Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Aleksandra Janusz
‹Asystent czarodziejki›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsystent czarodziejki
Data wydania15 czerwca 2016
Autor
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKroniki Rozdartego Świata
ISBN978-83-10-12945-1
Format368s. 135×204mm
Cena36,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Doskonały przepis na placek po bretańsku
[Aleksandra Janusz „Asystent czarodziejki”, Aleksandra Janusz „Utracona Bretania” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dobre opowieści mają w sobie coś ze świątecznych pierniczków: trzeba przygotować je odpowiednio wcześnie, przypilnować właściwych proporcji miodu i ostrych, aromatycznych przypraw, wyciąć w fantazyjne wzory, a na koniec połączyć tradycję z własną nieskrępowaną inwencją, ozdabiając je szalonymi wzorami. I nie przesadzić z lukrem. Właśnie taką smakowitą kompozycję tworzą dwie pierwsze części „Kronik Rozdartego Świata” Aleksandry Janusz. Chociaż – zamiast pierników – występuje tam placek po bretańsku.

Zofia Marduła

Doskonały przepis na placek po bretańsku
[Aleksandra Janusz „Asystent czarodziejki”, Aleksandra Janusz „Utracona Bretania” - recenzja]

Dobre opowieści mają w sobie coś ze świątecznych pierniczków: trzeba przygotować je odpowiednio wcześnie, przypilnować właściwych proporcji miodu i ostrych, aromatycznych przypraw, wyciąć w fantazyjne wzory, a na koniec połączyć tradycję z własną nieskrępowaną inwencją, ozdabiając je szalonymi wzorami. I nie przesadzić z lukrem. Właśnie taką smakowitą kompozycję tworzą dwie pierwsze części „Kronik Rozdartego Świata” Aleksandry Janusz. Chociaż – zamiast pierników – występuje tam placek po bretańsku.

Aleksandra Janusz
‹Asystent czarodziejki›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsystent czarodziejki
Data wydania15 czerwca 2016
Autor
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKroniki Rozdartego Świata
ISBN978-83-10-12945-1
Format368s. 135×204mm
Cena36,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Eleganckie czarne okładki ze smokami zachęcają do sięgnięcia po obie książki (a nie każdy autor fantastyki ma takie szczęście do dodatkowej reklamy wizualnej) – „Asystenta czarodziejki” i „Utraconą Bretanię”. Co kryje się w środku? Opowieść, która doskonale zachowuje równowagę między autorską wyobraźnią a konwencjonalnymi motywami fantastyki. Przede wszystkim – nie jest nudno. W „Asystencie czarodziejki” zamiast nastoletniego chłopca-sierotki o nadludzkim talencie mamy zbliżającego się do wczesnej emerytury pomocnika wybitnej mistrzyni magii, który pogodził się z brakiem własnego daru magicznego i zaprząta go raczej kwestia ułożenia sobie spokojnego życia u boku narzeczonej niż ratowanie świata. Szefową Vincenta Thorpe’a jest Margueritte de Breville – mistrzyni magii niezmiernie inteligentna i równie apodyktyczna, specjalistka od niebezpiecznych misji, z powodu ryzykownych pomysłów zwana Szaloną Meg. Razem z narzeczoną Vincenta, malarką Amandine Cerise (czarującą acz niemagiczną), drugą maginią – blond pięknością Belinde Chamomille i uczennicą tej ostatniej, Kathryn Verd, zostają wciągnięci w wir wydarzeń, które rozpoczęły się dwieście lat wcześniej magicznym rozdarciem kontynentu. Aby odzyskać utraconą Bretanię, bohaterowie z Arborii muszą podjąć niebezpieczną misję na zlecenie Gildii Magów. Vincent, Amandine i czarodziejki zostają przeniesieni do zaginionej krainy, rozdzieleni i wplątani w toczącą się wojnę domową. W „Utraconej Bretanii” trzy armie zmierzają do wielkiej bitwy, a jednocześnie toczy się wyścig z czasem, którego stawką jest nie tylko tron, ale i przyszłość świata zagrożonego przez złowrogą moc Pustki. Potężne czarodziejki muszą nauczyć się radzić sobie bez magii, Vincent robi wszystko, by odnaleźć narzeczoną, a Kathryn i Lily odkrywają swoje nowe zaskakujące tożsamości.
Bohaterowie są żywi, autentyczni, mają wyraziste osobowości, poglądy, zainteresowania. Autorka traktuje ich losy poważnie, ale nie szczędzi im rysu autoironii i sarkazmu, co pozwala skutecznie uniknąć patetycznej maniery. W Arborii, a konkretnie w stolicy – Avalonie, gdzie poznajemy Vincenta, rozwój techniczny przypomina wiek XIX, a magowie myślą i zachowują się jak współcześni naukowcy; w Bretanii, która na skutek magicznej katastrofy oderwała się od reszty kontynentu, czas zatrzymał się w epoce walki na miecze i społeczeństwa feudalnego – kontrast mentalności postaci z obu tych miejsc stwarza pole do ciekawych, nierzadko zabawnych spostrzeżeń. Nieco baśniowego charakteru nadają francuskie nazwy arystokratycznych rodów pochodzące od kamieni szlachetnych czy „roślinne” nazwiska bohaterek.

Aleksandra Janusz
‹Utracona Bretania›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUtracona Bretania
Data wydania21 września 2016
Autor
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKroniki Rozdartego Świata
ISBN978-83-10-13079-2
Format576s. 135×204mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Akcja toczy się wartko pośród czarodziejów, szpiegów i arystokratów, w obozach wojskowych, zamkach i tajnych pracowniach magów. Mamy i smoki, i avalońskie konne tramwaje, prorokinię-wojowniczkę podobną do Joanny d’Arc, zombie, uniwersytecką biurokrację i magiczno-genetyczne eksperymenty jak z Sapkowskiego, ale całość jest zaskakująco spójna. Fabuła wciąga na tyle mocno, że nawet jeśli pojawiają się jakieś wątpliwości co do szczegółów wykreowanego świata, wir wydarzeń nie pozwala się nad nimi zatrzymać. Bogactwo realiów powieści jest zresztą dodatkowym argumentem za tym, żeby do książki wrócić i spokojnie się im przyjrzeć. Zawiłości magicznego świata są wytłumaczone, ich śledzenie wymaga po prostu czasem trochę uwagi.
Autorka przedstawia ciekawą koncepcję magii: rzucanie zaklęć opiera się na wyższej matematyce i skomplikowanych obliczeniach, a największym atutem smoków – tyle chyba mogę zdradzić – jest nie zionięcie ogniem, tylko niezwykła moc obliczeniowa… Przy pierwszej wzmiance o całkowaniu i różniczkowaniu brzmiało to dla mnie osobliwie, ale szybko przyzwyczaiłam się do kwantów energii i magów przeliczających wzory. Z każdym kolejnym zaklęciem taki sposób funkcjonowania magii wydawał się bardziej naturalny. (Jak z przekąsem komentuje Vincent, zwykli ludzie, którzy naczytali się popularnych broszur, wyobrażają sobie, że praca czarodziejów polega na rzucaniu kul ognia i widowiskowych wybuchach, którym towarzyszy obłąkańczy chichot, gdy tymczasem to godziny żmudnych obliczeń i starań o granty decydują o sukcesie maga… Trzeba jednak przyznać, że ta spektakularna strona mocy również pojawi się na kartach książki.) Widać wyraźnie, że magia nie jest w przypadku tej książki jednym z „obowiązkowych rekwizytów gatunku fantasy”, z którymi autor nie wie, co zrobić – przeciwnie, Aleksandra Janusz świadomie korzysta zarówno z wolności wyobraźni, jaką zapewnia ten gatunek, jak i z kanonicznych motywów, podanych w twórczy sposób.
Ogromną zaletą powieści jest poczucie humoru – nienachalne, często bazujące na nawiązaniach literackich czy (pop)kulturowych oraz na zestawieniach różnych konwencji – ożywcze zwłaszcza jako odtrutka na serwowaną przez niektórych autorów fantasy dawkę patetycznych banałów. Moim ulubionym fragmentem jest cudowna scena dialogu po „starobretońsku” – niestety, nie mogę napisać nic więcej, żeby nie zepsuć niespodzianki. Aleksandra Janusz prowadzi z czytelnikiem grę w odgadywanie literackich aluzji – nie są one niezbędne do rozumienia fabuły, ale ich odkrywanie daje wiele prawdziwej radości: dyskretny ślad ze Śródziemia, cytat z polskiego wieszcza, dziwnie znajome nazwisko jegomościa w pudrowanej peruce, fragmenty krajobrazu z innych światów fantasy, w pewnym momencie parę brawurowych scen, jakich nie powstydziłby się Pratchett… Ale to wszystko jest tłem, nie przytłacza oryginalnego pomysłu i nie zamienia książki w pastisz en bloc czy patchwork. Za to niewątpliwie uprzyjemnia lekturę i sprawia, że nabiera się apetytu na więcej.
„Asystenta czarodziejki” i „Utraconą Bretanię” przeczytałam jednym tchem i z wielką przyjemnością. Trudno rozstać się z inteligentnymi, wyrazistymi bohaterami i ich złożonym światem pełnym niespodzianek, toteż nie mogę się doczekać kontynuacji – autorka pracuje nad następnym tomem. To oryginalna, wciągająca i zabawna opowieść w sam raz na świąteczne (i nie tylko) leniuchowanie, a także całkiem dobry pomysł na prezent.
koniec
21 grudnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Marzenie życia
Joanna Kapica-Curzytek

20 VI 2021

„Lecę” Jana Pelczara jest ciekawym zapisem wypowiedzi pilotów na temat różnych aspektów latania. Autor najbardziej koncentruje się na lotnictwie pasażerskim, co pozwala czytelnikom wniknąć w specyfikę tej obrosłej wieloma mitami dziedziny transportu. Książka jest także opowieścią o pasji i spełnianiu życiowych marzeń.

więcej »

Ech, ta magiczna młodzież
Sławomir Grabowski

19 VI 2021

„Scholomance. Mroczna wiedza” Naomi Novik otwiera intrygujący cykl fantasy dla trochę młodszego czytelnika. Znajdziemy w nim szkołę dla dzieci i młodzieży obdarzonej magicznymi zdolnościami… Brzmi znajomo? Owszem, choć powieść stara się nie popaść w sztampowość.

więcej »

PRL w kryminale: „Cygan” zobaczył, żołnierza powiesili…
Sebastian Chosiński

18 VI 2021

Tę książeczkę bardzo łatwo przegapić. Jej objętość i rozmiary są bowiem niewielkie. Seria, w jakiej się ukazywała, po zaledwie trzech latach znikła z rynku wydawniczego. A jednak warto zadać sobie trud i zapolować w antykwariatach na „Różową kopertę”. Powód jest być może tylko jeden, ale za to przekonujący – jej autorem jest dobrze znany z tej rubryki Zygmunt Sztaba.

więcej »

Polecamy

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie

W podziemnym kręgu:

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Vivat Academia, vivant cantatrices!
— Anna Nieznaj

Całkiem zwyczajny czarodziej
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Szpiedzy, smoki i różniczki
— Anna Nieznaj

Długa droga do Avalonu
— Zofia Marduła

Przeczytaj to jeszcze raz: Bliżej nas bale naszej wyobraźni
— Beatrycze Nowicka

Cichostopy
— Aleksandra Janusz

Maestro
— Aleksandra Janusz

Magia, przyjaźń i rock’n’roll
— Agnieszka Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.