Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jonathan Crary
‹24/7. Późny kapitalizm i koniec snu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł24/7. Późny kapitalizm i koniec snu
Tytuł oryginalny24/7: Late Capitalism and the End of Sleep
Data wydania17 sierpnia 2015
Autor
PrzekładDariusz Żukowski
Wydawca Karakter
ISBN978-83-62376-91-9
Format208s. 120×195mm
Cena35,—
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Całodobowe szczęście
[Jonathan Crary „24/7. Późny kapitalizm i koniec snu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jesteś tak radykalnym rewolucjonistą, jak długo śpisz – zdaje się mówić Jonathan Crary w swojej „24/7”.

Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
[Jonathan Crary „24/7. Późny kapitalizm i koniec snu” - recenzja]

Jesteś tak radykalnym rewolucjonistą, jak długo śpisz – zdaje się mówić Jonathan Crary w swojej „24/7”.

Jonathan Crary
‹24/7. Późny kapitalizm i koniec snu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł24/7. Późny kapitalizm i koniec snu
Tytuł oryginalny24/7: Late Capitalism and the End of Sleep
Data wydania17 sierpnia 2015
Autor
PrzekładDariusz Żukowski
Wydawca Karakter
ISBN978-83-62376-91-9
Format208s. 120×195mm
Cena35,—
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Czytając „24/7” można wpaść w depresję. Autor odmalowuje obraz naszej rzeczywistości w palecie barw używanej przy produkcji strojów kominiarskich. Stawia (a częściej po prostu zapożycza) bardzo mocne tezy. Gdyby pokusić się o wyciągnięcie z nich ekstraktu, rzecz można by sprowadzić do zdania: „Kapitalizm wmieszał się praktycznie w każdą sferę naszego życia i nieustannie próbuje zająć jeszcze więcej miejsca, niż ma obecnie”. To akurat nie jest twierdzenie specjalnie kontrowersyjne. Ale też zupełnie nieodkrywcze, co jest – niestety – sporą wadą przynajmniej dla czytelnika choć trochę zainteresowanego opisywaną tematyką.
Znajdujemy u Crary’ego między innymi takie zdanie: „Oto, czym jest dziś postęp – polega on na coraz większym przejmowaniu kontroli nad czasem i doświadczeniem człowieka.” Czytaliśmy to już wcześniej? Czytaliśmy. Podobnie jak opracowania dotyczące mediów, przede wszystkim telewizji oraz internetu: że to standaryzacja na wielką skalę, że treści nam podsuwane są efemeryczne i banalne (memy!), że dając się porwać kolejnym interfejsom zgadzamy się na odarcie z prywatności i poddanie nadzorowi. Autor przywołuje również wielu teoretyków, jak Deleuze, Foucault, Hobbes czy Arendt. Pożycza od nich myśli, wpasowując w swój tok rozumowania, przez co z jednej strony wytwarza wrażenie, że nie jest (bo nie jest) w swych wnioskach osamotniony, z drugiej znowu: faszerując odniesieniami pozbawia swoją pracę choćby wrażenia świeżości. To wszystko jednak nie znaczy, że „24/7” nie jest tytułem potrzebnym. Nawet nieco zestarzałe już stwierdzenia nie muszą przecież tracić na aktualności, jeśli nie dezaktualizuje ich sama rzeczywistość. A powtarzanie pewnych twierdzeń jest wręcz wskazane, bo często przyswajamy sobie konkretne treści, kiwamy ze zrozumieniem głowami, po czym zapominamy je lub rozmyślnie wyrzucamy poza obręb naszej wiedzy.
A Crary pisze o rzeczach, które w zasadzie wszystkim jego odbiorcom (i wszystkim czytelnikom niniejszego, zamieszczonego przecież w internecie tekstu) powinny być bliskie. Nawet, jeśli drzemie w nas potrzeba indywidualizmu na tyle duża, że odrzucamy tezę o kształtowaniu nas przez nowe media na bardzo jednolitą modłę, to nie możemy zaprzeczyć, iż ładując na amerykańskie serwery kolejne paczki wakacyjnych zdjęć, korzystamy z tego samego serwisu, z jakiego miliard ludzi skorzysta jeszcze tego samego dnia. Większość z nas nie oburzy się też na stwierdzenie, że na nasze decyzje wpływ mają rozmaite rekomendacje – nawet, jeśli nie uświadamiamy sobie faktu, że stoją za nimi skomplikowane (i korzystające z ogromnego systemu nadzoru) algorytmy, to po nawet krótkim zastanowieniu musimy wyrazić choćby zdziwienie, że podsuwane nam propozycje kupna książek czy ubranek dla dzieci dziwnie zbiegają się z naszymi zainteresowaniami czy potrzebami. Nikomu chyba nie jest też już obce korzystanie z mediów już nie w sposób ciągły i bierny, ale aktywny i pofragmentowany – w części programów telewizyjnych jesteśmy wręcz zachęcani do tego, by oderwać wzrok od ekranu, aby… przenieść uwagę na inny ekran, zamieszczając post na Facebooku czy wykazując aktywność na Twitterze.
Otrzymujemy zatem rekomendacje, korzystamy z nich, a następnie sami stajemy się częścią łańcucha, rekomendując produkty innym. Nieustannie sprawdzając maile zapominamy, jak to jest spędzać dłuższe odcinki czasu w roli wyłącznie widza. Niemożebnie irytuje nas czekanie, podczas gdy budzące w nas niekiedy nawet wściekłość „tracenie czasu” czy to w kolejce, czy w korkach, dawniej było po prostu częścią życia, na którą ochoczo się godziliśmy. Tak samo ochoczo, jak teraz przyjmujemy istnienie tytułowego świata „24/7”, w którym co prawda nie jesteśmy w stanie nieustannie kupować i konsumować, ale nie ma już momentów, w których – w jakiś sposób – nie moglibyśmy tego uczynić. W ten (między innymi) sposób kapitalizm ograbia nas, twierdzi autor, z kolejnych minut i godzin snu, dążąc do sytuacji, w której każdą chwilę bezruchu uznamy za straconą.
Problem, jaki rodzi się przy okazji tego typu publikacji, jest jednak następujący: bywa, że za dużo w nich „na pewno”, a za mało „przypuszczam”. Gdy Crary pisze (zwracam uwagę na słówka „toteż” i „będzie”) „Historia pokazała, że wynalazki wojenne z biegiem czasu przenikają do szerszej sfery społecznej, toteż nieśpiący żołnierz będzie protoplastą nieśpiącego pracownika czy konsumenta”, to zastanawiam się, kiedy ostatnio widziałem na przystanku autobusowym czołg. Oczywiście przesadzam, ma autor w wielu przypadkach rację, domagałbym się jednak mimo wszystko pewnego zniuansowania, zwłaszcza gdy rzecz dotyczy pewnej rzekomo przyszłości. Nie mogę również się nie uśmiechnąć przy powoływaniu się na film „Incepcja” Christophera Nolana, który – zdaniem eseisty – ma „umacniać przekonanie, że sny są w istocie produktem, którym można się posługiwać i manipulować tak samo jak innymi rodzajami treści medialnych”. Tu z kolei dostrzegam przebłyski podobnego rozumowania, jak w przypadku ciągle rozpowszechnionego „gry komputerowe uczynią z ciebie zabójcę” – zwłaszcza gdy Crary „Incepcję” pokazuje jako przykład braku oporów przed zamienianiem indywidualnych sfer życia w postać cyfrową już nie w filmie, ale w rzeczywistości.
Wszystkie powyższe uwagi wynikają jednak przede wszystkim z troski o to, by podobne opracowania czytać jednak z pewną dozą krytycyzmu. Wywód Crary’ego jest na tyle przekonujący, że mógłby zostać przyjęty wręcz bezrefleksyjnie. Autor, budując niezwykle pesymistyczny obraz (z jakim zresztą wyżej podpisany w wielu punktach stuprocentowo się zgadza), dotyka naszego życia codziennego, co grozi błyskawicznym przysposobieniem jego poglądów jako własnych. Na szczęście akurat w przypadku „24/7” podstawowe tezy są na tyle celne, że groźba to niezbyt wielka.
koniec
14 października 2015

Komentarze

14 X 2015   20:10:44

Lepszy kapitalizm niż komunizm

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pierwiastek żeński
Dawid Kantor

4 IV 2020

„Matka Edenu” to drugi tom trylogii Chrisa Becketta opowiadającej o rozwoju prymitywnej, ludzkiej społeczności na odległej, pozbawionej światła planecie. Autor w swoim cyklu podjął się nie tyle analizy naukowej czy technicznej funkcjonowania człowieka w obcym środowisku, co oceny aspektów społecznych sytuacji, w jakiej znaleźli się potomkowie mimowolnych osadników.

więcej »

Niebezpieczne następstwa alergii na maliny
Joanna Kapica-Curzytek

3 IV 2020

„Hotel Ostatniej Szansy” to przeznaczona dla młodszych czytelników powieść, w udany sposób łącząca elementy magii i kryminału.

więcej »

PRL w kryminale: Strzeż się nieznajomych w wiśniowych szlafrokach!
Sebastian Chosiński

2 IV 2020

Zygmunt Zeydler-Zborowski był bardzo płodnym twórcą. Począwszy od drugiej połowy lat 50. XX wieku, kiedy to wrócił do pisania po kilkuletniej przerwie, praktycznie każdego roku publikował nową książkę. Do tego dochodziły jeszcze powieści drukowane w gazetach (w odcinkach). Jedną z nich był kryminalno-szpiegowski „Szlafrok barona Boysta”, który w 2009 roku przypomniało Wydawnictwo LTW.

więcej »

Polecamy

Umieranie wstecz

Na rubieżach rzeczywistości:

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Okruchy po Kerezie, czyli zrób to sam
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.