Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Matthew Woodring Stover
‹Zemsta Sithów. Część III›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZemsta Sithów. Część III
Tytuł oryginalnyRevenge of the Sith: Star Wars, Episode III
Data wydania10 maja 2005
Autor
Wydawca Amber
CyklGwiezdne wojny
ISBN83-241-2126-9
Format368s. 123×190mm
Cena29,80
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Starwarsy moralnego niepokoju, czyli cierpienia młodego Dżedaja
[Matthew Woodring Stover „Zemsta Sithów. Część III” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Autorzy nowelizacji filmów zwykle mają ciężkie zadanie, bo jak przenieść na karty książki tak odmienne medium jak obraz filmowy? Na szczęście Matthew Stover w „Zemście Sithów” wybrnął zwycięsko z tego problemu. Książka jest niezła w warstwie literackiej i stanowi cenne uzupełnienie filmu, pozwalające w pełni zrozumieć niektóre wątki.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Starwarsy moralnego niepokoju, czyli cierpienia młodego Dżedaja
[Matthew Woodring Stover „Zemsta Sithów. Część III” - recenzja]

Autorzy nowelizacji filmów zwykle mają ciężkie zadanie, bo jak przenieść na karty książki tak odmienne medium jak obraz filmowy? Na szczęście Matthew Stover w „Zemście Sithów” wybrnął zwycięsko z tego problemu. Książka jest niezła w warstwie literackiej i stanowi cenne uzupełnienie filmu, pozwalające w pełni zrozumieć niektóre wątki.

Matthew Woodring Stover
‹Zemsta Sithów. Część III›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZemsta Sithów. Część III
Tytuł oryginalnyRevenge of the Sith: Star Wars, Episode III
Data wydania10 maja 2005
Autor
Wydawca Amber
CyklGwiezdne wojny
ISBN83-241-2126-9
Format368s. 123×190mm
Cena29,80
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Zemsta Sithów” jest napisana przyzwoicie, co oznacza, że wręcz wybitnie jak na standardy powieści starwarsowych. Owszem, zdarzają się fragmenty nieznośnie egzaltowane czy kiczowate lub niezręcznie brzmiące wyrażenia w stylu „to miejsce całe cuchnęło Ciemną Stroną”, ale są w zdecydowanej mniejszości. Autor umie nawet – co jest, jak mi się zdaje, dość rzadkie – ładnie, obrazowo i przekonująco przedstawiać uczucia, jakich doznaje na przykład Obi-Wan jednoczący się z Mocą podczas walki. Może odrobinę zanadto często Moc traktowana jest na zasadzie „czarodziejskiej różdżki”, co to jak jej się potrafi użyć, to już można wszystko (otworzyć nieznany mechanizm, komunikować się z Artoo, jeździć na jaszczurce i pilotować dowolny pojazd), generalnie jednak opisy nie odbiegają od moich wyobrażeń o niej. A tak a propos pilotowania pojazdów: w opisie awaryjnego lądowania rozpadającym się gwiezdnym krążownikiem na Coruscant autor nie omieszkał wspomnieć, że przyrządy w kokpicie były dostosowane do innej rasy (Nemoidian). Nareszcie ktoś pamięta o takim szczególe jak różnice w budowie fizycznej różnych „alienów”.
Gdzieniegdzie, głównie w dialogach, występuje dyskretny humor, na przykład: „To ty jesteś bohaterem, ja tylko mistrzem!” (Kenobi do Anakina). O wiele lepiej niż w filmie zostały przedstawione rozgrywki polityczne, a także emocjonalna szamotanina Padmé i Anakina. Wiele wyjaśnia, jeżeli chodzi o tego ostatniego, choć nadal nie przekonuje mnie, dlaczego tak łatwo uwierzył bez żadnych dowodów, że Palpatine dysponuje mocami zdolnymi uratować Padmé od śmierci. Za to dobrze pokazano, jak bardzo lojalny jest Anakin w stosunku do kanclerza. Obi-Wan wielokrotnie podkreśla w rozmowach z Mace Windu i Yodą, że Anakin gotów jest zrobić wszystko dla ludzi, których uważa za przyjaciół. Paradoksalnie, to właśnie ta lojalność była jedną z przyczyn, które przywiodły go do zguby…
Padmé jest rozdarta między opozycją w Senacie (przyłączyła się do niej) a lojalnością wobec męża, którego „nie wolno jej oszukiwać”, jak to kilka razy sama sobie powtarza. Nie do końca rozumiem, dlaczego popieranie opozycji miałoby być oszukiwaniem Anakina, gdyż jako Jedi powinien on być z definicji bezstronny (że nie jest to inna sprawa). Szkoda, że jej postać nie została jeszcze trochę pogłębiona. Bardzo podobało mi się kilka fragmentów, na przykład ten, kiedy uwikłana w politykę Padmé myśli z rozpaczą, że chciałaby się zwierzyć komuś, komu ufa bez zastrzeżeń… i przeżywa szok wewnętrzny, gdy uświadamia sobie, że miała na myśli Obi-Wana, nie Anakina. Za to zupełnie niewyjaśnione jest jej „zgaśnięcie” na koniec. W ogóle końcowe strony książki sprawiają wrażenie, jakby autorowi nagle zaczęło się bardzo spieszyć. Może termin od wydawcy go gonił…?
W „Zemście…” ciekawie pokazano tworzenie zalążków przyszłej Rebelii, na razie będącej tylko opozycją w Senacie Galaktycznym – szkoda, że ten wątek został w filmie zupełnie pominięty, choć podobno nakręcono nawet odpowiednie sceny. Wyjaśnione są różne drobiazgi, na przykład to, dlaczego Anakin jest tak przywiązany do R2D2 (dostał go od Padmé) i dlaczego C3PO jest u Padmé (dostała go od męża – ta scena jest ładnie opisana, Anakin właściwie nie tyle jej go daje, ile przekazuje pod opiekę). Interesujące są też króciutkie opisy, jak to Anakin i Kenobi stają się bohaterami medialnymi, niemal żywymi symbolami zwycięstw Republiki w wojnie przeciwko separatystom, i jak wszyscy wierzą, że skoro oni zabrali się za uwalnianie kanclerza, to znaczy, że sprawa jest praktycznie załatwiona. No i mały uśmiech w stronę fanów: na jednym z republikańskich statków służy komandor podporucznik Needa, wzywający Grievousa do poddania się.
Nie do końca podobała mi się specyficzna maniera Matthew Stovera, polegająca na „zawieszeniu” akcji w jakimś momencie, napisaniu „A oto, jak jest być Anakinem/ Dooku/ Obi-Wanem/ Macem Windu/ itp. w tej chwili” i przedstawieniu dokładnej analizy historii, myśli i odczuć danej postaci w czasie teraźniejszym, z nieco pretensjonalnym dzieleniem akapitów na pojedyncze zdania. Początkowo nieco mnie to raziło, ale potem przywykłam. Niektóre z tych opisów są zresztą bardzo ciekawe, tylko mogłyby być krótsze – 1,5 strony to przesada.
Za to duży plus ma u mnie Matthew Stover za opisy walk. Na szczęście nie zrobił tego, co autor nowelizacji „Mrocznego widma”, który starał się w opisach oddać filmowy montaż, dzięki czemu kulminacyjne sceny stanowią denerwującą sieczkę scen dziejących się w reaktorze na Naboo, w kosmosie i na polu bitwy robotów z Gunganami. Stover słusznie uznał, że lepiej będzie opisać walkę Yody z Palpatinem i Kenobiego ze Skywalkerem jako osobne całości; zawarł je nawet w odrębnych rozdziałach. Literacko to robota o wiele wyższej klasy, niż bezmyślne przepisywanie filmowego scenariusza.
Jest parę kiksów na poziomie tłumaczenia: wszystkie roboty są z uporem określane mianem androidów; dopiero gdzieś w ćwierci książki tłumacz jakby przypomina sobie o istnieniu takiego słowa jak „robot”, ale potem niestety jeszcze kilka razy są te nieszczęsne androidy wsadzone. Generała Grievousa parokrotnie nazywa się „biodroidem”, co nieomal przyprawiło mnie o spazmy śmiechu, bo wyobraziłam sobie robota w kształcie wielkiego biodra. Czy pan Maciej Szymański nie zna słowa „cyborg"? No i najgorsza rzecz, czyli określanie wszystkich wystrzałów z miotaczy, dział, itp. mianem „boltów”. Co to za okropny anglicyzm??? Koszmar!!!! Dosłownie wzdragałam się za każdym razem, kiedy pojawiał się w tekście – a pojawiał się, niestety, często.
Bardzo dobra jest scena, w której członkowie Rady Jedi przychodzą aresztować Palpatine’a pod zarzutem, że jest Sithem, a on na to: „Poglądy filozoficzne są moją prywatną sprawą.” Muszę przyznać, że nawet nie pamiętam, czy te słowa padły w filmie, ale uderzyła mnie jedna rzecz: ta scena pięknie przestawia kolizję świata baśniowego z rzeczywistym. W świecie baśni nikomu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego złego czarodzieja trzeba zabić albo uwięzić – po prostu, bo jest złym czarodziejem i już. Przeniesienie tej prostej reguły w świat, w którym mamy ustrój parlamentarny, sądownictwo, komisje, trybunały i co tam jeszcze, powoduje nagły szok, kiedy okazuje się, że faktycznie… nie ma w galaktycznym kodeksie karnym takiego przestępstwa jak bycie Sithem. I rycerze Jedi, którzy są niemal żywcem wyjęci ze świata baśniowego, stają nagle przed problemem jak najbardziej realistycznym.
W kategoriach literackich dałabym tej książce 60 na 100 punktów, jednak zdecydowałam się podwyższyć ocenę, bo na tle innych powieści sygnowanych logo Star Wars prezentuje ona bardzo wysoki poziom.
koniec
30 czerwca 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
Sebastian Chosiński

12 VIII 2020

O Jewgieniju Gulakowskim zrobiło się w Związku Radzieckim głośno na początku lat 80. ubiegłego wieku, po publikacji „Pory mgieł” – pierwszej z trzech, jak się później okazało, powieści o perypetiach inspektora pozaziemskich osiedleń Rotanowa. By przeczytać tę powieść w całości w języku polskim musieliśmy jednak poczekać aż do roku ubiegłego, kiedy to – w serii „Klasycy radzieckiej SF” – opublikowało ją wydawnictwo Stalker Books.

więcej »

Nie ma amerykańskiego mitu, jest fake
Joanna Kapica-Curzytek

11 VIII 2020

„Quichotte” to wielowymiarowa literacka gra tocząca się na granicy prawdy i zmyślenia, a także gorzka diagnoza współczesności.

więcej »

„I po ch… pani robiła te badania?!”
Sebastian Chosiński

10 VIII 2020

Chociaż książka ta jest owocem bólu fizycznego (w znaczeniu dosłownym, bo wywołanego nieuleczalną chorobą autora) i cierpienia psychicznego (wywołanego utratą pracy z powodu wspomnianej dolegliwości), zaskakuje lekkim tonem i nostalgicznym optymizmem. Niech nas to jednak nie zmyli. „Ołowiane dzieci” (z podtytułem „Zapomniana epidemia”) opowiadają o tysiącach mieszkańców katowickiej dzielnicy Szopienice, którzy przez pokolenia zmagali się z ołowicą – chorobą wyjątkowo podstępną i bezlitosną.

więcej »

Polecamy

Faust musi przegrać

Na rubieżach rzeczywistości:

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Miyamoto Usagi i poszukiwacze zaginionej szkatułki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrzyżowanie konia z pająkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ale co z tą papugą?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Latająca głowa księcia Neptuna
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Potworessy, katakumby i naukowczynie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ślub bednarki i drwala online
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Koń się naprawdę uśmiał
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czas jest konstruktem umysłu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na Bieszczady nie ma rady…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.