Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

David Gemmell
‹Miecz w burzy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiecz w burzy
Tytuł oryginalnySword in the Storm
Data wydania19 marca 2003
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Zysk i S-ka
CyklRigante
ISBN83-7298-261-9
Format468s. 115×183mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O co warto walczyć
[David Gemmell „Miecz w burzy”, David Gemmell „Zimowi wojownicy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
David Gemmell sięga w swoich powieściach po sprawdzone rozwiązania, jednak potrafi tchnąć w nie „to coś”, co sprawia, że jego książki nie pozostawiają czytelnika obojętnym.

Beatrycze Nowicka

O co warto walczyć
[David Gemmell „Miecz w burzy”, David Gemmell „Zimowi wojownicy” - recenzja]

David Gemmell sięga w swoich powieściach po sprawdzone rozwiązania, jednak potrafi tchnąć w nie „to coś”, co sprawia, że jego książki nie pozostawiają czytelnika obojętnym.
Pisząc o twórczości Davida Gemmella, nie sposób nie wspomnieć o kilku faktach z jego biografii. W dzieciństwie prześladowany przez otoczenie z powodu bycia nieślubnym dzieckiem, jako nastolatek został wyrzucony ze szkoły. Od tamtej pory imał się różnych zajęć, był też wielokrotnie zatrzymywany przez policję. W końcu udało mu się zdobyć posadę dziennikarza. Pierwsza powieść Gemmella została odrzucona przez wydawców. Kilka lat później zdiagnozowano u niego nowotwór. Przekonany o nadchodzącej śmierci Gemmell napisał swoją pierwszą powieść fantasy, której tematem była podjęta wbrew wszystkiemu walka z przeważającymi siłami wroga. Gdy skończył, okazało się, że diagnoza była błędna. Rękopis wylądował w szufladzie i dopiero po kolejnych paru latach zachęcony przez przyjaciela pisarz zdecydował się ponownie spróbować szczęścia w wydawnictwach. Tym razem się udało – książka odniosła sukces.
Historia z nowotworem odegrała rolę nie tylko jako swego rodzaju katalizator, dzięki któremu rozwinęła się kariera pisarska autora Sagi Drenajów; rak pojawia się wielokrotnie w powieściach Gemmella – postaci chorują na niego bądź wspominają członków rodziny zmarłych na tę chorobę. Jest też coś więcej: wyczuwalny w utworach angielskiego pisarza głód życia. Bohaterowie Gemmella, choć nie są naiwni, w zdecydowanej większości cieszą się światem i kochają żyć. Zapewne właśnie dlatego, kiedy umierają dla sprawy, ich poświęcenie autentycznie wzrusza.
Przynajmniej tak dzieje się w moim przypadku – choć dość szybko zapominam szczegóły fabuł czy bohaterów, podczas lektury książek Gemmella mam wrażenie, że poruszają one we mnie niejedną strunę. I chodzi tu nie tylko o heroiczne czyny, ale też relacje pomiędzy postaciami oraz ich poglądy. Jest w tej twórczości coś mi bliskiego. I zapewne nie jestem w takim odczuciu odosobniona, zważywszy na sukces wydawniczy książek angielskiego pisarza.

David Gemmell
‹Miecz w burzy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiecz w burzy
Tytuł oryginalnySword in the Storm
Data wydania19 marca 2003
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Zysk i S-ka
CyklRigante
ISBN83-7298-261-9
Format468s. 115×183mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Prawdziwie męscy mężczyźni, krwawa zemsta i starcie kultur
„Miecz w burzy” jest pierwszym tomem czterotomowego cyklu „Rigante”, opowiadającego o losach króla Connavara i jego ludu, quasi-celtyckiego plemienia, zagrożonego przez odpowiednik Imperium Rzymskiego. Powieść skupia się przede wszystkim na dzieciństwie i młodości protagonisty oraz zarysowaniu przyszłego konfliktu.
Podoba mi się wprawa, z jaką Gemmell kreuje i prowadzi wiele postaci jednocześnie. „Miecz w burzy” to nie tyle historia samego Connavara, gdzieś w niewielkiej wiosce dorastającego do wielkich czynów, co opowieść o całej społeczności. Przyjaciele i rodzina przyszłego króla są tak samo ważni jak on sam. Właśnie – rodzina, gdyż w odróżnieniu od wielu bohaterów książek fantasy Connavar nie jest sierotą. To nie znaczy, że jego dzieciństwo jest pozbawione trosk. Chłopak cierpi z powodu szykan spotykających go z powodu tchórzostwa, jakie jego ojciec okazał podczas bitwy, później zaś bardzo przeżywa konflikt pomiędzy swoją matką a kochanym ojczymem, od pewnego momentu nie układają się też jego stosunki z młodszym bratem. Przyszły król zdobywa sobie przyjaciół i zyskuje wrogów, z rozmaitym skutkiem angażuje się także w związki z kobietami. Gemmell stworzył całą gromadę przekonujących postaci, połączonych wiarygodnie przedstawionymi relacjami.
Oczywiście nie oznacza to, że „Miecz w burzy” to powieść obyczajowa – nie zabraknie polowań, potyczek, dalekiej wyprawy i kilku bitew. Młody Connavar wyrasta na biegłego wojownika, cieszącego się szczególnymi względami magicznych istot – Seidhów. Dzięki odwadze zyskuje sławę, a dzięki charyzmie wpływy. Ma jednak swoje słabości: jedną jest pewna kobieta, a drugą, znacznie poważniejszą, skłonność do wywierania krwawej zemsty nie tylko na tych, którzy faktycznie zawinili. To człowiek stworzony do wielkości, ale też obarczony skazą, która być może doprowadzi do jego upadku. Gemmell rozgrywa wątek króla-wojownika-bohatera klasycznie, lecz nie uważam tego za wadę. W takich przypadkach bardzo wiele zależy od wykonania.
Zaletą „Miecza w burzy” są wątki związane z celtyckimi wierzeniami (aż chciałaby się więcej). Przyjemnym smaczkiem była także wzmianka Morrigu na temat światów równoległych. Za drobną wadę uważam anachronizmy – wioskowa wiedźma radząca ojczymowi Connavara uważać na ciśnienie krwi, druid rozprawiający o ustanawianiu precedensu czy deklaracje o walce za własną kulturę nieszczególnie pasują do realiów świata. Czasami tego rodzaju kwestie psują odbiór, jednak w przypadku Gemmella wolę patrzeć na nie przez palce.

David Gemmell
‹Zimowi wojownicy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZimowi wojownicy
Tytuł oryginalnyWinter warriors
Data wydania30 września 2002
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Zysk i S-ka
CyklSaga Drenajów
ISBN83-7298-234-1
Format384s. 115×183mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ostatnia misja
„Zimowi wojownicy” to ósmy (w kolejności powstawania) tom Sagi Drenajów, jednak fabuła powieści stanowi osobną całość tak, że można ją czytać niezależnie. Tutaj również pomysł jest typowy: w związku z odpowiednim układem planet demon, przed setkami lat wraz ze swoimi pobratymcami wygnany ze świata ludzi, planuje wielki powrót. By dopełnić rytuału, pozwalającego otworzyć przejście, musi złożyć w ofierze trzech mężczyzn z królewskiego rodu. W celu pokrzyżowania jego zamiarów zawiązuje się drużyna.
Tyle że ostatnia potrzebna demonowi ofiara w momencie rozpoczęcia akcji powieści jeszcze się nie narodziła. Ratowaniem ciężarnej nastoletniej królowej (i świata oczywiście) zajmą się zaś trzej dobiegający sześćdziesiątki drenajscy weterani, których armia właśnie została rozwiązana, młodzieniec zmuszony przez rodzinę do rezygnacji ze stanu kapłańskiego i wstąpienia do armii, starsza kapłanka, trójka sierot, nękany wyrzutami sumienia duch maga oraz sławny szermierz, wróg wspominanych wcześniej starych najemników.
To właśnie wiekowi żołnierze stanowią największy atut powieści. Akcja toczy się pod koniec zimy, ale myślę, że tytuł należy odczytywać symbolicznie. Dla bohaterów nadszedł czas zimy ich życia, jednak w potrzebie kolejny raz stają do walki. Jest coś niebywale poruszającego w portretach tych ludzi – dwaj z nich ze smutkiem godzą się z przemijaniem, trzeci nie chce przyjąć go do wiadomości. Różnie zareagowali na rozwiązanie armii, która stanowiła całe ich życie. Czują się odtrąceni, wzgardzeni, stare, zużyte narzędzia. Lecz snują też plany na przyszłość i zanim porwie ich wir wydarzeń, wyruszają z powrotem w swoje rodzinne strony. Ciekawe są rozmowy, jakie toczą między sobą i z młodszymi – o wartościach, ale też o straconych złudzeniach, niespełnionych marzeniach, poniesionych stratach. Nadają one powieści indywidualny rys i poważny wydźwięk, skłaniają do refleksji.
Jak wspominałam przy okazji „Rycerzy mrocznej chwały”, heroizm u Gemmella jest heroizmem wbrew – jego postaci doskonale zdają sobie sprawę z podłości i małości ludzkiej, z tego, że szlachetność nie popłaca, a mimo to starają się być prawi. Może chwilami autor przesadzał z moralizowaniem oraz bohaterskimi poświęceniami, jednak w „Zimowych wojownikach” znajdzie się sporo mądrych rozmów oraz scen śmierci wyciskających łzy z oczu.
Zakończenie wątku demona nie do końca mnie przekonało, z powodu pewnej skrótowości opisu, ale jest ono oryginalne i przez to niespodziewane. Wydaje mi się, że wystąpiła nieścisłość dotycząca liczby pomocników Anharata, wydelegowanych celem ścigania królowej (dzielna drużyna ich systematycznie pokonuje, a liczba demonów się zwiększa). Jednak pozytywne wrażenia zdecydowanie przeważyły.
Ostatnimi laty wiele głośnych utworów fantasy portretuje ciemną stronę natury ludzkiej. Wydaje mi się, że dla swoistej równowagi warto byłoby przypomnieć książki Gemmella. Kilka tomów Sagi Drenajów zostało niedawno wznowione, być może kiedyś czytelnicy doczekają się kolejnych, a także tłumaczeń rzeczy dotychczas u nas niewydanych. Choć półki z fantastyką aż uginają się od dziesiątek pozycji, dobrze piszących autorów klasycznej fantasy nie jest znowu aż tak dużo.
koniec
8 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Czasem warto porozmawiać z geranium
Marcin Mroziuk

8 VIII 2020

Wprawdzie w „Aktach Gordona Archera” pojawiają się postacie znane czytelnikom z „Kronik Archeo”, ale ta książka znacznie różni się od standardowych tomów serii Agnieszki Stelmaszyk. Tutaj pierwszoplanową rolę odgrywa bowiem rzeczywiście angielski detektyw, a nie młodzi Gardnerowie czy Ostrowscy. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak mamy do czynienia z niezwykle wciągającą lekturą.

więcej »

Tytuł powieści nie jest metaforą!
Joanna Kapica-Curzytek

7 VIII 2020

Czarna komedia „Moja siostra morduje seryjnie” dostarczy rozrywki, ale też pozwoli się zastanowić nad obecnością przemocy w relacjach rodzinnych.

więcej »

Za siedmioma odległymi galaktykami…
Sebastian Chosiński

7 VIII 2020

Choć w czasach PRL-u radziecka fantastyka naukowa bez trudu trafiała do rąk czytelników nad Wisłą, Jewgienij Gulakowski nie miał wielkiego szczęścia. Do 1989 roku na język polski przetłumaczono zaledwie jedną z jego książek – mikropowieść „Planeta 412 bis”. Dopiero od ubiegłego roku wydawnictwo Stalker Books publikuje inne jego dzieła, nie zapominając przy tym o przypomnieniu prozy już znanej. Tym razem jednak pod właściwym tytułem – „Planeta do kontaktu”.

więcej »

Polecamy

Faust musi przegrać

Na rubieżach rzeczywistości:

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

W cieniu Hauru
— Beatrycze Nowicka

Login i logos
— Beatrycze Nowicka

O dziewczynie która igrała z ogniem
— Beatrycze Nowicka

Sęp miłości i pożądliwa kapłanka
— Beatrycze Nowicka

Odcina go połyka wypluwa i ginie
— Beatrycze Nowicka

Niezniszczalne
— Beatrycze Nowicka

Historie rozmaite
— Beatrycze Nowicka

Brulion podróżny
— Beatrycze Nowicka

Dom duszy
— Beatrycze Nowicka

Moje 10 lat z Esensją
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.