Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Wbrew wskazówkom zegara›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWbrew wskazówkom zegara
Tytuł oryginalnyCounter-Clock World
Data wydania23 października 2013
Autor
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7818-476-8
Format312s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
[Philip K. Dick „Wbrew wskazówkom zegara” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Wbrew wskazówkom zegara” Philipa K. Dicka to klasyczna powieść science fiction oparta na koncepcie: tu brawurowo rozegranej, niepokojącej idei zjawiska fizycznego powodującego odwrócenie biegu czasu, przez co zmarli wstają z grobów, by młodnieć, ukryć się w bezpiecznej macicy i – zniknąć.

Anna Nieznaj

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
[Philip K. Dick „Wbrew wskazówkom zegara” - recenzja]

„Wbrew wskazówkom zegara” Philipa K. Dicka to klasyczna powieść science fiction oparta na koncepcie: tu brawurowo rozegranej, niepokojącej idei zjawiska fizycznego powodującego odwrócenie biegu czasu, przez co zmarli wstają z grobów, by młodnieć, ukryć się w bezpiecznej macicy i – zniknąć.

Philip K. Dick
‹Wbrew wskazówkom zegara›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWbrew wskazówkom zegara
Tytuł oryginalnyCounter-Clock World
Data wydania23 października 2013
Autor
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7818-476-8
Format312s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Książka w całości zbudowana jest na tym jednym, wizjonerskim pomyśle i opisuje – nieco wybiórczo – jego konsekwencje. Aby fabuła mogła toczyć się sprawnie, działanie tzw. fazy Hobarta ogranicza się do tylko niektórych sfer życia: dla malowniczości narracji mamy powitania w formie pożegnań, a dla wstrząśnięcia naszych ukołysanych myślową rutyną mózgów – trawienie polegające na publicznym wchłanianiu pewnej substancji (przez rurkę) i następnie wydalaniu w intymności ustami gotowych pokarmów oraz – co już mniej groteskowe, a bardziej niepokojące – staronarodzonych, którzy powoli, cząstka po cząstce, formują się w grobach, by zmartwychwstać i potem żyć aż do chwili, gdy jakaś sentymentalna kobieta przyjmie niemowlę wprost z inkubatora do swej macicy, gdzie powoli będzie dane mu zaniknąć.
I ten główny pomysł, z pozoru wydający się w równym stopniu pustym popisem sztukmistrzowskiej wyobraźni jak reszta odwróconych w czasie wydarzeń, może jednak poruszyć w czytelniku ukrytą strunę.
U racjonalistycznych materialistów – opisując zjawisko postawania i zaniku życia w sposób odwrotny, a więc przykuwający uwagę. Bo tak po prawdzie, taka głęboko osobista refleksja może człowiekiem wręcz wstrząsnąć, prowadzi myśli w niespokojne rejony, w które autor – z tego, co wiadomo o jego życiu – sam udawał się aż nazbyt często.
Z kolei dla osoby wierzącej, w dowolny sposób religijnej, pomysł powrotu staronarodzonych narzuca oczywistą myśl, że… nie będzie już wiary. Będzie wiedza. Tak też dzieje się w powieści, gdzie właśnie odrodził się twórca religii czarnoskórych Amerykanów (miejmy na uwadze: dla autora nadal są lata 60.), Anarcha Peak. Tak silny duchowo umysł powinien pamiętać więcej, da świadectwo – to jest zawiązkiem intrygi sensacyjno-politycznej, bo jak wiadomo z zupełnie niealternatywnej historii, nagły wybuch wielkich idei religijnych może naruszyć posady świeckiego świata.
Ta część książki prowokuje do spojrzenia na fundamentalne ludzkie kwestie pod nietypowym kątem, a to jest przecież rola naprawdę wartościowej literatury.
Natomiast mam problem z pozostałymi elementami i nie wiem, czy to efekt konwencji, moich upodobań literackich, czy po prostu półwiecza rozwoju literatury science fiction, które dzieli „Wbrew wskazówkom zegara” i współczesnego czytelnika. Łatwo bowiem zapomnieć, że za rok autor obchodziłby 90. urodziny.
Tekst oparty na koncepcie nie zakłada pogłębienia psychologii bohaterów, niejako z definicji. Tutaj mamy motywacje postaci podane przez narratora – i akcja toczy się swoim torem, nie wiem, na ile w ogóle można podnosić to jako zarzut w odniesieniu do fantastyki z lat 60. Przy tym jedno spostrzeżenie bardzo mi się spodobało: bohaterowi młodnieje żona. On też młodnieje, ale startował z wyższego wieku (i sam był staronarodzony, ma za sobą doświadczenie śmierci) – i teraz jest z związku z kobietą młodszą, bardziej zależną i niepewną, niż kiedy się pobierali. Więcej: ona ma tego świadomość i próbuje przeciwstawiać się „naturalnemu” tokowi rzeczy, ale jej to nie wychodzi. Tak przedstawiona „słodka naiwna bohaterka klasycznej SF” to jednak pomysł ciekawy!
Wątki polityczno-sensacyjne: pielgrzymka religijnego przywódcy, niepokoje społeczne, agenci, gonitwy, strzelaniny, najpierw wprowadzają ciekawy nastrój, pokazując stawkę, o którą toczy się gra: wpływ powrotu Anarchy Peaka na życie społeczeństwa, ale potem przeradzają się we własną karykaturę, tonąc w groteskowej przesadzie i umowności. I znów nie jestem pewna, na ile w ogóle powinnam przykładać konwencje współczesne do tekstu historycznego (!).
Niemoc decyzyjna głównego bohatera, jego kolejne złe wybory wynikające z serii zaniechań lub tego, iż pozwalał sobą powodować raz jednej, a raz innym stronom konfliktu, mogłaby irytować, gdyby chodziło o prozę bardziej „realistyczną”, mimo że opartą na fantastycznym pomyśle. Tutaj odbierałam to jako ogólny, filozoficzny wręcz, pesymizm i poczucie metafizycznego bezsensu.
Lekki uśmiech czytelnika może wywołać obsadzenie w roli głównych „złych” agentów… Biblioteki Miejskiej, co daje też okazję do środowiskowego żarciku w postaci podszywania się pod autora, który chce oddać swoją książkę do zniszczenia koniecznie właśnie oficjalnego w Bibliotece, bo zniszczenie jej na własny koszt byłoby zbyt mało prestiżowe. Jednak po namyśle złowrogość akurat tej organizacji ma – oprócz ogólnie niezbyt zdrowej wyobraźni autora – pewien sens, zważywszy, że czymże jest instytucja, której główna rola polega na wymazywaniu kolejnych osiągnięć kultury (cofamy czas!), jak nie właśnie największym wrogiem: bohaterów, cywilizacji, ludzkości.
„Wbrew wskazówkom zegara” to powieść krótka, skondensowana (poza pewnymi może zbyt rozwiniętymi partiami), którą można przeczytać w całości na tyle szybko, że pozostanie się pod wrażeniem pomysłu, a nie zdąży znudzić anachroniczność konwencji. Jest w niej przy tym coś hipnotyzującego, wywołuje to uczucie, które sprawia, że z fascynacją możemy patrzeć na coś, co nas brzydzi lub przeraża – i nie umiemy oderwać wzroku. Mimo że nie należy do najbardziej znanych publikacji autora, wydaje się dobrze sprawdzać również jako wstęp do poznania jego twórczości.
Wydanie Rebisu z 2013 r., w twardej oprawie, z obwolutą i obłędnymi ilustracjami Siudmaka – na okładce i wewnątrz tomu – samo w sobie jest przedmiotem sztuki.
koniec
11 stycznia 2017

Komentarze

13 I 2017   20:23:22

O,ciekawe! To chyba mniej znana pozycja.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Milicjant, który chciał być księdzem
Sebastian Chosiński

22 X 2020

„Brat Mikołaja” to dość przewrotny kryminał Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, w którym tytułowy bohater pojawia się jedynie w opowieściach retrospektywnych. Choć praktycznie wszystko – od pierwszej do ostatniej strony – kręci się wokół niego. Jednocześnie też autor wskazuje na to, jak bardzo krzywdzące mogą być niesprawdzone plotki, zwłaszcza kiedy powielają je osoby uchodzące za szanowane.

więcej »

Nieoczekiwane skutki walki z blokadą twórczą
Joanna Kapica-Curzytek

21 X 2020

„Co powiesz na spotkanie?” to rzeczywiście zwariowana komedia romantyczna, jak czytamy na okładce. Lektura wnosi wiele pozytywnej energii i pozwala spojrzeć na życie z optymizmem.

więcej »

To, co najsmutniejsze
Joanna Kapica-Curzytek

20 X 2020

„Podróż życia sióstr Shergill” to powieść o sile i przekleństwie tradycji.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Od śmierci aż do narodzin
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

Obcy z głębin
— Anna Nieznaj

Prywatne dramaty
— Anna Nieznaj

W niewoli bóstwa i jego skrzydlatych
— Anna Nieznaj

Absolutnie uroczy dżentelmen
— Anna Nieznaj

Niewrogie przejęcie
— Anna Nieznaj

Groza na rajskich wyspach
— Anna Nieznaj

Wespół w zespół – spojrzenie zza kulis
— Anna Nieznaj

Rewolucja!
— Anna Nieznaj

Wiedźmie kłamstwa
— Anna Nieznaj

Żarty żartami, a Breslau płonie
— Anna Nieznaj

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.