Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Cezary Zbierzchowski
‹Requiem dla lalek›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRequiem dla lalek
Data wydania29 września 2008
Autor
Wydawca Fantasmagoricon
ISBN978-83-925540-2-8
Format352s. 125×190mm
Cena29,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wierzymy w to, w co chcemy wierzyć, a postrzegamy to, w czego prawdziwość wierzymy
[Cezary Zbierzchowski „Requiem dla lalek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć „Requiem dla lalek”, zbiór opowiadań Cezarego Zbierzchowskiego, nie jest pozbawiony wad, zwraca uwagę interesującym klimatem i zestawieniem pomysłów. Czuje się, że autor pisał, by dzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami i wątpliwościami.

Beatrycze Nowicka

Wierzymy w to, w co chcemy wierzyć, a postrzegamy to, w czego prawdziwość wierzymy
[Cezary Zbierzchowski „Requiem dla lalek” - recenzja]

Choć „Requiem dla lalek”, zbiór opowiadań Cezarego Zbierzchowskiego, nie jest pozbawiony wad, zwraca uwagę interesującym klimatem i zestawieniem pomysłów. Czuje się, że autor pisał, by dzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami i wątpliwościami.

Cezary Zbierzchowski
‹Requiem dla lalek›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRequiem dla lalek
Data wydania29 września 2008
Autor
Wydawca Fantasmagoricon
ISBN978-83-925540-2-8
Format352s. 125×190mm
Cena29,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Niepozorny zbiorek, będący książkowym debiutem Cezarego Zbierzchowskiego można znaleźć w taniej księgarni lub też kupić w formie e-booka (wydanie papierowe mieści osiem utworów, e-bookowe zostało rozszerzone o trzy dodatkowe teksty). Warto po niego sięgnąć, jeśli do tej pory nie miało się ku temu okazji. Choć poziom zaprezentowanych opowiadań nie jest równy, a autor nie ustrzegł się błędów wynikających z braku doświadczenia, „Requiem dla lalek” okazało się interesującą lekturą.
Na tle kilku innych znanych mi debiutów fantastycznych tomik zdecydowanie wyróżnia się na plus. Zwraca uwagę bardzo przyzwoity styl (warto tutaj nadmienić, że autor jest absolwentem polonistyki). Zbierzchowski pisze płynnie, ale jego narracja nie jest przezroczysta. Od czasu do czasu można natrafić na sugestywne i trafne zwroty. Na pochwałę zasługuje także klimat. Autorowi udało się nadać swoim utworom specyficzny, melancholijny, „mętny” nastrój. Stanowi on spoiwo całego zbioru, sprawia, że pomimo widocznych licznych źródeł inspiracji, opowiadania z „Requiem…” są czymś więcej niż kolażem fantastycznych motywów, mają swoją własną jakość, charakter.
Wszystkie teksty łączy miejsce akcji, choć już nie czas – autor dość swobodnie przeskakuje pomiędzy wizją przyszłości niedalekiej i tej bardziej odległej. Poszczególne opowiadania nie wydają się jednak idealnie dopasowanymi elementami jednej, skrupulatnie przemyślanej wizji. Zazwyczaj taki brak spójności mi przeszkadza, w tym jednak przypadku tak się nie stało. Zbierzchowski podsuwa czytelnikowi rozmaite motywy, tropy, interpretacje, niektóre wątki pojawiają się w więcej niż jednym tekście, inne pozostają osobnymi pomysłami. Codzienność kryje w sobie drugie dno, ale ukryta natura rzeczywistości za każdym razem objawia bohaterom nieco inne oblicze.
Stworzone przez Zbierzchowskiego uniwersum było krytykowane za to, że mimo iż to odrębny świat, pojawiają się w nim utwory literackie, nazwy produktów, czy wierzenia z „naszej” rzeczywistości. Autor miesza też elementy bliskie polskiemu czytelnikowi – słowiańskie nazwy niektórych miast, czy bardzo swojskie w charakterze opisy metropolii – z tymi kojarzącymi się głównie z filmami zza oceanu (np. szalony farmer w domu na odludziu, tajni agenci). Kwestią indywidualnego odbioru pozostaje, czy czytelnikowi spodoba się takie rozwiązanie. Mogę tylko napisać, że w moim odczuciu autor poradził sobie całkiem dobrze.
Doceniam też to, że w „Requiem dla lalek” można znaleźć opowiadania zasługujące na miano fantastyki problemowej, zaangażowanej. Często pojawia się refleksja na tematy związane z religią. I choć sięganie po tego rodzaju wątki uważam za sposób, w jaki wielu autorów SF usiłuje „tanio” pogłębić swoje utwory, sądzę, że w przypadku opowiadań z „Requiem…”, jest to wyraz autentycznych poszukiwań i przemyśleń. Zbierzchowski niewątpliwie miał ambicję.
Napisać można, że miał ją na dobre i na złe, bo nie wszystko mu się udało. Niekorzystnie prezentują się zwłaszcza nawiązania do innych utworów literackich. Wydawać by się mogło, że ktoś z humanistycznym wykształceniem powinien wplatać je bardziej wdzięcznie. Tymczasem, Zbierzchowski nader często przytacza obszerne fragmenty innych dzieł, najczęściej w formie wypowiedzi bohaterów (ale też np. jako ich lektury). W jednym opowiadaniu postać streszcza scenę ze słynnej powieści. Brakuje temu subtelności i wiary w czytelnika – np. nie dość, że utwór nosi tytuł „Innego nie będzie” (a opowiada o końcu świata), to pojawia się w nim starszy mężczyzna podwiązujący pomidory i cytujący słowa znanego wiersza, zaś w posłowiu autor informuje o inspiracji twórczością Miłosza. Takie zabiegi szkodzą tekstowi, zamiast go wzbogacać. Podobnie maniera, by część wyjaśnień odnośnie świata lub intrygi prezentować w formie dłuższych wypowiedzi bohaterów jawi się jako cokolwiek staroświecka. Wreszcie, w kilku utworach szkodzą dopowiedzenia, zwłaszcza epilog do „Mr Fiction” wydaje się całkowicie zbędny (do tego jest nazbyt podobny do finału „Elektrycznej mrówki” Philipa K. Dicka) i osłabia wymowę utworu.
Zbiór otwiera wspominane wyżej „Innego nie będzie”, którego atutem jest ciekawy pomysł i warstwa emocjonalna. Drugi tekst „Miejsce na drodze” intryguje i wciąga. Tajemnica, którą usiłuje wyjaśnić jeden z bohaterów, pomału odsłania się przed czytelnikiem a Zbierzchowski konsekwentnie buduje nastrój. Niestety, samo wyjaśnienie częściowo odziera zagadkę z uroku. Finał miał być zaskoczeniem i to się udało, lecz gwałtowny zwrot fabularny sprawia, że koniec wydaje się nieco wydumany, nieprzystający do wizji początkowej.
Niewątpliwie warto zwrócić uwagę na „Monetę”, zwłaszcza jej pierwszą połowę i znakomity pomysł na to, co by było, gdyby samobójstwo stało się aktem regulowanym prawnie a nieszczęśnicy pragnący pozbawić się życia musieli w tym celu dodatkowo użerać się z biurokracją.
Następne dwa utwory są już wyraźnie słabsze. Autor wyjaśnia, że „Limfy szklanka” „nie stanowi zamkniętej całości, raczej prolog do dłuższej opowieści” – przez to główny wątek zostaje jedynie zawiązany. Co więcej, Zbierzchowskiemu poradzono, by usunął z utworu zbędne elementy i, przynajmniej w moim odczuciu, na to wygląda, że razem ze owymi zbędnymi elementami ulotniła się także „dusza”. Z kolei „Bestiariusz” został napisany na konkurs opowiadań w konwencji horroru, autor musiał też liczyć się z limitem znaków.
Ciekawiej prezentuje się „Mr Fiction”. Nie ma tu zbyt wiele nowego (ile to już razy pisano o eufemistycznie mówiąc niedopasowanej załodze, której członkowie muszą radzić sobie w trudnych okolicznościach), Zbierzchowskiemu udaje się jednak wykreować odpowiednio klaustrofobiczną atmosferę i przekonująco oddać uczucia bohaterów. Kolejny tekst, krótkie „Bezludzie” sam autor nazywa zimnym i być może dlatego nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia. Wampiry, anioły i androidy pewnie mają jakiś potencjał, ale prosta fabuła i nachalne przesłanie sprawiają, że pozostaje on niewykorzystany.
Na koniec bardzo dobra wiadomość – utwór tytułowy, bardziej zasługujący na miano mikropowieści, jest świetnym zwieńczeniem zbioru. Zbierzchowski uczynił narratorem mężczyznę uzależnionego od narkotyków. Jego relacja jest niepewna, fałszywe i prawdziwe wspomnienia mieszają się ze sobą, przeplatają ze snami i wizjami. Świat i losy bohatera widziane przez ciemne zwierciadło intrygują i przekonują. Próby odgadnięcia, co „naprawdę” się wydarzyło wydają się skazane na niepowodzenie. Czytelnik ma wgląd jedynie w umysł postaci i jej postrzeganie. Efekt takich zabiegów okazuje się bardzo udany – „Requiem dla lalek” budzi emocje i zapada w pamięć. Dodatkowo (niestety) wątek imigrantów, spośród których rekrutują się religijni fanatycy i terroryści, stał się ostatnio bardzo aktualny.
Długo zastanawiałam się, czy nie wystawić wyższej oceny. Ostatecznie, z uwagi na wyżej wymienione potknięcia i nierówny poziom opowiadań zdecydowałam się na niższą. Warto jednak zaznaczyć, że utwory lepsze są dłuższe oraz podkreślić, że mimo pewnych braków warsztatowych, „Requiem dla lalek” jest pozycją wartą poznania. A już w kategorii debiutancki zbiór opowiadań fantastycznych polskiego autora jest to jedna z lepszych książek.
koniec
17 marca 2016

Komentarze

17 III 2016   21:53:46

Jak miło przeczytać na Esensji recenzję, która nie jest tylko pretekstem do łopatologicznego wyrażenia własnych poglądów politycznych...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Medjugorje
— Borys Jagielski

Tegoż twórcy

Nicość czai się za progiem
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Interesujący początek
— Miłosz Cybowski

Ballada o poświęceniu
— Paweł Laudański

Medjugorje
— Borys Jagielski

Tegoż autora

Poczytajmy o ogrodach
— Beatrycze Nowicka

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Trochę barw
— Beatrycze Nowicka

Questy poboczne
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko na Święta
— Beatrycze Nowicka

Rozsypane złotka
— Beatrycze Nowicka

W trybach wojny
— Beatrycze Nowicka

Tęczowa teologia sukcesu
— Beatrycze Nowicka

Eres va atali!
— Beatrycze Nowicka

Z kamerą wśród idiotów
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.