Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko
‹Magom wszystko wolno›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMagom wszystko wolno
Tytuł oryginalnyМагам можно всë
Data wydania8 lutego 2005
Autorzy
PrzekładPiotr Ogorzałek
Wydawca Solaris
ISBN83-89951-10-X
Format334s. 125×195mm
Cena33,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kolekcjoner namiętności
[Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko „Magom wszystko wolno” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pisarskie duety w światku sf to prawdziwie rosyjskojęzyczna specjalność. Poza braćmi Strugackimi w krajach byłego ZSRR wciąż pamiętani są także bracia Abramowowie, Parnow i Jemcew, Burcew i Baszkirow. Nie mówiąc już o okazjonalnych tandemach… Na tle wyżej wymienionych duetów małżeństwo Ukraińców, Mariny i Siergieja Diaczenków, zaliczyć należy do ścisłej czołówki. „Magom wszystko wolno” to już szósta wydana w Polsce powieść, którą podpisali swoim nazwiskiem.

Sebastian Chosiński

Kolekcjoner namiętności
[Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko „Magom wszystko wolno” - recenzja]

Pisarskie duety w światku sf to prawdziwie rosyjskojęzyczna specjalność. Poza braćmi Strugackimi w krajach byłego ZSRR wciąż pamiętani są także bracia Abramowowie, Parnow i Jemcew, Burcew i Baszkirow. Nie mówiąc już o okazjonalnych tandemach… Na tle wyżej wymienionych duetów małżeństwo Ukraińców, Mariny i Siergieja Diaczenków, zaliczyć należy do ścisłej czołówki. „Magom wszystko wolno” to już szósta wydana w Polsce powieść, którą podpisali swoim nazwiskiem.

Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko
‹Magom wszystko wolno›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMagom wszystko wolno
Tytuł oryginalnyМагам можно всë
Data wydania8 lutego 2005
Autorzy
PrzekładPiotr Ogorzałek
Wydawca Solaris
ISBN83-89951-10-X
Format334s. 125×195mm
Cena33,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Przeżywaliśmy już w naszym kraju boom na powieści Siergieja Łukianienki; ostatnimi czasy natomiast najczęściej wydawanymi w Polsce autorami science fiction i fantasy ze wschodu Europy są Marina i Siergiej Diaczenko. Po „Czasie wiedźm”, „Dolinie sumienia”, „Armaged-domie” oraz dylogii „Granica” (napisanej wspólnie z Andriejem Walentinowem oraz Dymitrem Gromowem i Olegiem Ładyżenskim, ukrywającymi się pod anglojęzycznym pseudonimem Henry Lion Oldi) przyszła kolej na klasyczną powieść fantasy „Magom wszystko wolno”. Powieść, którą bez wahania zaliczyć można do bardzo udanych.
Książka zaczyna się od dialogu, który w sprzyjających okolicznościach może przejść do historii literatury fantastycznej: „- Jak zdrowie pańskiej sowy? – Sowa ma się świetnie, dziękuję bardzo…”. By zrozumieć ukryty w tych zdaniach dowcip, trzeba porównać fonetyczne brzmienie rosyjskiego rzeczownika „sowa” i słynnego francuskiego powitania oraz… zdać sobie sprawę, jak ważną rolę pełnią te zwierzęta w świecie wykreowanym na potrzeby powieści. Wbrew pozorom jednak w książce Diaczenków, chociaż niepozbawionej specyficznego dla tych autorów humoru, niewiele jest scen, które prowokowałyby nas do śmiechu. Wręcz przeciwnie – to chyba najbardziej ponury i dołujący tom prozy Ukraińców, jaki ukazał się w Polsce.
Bohaterem powieści jest Hort zi Tabor, prowincjonalny mag dziedziczny (co oznacza, że swoje czarodziejskie zdolności odziedziczył po ojcu), który – podobnie zresztą jak niegdyś jego rodziciel – należy do Klubu Kary. Klub jest elitarną organizacją zrzeszającą magów, zarówno dziedzicznych, jak i mianowanych. Opłacają oni coroczne składki, bardzo wysokie zresztą, aby co jakiś czas brać udział w losowaniu zaklęcia. Nie jest to jednak zwykłe zaklęcie, ale Rdzenne zaklęcie Kary, o którym marzy każdy mag. Jego posiadaczowi zapewnia ono bowiem prawdziwą wszechwładzę. Dzięki niemu mag staje się praktycznie nietykalny, a na dodatek może jednorazowo ukarać każdego, kto mu podpadnie. Nie opłaca się jednak wykorzystywać zaklęcia do ukarania byle złodziejaszka, z takim dziedziczny czarodziej poradzi sobie bez większego trudu. Rdzenne zaklęcie stworzono po to, aby odpłacić pięknym za nadobne największym szubrawcom i zbrodniarzom, zaś ten, kto ich dopadnie i wymierzy im sprawiedliwą karę, poza należną mu sławą posiądzie jeszcze – to dodatkowy bonus – większą moc.
Nie dziwi nas więc, że Hort zi Tabor przyjął wiadomość o szczęśliwym dlań losowaniu niemal z euforią. Gdy wyrusza z prowincji do Północnej Stolicy po odbiór zaklęcia, nie zdaje sobie jednak sprawy, jak bardzo zmieni się od tej chwili jego życie. Ilu próbom zostanie poddany i ilu niebezpieczeństwom będzie musiał stawić czoła… Problemem staje się już udzielenie odpowiedzi na najprostsze, zdawałoby się, pytania: jak wykorzystać zaklęcie? Kogo przy jego pomocy ukarać? Tym bardziej, że niemal natychmiast po opuszczeniu Klubu zaczynają Horta nawiedzać prawdziwe tłumy interesantów. Prawie każdy błaga go o wsparcie, każdy opowiada wzruszająca historię zbrodni, oszustwa bądź zdrady, które koniecznie należy ukarać, aby na świecie zatriumfowała sprawiedliwość. Ale Hort może użyć Rdzennego zaklęcia tylko raz. Kiedy więc dokonuje w końcu wyboru, kieruje się nie tyle rozumem, co sercem – postanawia pomóc baronowi Iwowi de Jaterowi, przyjacielowi z lat dzieciństwa, który prosi Horta o rozwikłanie zagadki tajemniczej śmierci swego ojca. Idąc śladem ostatnich tygodni życia „wujka Dowa”, jak pieszczotliwie mag nazywa starego barona de Jatera, zi Tabor trafi na trop potężnego czarnoksiężnika. Z którym – co oczywiste – będzie musiał się zmierzyć.
Powieści fantasy, jak również wykreowane w nich światy, rządzą się swoimi prawami. Nie zawsze wszystko musi być w nich logiczne. Od czegoś przecież jest magia! Jednak Diaczenkowie z zasady nie chadzają na skróty. Dla nich magia jest czymś zwykłym, by nie rzec wręcz – naturalnym. Czarodziejskim popisom nie towarzyszy aura nadzwyczajności. Magowie traktowani są jak normalni obywatele, choć może podchodzi się do nich z odrobinę większym respektem. Można zresztą niekiedy odnieść wrażenie, że powieściowy świat zaludniony jest przede wszystkim przez magów. To oni są na pierwszym planie – między nimi dochodzi do sporów, konfliktów, walk. To oni romansują ze sobą i zdradzają się nawzajem. Nieobce są im żadne typowo ludzkie przypadłości. W każdym razie daleko im do ideału! Idealny nie jest również targany wieloma namiętnościami zi Tabor. Nie waha się przed popełnieniem zdrady bądź oszustwa, byle tylko dotrzeć do wyznaczonego celu. Wybaczamy mu jednak wszystko, bo instynktownie czujemy, że w tym ponurym świecie to właśnie Hort i jego dążenie do wyjaśnienia zagadki – z biegiem czasu coraz bardziej obsesyjne – stanowi światełko w tunelu.
Jest w powieści Diaczenków kilka partii smakowitych. Zaliczyć do nich należy między innymi pojedynek Horta z innym magiem, Ondrą Nagą Iglicą, i jego wędrówkę przez Marmurową Jaskinię (co przypomina nieco opisane w „Hobbicie” spotkanie Bilba z Gollumem). Niczego nie brakuje także finałowemu starciu, w którym zi Tabor staje wreszcie oko w oko ze swoim najgroźniejszym przeciwnikiem i śmiertelnym wrogiem. Jak w każdej dobrej powieści sensacyjnej (a przecież literatura fantasy może mieć i takie zabarwienie), napięcie powoli, ale systematycznie rośnie, aby na ostatnich stronach sięgnąć zenitu. Czytelnik na pewno się nie zawiedzie! „Magom wszystko wolno” to bowiem wyborna mieszanka powieści drogi, bildungsromanu i klasycznego horroru. Bardzo sprawnie napisana i na dodatek z intrygującą fabułą, która nie pozwoli nam bez złości oderwać się choćby na minutę od lektury książki. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby dziedziczny mag Hort zi Tabor powrócił jeszcze kiedyś, by mierzyć się z największymi szubrawcami świata.
koniec
9 kwietnia 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niebezpieczna lektura
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Motyw przenoszenia się bohatera z naszego świata do innej rzeczywistości nie jest oczywiście niczym nowym. I chociaż wykorzystująca go powieść Alix E. Harrow nie może się równać choćby z dziełami Lewisa Carrolla czy C.S. Lewisa, to „Dziesięć tysięcy drzwi” okazuje się pozycją wartą uwagi.

więcej »

Suwerenność istoty rozumnej
Joanna Kapica-Curzytek

5 VII 2020

„Zew plemienia” to subiektywne credo politycznych poglądów Maria Vargasa Llosy, opowiedziane poprzez sylwetki ważnych dla niego intelektualistów.

więcej »

Mała Esensja: Droga do ołtarza pełna przeszkód
Marcin Mroziuk

4 VII 2020

W „Komnacie szeptów” zagadka goni zagadkę a przygoda przygodę. W napięciu obserwujemy tutaj wydarzenia rozgrywające się w kilku krajach, zarówno współcześnie, jak i przed kilkoma wiekami. Mimo tego bogactwa wątków dziewiąty tom „Kronik Archeo” w porównaniu z poprzednimi wypada jednak nieco słabiej. Na szczęście nie zmienia to faktu, że książka Agnieszki Stelmaszyk i tak może podobać się młodym czytelnikom.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Luty 2011
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Michał Foerster, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Mieszko B. Wandowicz

Historia lubi się powtarzać
— Marcin Mroziuk

Moc płynąca z ksiąg i magii
— Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Przypowieść o wyjątkowo tchórzliwym bohaterze
— Marcin Mroziuk

Opowieść o magu, który nie jest magiem
— Marcin Mroziuk

Magia filozofią podszyta
— Marcin Mroziuk

Sekrety smoczego serca
— Marcin Mroziuk

Brak mocy
— Marcin Mroziuk

Z przetrąconym kręgosłupem
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Niektórych marzeń lepiej nie spełniać
— Sebastian Chosiński

Na tropie Bucky’ego i Red Skulla
— Sebastian Chosiński

Do kraju tego, w którym zmarli nie mają spokoju…
— Sebastian Chosiński

Na zesłaniu w Piekle
— Sebastian Chosiński

Jeśli Bóg maczał w tym palce…
— Sebastian Chosiński

Może być tylko gorzej
— Sebastian Chosiński

Bóg, heros, karzeł i wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.