Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Varujan Vosganian
‹Księga Szeptów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKsięga Szeptów
Tytuł oryginalnyCartea șoaptelor
Data wydania24 kwietnia 2015
Autor
PrzekładJoanna Kornaś-Warwas
Wydawca Książkowe Klimaty
SeriaRumuńskie Klimaty
ISBN978-83-64887-31-4
Format436s. 145×205mm
Cena42,—
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Szeptanie traumy
[Varujan Vosganian „Księga Szeptów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wspomnienie dzieciństwa, smak orzechów i zapach jodu – tak zaczyna się „Księga szeptów” Varujana Vosganiana. Poetyckie obrazy pozostaną z czytelnikiem do końca, drastycznie zmienia się jednak ich tematyka.

Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
[Varujan Vosganian „Księga Szeptów” - recenzja]

Wspomnienie dzieciństwa, smak orzechów i zapach jodu – tak zaczyna się „Księga szeptów” Varujana Vosganiana. Poetyckie obrazy pozostaną z czytelnikiem do końca, drastycznie zmienia się jednak ich tematyka.

Varujan Vosganian
‹Księga Szeptów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKsięga Szeptów
Tytuł oryginalnyCartea șoaptelor
Data wydania24 kwietnia 2015
Autor
PrzekładJoanna Kornaś-Warwas
Wydawca Książkowe Klimaty
SeriaRumuńskie Klimaty
ISBN978-83-64887-31-4
Format436s. 145×205mm
Cena42,—
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na początku XX wieku lud Ormian stał się ofiarą ludobójstwa na gigantyczną skalę. Liczbę ofiar szacuje się na półtora miliona – jedni ginęli mordowani przez tureckich żołnierzy oraz Kurdów, inni umierali z odwodnienia na Pustyni Syryjskiej, gdzie zostali wypędzeni. Rząd Republiki Tureckiej do dzisiejszego dnia twierdzi, że ludobójstwa nie było. Co było? Epidemia. Przez wiele lat, ze względu na silną pozycję Turcji, o zbrodniczych wydarzeniach niewiele mówiło się na najwyższych szczeblach. To się powoli zmienia. Jednak książka Vosganiana nie jest próbą pokazania światu faktycznych wydarzeń wraz z całą ich drastycznością. Autor tworzy coś raczej przeciwnego: literacki suplement do bolesnych faktów.
Chociaż dużo jest w „Księdze szeptów” krwi, rzadko traktowana jest dosłownie, jako element opisu rzezi. Częściej zostaje użyta do zbudowania metafory czy szkicu postaci – jednemu z bohaterów własna krew ciąży, a narrator zauważa, że płynie ona wolniej niż czas i dlatego trudno wyrobić w sobie nawyki. Takich spostrzeżeń jest tu zresztą o wiele więcej, gdyby chcieć wypisać „Księgi…” najmocniejsze strony, właśnie takie wtręty znalazłyby się na poczesnym miejscu listy. Uderzają zdania pozornie proste, gdy niewinną opowieść o dziadku narrator wieńczy pytaniami: „Jak sfotografować lustro bez oglądania w nim siebie? Jak zrozumieć świat, sytuując się poza nim?”
Vosganian (będący również politykiem i ekonomistą) poza wykreowanym przez siebie światem nie sytuuje się z pewnością, nie rości więc sobie prawa do pełnego rozumienia. Sam zresztą pisze, że „’Księga szeptów’ jest historią, której nikt nie opowiadał w całości, jakby każdy bał się zrozumieć wszystko, próbując w ten sposób ocalić swoje życie przed brakiem sensu.” Jego książka stanowi nie „zapis rzeczy”, ale rzeczy „przepis”, literackie przepracowanie, z rzadka zbliżające się niebezpiecznie do granicy przepoetyzowania, jak w mocno baśniowym fragmencie, gdzie autor personifikuje oczekujące na spalenie książki.
Takich ryzykownych (choć nie dla wszystkich czytelników) zabiegów nie ma na szczęście wiele. Choć oczywiście nie odnajdą się tu wielbiciele prozy realistycznej, fanom reportażu również mocno bym rzecz odradzał. „Księga szeptów” – tu kolejna uwaga narratora – nie jest bowiem książką historyczną, ale „zapisem stanów świadomości”. Świadomości narodu ludzi, którzy w pewnym momencie swojej historii okazali się tak obojętni, że „zwinęli się razem z mapami i zniknęli z tego świata”. Ludzi „poszukujących się nawzajem po tak wielu nieszczęściach i przez to rzadko kiedy zaznających chwili wytchnienia, aby odnaleźć samego siebie.” Wreszcie ludzi rozczarowanych tym, jak ich potraktowali nie tylko oprawcy, ale i potencjalni wybawiciele. Gorzko brzmi zwłaszcza fragment, gdy jeden z bohaterów przypomina innemu, jak ten czekał na kościelnej wieży, aż przybędą Amerykanie. Ich się nie doczekano, pojawili się za to „Rosjanie, w gaciach pękających od pragnienia kobiet i z zaschniętymi gardłami spragnionymi wódki.”
Cytuję obficie, bo prozę Vosganiana nie do końca daje się opowiedzieć. Miejscami wydaje się nieuchwytna, miejscami przeciwnie – lepka, przywierająca do czytelnika tak, że trudno byłoby pewne fragmenty wymazać. „Księga…” najlepsza jest właśnie wtedy, gdy pisarz umiejętnie wwierca nam w świadomość jakieś stwierdzenie, pod malowniczym obrazkiem przemycając własne spostrzeżenia. Jak te o świecie, który kurczy się w miarę, jak my rośniemy. Czy ten o pokoju, który przeznaczony jest dla zwycięzców – bo wojna przynajmniej daje szansę, gdy się kończy, pokonany zastyga w roli pokonanego.
A w jakiej formie zastygła sama „Księga…"? W formie podręcznika historii, z którego pozostawiono daty, miejsca i nazwiska, całą resztę uzupełniając boleśnie piękną, pokawałkowaną, nie zawsze uchwytną opowieścią. I żadne z wymienionych określeń nie jest w tym wypadku zarzutem.
koniec
6 czerwca 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
Sebastian Chosiński

5 III 2021

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Sanacyjny „Napoleon zbrodni”
Sebastian Chosiński

4 III 2021

Wydany w 1935 roku „Dom tajemnic” był czwartą odsłoną bestsellerowej serii kryminalnej „Wielkie gry Bernarda Żbika”. Tym razem Adam Nasielski – jeden z najpopularniejszych przedwojennych twórców literatury popularnej – nakazał swemu bohaterowi, inspektorowi Bernardowi Żbikowi z Centrali Służby Śledczej, rozwiązać zagadkę, która mniej rozgarniętych policjantów doprowadziłaby zapewne do szaleństwa. A pewnie i… do grobu.

więcej »

Mnich i rycerze na tropie zbrodni
Beatrycze Nowicka

3 III 2021

Otwierająca serię o bracie Godfrydzie „Pęknięta korona” oraz tom drugi „Czarcie słowa” mogą zapewnić przyjemną rozrywkę na kilka wieczorów.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Okruchy po Kerezie, czyli zrób to sam
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.