Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Wit Szostak
‹Ględźby Ropucha›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGlędźby Ropucha
Data wydania23 maja 2005
Autor
Wydawca RUNA
CyklSmoczogóry
ISBN83-89595-17-6
Format224s. 125×185mm
Cena25,50
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Szachy z filozofem
[Wit Szostak „Ględźby Ropucha” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wit Szostak stacza się w rozum. „Ględźby Ropucha” to zaduma i dyskursy, choć towarzyszą im szachy z Losem i zapasy z bogami. Wszystko, nawet cuda chodzą w kieracie filozoficznej debaty.

Eryk Remiezowicz

Szachy z filozofem
[Wit Szostak „Ględźby Ropucha” - recenzja]

Wit Szostak stacza się w rozum. „Ględźby Ropucha” to zaduma i dyskursy, choć towarzyszą im szachy z Losem i zapasy z bogami. Wszystko, nawet cuda chodzą w kieracie filozoficznej debaty.

Wit Szostak
‹Ględźby Ropucha›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGlędźby Ropucha
Data wydania23 maja 2005
Autor
Wydawca RUNA
CyklSmoczogóry
ISBN83-89595-17-6
Format224s. 125×185mm
Cena25,50
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Ględźb Ropucha” streścić nie sposób, a i zrecenzować je niełatwo. Zbiorek liczy szesnaście opowiadań, pozornie spojonych wyłącznie jednością świata, w jakim się dzieją. Każde inną ma fabułę, w każdym różni są bohaterowie i miejsca (choć zdarza się niektórym grać epizody w więcej niż jednym tekście), wymowę ciężko im jednaką przypisać. Tymczasem po zakończeniu lektury jest się pewnym, że połączenie ich w jedną całość nie jest przypadkiem, że wszystkie one mówią o czymś podobnym i podobną opisują historię.
Podstawowym zadaniem, stojącym przed czytelnikiem, jest zatem odgadywanie. Całe „Ględźby Ropucha” są jedną wielką zagadką – grą, jaką autor toczy z czytelnikiem, a bohaterowie z Losem i bogami. I tak jak Nadprzyrodzone włącza się do rozgrywek, odpowiadając na ruchy postaci, tak czytelnik zaproszony jest do szachownicy, na której autor ustawił swoje szesnaście opowiadań.
Grę rozpatrywać trzeba na dwóch poziomach. Na pierwszym z nich, mierzymy się z tekstem. Świat, gdzie rozgrywają się Ropuchowe ględźby nie jest – na pierwszy rzut oka – fantastyczny. Zazwyczaj dopiero pod koniec zdarza się cud, coś niezwykłego, powodującego całkowity zwrot akcji. Z czasem, kiedy czytelnik oswaja się z niezwykłościami książki Szostaka, czar pojawia się w tekście coraz wcześniej, jest coraz wyrazistszy, jednak końcowa niespodzianka jest czymś stałym. I za każdym razem to zakończenie nadaje opowiadaniu dodatkowe znaczenia, zaskakuje i frapuje, prowokując do poszukiwania nowych interpretacji.
Gra toczy się także na poziomie całego zbioru. Liczba opowiadań, ich ustawienie, kolejne przejścia, symetrie – również wydają się być elementami zagadki, następnej, która prosi się o rozwiązanie. Jednak gra, w jaką wdaje się Szostak, jest dla czytelnika. Nie chodzi tu o autorskie brylowanie elokwencją i zdolnością do wikłania fabuł – autor stara się, aby nawet niechętni zbyt głębokiej lekturze nie odkładali książki na bok, znużeni ciągłym kręceniem.
Cała zagadkowość jest jednak podstawą do tego, co chyba w „Ględźbach Ropucha” najważniejsze – do filozoficznego dyskursu. Opowiadania wydają się być wariacjami na lube sercu autora tematy, różnymi wersjami odpowiedzi na pytania, które Wit Szostak najbardziej sobie w filozofii ceni. Bohaterowie, stawiani są w obliczu niezwykłych miejsc i wydarzeń, co powoduje, że ich słowa i czyny nabierają wagi argumentów w toczonych od zarania świata dyskusjach.
Swoje zagadki i debaty opakował Wit Szostak w niezwykły język. W tej najmniej uczuciowej z jego dotychczas wydanych książek jest najwięcej zabaw językiem. Wiele tu zagrań rodem z poezji Leśmiana, wiele nowych słów, zbitek. Autor próbuje się z językiem polskim, wyciska z niego nowe brzmienia i wplata je w swoją opowieść, dodając jej uroku.
„Ględźby Ropucha” nie są książką lekką. Urokliwy język skrywa zawiłe zagadki i kawał solidnych przemyśleń, a całość prowokuje do rozważań i ponownych lektur. Nie każdy znajdzie czas, aby się w tym zanurzyć, nie każdy też ma ochotę nurzać się w takich deliberacjach. Jednak miłośnicy literatury nieco mocniej angażującej czytelniczy umysł, z radością poświęcą czas na szachy z filozofem.
koniec
21 czerwca 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zanikanie, czyli rzecz o „Cudzych słowach”
— Mieszko B. Wandowicz

O sześćdziesiąt dni za długo
— Beatrycze Nowicka

Wracać wciąż do domu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Luty 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Wszystkie opowieści życia ostatniego króla Polski
— Paweł Micnas

Esensja czyta: Grudzień 2011
— Artur Chruściel, Joanna Kapica-Curzytek, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Zelig z Krakowa
— Michał Kubalski

Nastroje Chocholego Domu
— Teresa Reśniewska

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.