Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Charles Bukowski
‹Z szynką raz!›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ szynką raz!
Tytuł oryginalnyHam on Rye
Data wydania14 maja 2015
Autor
PrzekładMichał Kłobukowski
Wydawca Noir sur Blanc
SeriaBukowski
ISBN978-83-7392-527-4
Format320s. 145×235mm
Cena34,—
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Jak tworzono potwora
[Charles Bukowski „Z szynką raz!” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To książka klucz do zrozumienia całej twórczości Charlesa Bukowskiego. Choć ekshibicjonizm jest dla niego czymś zupełnie naturalnym i w pozostałych swych dziełach raczy nas nim obficie, to właśnie „Z szynką raz” wreszcie opisuje przyczynę jego podejścia do życia. Stanowi zarazem świetny przyczynek do badań na uwarunkowaniami życia społecznego w Stanach Zjednoczonych między pierwszą a drugą wojną światową.

Jacek Jaciubek

Jak tworzono potwora
[Charles Bukowski „Z szynką raz!” - recenzja]

To książka klucz do zrozumienia całej twórczości Charlesa Bukowskiego. Choć ekshibicjonizm jest dla niego czymś zupełnie naturalnym i w pozostałych swych dziełach raczy nas nim obficie, to właśnie „Z szynką raz” wreszcie opisuje przyczynę jego podejścia do życia. Stanowi zarazem świetny przyczynek do badań na uwarunkowaniami życia społecznego w Stanach Zjednoczonych między pierwszą a drugą wojną światową.

Charles Bukowski
‹Z szynką raz!›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ szynką raz!
Tytuł oryginalnyHam on Rye
Data wydania14 maja 2015
Autor
PrzekładMichał Kłobukowski
Wydawca Noir sur Blanc
SeriaBukowski
ISBN978-83-7392-527-4
Format320s. 145×235mm
Cena34,—
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Bukowski urodził się Niemczech w rodzinie o korzeniach niemiecko-polskich. Jako małe dziecko przyjechał do Los Angeles i odtąd to miasto stało się jego domem. W książce występuje wprawdzie znów alter ego pisarza – Henry Chinaski, ale nie może być wątpliwości, że to przemawia autor we własnym imieniu. Po raz pierwszy w jego twórczości możemy zapoznać się z kompleksowym portretem domu rodzinnego Bukowskiego. W jego innych tekstach zdarzają się wprawdzie pewne do niego odniesienia, ale są nader skąpe i ograniczają się do stwierdzenia typu „ojciec był zły i go nienawidziłem”. „Z szynką raz” mówi nam, jak się ta nienawiść kształtowała przez wiele, wiele lat i w jak wielkim stopniu rodzice ukształtowali przyszłe życie pisarza.
Ojciec opisywany jest tu jako despota, furiat, sadysta, człowiek wyjątkowo małostkowy, pozbawiony kompetencji społecznych. Dzielnie sekunduje mu matka, która w tej rodzinie jest jednocześnie ofiarą, jak i sprawcą zła. Już w kilkuletnim synu potrafili oboje ze świetnym skutkiem zaszczepić niechęć do samych siebie: „Zacząłem nie lubić ojca. Wciąż był o coś zły. Gdzie tylko poszliśmy, zaraz się kłócił. Ale prawie nikt się go nie bał, ludzie spokojnie patrzyli, a on jeszcze bardziej się wściekał”. Matki mały Henry (tak był nazywany przez rodziców) nie kochał i nie rozumiał, dlaczego nigdy się za nim nie wstawia. Zwłaszcza w chwilach tępej agresji ojca, gdy zdejmował swój pas do ostrzenia brzytwy, a powtarzało się to cyklicznie. Bukowski pisze: „Przez okno wychodzące na tyły domu wpadały ostatnie promienie. Czułem, że nawet słońce jest własnością ojca, a ja nie mam do słońca żadnych praw, bo ono pada na jego dom. Tak jak róże należałem do ojca, a nie do samego siebie”. Te sceny dają znakomite wyjaśnienie dla tego, czym stał się Bukowski w dorosłym życiu. A trzeba dodać, że nie był on w swych odczuciach osamotniony. Mieszkał i uczył się w dzielnicy, w której prawdopodobnie wiele rodzin wyglądało podobnie. Było to pokolenie wychowane przez ludzi, którzy przeżyli, często w niej uczestnicząc bezpośrednio, pierwszą wojnę światową, by w niedługim czasie samemu wyruszyć na kolejną wojnę. Warto przy tym pamiętać, że dzieci rówieśników Bukowskiego zostały wplątane w kolejny konflikt, tym razem w Wietnamie – to był szalony ciąg trzech pokoleń, z których każde skażone było wielką wojną.
Na traumy wojenne nakłada się tu jeszcze kryzys przełomu lat 20. i 30. zeszłego wieku, który odcisnął piętno na życiu milionów Amerykanów. Ludzie masowo tracili pracę. Ojciec Henry`ego radził sobie z tym w ten sposób, że każdego ranka wyjeżdżał z domu samochodem i przepadał na cały dzień, udając, że czymś się zajmuje. Wielu innych jednak bezradnie siadało na gankach, wpatrując się w przestrzeń, pijąc i w tej pozycji trwając latami. Rodziny często się przeprowadzały. Niektórzy wybierali samobójstwo. Przed dorastającym Bukowskim nie rysowały się żadne perspektywy. Zresztą rodzice w przewrotny sposób zadbali o to, by zatrzeć w nim ślady jakiejkolwiek ambicji. Całą swą postawą wyrażał bunt nie tylko przeciwko ich życiu, ich wartościom, ale przeciwko życiu i wartościom bez wyjątku wszystkich ludzi, których spotykał na swej drodze. Jawi się tu obraz człowieka niemal pozbawionego empatii, zamkniętego w swej skorupie, oddzielonego od świata w sposób jednoznaczny i ostateczny.
Miał zakaz bawienia się z innymi dziećmi, więc pierwsze kontakty nawiązał dopiero w szkole. Zresztą rodzice również nie utrzymywali żadnych znajomości, za to pasjonowali się sprzątaniem domu i koszeniem trawnika. „W szkole nie miałem kolegów i nawet nie chciałem ich mieć. Lepiej się czułem, kiedy byłem sam. Siedziałem na ławce, patrzyłem, jak tamci się bawią, i myślałem o tym, jak głupio wyglądają”. Ta niechęć wobec ludzi, skłonność do wyśmiewania ich to oczywiste pokłosie wychowania ojca, z którego ust nie sposób było usłyszeć pozytywnej uwagi na czyjkolwiek temat. Bukowski uciekał w samotność, ciemność, ale zawsze z zadziwiającą siłą przyciągał innych wykolejeńców: „Zebrali się wokół mnie słabi, zamiast silnych, brzydcy zamiast pięknych, przegrani zamiast zwycięzców. Wyglądało na to, że muszę wędrować przez życie w ich towarzystwie, bo taki już mój los. (…) Gorsze było to, że te nudne przygłupki czują do mnie taki nieodparty pociąg. Byłem jak kawał gówna, który wabi muchy, a nie kwiat nęcący motyle i pszczoły. Chciałem żyć w pojedynkę”.
Niektóre wspomnienia wydają się nieco podkoloryzowane na użytek czytelników, ale to rzecz zrozumiała we wspomnieniach. Spisał je Bukowski późno – pierwsze wydanie książki ukazało się w roku 1982, pół wieku po opisywanych zdarzeniach. Jest to chyba jedyny jego utwór, który można polecić każdemu czytelnikowi, pozbawiony tej dozy wulgarności, którą mają opowiadania, choć i tak wyjątkowo pieprzny. Wszak życie już kilkunastoletniego Bukowskiego obracało się wokół tych samych zjawisk i potrzeb, co życie dorosłego, tyle że potem się po prostu spotęgowały. Wyłania się z tych wspomnień obraz człowieka zupełnie aspołecznego, w kontaktach z ludźmi zachowującego się niemal jak dzikus, skrzywdzonego przez środowisko wychowawcze. Prawdopodobnie był to zbiór zachowań przenoszony z pokolenia na pokolenia, bo i ojciec jest typem całkowicie pozbawionym empatii, egotycznym, agresywnym, a do tego jeszcze skrzywionym przez wojnę. Młody Charles, choć dorastał w kraju wielkich nadziei i jeszcze większych możliwości, jak mówił dyrektor jego liceum, wyrósł na wyalienowane monstrum, które najchętniej ukryłoby się w jakiejś jaskini: „Nie miałem żadnych zainteresowań. Nic mnie nie obchodziło. Zupełnie nie wiedziałem, jak się wywinąć z tego wszystkiego. Inni przynajmniej umieli delektować się życiem. Jakby rozumieli coś, czego ja nie rozumiałem. Może miałem jakiś brak. Niewykluczone. Często czułem, że jestem gorszy. Chciałem się tylko od nich odczepić. Ale nie było dokąd pójść. Samobójstwo? Jezus Maria, jeszcze jedna robota do odwalenia. Miałem ochotę przespać pięć lat, ale mi nie dawali”.
Warto sięgnąć po „Z szynką raz”, aby przekonać się, że twórczość Charlesa Bukowskiego nie jest w pełni świadomą, wystylizowaną pozą artystyczną, tylko szczerym i najczęściej autentycznym lustrem życia jego i innych istot równie doświadczonych przez los. Aż dziw, że sam z siebie sięgnął po książki i pochłaniał je pasjami, choć dopiero od momentu, gdy skończył szkołę, a potem sam zaczął pisać. W ten sposób dał świadectwo ludziom, o których istnieniu pewnie nigdy byśmy się nie dowiedzieli, bo nie są ulubieńcami literatury (chyba jeszcze tylko Steinbeck pisał o podobnych amerykańskich wykolejeńcach). Przeczytać warto również dlatego, żeby mieć pełniejszy obraz Stanów Zjednoczonych, kraju, z którego wciąż płyną do nas strumieniami różnego rodzaju wzorce i który kształtuje na nasz użytek obraz świata. Warto pamiętać, że nigdy nie była to i nie jest kraina mlekiem i miodem płynąca, w której wszyscy są szczęśliwi i pełni nadziei na lepsze jutro. Bukowski i jemu podobni są tego żywym dowodem.
koniec
15 marca 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pieszczochy Starego Drania
— Katarzyna Piekarz

Chinaski, jesteś wylany!
— Jacek Jaciubek

Męskie spojrzenie na świat
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Maj 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Najbrzydszy pisarz w mieście
— Jacek Jaciubek

Duch Czerwonego Wróbla
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe
— Jacek Jaciubek

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

Szpiega wynajmę
— Jacek Jaciubek

Suchość w ustach
— Jacek Jaciubek

Wszystkie odcienie szarości
— Jacek Jaciubek

Królestwo za kafelek
— Jacek Jaciubek

Historia wiary znaczona krwią
— Jacek Jaciubek

Człowiek-puzzle
— Jacek Jaciubek

Poprzez góry, poprzez lasy
— Jacek Jaciubek

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.