Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

David Mitchell
‹Sen_numer_9›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSen_numer_9
Tytuł oryginalnynumber9dream
Data wydania2002
Autor
PrzekładJanusz Margoński
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03223-0
Gatunekmainstream
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Dorastanie w Japonii
[David Mitchell „Sen_numer_9” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na początku zdjęły mnie dreszcze. Włamywacze, skomplikowane pistolety, lśniące japońskie biurowce… Cyberpunk. Cholerny cyberpunk! Żeby człowiek w moim wieku, na stanowisku, czytał jeszcze nadrealistyczne bzdety o komputerach, hakerach, hasłach i hasaniu w sieci?

Eryk Remiezowicz

Dorastanie w Japonii
[David Mitchell „Sen_numer_9” - recenzja]

Na początku zdjęły mnie dreszcze. Włamywacze, skomplikowane pistolety, lśniące japońskie biurowce… Cyberpunk. Cholerny cyberpunk! Żeby człowiek w moim wieku, na stanowisku, czytał jeszcze nadrealistyczne bzdety o komputerach, hakerach, hasłach i hasaniu w sieci?

David Mitchell
‹Sen_numer_9›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSen_numer_9
Tytuł oryginalnynumber9dream
Data wydania2002
Autor
PrzekładJanusz Margoński
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03223-0
Gatunekmainstream
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Przedarłem się jednak przez to pierwsze starcie i zostałem bardzo mile zaskoczony. Okazuje się, że David Mitchell wyszedł poza proste formuły powieści i trzeba mu przyznać, że chytrze sobie swój „Sen_nr_9” obmyślił i sprawnie swój zamysł zrealizował.
Treścią tej powieści są przygody Eidżi Mijakego, młodego Japończyka z zabitej dechami z drzewa wiśni prowincji, który przyjechał do Tokio w poszukiwaniu ojca. Nie chodzi tu o szantaż i wyciśnięcie ze starego (który siedzi podobno wysoko w tokijskiej hierarchii dziobania) kupy szmalu, ale o prostą rozmowę ojca z synem, o odpowiedź na fundamentalne dość pytanie – kim jest ten, któremu zawdzięczam swoje istnienie, i co z tego wynika. Tatuchnek nie odczuwa jednak potrzeby bliższego kontaktu, w związku z czym wymarzone spotkanie odwleka się w czasie. Eidżi musi zatem znaleźć pracę, miejsce do spania i sposób spędzania wolnych wieczorów. Wszystkie te wybory prowadzą go ku nieoczekiwanemu.
Magia wielkiego miasta… Eidżi niechętnie, ale ustępuje, powoli staje się częścią Tokio, coraz rzadziej widzi mieszkańców jako rój uciążliwych trutni miotanych ruchami Browna i kierowanych nieuświadomionymi tropizmami. Staje się jednym z nich, zakorzenia się, znajduje dziewczynę, kota, znajomych, prawie zaprzyjaźnia się z człowiekiem, który mu wynajmuje pokój do spania. Zakorzenia się – i przeżywa przygody.
Przejścia, przez jakie los przeciąga opornego Eidżiego Mijake, to kilka kawałków niezwykle pasjonujących opowieści – czytasz, czytasz i jesteś w środku, nie ma już dla Ciebie ni śniadania, ni kolacji – karmisz się strawą duchową. Mózg zajęty niezwykłymi meandrami, przez które wije się historia głównego bohatera, nie ma czasu na zajmowanie się przyziemnością. Zresztą, kto byłby w stanie oprzeć się urokowi, z którym autor miksuje sen i rzeczywistość, surrealistyczne bajki z romantycznym wątkiem zakochanego głównego bohatera, starcia yakuzy z przeżyciami młodego japońskiego marynarza z drugiej wojny światowej? Mało kto, przypuszczam. Styl Mitchella nie pozostawia nikogo obojętnym.
Nie można tu powiedzieć, że autorowi nie zdarzają się wpadki – rozdział „Studium opowieści” jest wyraźnie słabszy – ale mimo to David Mitchell jako pisarz, jako człowiek, który umie składać słowa w zdania, zdania – w akapity, akapity w rozdziały, a na tej osnowie rozsnuć wątki swojej opowieści, zasługuje na najwyższe wyróżnienie. Żaden z dziewięciu rozdziałów nie jest prostoliniową opowieścią o wydarzeniach, choć niewątpliwie da się w nim i taką część wyróżnić. W każdym z nich autor rozwadnia swoją opowieść – czy to poprzez wstawianie fragmentów, w których bohater czyta pamiętnik swojego dziadka, czy to poprzez łączenie rzeczywistości głównego bohatera ze snem, czy poprzez opowiadanie o przeszłości głównego bohatera. Szczytem jest tu chyba rozdział pierwszy, który opowiada kilkanaście możliwości zajścia tego samego zdarzenia (stąd moja pomyłka i wzięcie „Snu_numer_9 za cyberpunk – to jedna z tych wersji).
Najdziwniejsze jest w tym, że wszystkie te wtrącenia zgrywają się ze sobą i tworzą spójny obraz. I choć długo można by wyliczać wszystkie miniopowieści, które, jak remory do rekina, przyssały się do życia Eidżiego, to przyjemność tę pozostawiam czytelnikowi, niech sam odkrywa wszystkie strony „Snu_numer_9”. Uważam bowiem, że najciekawsze w tej powieści są zmiany zachodzące w bohaterze, ciągłe zmiany okularów, przez które widzi świat, powolne przesunięcia w jego hierarchii ważności.
Otóż Eidżi poprzez swoje przejście do Tokio zostaje poddany próbie, musi sprawdzić, kim jest i kim zaczyna być. Pierwszą odpowiedzią na to pytanie ma być jego spotkanie z ojcem, okazuje się jednak, że nawet bez tego życie wiele nauczy naszego młodzieńca. Eidżi buduje osobowość człowieka dorosłego, określa się wobec najgorszych przeżyć swojego życia, wobec teraźniejszości i przeszłości swojego kraju i rodziny, i na tych fundamentach tworzy gmach swojego charakteru. Dzięki temu może poszukać swojej przyszłości i zdecydować, jak wybierze i czego będzie dalej w życiu szukał. Okazuje się, że na dobrą sprawę ojciec wcale nie jest mu do tego potrzebny – że bez niego stał się dorosłym mężczyzną, który może w spokoju duszy wrócić do swojej wioski i swojej matki, bez nieustannego rozmyślania o tym, co go stamtąd wygnało.
„Sen_numer_9” to również obraz Japonii. David Mitchell mieszkał tam 9 lat i zdecydował się zawrzeć swoje obserwacje w powieści. Okazuje się, że Kraj Kwitnącej Wiśni zmienia się, a Mitchell utrwalił w swojej powieści niewielki fragment tego procesu. Jeszcze żyje tradycja – starożytne kapliczki, rodzinne przesądy, niewzruszona struktura rodzinna i związane z nią przywileje i obowiązki. Ale z wolna zaczyna się to rozluźniać, od wielkich miast wieje już nowoczesność. Najgłodniejsza tego nowego świata jest, jak należało oczekiwać, młodzież. Japońscy nastolatkowie i dwudziestolatkowie żyją już życiem swoich rówieśników z USA i Europy Zachodniej, jedynie czasem zdarza im się czołowo zderzyć z reliktami dawniejszych czasów, z czapą oligarchicznych, mafijnych elit, które władają Japonią, tak jak to czyniły rodzinne klany wiele lat temu, i bardzo niechętne są naruszaniu tego stanu rzeczy. Eidżi wykona swój ruch i spróbuje coś zmienić w tych układach, ale, co symptomatyczne, autor w ogóle nie próbuje zasugerować, że cokolwiek z tego wyniknie.
„Sen_numer_9” jest książką naprawdę godną polecenia, wciągającą dzięki dynamicznej akcji i tysiącom fascynujących obrazów, a zarazem prowokującą do przemyśleń, do dłuższego i głębszego kontaktu z treścią zamkniętą między okładkami.
koniec
1 marca 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat nie jest wolny od zagrożeń
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2021

Choć thriller „Pielgrzym” oparty jest na sprawdzonych schematach, nie sposób się od niego oderwać. Powieść przynosi także refleksję o losach współczesnego świata w obliczu globalnego zagrożenia.

więcej »

Sen o słodkiej Francji
Beatrycze Nowicka

7 XII 2021

Tym razem nietypowo – słów kilka o powieści obyczajowej czyli „Madame” Antoniego Libery.

więcej »

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Znak firmowy
— Dawid Kantor

Rok ostrokrzewu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Grudzień 2012
— Kamil Armacki, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Pod nieboskłonem siadłem i na kres cywilizacji czekałem
— Daniel Markiewicz

Opowieść o wszystkim
— Tomasz Kujawski

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.