Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Oko na niebie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOko na niebie
Tytuł oryginalnyEye in the Sky
Data wydania31 marca 2015
Autor
PrzekładKatarzyna Mioduszewicz
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7818-577-2
Format296s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 39,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wyprawa poprzez umysły
[Philip K. Dick „Oko na niebie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dick w „Oku na niebie” mierzy się z tematami emblematycznymi dla całej jego twórczości. Bada realność świata, w jakim przyszło nam żyć. Zastanawia się, w jaki sposób możemy ocenić, że nie jesteśmy czyjąś ułudą, zabawką. Pojawiają się tu też kwestie tożsamości: jestem, bo wydaje mi się, że jestem, czy może jestem, bo wydaje się tak komuś innemu? Czy istnieje tylko jeden prawdziwy świat czy też całe ich mrowie, zaludnione przez osobniki przekonane o ich realności?

Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
[Philip K. Dick „Oko na niebie” - recenzja]

Dick w „Oku na niebie” mierzy się z tematami emblematycznymi dla całej jego twórczości. Bada realność świata, w jakim przyszło nam żyć. Zastanawia się, w jaki sposób możemy ocenić, że nie jesteśmy czyjąś ułudą, zabawką. Pojawiają się tu też kwestie tożsamości: jestem, bo wydaje mi się, że jestem, czy może jestem, bo wydaje się tak komuś innemu? Czy istnieje tylko jeden prawdziwy świat czy też całe ich mrowie, zaludnione przez osobniki przekonane o ich realności?

Philip K. Dick
‹Oko na niebie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOko na niebie
Tytuł oryginalnyEye in the Sky
Data wydania31 marca 2015
Autor
PrzekładKatarzyna Mioduszewicz
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7818-577-2
Format296s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 39,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Choć jak zauważa Marek Oramus w przedmowie, „Oko na niebie” nie jest zbyt silnie umocowane w faktach naukowych, nie ma to znaczenia dla siły oddziaływania powieści. Dick zresztą nigdy nie przywiązywał specjalnie dużej wagi do przedmiotów ścisłych, a fantastyczno-naukowa otoczka służyła mu najczęściej jako środek do celu. Tym celem zaś wydaje się przede wszystkim eksploracja świata lub światów, które zasiedla człowiek, wwiercanie się wgłąb, pod wierzchnią otoczkę, która zdawała mu się ułudą, sprytnym kłamstwem przygotowanym dla naiwnych ludzi z niewiadomego powodu. W „Oku na niebie” bohaterowie przemierzają kolejne krainy, schodząc coraz niżej jak w „Boskiej komedii” Dante Alighieriego, nie wiedząc, co znajdą za następnym rogiem. Każdy kolejny świat jest coraz mniej przyjazny.
Historia zaczyna się od awarii bewatronu, gigantycznych rozmiarów urządzenia służącego do eksperymentów fizycznych z cząsteczkami. Grupa osób zwiedzających ośrodek badawczy zostaje poddana potężnemu promieniowaniu, spada z platformy widokowej i… No, właśnie – nic specjalnego im się nie dzieje. Po opatrzeniu powierzchownych ran, właściwie zadrapań, wracają do domów, aby odpocząć, ale coś im nie pasuje. To niesamowicie charakterystyczne dla Dicka – przeczucie, instynkt, trzecie oko, jakkolwiek to nazwać, pozwalają zajrzeć pod podszewkę rzeczywistości. Okazuje się, że to, co otacza Hamiltona i innych, to jedynie sprytnie pomyślana scenografia, w której znalazły się ich umysły. Ciała natomiast nadal spoczywają na podłodze obok zepsutego bewatronu, czekając na ratunek. Skrzywieniu ulega więc nie tylko przestrzeń, ale i czas – prawdziwa sekunda jest dla bohaterów całymi dniami, może tygodniami. Co jednak najciekawsze, w jakiś sposób siedmioro turystów trafia do umysłu ósmego z nich, a tam rządzą narzucone przez niego zasady. Cały świat podporządkowany jednemu umysłowi, z zasiedlającymi go istotami – Dick bawi się tu koncepcją boga wszechmogącego. „Jak można tak żyć? Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, nie ma tu porządku, logiki. (…) Nie mamy szans, zależymy od Jego kaprysów. Nie możemy być ludźmi, jesteśmy jak zwierzęta czekające, aż się je nakarmi. Nagradzane bądź karane”, skarży się jedna z postaci. Ułuda trwa dalej w najlepsze, a bohaterowie, uratowawszy się z jednej kabały, zaraz wpadają następną, jeszcze gorszą. Wędrują przez umysły kolejnych osób, natrafiając na coraz większe szaleństwa, między innymi z pomocą latającej parasolki odwiedzają Boga, czyli tytułowe oko na niebie.
To uwięzienie bohaterów we własnych głowach (głowie?) przywodzi na myśl opowiadanie Jamesa Ballarda pod tytułem „Studzienka 69”. Tam poddani eksperymentowi z brakiem snu mężczyźni zapadali się coraz głębiej wewnątrz swoich umysłów, choć dla zewnętrznych obserwatorów był to proces praktycznie niedostrzegalny. Całkowitemu zaburzeniu uległa ich percepcja. Zasadnicza różnica między bohaterami Ballarda i Dicka polega na tym, że dla tych pierwszych nie ma ratunku, zapadają w stan katatonii, natomiast ci drudzy jednak się wybudzają, więcej nawet – rzucają w wir pracy! Urojone przeżycia skrajne dają im impuls ku zmianom w prawdziwym życiu.
„Oko na niebie” kojarzy się silnie z późniejszym o kilkanaście lat „Kongresem Futurologicznym” Stanisława Lema. Przybywszy na tytułowy zjazd, Ijon Tichy zostaje poddany działaniu różnych chemicznych środków i traci kontakt z rzeczywistością. Doznaje halucynacji, z których po jakimś czasie się budzi, ale nie jest już pewien, co jest prawdziwe, a co nie. Następnie sytuacja się powtarza, a omamy nabierają coraz bardziej kompleksowego charakteru. Nie są to już tylko szalone zwidy, lecz odtworzony od podstaw cały świat wraz z jego systemem społecznym i kulturowym, historią, nauką i tak dalej. Co zrozumiałe Tichy jest przekonany o jego prawdziwości, nie przypuszcza bowiem, że środki halucynogenne mogą mieć tak dalece posunięte działanie. Świat, w którym się obudził, jest mu wprawdzie nad wyraz obcy ze względu na różnego typu przemiany (Tichy przespał zahibernowany mniej więcej pół stulecia), jednak wydaje mu się w miarę sensowny. W wyniku pewnych okoliczności bohater przyjmuje dawkę innych środków chemicznych, dzięki którym zdziera z rzeczywistości wierzchnią warstwę – pod nią kryje się brutalna prawda. Ale i to jeszcze dla Lema było mało, okazuje się bowiem, że nawet ta okropna prawda jest wciąż mirażem, a Tichy nawet o krok nie ruszył się z podziemi hotelu, w których ukrył się pierwszego dnia kongresu. U Dicka bohaterowie również poddawani są próbie wybudzenia wielokrotnie, za każdym razem łudząc się, że to ostatnie jest rzeczywiste. Jak więc odseparować jawę od snu, czy to w ogóle możliwe? Jak wydostać się z urojonego świata, gdy już jesteśmy pewni, że jest urojony? Tu tkwi też największa słabość powieści Dicka, czyli nieprzekonujące zakończenie. Gdy konstrukcja świata przedstawionego uniemożliwia postaciom trzeźwą ocenę sytuacji i rozdziału urojeń od rzeczywistości, trudno jest zaakceptować ich łatwe wybudzenie, jakby podyktowane limitem objętości powieści narzuconym przez wydawcę. Wrażenie, że autor nie miał przekonującego pomysłu na powrót swych postaci do rzeczywistości i po prostu uciął ich koszmarną wędrówkę bez wyraźnego powodu, jest dojmujące.
Dick poruszył w „Oku…” jeszcze jedną, zaskakująco aktualną dziś kwestię. Nie tak dawno przecież wielu ludzi drżało ze strachu na myśl o tym, co się zdarzy, gdy uruchomiony zostanie wielki zderzacz hadronów nieopodal Genewy. Miały nam grozić katastrofy, a nawet całkowite unicestwienie, jednak nic z tych rzeczy nie nastąpiło. A może tylko nam się tak wydaje? Może wszyscy leżymy na podłodze bewatronu albo zderzacza hadronów, z umysłami zamkniętymi w stworzonych przez nas samych światach, z których nie ma możliwości ucieczki i z których wcale uciekać nie chcemy, bo wydają się prawdziwe, jedyne? Może. Dickowi taka ewentualność z pewnością nie wydałaby się niewiarygodna.
koniec
20 sierpnia 2015

Komentarze

20 VIII 2015   16:56:13

Ja akurat kompletnie nie rozumiem tych lęków przed cyklotronami.

Owszem, pracuje się tam z wysokimi energiami, ale nadaje się je wąskim strumieniom cząstek, które się zderzają ze sobą, energia rozprasza się we wszystkich kierunkach i część powstających w wyniku zderzenia cząstek jest wychwytywana przez detektory, część (głównie te, które słabo oddziałują z materią) sobie odlatuje.

To są zjawiska bardzo ograniczone w czasie i przestrzeni, pomysły o stwarzaniu czarnej dziury, mogącej pochłonąć ziemię wydają mi się eufemistycznie mówiąc mocno przesadzone (o ile dobrze pamiętam - jeśli nawet taka czarna dziura by powstała - małe czarne dziury szybko parują).

A może po prostu laikom się w głowie nie mieści, że ktoś za niebotyczne pieniądze buduje wielokilometrowe urządzenia a potem zasila je również ogromną mocą po to, by raz na ileś tam uruchomień zaobserwować kilka bardziej egzotycznych cząstek.

20 VIII 2015   23:49:51

Niektórzy ludzie chcą wszystko mieć namacalne. Mimo, że wierzą w Boga, a używają prądu z gniazdka (którego też "nie widać") nie potrafią "uwierzyć" w to, że np. lądowanie na Księżycu się zdarzyło. Musieliby chyba sami w kosmos polecieć.

24 IX 2015   13:50:46

Bardzo piękny spoiler zarowno "Oka na niebie", jak i "Kongresu". Pewnie także opowiadania Ballarda (niestety nie czytałam).
Takie analizy zdradzające wszystkie "twisty" fabuły byłyby na miejscu w eseju, ale nie w recenzji, po którą sięgają też osoby, które jeszcze nie wiedzą, jakie mindfucki lubią robić czytelnikowi Lem i Dick.

13 X 2015   10:25:21

Myślę, że po pół wieku od wydania oryginałów naprawdę nie jesteśmy zobligowani do trzymania w tajemnicy fabularnych twistów, to byłaby lekka przesada.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W gąszczu tajemnic
Marcin Mroziuk

20 VIII 2019

W rozgrywających się w powojennym Londynie „Światłach wojny” możemy śledzić perypetie pewnej tylko na pozór zwykłej rodziny. Przy czym w powieści Michaela Ondaatje pełno jest nie tylko rozmaitych sekretów, ale również zapadających w pamięć postaci.

więcej »

Krótko o książkach: Nie jedzcie bajkowych kucyków
Wojciech Gołąbowski

19 VIII 2019

Czy można napisać cokolwiek odkrywczego o dziewiątym już tomie opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza?

więcej »

Klepsydra nad morzem
Joanna Kapica-Curzytek

18 VIII 2019

Klimat wakacji, burze dorastania i pięknie opisane ludzkie emocje. „Moje lato w Tenby”, choć schematyczne, mocno broni się rozmachem i niepowtarzalną atmosferą wielowątkowej opowieści.

więcej »

Polecamy

Prawdziwe kłamstwa

Na rubieżach rzeczywistości:

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe
— Jacek Jaciubek

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

Szpiega wynajmę
— Jacek Jaciubek

Suchość w ustach
— Jacek Jaciubek

Wszystkie odcienie szarości
— Jacek Jaciubek

Królestwo za kafelek
— Jacek Jaciubek

Historia wiary znaczona krwią
— Jacek Jaciubek

Człowiek-puzzle
— Jacek Jaciubek

Poprzez góry, poprzez lasy
— Jacek Jaciubek

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.