Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Magia z technologią w jednym stały domku

Esensja.pl
Esensja.pl
Jako kryminał „Rzeczy niekształtne” Marka Del Franco sprawdzają się nawet przyzwoicie. Gorzej jednak jest ze światem, w którym przyszło żyć druidowi-detektywowi.

Mark Del Franco
‹Rzeczy niekształtne›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRzeczy niekształtne
Tytuł oryginalnyUnshapely Things
Data wydania11 marca 2011
Autor
PrzekładJarosław Grzędowicz
Wydawca Fabryka Słów
CyklConnor Grey
ISBN978-83-7574-346-3
Format384s. 125×195mm
Gatunekfantastyka
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,50 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Zobacz w
Ciągle nie jestem pewny, czy uznać tę książką za tylko niezłą, czy aż niezłą. Z pewnością została napisana w sposób „modny”, jest to bowiem kryminał w kostiumie urban fantasy, mieszany z mitologią celtycką, zagrywkami rodem z kina noir i niewielką dawką humoru. W teorii melanż ten powinien zapewnić interesującą rozrywkę, jednak w praktyce… Cóż… Coś poszło nie tak.
Fabuła – przynajmniej w głównych zrębach – jest skonstruowana całkiem zgrabnie i potrafi wzbudzić zainteresowanie. W zaułkach jednej z podlejszych dzielnic Bostonu dochodzi do paskudnych morderstw, których ofiarami padają prostytuujące się męskie wróżki (tu słowo wyjaśnienia: wyposażone w skrzydła wróżki są tu ludzkich rozmiarów, zaś to, co zwykło się normalnie zwać wróżkami – czyli małe skrzydlate ludziki – tu nosi miano chochlików, co jest nieszczególnie szczęśliwym przekładem słowa „flit”). Mordercę próbuje wytropić druid, który po wypadku podczas jednego ze śledztw i utracie większości swoich mocy zdany jest głównie na pomoc zaprzyjaźnionego komisarza policji oraz szeregu fata, czyli posługujących się magią nie-ludzi, głównie wróżek i chochlików.
Sęk w tym, że przez dłuższy czas książkę czyta się jak po grudzie. Niby akcja posuwa się do przodu, niby pogłębiane są portrety psychologiczne postaci, niby świat dostaje coraz barwniejsze, gęstsze tło – ale to wszystko jest w pewien sposób tępe, pozbawione polotu i lekkości. Za mało też tutaj humoru, który mógłby rozładować niektóre zbyt długie czy nieprzesadnie porywające sekwencje. Po części wina w tym tłumacza, który nie umiał nadać przekładowi płynności, koncentrując się zamiast na potoczystości zdań – na niemal dosłownym przełożeniu ich zawartości (pomijam kiksy w rodzaju „skajlajt”). Po części natomiast wynika to z braków warsztatowych autora.
Te mniej poważne braki to między innymi przeciętna kreacja postaci, prowadząca do tego, że jedyne porządnie opisane i z łatwością wzbudzające sympatię osoby to przewijające się gdzieś na dalszym planie chochliki, zapominanie o umiejętnościach głównego bohatera, owocujące tym, że żyjący w normalnym świecie czytelnik potrafi szybciej wpadać na rozwiązania pewnych zagadek niż postać, dla której magia jest naturalnym żywiołem, a także nieumiejętność wiarygodnego odmalowania przedstawionego świata. Bo podczas lektury nieodparcie odnosi się wrażenie, że akcja dzieje się gdzieś w zapyziałych latach 1950., a nie w pełnych nowoczesności początkach wieku XXI. Owszem, można trafić na komputer, ale z kolei na przykład nikt nie ogląda telewizji. Więc nie wiadomo – czy telewizji nie ma, bo nie pasowała do koncepcji, czy też nie ma dlatego, że autorowi nie chciało się opisywać nikogo, kto by ją oglądał. Oprócz tego mało kto posługuje się bronią palną, mimo że najwyraźniej jest nadzwyczaj skuteczna w starciu z magią. Brakuje też tła, które w naturalny sposób pokazywałoby, że magia „weszła” między ludzi. Na ogół jedynymi osobami używającymi zaklęć czy magicznych amuletów są postaci biorące udział w toczonym śledztwie. Wszystko to powoduje, że nie do końca wiadomo, jak konkretnie wygląda opisywana rzeczywistość.
I tu pojawia się ta poważniejsza z wpadek, czyli pobieżna konstrukcja świata. Podstawowe założenie mówi, że gdzieś na początku XX wieku nastąpiła Konwergencja, czyli przeniesienie kawałka rzeczywistości magicznej w naszą. Odtąd ludzie żyli wspólnie z zassanymi spoza wymiaru elfami, krasnoludami, wróżkami i chochlikami. Jak ich obecność wpłynęła na nasz świat? Ano… nijak. Była sobie druga wojna światowa (zakończona w znany nam sposób), technologia też biegła zwyczajnym torem (są komputery, telefony komórkowe i wszelkie pozostałe udogodnienia), co więc się stało z magią, ponoć tak popularną i powszechnie stosowaną? Dlaczego nie wpłynęła na kształt naszej rzeczywistości (nie licząc ożywienia kamiennych gargulców)? Dlaczego nie zastąpiła niektórych wynalazków? No i co z druidami, którzy bynajmniej nie przybyli z magicznego świata, a są rodzimego pochodzenia? Czyżby przez całe tysiąclecia istniała na Ziemi najprawdziwsza magia? A jeśli tak – to w końcu opisywany świat to nasza Ziemia, zmieniona na początku XX wieku Konwergencją, czy też jakaś alternatywna rzeczywistość, w której magia zawsze była i Konwergencja dorzuciła jedynie do tygla trochę nowych ras?
W miarę lektury „Rzeczy niekształtnych” nabiera się coraz silniejszego wrażenia, że autora interesowało wyłącznie doplątanie magii do naszego świata, natomiast genezę zjawiska sobie odpuścił, uważając, że precyzyjna konstrukcja jest zbyt męczącą mordęgą i czytelnik powinien być zadowolony z tego, co dostał. No więc nie, nie każdy czytelnik będzie zadowolony z dziurawego jak sito świata, którego funkcjonowanie nie poddaje się podstawowym prawidłom logiki. Na szczęście będzie to bodło tylko co bardziej dociekliwe osoby, całej reszcie dostarczając w miarę interesującej rozrywki, bywają bowiem w tej książce sceny ładne, wzruszające czy lekko stawiające włosy na głowie. Nie ma co jednak się łudzić, że będzie to lektura niezapomniana, zwłaszcza że dalsze tomy – być może lepiej napisane i uszczelniające stworzony przez Del Franco świat – najwyraźniej nigdy już w Polsce nie wyjdą…
koniec
8 października 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Lokalny kryminał
Jarosław Loretz

18 I 2018

Antologia „Hardboiled” to całkiem udana krajowa próba zmierzenia się ze specyficzną odmiana kryminału.

więcej »

Discman, gimbaza i zmywak
Albert Walczak

17 I 2018

Anna Cieplak szturmem weszła na polską scenę literacką. Za swoją debiutancką powieść „Ma być czysto” otrzymała prestiżową Nagrodę Literacką im. Witolda Gombrowicza oraz Nagrodę Conrada. Czy „Lata powyżej zera” – najnowsza książka młodej autorki – spotkają się z równie dużym uznaniem?

więcej »

Mała Esensja: Kosmiczne przygody we wspólnym pokoju
Marcin Mroziuk

16 I 2018

Wbrew nasuwającym się skojarzeniom, „Ala Baba i dwóch rozbójników” nie jest wariacją na temat znanej baśni, lecz wciągającą opowieścią o blaskach i cieniach posiadania młodszego rodzeństwa. Joanna Wachowiak potrafiła zaś nie tylko przyciągnąć uwagę czytelników, ale również uświadomić dzieciom kilka ważnych spraw.

więcej »

Polecamy

Bohaterowie

Po trzy:

Bohaterowie
— Beatrycze Nowicka

Ludzie w książkach żyją
— Beatrycze Nowicka

Niedocenione
— Beatrycze Nowicka

Inne strony świata
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Tegoż autora

Lokalny kryminał
— Jarosław Loretz

Jamochłon na niebiesiech
— Jarosław Loretz

Umordowana
— Jarosław Loretz

450 stron makabry czyli Baczność! W oczach tego dziecka maluje się eufemizm!
— Jarosław Loretz

Wielka stopa i wtopa
— Jarosław Loretz

Wężogator voodoo
— Jarosław Loretz

Doroczna rozrywka w tanim stylu
— Jarosław Loretz

Rezydencjonalna duchota
— Jarosław Loretz

Brzdąkany dramat grozy
— Jarosław Loretz

Planetarny morderca i konkurencja
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.