Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ann Leckie
‹Ancillary Justice›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
50,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAncillary Justice
Data wydania1 października 2013
Autor
Wydawca Orbit
CyklImperium Radch
ISBNB00BU1DG1S
FormatKindle
Cena£‪,99
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Nudny kosmos
[Ann Leckie „Ancillary Justice”, Ann Leckie „Zabójcza sprawiedliwość” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czytając w oryginalne „Ancillary Justice”, powieściowy debiut Ann Leckie, możemy mieć pewność, że kwestie lingwistyczne odgrywające w książce niebagatelną rolę, nie zostaną, jak to się mówi, „lost in translation”. O tym, co najważniejsze, nie stroniąc od spojlerów, wspomniał już Jacek Jaciubek w swojej minirecenzji.

Miłosz Cybowski

Nudny kosmos
[Ann Leckie „Ancillary Justice”, Ann Leckie „Zabójcza sprawiedliwość” - recenzja]

Czytając w oryginalne „Ancillary Justice”, powieściowy debiut Ann Leckie, możemy mieć pewność, że kwestie lingwistyczne odgrywające w książce niebagatelną rolę, nie zostaną, jak to się mówi, „lost in translation”. O tym, co najważniejsze, nie stroniąc od spojlerów, wspomniał już Jacek Jaciubek w swojej minirecenzji.

Ann Leckie
‹Ancillary Justice›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
50,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAncillary Justice
Data wydania1 października 2013
Autor
Wydawca Orbit
CyklImperium Radch
ISBNB00BU1DG1S
FormatKindle
Cena£‪,99
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Mówi się, że jedną z podstawowych zalet „Ancillary Justice” jest zabawa formą i liczne, nie zawsze oczywiste, odniesienia do klasyki gatunku. Tyle tylko, że nie powinno to stanowić o jakości powieści, a być jedynie dodatkowym smaczkiem zachęcającym do lektury. Do sukcesu konieczne jest jeszcze uczynienie z fabuły czegoś bardziej wciągającego, z bohaterów kogoś więcej niż irytujących i przemieszczających się z miejsca w miejsce płaskich postaci, a ze świata przedstawionego nieco bardziej zdefiniowanego uniwersum.
Oczywiście autorka próbuje ratować się rozmaitymi drobiazgami, jak choćby przedstawieniem aseksualnego, czy też agenderowego, społeczeństwa oraz języka, w którym płeć nie odgrywa jakiegokolwiek znaczenia. Nie doświadczymy tu jednak kreatywności McDonaldowej „Rzeki bogów”, tamtejszych neutków i osobnej formy osobowej. Jedynym niuansem jest to, że główna bohaterka w swojej pierwszoosobowej narracji określa wszystkich formą żeńską,1) a zmuszona do zgadywania ich faktycznej płci (poza terytorium Radch i w innych językach) zwykle zgaduje źle. Ale na dobrą sprawę ów społeczno-językowy element nie ma jakiegokolwiek znaczenia. W porównaniu z recenzowaną niedawno „God’s War”, gdzie temat genderowy znajdował się w samym centrum fabuły, w „Ancillary Justice” jest on jedynie zbędnym dodatkiem.
Kreacja bohaterów również pozostawia wiele do życzenia. W przypadku Breq, ostatniego „przedstawiciela” niegdyś wieloosobowej i wielopostaciowej sztucznej inteligencji można jeszcze zrozumieć pewne niedociągnięcia – to w końcu SI. Początkowe fragmenty pokazują jej inność i konieczność zachowywania pozorów człowieczeństwa. Jednak im dalej w fabułę, tym więcej niezrozumiałych, emocjonalnych wręcz, decyzji ze strony pozornie logicznego bytu. Wydawać by się mogło, że autorka zapomniała o swoim początkowym pomyśle i uczłowieczyła Breq w sposób trudny do wyjaśnienia. O ile na początku bohaterka musiała pamiętać o tym, by reagować na różne sytuacje „po ludzku” (zmianami wyrazu twarzy czy mową ciała), to pod koniec musiała powstrzymywać się przed tym, by nie zdradzić się jakimiś mimowolnymi reakcjami. Dlaczego, skoro spędziła poprzednie osiemnaście lat w tej samej formie? Tego się nie dowiadujemy.
Z pozostałymi bohaterami jest również kiepsko. Towarzysząca Breq przez całą drogę Seivarden stanowi tylko irytujący dodatek zamieniający się pod koniec w kluczową postać dla całej historii. Sam fakt opieki Breq nad swoją przechodzącą przymusowy odwyk towarzyszką wydaje się trudny do wyjaśnienia, nawet mimo ich wspólnej przeszłości. Może się wydawać, że autorka po prostu potrzebowała pary bohaterów, którzy, niczym R2D2 i C3PO, mogliby ze sobą po prostu współistnieć i zapewniać jakieś wzbogacenie tego, co w przeciwnym wypadku byłoby dość prostolinijną historią. Najbardziej realistycznie przedstawiają się za to żołnierze i oficerowie przewijający się przez retrospektywną historię Breq – aż dziwi, że w głównym wątku Leckie nie zdołała wykreować nikogo, kto choć trochę przypominał te postaci.

Ann Leckie
‹Zabójcza sprawiedliwość›

WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZabójcza sprawiedliwość
Tytuł oryginalnyAncillary Justice
Data wydania12 sierpnia 2015
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Akurat
CyklImperium Radch
ISBN978-83-287-0048-2
Format480s. 130×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 35,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nie oznacza to, że „Ancillary Justice” pozbawiona jest dobrych stron. Znajdziemy tu bowiem wiele ciekawych pomysłów i rozwiązań, które jednak rzadko doczekały się jakiegoś interesującego rozwinięcia. Najbardziej oczywiście żal Breq/One Esk/Justice of Toren, sztucznej inteligencji, która niegdyś była potężnym okrętem wojennym i kontrolowała tysiące specjalnie przystosowanych żołnierzy – tytułowych ancillaries. W wyniku splotu niepomyślnych wydarzeń, przekazywanych nam w rozdziałach prezentujących przeszłość bohaterki, Justice of Toren przetrwała swoją własną zagładę w ciele jednego z ancillaries. I to właśnie rozdziały opisujące przeszłość, ukazujące mechanizmy działania Imperium Radch z perspektywy sztucznej inteligencji, która musi być posłuszna, ale jednocześnie, istniejąc przez setki, jeśli nie tysiące lat, ma mimo wszystko swoje zdanie, stanowią najciekawszy element całej powieści. O wiele ciekawszy, niż ciągłe utarczki między Breq a Seivarden stanowiące główną oś fabularną.
To właśnie z tych rozdziałów dowiadujemy się najwięcej o całym Radch, zasadach nim rządzących oraz ideach, jakie przyświecają ciągłemu podbojowi. Leckie wykorzystała tutaj historię Imperium Rzymskiego, przenosząc ją w kosmos i prezentując podbój na o wiele większą skalę. Idee pozostały jednak te same: synkretyzm religijny umożliwiający zaadaptowanie każdego napotkanego wyznania do uniwersalnego panteonu, determinacja, by kontynuować podbój w imię szerzenia dobrobytu i cywilizacji wśród „barbarzyńców”2), przekonanie o własnej wyższości pomimo wyraźnych śladów stopniowego upadku i postępującej dekadencji. Nie brak pewnych ukłonów w kierunku zagadnień totalitaryzmu, szczególnie kiedy Breq, w trakcie swoich późniejszych poszukiwań, zauważa, że dla ludzi spoza Radch całe imperium może wyglądać na kontrolowane przy pomocy prania mózgów i gróźb egzekucji niepokornych, ale tak naprawdę jego mieszkańcy są posłuszni dlatego, że wierzą w słuszność tego, co robią.
Nie są to jedyne interesujące spostrzeżenia, jakie możemy znaleźć na kartach „Ancillary Justice”, ale toną one w przydługiej, mało odkrywczej fabule. Aż szkoda, że niektóre z tematów poruszanych tylko mimochodem (kontakty ludzi z obcymi czy wreszcie sama kwestia funkcjonowania Radch) nie doczekały się rozwinięcia. Oczywiście biorąc pod uwagę rozczarowujące zakończenie oraz kolejne tomy serii można mieć nadzieję, że znajdziemy w nich coś więcej. Ale po tego rodzaju rozczarowaniu, jakie oferuje pierwsza powieść Ann Leckie nie sądzę, bym zdecydował się na ciąg dalszy.
koniec
2 września 2016
1) O ile w oryginale ogranicza się to do bezustannego „she” lub „her”, naprawdę nie wiem, jak rozwiązano ten problem w polskim tłumaczeniu.
2) W jednym z nielicznych miejsc, kiedy kwestie lingwistyczne mają jakiekolwiek znaczenie, pojawia się iście starożytne powiązanie między byciem „obywatelem” a byciem kimś „cywilizowanym” – w języku Radchai jedno było nierozerwalnie związane z drugim.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Most donikąd
Joanna Kapica-Curzytek

21 IX 2019

Trzynaście lat wyczekiwaliśmy na nową powieść Markusa Zusaka. „Gliniany most” mocno jednak rozczarowuje.

więcej »

Miasto zawieszone w powietrzu
Beatrycze Nowicka

20 IX 2019

Atutem „Jedynego”, najnowszej powieści Pawła Majki, jest przyjemny koncept wyjściowy, choć przydałoby się, żeby autor włożył więcej wysiłku w przedstawianie czytelnikowi uniwersum i bohaterów.

więcej »

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Czerwiec 2016
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Anna Nieznaj, Joanna Słupek

Tegoż autora

Nic nowego pod słońcem
— Miłosz Cybowski

Zazieleniając czerwoną planetę
— Miłosz Cybowski

Parcie na szkło
— Miłosz Cybowski

Czy to jeszcze biografia, czy już publicystyka?
— Miłosz Cybowski

Aż posypie się tynk
— Miłosz Cybowski

Czy w Rosji można być stoikiem?
— Miłosz Cybowski

Mieszanie w worach
— Miłosz Cybowski

Książka niepotrzebna
— Miłosz Cybowski

W poszukiwaniu zgubionego czasu
— Miłosz Cybowski

Jak Polacy o niepodległość walczyli
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.