Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ken Liu
‹Królowie Dary›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowie Dary
Tytuł oryginalnyThe Grace of Kings
Data wydania27 kwietnia 2016
Autor
PrzekładAgnieszka Brodzik
Wydawca Sine Qua Non
CyklPod sztandarem Dzikiego Kwiatu
SeriaSQN Imaginatio
ISBN978-83-7924-518-5
Format592s. 135×210mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Dmuchawce, latawce i wiatr historii
[Ken Liu „Królowie Dary” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Królowie Dary”, pierwszy tom cyklu Kena Liu to solidna fantasy w mniej wyświechtanej scenerii. Warto dać jej szansę, bo odróżnia się na tle innych. Choć czytelnicy preferujący powieści oparte na budzących emocje postaciach mogą poczuć się zawiedzeni.

Beatrycze Nowicka

Dmuchawce, latawce i wiatr historii
[Ken Liu „Królowie Dary” - recenzja]

„Królowie Dary”, pierwszy tom cyklu Kena Liu to solidna fantasy w mniej wyświechtanej scenerii. Warto dać jej szansę, bo odróżnia się na tle innych. Choć czytelnicy preferujący powieści oparte na budzących emocje postaciach mogą poczuć się zawiedzeni.

Ken Liu
‹Królowie Dary›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowie Dary
Tytuł oryginalnyThe Grace of Kings
Data wydania27 kwietnia 2016
Autor
PrzekładAgnieszka Brodzik
Wydawca Sine Qua Non
CyklPod sztandarem Dzikiego Kwiatu
SeriaSQN Imaginatio
ISBN978-83-7924-518-5
Format592s. 135×210mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ken Liu, który zasłynął jako autor opowiadań SF, postanowił spróbować swoich sił w znacznie obszerniejszej formie. „Królowie Dary” otwierają wielotomowy cykl fantasy inspirowany opowieściami o walce o władzę w dawnych Chinach.
Na początku uwagę czytelnika przykuwa świat przedstawiony. Ostatnimi laty modne stało się umieszczanie akcji w realiach innych niż quasi-średniowieczne, co uważam za zaletę. Autor „Królów…” zaczerpnął inspirację z Dalekiego Wschodu. Podobne rozwiązania zastosowali w swoich cyklach Jay Kristoff i Brian Staveley. Ken Liu ma nad nimi tę przewagę, że sięgnął do swoich korzeni i wspomnień z dzieciństwa, a nie tylko powielił najbardziej znane motywy i klisze kojarzące się z orientem człowiekowi Zachodu. Choć przyznam, że ucieszyłabym się, gdyby powieść została w jeszcze większym stopniu przesycona „wschodnim klimatem”. Liu kreśli swoje uniwersum dosyć oszczędnie, skupiając się na relacjonowaniu wydarzeń, tymczasem bogatsze opisy miejsc, strojów, rytuałów i zwyczajów przydałyby Darze więcej kolorytu. Pisarz nie odważył się także zaludnić kart powieści wyłącznie przedstawicielami rasy żółtej (co byłoby moim zdaniem oryginalniejsze) – w „Królach…” pojawi się między innymi złotowłosa księżniczka Kikomi. Jeśli chodzi o pomysły na świat, rozwiązania mniej ograne, jak położenie na wyspach czy bardziej zaawansowana technologia pozwalająca m.in. na budowę sterowców, sąsiadują z nazbyt typowymi, że wspomnę RPG-ową z ducha manierę, by każde królestwo miało jakąś typową cechę – i tak np. Haan to kraina naukowców i filozofów, mieszkańcy Cocru słyną jako wojownicy, w Amu mieszkają wielbiciele wyrafinowanej sztuki a Rimę porastają gęste lasy. Autor nie pokusił się o przedstawienie rozbudowanej mitologii, jednak stworzony przezeń panteon wypada całkiem przyzwoicie. Bogowie Dary są zresztą drugoplanowymi bohaterami powieści, choć ich działania ograniczają się przede wszystkim do manipulowania śmiertelnikami.
„Królowie Dary” od najbardziej typowej fantasy odróżniają się także konstrukcją fabuły. Autor zdaje się przyglądać swoim bohaterom z większego oddalenia, skupia na historii świata, w którą wprawdzie wplata indywidualne losy, jednak czyni je zaledwie częścią większej całości. Sceny istotne dla rozwoju fabuły sąsiadują z „kronikarskimi” opisami wydarzeń – w Darze mijają lata, bohaterowie wędrują, żenią się, zdobywają i tracą wpływy, umierają.
Ta bardziej globalna perspektywa przywodzi mi na myśl „Cienie Pojętnych” Czajkowskiego. Obydwaj pisarze przedstawiają wojnę w skali całego uniwersum, zwracają uwagę na aspekty takie jak logistyka czy propaganda. U obydwu konflikty zbrojne są głównym motorem postępu technologicznego. Czajkowski okazał się odważniejszy, jeśli chodzi o pomysły na świat. Zdecydowanie lepiej – przynajmniej w moim odczuciu – uwypuklił ponoszone koszty (przede wszystkim straty w ludziach). Sprawił też, że w pamięci czytelnika zapisały się losy postaci, nawet tych trzecio-, czy wręcz czwartoplanowych. Choć trzeba koniecznie dodać, że udało mu się to dopiero w dalszych tomach. „Królowie Dary” to otwarcie cyklu, więc istnieje spora szansa na to, że Liu również udoskonali wybraną przez siebie metodę. Na razie zdołał przedstawić kilka wyrazistych scen, jak choćby zakończenie wątków króla Jizu i Miry (potencjał miała także historia Kikomi, jednak zaszkodził jej zbytni pośpiech). Nadal porównując z utworami Czajkowskiego – i tu, i tu czytelnik poznaje losy bohaterów z różnych stron konfliktu. Liu poszedł jeszcze dalej w kwestii niejednoznaczności postaci, bardziej udały mu się też portrety kobiet (te u autora „Cieni…” nie odróżniały się zbytnio od mężczyzn pod względem psychologicznym).
„Królowie Dary” są opowieścią o tym, jak szybko i łatwo władza deprawuje. Tutaj nie ma niewinnych, przynajmniej wśród głównych graczy. Każdy z nich ma swoje racje, dążenia i ideały (te ostatnie zazwyczaj mocno kruszeją z wiekiem). Wizjoner okazuje się małostkowym i porywczym człowiekiem. Odważny wojownik dopuszcza się czynów okrutnych i nierozważnych. Inteligentny polityk bywa podstępny i zdradliwy. Najwyższą cenę – jak zawsze – płacą zwykli ludzie, miażdżeni przez tryby historii. Bohaterowie powieści często tłumaczą się celem, który uświęca środki. Gdzie jednak przebiega granica? Źle jest zgadzać się na rządy tyrana, jednak ile krwi można przelać dla „lepszej przyszłości”? Czy upragniona stabilizacja i pokój są w ogóle możliwe? Czy można je zbudować na wojnie, zdradach i politycznych intrygach?
Ceną przyjętej przez Liu „mozaikowej” konstrukcji i szerokiego spojrzenia jest mniejsze oddziaływanie emocjonalne. Wiele cykli fantasy przede wszystkim opiera się na bohaterach, w założeniu mających budzić w czytelniku głębsze uczucia. O takich jednak w „Królach Dary” trudno, ich losy odbiorca obserwuje z dystansu.
W moim przypadku lektura okazała się płynna i przyjemna, lecz zabrakło czegoś, co zachęciłoby do zarywania nad nią nocy. Co nie oznacza, że po powieść Liu nie warto sięgnąć. „Królowie…” są godni uwagi ze względu na przebieg fabuły i orientalne inspiracje. Na tle wielu innych utworów fantasy wypadają ciekawie i stanowią dobrze zapowiadające się otwarcie cyklu.
koniec
11 czerwca 2016
PS. Redakcyjni koledzy niechętnie patrzą na umieszczanie w treści recenzji książki uwag dotyczących wydania, jednak uważam, że te kwestie nie pozostają bez wpływu na odbiór. „Królowie Dary” zasługują pod tym względem na pochwałę – elegancka okładka, twarda oprawa oraz zdobiące wnętrze książki rysunki i motywy mniszka lekarskiego (gdyby dosłownie przełożyć tytuł cyklu, brzmiałby on „Dynastia Dmuchawca”) robią bardzo dobre wrażenie. A skoro już wspomniałam o przekładzie – odrobinę żałuję, że książka nie nosi tytułu „Łaska królów” – jest ciekawszy i kojarzy się z przysłowiem o łasce pańskiej i pstrym koniu, które akurat wydaje się szczególnie adekwatne w odniesieniu do treści. Z drugiej strony „The Grace of Kings” zapewne bardziej oznacza „majestat królów”, przynajmniej tak zrozumiałam z kontekstu, w którym ta fraza pojawiła się w książce (gdzie wprawdzie w polskim tekście pojawiało się słowo „łaska”, ale nie brzmi ono trafnie).

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
Marcin Mroziuk

25 X 2021

W „Mruczandzie na trzy rodziny i jedną kamienicę” Grzegorz Kasdepke z poczuciem humoru sportretował mieszkańców pewnego dwupiętrowego budynku na warszawskiej Saskiej Kępie, których zachowania niejednokrotnie wprawiają w zdumienie pewnego szarego dachowca. Obserwując ich perypetie, młodzi czytelnicy będą z pewnością doskonale się bawić.

więcej »

Chopin – globalny fenomen
Joanna Kapica-Curzytek

24 X 2021

Osiemnasty Konkurs Chopinowski właśnie przechodzi do historii, liczącej sobie już prawie sto lat. W „Wielkiej grze” przeżyjemy jeszcze raz wszystkie poprzednie edycje tej wielkiej imprezy. Ciekawostek, anegdot, emocji nie zabraknie!

więcej »

Duch czy Demiurg?
Sławomir Grabowski

23 X 2021

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Wyścig zbrojeń w wydaniu wschodnim
— Dawid Kantor

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.