Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Leopold Tyrmand
‹Dziennik 1954›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziennik 1954
Data wydania21 października 2015
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
ISBN978-83-7779-339-8
Format368s. 145×205mm; oprawa twarda
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zapiski bezrobotnego
[Leopold Tyrmand „Dziennik 1954” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niewątpliwie „Dziennik 1954” jest nie tylko interesującym źródłem wiedzy o warunkach życia w Warszawie krótko po śmierci Stalina, ale także ważnym elementem budowania przez Leopolda Tyrmanda własnej legendy pisarza niezłomnego.

Marcin Mroziuk

Zapiski bezrobotnego
[Leopold Tyrmand „Dziennik 1954” - recenzja]

Niewątpliwie „Dziennik 1954” jest nie tylko interesującym źródłem wiedzy o warunkach życia w Warszawie krótko po śmierci Stalina, ale także ważnym elementem budowania przez Leopolda Tyrmanda własnej legendy pisarza niezłomnego.

Leopold Tyrmand
‹Dziennik 1954›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziennik 1954
Data wydania21 października 2015
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
ISBN978-83-7779-339-8
Format368s. 145×205mm; oprawa twarda
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W książce znajdziemy zapiski z nieco ponad trzech miesięcy tytułowego roku, ale już po ukazaniu się pierwszego wydania pojawiały się sugestie, że znaczna cześć tekstu powstała znaczne później – być może nawet dopiero w trakcie pobytu Tyrmanda w Stanach Zjednoczonych. Badacze literatury kiedyś może ustalą, jak było naprawdę; w każdym razie „Dziennik 1954” pozostaje ciekawą lekturą niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z autentykiem, czy też jedynie ze spisanymi po latach wspomnieniami go udającymi.
Dla Tyrmanda bezpośrednim powodem pisania dziennika był przedłużający się okres pozostawania bez stałej pracy po zamknięciu „Tygodnika Powszechnego”. Wprawdzie w Polsce Ludowej oficjalnie bezrobocie zostało zlikwidowane, ale władza – nawet jeśli w danym przypadku nie stosowała otwartych represji – potrafiła uprzykrzyć życie takim nieposłusznym jednostkom jak autor książki. Nic dziwnego, że powraca tutaj często temat rozmaitych prób zdobycia kolejnych zastrzyków gotówki, szczególnie że Tyrmand nie potrafił nie błyszczeć towarzysko – a to wiązało się ze sporymi wydatkami. Warto tutaj dodać, że chciał on uchodzić nie tyle za człowieka gustownie ubranego, ale wręcz za nieoficjalnego kreatora mody. Inną kosztowną „inwestycją” pisarza były kobiety, dlatego dość szczegółowe relacje z jego erotycznych przygód stanowią całkiem sporą cześć zapisków w „Dzienniku 1954”. Drugą stroną medalu jest zaś przedstawiona w tej książce konieczność zmagania się z niedomogami socjalistycznej gospodarki, która nie tylko nie była w stanie dostarczyć luksusowych towarów będących obiektem pożądania bikiniarza, ale nawet zwykłego porządnego grzebienia!
Mimo wszelakich dolegliwości materialnych późniejszy autor „Złego” wielokrotnie podkreślał, że choć nie miał zamiaru aktywnie zwalczać socjalizmu, to również nie chciał sprzedać się władzy jako twórca. Marzyło mu się jedynie, aby pozwolono mu pisać i wydawać kolejne utwory, bez konieczności trzymania się socrealistycznych wzorców. Wśród osób sportretowanych w „Dzienniku 1954” Tyrmand jest zresztą jednym z nielicznych, którzy nie poszli na daleko posunięte ustępstwa w stosunku do oczekiwań ówczesnych włodarzy kultury. Trzeba zaś przyznać, że pisarz nie patyczkował się tutaj przy wydawaniu jednoznacznych sądów o bliższych czy dalszych znajomych, a w tekście pojawia się rzeczywiście wiele nazwisk powszechnie znanych twórców, którzy prezentowali cały przekrój postaw wobec powojennej polskiej władzy.
Lektura „Dziennika 1954” powinna być ciekawa nie tylko dla osób zainteresowanych postacią Leopolda Tyrmanda czy innych opisanych tam twórców, ale także dla wszystkich pragnących poznać realia życia w Warszawie pod rządami Bieruta. Jednocześnie w sumie niewiele jest tutaj ideologicznej polemiki autora z samym komunizmem czy relacji o ówczesnych aktualnościach politycznych – co akurat wpływa całkiem pozytywnie na atrakcyjność tej książki dla współczesnego czytelnika.
koniec
24 sierpnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Sen o słodkiej Francji
Beatrycze Nowicka

7 XII 2021

Tym razem nietypowo – słów kilka o powieści obyczajowej czyli „Madame” Antoniego Libery.

więcej »

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zapiski wybrane
— Marcin Mroziuk

Podpatrzone w Ameryce
— Marcin Mroziuk

Kiedy miłość była zbrodnią
— Marcin Mroziuk

Poza sezonem
— Marcin Mroziuk

Jak hartowały się elity
— Marcin Mroziuk

Warszawa, moja miłość
— Marcin Mroziuk

Warszawski desperado
— Marcin Mroziuk

Patriota niedzisiejszy
— Jacek Jaciubek

Gomułkowskie kariery – wersja na gorzko
— Witold Werner

Tegoż autora

Każdy ma swoje demony
— Marcin Mroziuk

Przekraczanie granic
— Marcin Mroziuk

Średniowieczna propaganda
— Marcin Mroziuk

Niezrealizowane marzenia cesarza i księcia
— Marcin Mroziuk

Coś więcej niż dźwięki
— Marcin Mroziuk

Trudne początki niezwykłej przyjaźni
— Marcin Mroziuk

Brune, gdzie jesteś?
— Marcin Mroziuk

Cisza przed burzą
— Marcin Mroziuk

Gdy tropikalny raj staje się piekłem na ziemi
— Marcin Mroziuk

Sojusz państwa i kościoła
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.