Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Kate Griffin
‹Nocny Burmistrz›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNocny Burmistrz
Tytuł oryginalnyThe Midnight Mayor
Data wydania23 marca 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-203-1
Format560s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Londyńska litania
[Kate Griffin „Nocny Burmistrz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Nocny burmistrz”, czyli drugi tom cyklu o czarnoksiężniku Matthew Swifcie, autorstwa Kate Griffin nie jest już tak spektakularny, jak część pierwsza, ale powinien spodobać się tym, którym przypadło do gustu „Szaleństwo aniołów”.

Beatrycze Nowicka

Londyńska litania
[Kate Griffin „Nocny Burmistrz” - recenzja]

„Nocny burmistrz”, czyli drugi tom cyklu o czarnoksiężniku Matthew Swifcie, autorstwa Kate Griffin nie jest już tak spektakularny, jak część pierwsza, ale powinien spodobać się tym, którym przypadło do gustu „Szaleństwo aniołów”.

Kate Griffin
‹Nocny Burmistrz›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNocny Burmistrz
Tytuł oryginalnyThe Midnight Mayor
Data wydania23 marca 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-203-1
Format560s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Światło, ogień i miasto. A zatem – „Szaleństwo aniołów” było jak pokaz fajerwerków w Wianki. Trochę trzeba było poczekać, zanim się na dobre rozkręci, ale gdy to już nastąpiło, człowieka ogarniał podziw. W porównaniu z częścią pierwszą „Nocny burmistrz” jest ogniskiem. Owszem, od czasu do czasu rozżarzy się i sypnie w niebo iskrami, jednak przeważnie płonie sobie spokojnie i dość regularnie częstuje kłębami dymu.
„Graffiti decorations, under the sky of dust
A constant wave of tension on top of broken trust (…)
Now I find myself in question
They point the finger at me again
Guilty by association
You point the finger at me again (…)
Paper bags and angry voices, under the sky of dust”
Trudno byłoby sobie wyobrazić, „Nocnego burmistrza” jako realizację postulatu „więcej, szybciej, mocniej”, bo wtedy musiałby się składać chyba wyłącznie z ucieczek, pościgów i magicznych walk. Byłoby świetnie, gdyby część druga nie ustępowała „Szaleństwu aniołów”, jednak mało któremu pisarzowi fantastycznemu udaje się uniknąć pewnego wyczerpania pomysłów. To oczywiście nie oznacza, że Kate Griffin przestała wprowadzać nowe istoty i zaklęcia, choćby takie, jak widma-ziomale chwytane do butelek po piwie ze wsparciem krótkiej, acz treściwej inkantacji „Szacun!” albo główny antagonista. Po prostu jest ich mniej, choć może też i czytelnik zdążył się już przyzwyczaić. Czasami pisarka sięga po rozwiązania stosowane wcześniej, choć widać, że jest tego w pełni świadoma i np. kiedy Matthew próbuje po raz drugi ratować się pewnym zaklęciem, okazuje się ono nieskuteczne.
Fabuła „Nocnego burmistrza” wydaje mi się mniej rozbudowana. Wydarzenia opisywane w „Szaleństwie aniołów” były bardziej różnorodne, w tomie drugim jednak trochę za dużo jest jeżdżenia tam i z powrotem po Londynie. A to jest zawsze okazją do opisów miasta. Już wcześniej pisałam o upodobaniu Griffin do wyliczeń. Owszem, stanowią one pewien wyznacznik jej stylu, ale – zwłaszcza na początku powieści – to już jest przesada. Niekończące się listy nazw ulic, budynków, stacji, wymienianie co konkretnie znajduje się w każdej mijanej przez bohatera kamienicy albo jakie samochody przejechały obok najzwyczajniej w świecie nuży. Być może w odbiorze mieszkańca Londynu te szczególiki wprowadzają przyjemny smaczek – choćby możliwość wyobrażania sobie, jak to Matthew stoi na przystanku, na którym dany czytelnik codziennie wsiada w drodze do pracy. Pozostali jednak mogą się zniechęcić. Szczególnie, że czarnoksiężnik odwiedza głównie dzielnice na obrzeżach, które po pierwsze nie prezentują się zbyt okazale, po drugie bywają do siebie bardzo podobne. Są też podobne do mało reprezentacyjnych, zaniedbanych rejonów innych dużych miast. Bardziej syntetyczny sposób pisania byłby przyjemniejszy w lekturze. Bo jeśli ja, która uważam opisy za jedyną wartościową część sławetnego i traktowanego jako punkt odniesienia „Nad Niemnem”, chwilami miałam już serdecznie dość, to co powiedzieć o czytelnikach nie gustujących w tym elemencie literackiej kreacji. Sądzę, że skrócenie powieści wyszło by jej na dobre, przydało wyrazistości.
Szczęśliwie po jakichś dwustu stronach akcja nabiera rumieńców i czytelnik zaczyna odczuwać emocjonalne zaangażowanie. Pomimo zniechęcającego początku „Nocny burmistrz” ma wiele zalet. Widać, że Kate Griffin stara się wprowadzać do fabuły bardziej oryginalne rozwiązania. Lubię też towarzyszące lekturze wrażenie obcowania z kimś inteligentnym, spostrzegawczym i obdarzonym poczuciem humoru. Tego ostatniego jest zresztą w „Nocnym burmistrzu” całkiem sporo. Jego źródłem są przede wszystkim dialogi, pełne ciętych ripost i popkulturowych nawiązań.
Skoro zaś mowa o nawiązaniach – w cyklu o Matthew Swifcie jest ich całkiem sporo – od bohaterów najzwyczajniej w świecie wspominających o filmach, czy książkach, przez sceny i pomysły w rodzaju tej z budką telefoniczną, aż po drobne smaczki, jak wyświetlane na pulpicie magicznie zhakowanego bankomatu słowo „shadowrun”. Wszystko to razem wzięte jest – obok intrygującej koncepcji magii, ciekawego pomysłu na bohatera oraz całej tej „londyńskości” – jednym z elementów nadających powieściom Griffin własny charakter. Wzmianki i inspiracje sprawiają, że cykl jest nowoczesny, zakorzeniony w „tu i teraz”. To odróżnia go od standardowej fantasy, najczęściej spoglądającej z nostalgią w przeszłość.
Na koniec, kilka cytatów: „o tej porze magia snu nie sprawia trudności. Noc jest bardzo cicha, kroki brzmią głośno i smętnie, mieszkańcy albo zapadli w najgłębszy sen, albo dręczy ich bezsenność, pali samotność i wyobraźnia, płoną od cieni i dźwięków dziwnie wypaczonych pod nieobecność osłony dziennego zgiełku”, „w powietrzu unosiła się wibracja telefonów komórkowych oraz ciasna, stłamszona magia czarnych cieni i małych, grzechoczących nocą przedmiotów. Tego rodzaju moc sprzyja wzywaniu szczurów i przywoływaniu duchów, zakazanym zaklęciom rzucanym przez niedobrych ludzi, dla których życie jest jedynie sztuczką perspektywy”, „zimą wschód i zachód słońca nadchodzą niepostrzeżenie. Można zauważyć początki brzasku czy zapadającego zmierzchu, ale chwila gdy słońce przekracza linię horyzontu (…) zawsze niknie gdzieś za budynkami, gdy jesteśmy zajęci rozmową. Wystarczy mrugnąć, żeby ją przeoczyć. Ziemia obraca się za szybko, by czekać na naszą uwagę”, „była północ w Londynie i czas w mieście płynął powoli, czy może miasto płynęło powoli w nim”, „wieczór zapalił światła za wielkimi szybami biur, pokrywając ściany miejskich wieżowców szalonymi geometrycznymi wzorami jasności i mroku” – albo inaczej na ten sam temat „zamknij oczy i będziesz mógł sobie wyobrazić, że okna biurowców patrzą na ciebie, tysiąc owadzich oczu wygląda z gmachów”. Już same tego rodzaju zdania, wyraz wrażliwości pisarki, głębi spojrzenia, sprawiają, że warto czytać jej powieści.
koniec
1 grudnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Czarnoksiężnik w cudzych butach
— Anna Kańtoch

Tegoż twórcy

Miasto, magia, Matthew Swift
— Beatrycze Nowicka

Ogniu krocz ze mną
— Beatrycze Nowicka

Trzy miasta i trzej magowie – część druga
— Beatrycze Nowicka

Uciekający czarnoksiężnik 3
— Anna Kańtoch

Zemsta w rytmie miasta
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Sen o słodkiej Francji
— Beatrycze Nowicka

Spektaklu akt drugi
— Beatrycze Nowicka

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.