Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Friedrich Georg Jünger
‹Perfekcja techniki›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPerfekcja techniki
Tytuł oryginalnyDie Perfektion der Technik
Data wydania2 marca 2016
Autor
PrzekładWojciech Kunicki
Wydawca Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego
ISBN978-83-62609-71-0
Format236s. 135×205mm
Cena35,—
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O niedoskonałościach perfekcji
[Friedrich Georg Jünger „Perfekcja techniki” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To rzadkie: kilkudziesięcioletni esej o technologii – prędzej opis niż zapowiedź – który nadal robi wrażenie. „Perfekcja techniki”, zadana czytelnikom przez młodszego z braci Jüngerów, wrażenie na mnie robi — dziwiąc zarazem, że polska odsłona pojawiła się dopiero w tym roku. Choć z drugiej strony: może XXI wiek, jakkolwiek nie świadczyłoby to o nim najkorzystniej, doskonale współbrzmi z sednem książki? Z refleksją, że postęp i dobro mogą trochę od siebie odbiegać.

Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
[Friedrich Georg Jünger „Perfekcja techniki” - recenzja]

To rzadkie: kilkudziesięcioletni esej o technologii – prędzej opis niż zapowiedź – który nadal robi wrażenie. „Perfekcja techniki”, zadana czytelnikom przez młodszego z braci Jüngerów, wrażenie na mnie robi — dziwiąc zarazem, że polska odsłona pojawiła się dopiero w tym roku. Choć z drugiej strony: może XXI wiek, jakkolwiek nie świadczyłoby to o nim najkorzystniej, doskonale współbrzmi z sednem książki? Z refleksją, że postęp i dobro mogą trochę od siebie odbiegać.

Friedrich Georg Jünger
‹Perfekcja techniki›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPerfekcja techniki
Tytuł oryginalnyDie Perfektion der Technik
Data wydania2 marca 2016
Autor
PrzekładWojciech Kunicki
Wydawca Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego
ISBN978-83-62609-71-0
Format236s. 135×205mm
Cena35,—
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
46 rozdziałów, każdy bez tytułu; niespełna – jeśli pominąć załącznik i przedmowę – 190 stron. Nie jest to najpewniej informacja ważna, być może jednak, aby uczcić umiłowanie przez braci szczegółów, należy jej jedno zdanie poświęcić. O ile przy tym Ernst i Friedrich Georg Jüngerowie zdają się równie staranni – podobnie jak, czyniąc owym niemieckim pisarzom zadość, staranne są tłumaczenia Wojciecha Kunickiego – o tyle ten drugi posługuje się bodaj słowem jeszcze od brata subtelniej, z lekkością zachowującą precyzję. Niewykluczone, że to dlatego, iż był poetą; niewykluczone też, że tak naprawdę tej różnicy stylistycznej nie ma, a poczucie, że jest, wzięło się z nadinterpretacji, do której losy autorów potrafią skłonić. Niezależnie wszelako, jakiemu podejrzeniu przyznać rację, rozważania Jüngera młodszego mają w sobie drogocenną właściwość, która bywając zobowiązaniem myślicieli, często – zwłaszcza współcześnie – towarzyszyć im nie chce: „Perfekcja techniki” sprawia, poza wszystkim, przyjemność czysto literacką.
Tytułowa „perfekcja” może trochę mylić, to jednak nie tyle niedokładność, ile – przeciwnie – skutek pieczołowitego przypatrywania się znaczeniu słowa. Ten wyraz: jego łacińskie źródło, wskazuje przede wszystkim na „pełnię”, która umie przecież pozostawać daleko od ideału. Friedrich Georg Jünger zwraca raczej uwagę, że nasza rzeczywistość – najpewniej zresztą najbardziej jego własna: niemiecka, bo pierwsza, nieupubliczniona wersja eseju zaistniała w roku 1939 – że owa rzeczywistość została przez technikę zawładnięta, przekształcając ludzi w poddanych maszynom i przydając jakąś nadrzędność ich, tych maszyn, rozwojowi; jak gdyby coraz większa zależność od sprzętu i wynalazków sama w sobie była dobrem.
Utkwiona w motoryzacji natarczywość — coraz bardziej obłędna, a już wtedy dostrzegana przez Jüngera; zależność od narzędzi, które wykraczają poza ludzkie możliwości; stopniowe odstępowanie od przyrodzonego sposobu istnienia. Wreszcie: automatyzacja nas samych, którzy – wbrew temu, kim i czym jesteśmy – niechby nieświadomie, czujemy się zmuszeni podążać śladami maszynerii. Minuta po minucie: perfekcyjnie, a więc zaprojektowani całościowo; bez tego, co Cyceron nazywał twórczym próżnowaniem. Tak aby życie jawiło się raczej odtwarzaniem szablonu niźli tańcem. Zda się: droga do uspołecznienia; trudno wszak nie zbratać się ze skrawkami tworu, którego innym skrawkiem samemu się jest. Może jednak – bodaj wolno to w „Perfekcji…” wyczytać – skoro pozostajemy w tym razie konstruowani przez zewnętrzne, to nawet jeśli coś darujemy, to ani nie siebie, ani nie od siebie; a jeśli coś gdzieś trafia, to nigdy: dla kogoś? Może technika i technologia służą nade wszystko technologii i technice; starając się – jeżeli użyć określenia, które proponuje Jünger – zrabować jak najwięcej i jak najprędzej? Oczywiście – dopowiedział pisarz, znów spoglądając na czasy, których wtedy jeszcze nie było – co prawda na tyle oddaliliśmy się od przyrody, że nasze organizmy przestają uszlachetniać się „przy okazji”, lecz przecież medycyna też już nie łączy się z codziennością, a każdą drobinę ciała podobna – w perfekcyjnie wyliczonym momencie – dostosować do czy to zarobkowego, czy to estetycznego urzędu. Wszak w takim między innymi celu nową formę przybiera struktura oświaty, rozumność zastępując miriadami funkcjonalnych wiadomości.
Nie jest „Perfekcja techniki” przejawem tęsknoty — najpewniej wbrew niektórym czytelnikom, ale też ku pocieszeniu innych. Brak tu marzenia o powrocie do rousseau’owskiej w duchu dzikości. Esej Jüngera trafniej byłoby nazwać ścisłą, wycyzelowaną analizą ścieżek, jakie współczesność obrała, a którymi podążać da się na różne sposoby; analizą tyleż pełną dbałości o rytm, ile zimną, a tylko niekiedy podkreślaną emocjami. I teraz, skoro kończę pisać swą notatkę, aby – w duchu postępu – ​technicy z magazynu „Esensja” umieścili ją w sieci, goniony przez upływy czasu: tak tutejszy, redakcyjny, jak i sporo innych, myślę: to książka więcej niźli mądra. To książka z kolejnymi tąpnięciami wskazówek coraz mądrzejsza; jakby Friedrich Georg Jünger opisał trybiki, które wówczas jeszcze nie zaistniawszy, dziś potrafią się zdawać nieodzowne.
koniec
1 sierpnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Przez szacunek dla zwierząt
Wojciech Gołąbowski

22 II 2020

Wydana oryginalnie w 1931 roku powieść dla młodzieży „Topsy i Lupus” jest nie tylko historyjką o przygodach dwóch tytułowych psów. Jej głównymi bohaterami nie jest także para małoletnich kuzynów, przemierzających w ówczesnych czasach prawie-samotnie w poprzek całą Rzeczpospolitą. Przede wszystkim traktuje o mądrości zwierząt.

więcej »

Krótko o książkach: Nie podawać w wątpliwość
Joanna Kapica-Curzytek

21 II 2020

Książka „Niewiarygodne” powstała na podstawie artykułu, którego autorzy zostali wyróżnieni w 2016 roku nagrodą Pulitzera w kategorii dziennikarstwa śledczego. Na zawartych tu faktach oparty został też serial Netflixa.

więcej »

PRL w kryminale: „Dzień codzienny” mieszkańców Wrocławia
Sebastian Chosiński

20 II 2020

Czwarta z sześciu mikropowieści Jerzego Edigeya wydanych w cyklu „Ewa wzywa 07…” jest jedną z najsłabszych. Fabularnie i stylistycznie. Co może dziwić tym bardziej, że autor opisał w niej rzeczywiste wydarzenia, które wydawały się wręcz doskonałym materiałem wyjściowym. Niestety, pisarz ewidentnie zarżnął temat, czyniąc z „Tajemnicy starego kościółka” nadzwyczaj ciężkostrawne danie.

więcej »

Polecamy

Pif-Paf! Zium!

Na rubieżach rzeczywistości:

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

O wirtuozerii, rutynie, a także o sztuce przyzwyczajenia
— Mieszko B. Wandowicz

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

W Geisterwelcie wilki łypią inaczej
— Mieszko B. Wandowicz

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy
— Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.