda
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zapewne wiele osób zastanawia się, czy na wschód od Wisły coś się znajduje. Czy Siemiatycze, Lublin lub Bieszczady to rzeczywistość czy polityczna fikcja albo antropologiczny skansen. Tymczasem Polska „B” to zaledwie przedsionek do Europy „B”, Azji „B” albo wręcz Świata „B”. Nawet jeśli czytelnik zdaje sobie z tego sprawę, to zapewne wielu osobom cywilizacja wschodnia (nie mylić z orientem lub Bliskim Wschodem) kojarzy się jak najgorzej. Andrzej Stasiuk reaguje na stereotypy i zabiera nas na przejażdżkę, która po części jest podróżą sentymentalną, ale bardziej rewizją ludowych poglądów i wierzeń.
Stwierdzenie, że „Wschód” to zapis podróży, może łatwo odstraszyć – tyle tego już było. Ale spokojnie, ta książka to nie poszukiwanie reporterskiej tezy w stylu Kapuścińskiego. Prawdę mówiąc, można mieć wątpliwości, czy ta podróż rzeczywiście się odbyła, być może Stasiukowi te miejsca tylko się przyśniły? A może pisał natchniony znalezionymi w internecie fotografiami mongolskich stepów, chińskich miast-molochów i moskiewskiego lotniska Szeremietiewo?
To bez znaczenia. Jeśli miałbym jednym słowem opisać to, co przeczytałem, musiałbym użyć słowa „prawdziwy”. Bo te obrazy są kompletnie niekoloryzowane, nieefektowne, a mimo to wielowymiarowe i przemawiające do wyobraźni. Przestrzeń to przestrzeń, brud to brud, znój to znój. A nuda to nuda. Jednak jeśli ta książka – a tak moim zdaniem jest – jest zbiorem klisz, kompozycja budzi respekt. Bez prymitywnej linearności Stasiuk rozpoczyna wędrówkę w dzieciństwie na wschodzie Polski, by jako dorosły człowiek przemierzać Rosję, Mongolię, Pamir i Chiny, a wreszcie powrócić w lata młodości spędzane w Warszawie. Oczywiście tej prawobrzeżnej, skąd z daleka widać designerskie Śródmieście określane przez autora mianem „libeskindów”.
Urzekło mnie w tej książce, że autor nie stara się niczego doszukiwać na siłę. Nie wmawia, że pasterze mongolscy mają jakieś głębsze problemy czy refleksje. Nie usprawiedliwia chińskiego parcia na masowy zysk osiągany najbardziej prymitywnymi metodami. Nie próbuje dostrzec piękna tam, gdzie go nie ma. Mimo to świat opisany w powieści wciąga, co przypisać trzeba kunsztowi pisarskiemu Stasiuka. Ta książka to fantastyczny casus wyszukanej formy dominującej nad mizerną treścią. I to dominującej bez użycia fajerwerków, bo język „Wschodu” jest umiarkowany i wstrzemięźliwy.
Jest to wschód, ale nie ma w nim za grosz egzotyki. Wschód, po prostu wschód, nie środkowa Azja, nie Daleki Wschód, nie Bliski Wschód. Przemierzany niespiesznie, refleksyjnie, z wolą dostrzeżenia detali, które wcale nie chcą rzucać się w oczy.
Czy ów Wschód jest ładny czy brzydki? Fajny czy niefajny? Dobry czy zły? Na samym początku wyraziłem swoją wdzięczność, że nie musiałem tego sprawdzać sam (choć tak naprawdę zwiedziłem pobieżnie część Rosji oraz wspomnianą w książce Samarkandę i Tadżykistan). Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Trzeba zacząć od tego, że Wschód istnieje. Że – co wielokrotnie daje się wyczuć w książce, to on panuje nad człowiekiem, a nie człowiek nad nim. Bo ma surowy klimat, bo gigantyczne przestrzenie nie dają się pokonać. I jeszcze ma pecha. Bo skoro jest olbrzymi, to ktoś uznał – konkretnie ludzi i ich władcy – że można go zanieczyszczać i eksploatować bez umiaru.
Mnie ta książka pozbawiła złudzeń, że na wschodzie jest jakiś romantyzm. Ale też na 300 stronach tej epopei nie ma ani jednego aktu przemocy. Najgorsze co cię może spotkać to chamowaty oficer na lotnisku w Moskwie, bo nawet chiński policjant stara się być uprzejmy. Nic też się nie zmienia. Stasiuk zatacza pętlę zarówno w czasie jak i w przestrzeni. Startuje jako dzieciak w Polsce, wojażuje jako dojrzały człowiek i wraca – znów jako chłopak – do „azjatyckiej” części stolicy. W tym czasie niby pojawia się nowoczesny pociąg Szybkiej Kolei Miejskiej i parę nowoczesnych budynków. Ale to tylko pozór nowoczesności. W rzeczywistości Wschód pozostaje Wschodem.
koniec
5 czerwca 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Diamenty to nie wszystko
Marcin Mroziuk

6 VI 2020

W „Zagadce Diamentowej Doliny” bohaterów „Kronik Archeo” czeka kolejna daleka wyprawa, a ich przygody niejednokrotnie mogą przyprawić czytelników o palpitację serca. Krótko mówiąc, Agnieszka Stelmaszyk znowu nie zawodzi fanów swej twórczości.

więcej »

Szwy rzeczywistości
Dawid Kantor

5 VI 2020

„Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk są zbiorem krótkich tekstów zróżnicowanych pod względem klimatu, tematyki, a nawet ciężaru gatunkowego. Łączy je jednak unikatowe spojrzenie autorki na rzeczywistość i towarzyszące czytelnikowi podczas lektury wrażenie… bizarności.

więcej »

PRL w kryminale: Downar jak komisarz Maigret
Sebastian Chosiński

4 VI 2020

Gdy w 1975 roku wydawnictwo Iskry opublikowało kryminał Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego „Koty Leokadii Kościelnej”, mało kto wiedział, że powieść ta ma już swoje lata i pierwotnie ukazała się dekadę wcześniej na łamach jednej z regionalnych gazet. Tym samym chronologicznie była jedenastą „powieścią milicyjną”, w której jako jeden z głównych bohaterów pojawił się Stefan Downar.

więcej »

Polecamy

Myślę, ale czy jestem?

Na rubieżach rzeczywistości:

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pejzażysta
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta: Czerwiec 2012
— Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Stasiuk pojechał otwartym tekstem
— Michał Foerster

Stasiukowa opowieść trwa
— Jakub Skwarło

Koniec świata według Stasiuka
— Michał Foerster

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.