Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Joe Hill
‹Strażak›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrażak
Tytuł oryginalnyThe Fireman
Data wydania1 marca 2017
Autor
PrzekładAnna Dobrzańska
Wydawca Albatros
ISBN978-83-7985-889-7
Format800s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena45,90
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Znakomity pomysł i tylko tyle
[Joe Hill „Strażak” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Są w „Strażaku” fajerwerki i przebłyski niezłych pomysłów, jest rozrywka, ale to zdecydowanie za mało, by stać się klasyką gatunku.

Joanna Kapica-Curzytek

Znakomity pomysł i tylko tyle
[Joe Hill „Strażak” - recenzja]

Są w „Strażaku” fajerwerki i przebłyski niezłych pomysłów, jest rozrywka, ale to zdecydowanie za mało, by stać się klasyką gatunku.

Joe Hill
‹Strażak›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrażak
Tytuł oryginalnyThe Fireman
Data wydania1 marca 2017
Autor
PrzekładAnna Dobrzańska
Wydawca Albatros
ISBN978-83-7985-889-7
Format800s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena45,90
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych wybuchła epidemia „smoczej łuski”. To zaraźliwa choroba skóry, która kończy się śmiertelnym samozapłonem. Personel służby zdrowia robi, co może, aby opanować epidemię, jednak na próżno. Wśród nich jest pielęgniarka Harper, pełna poświęcenia i współczucia dla swoich pacjentów. Sama jednak nie może liczyć na dobre słowo od męża, zwłaszcza po tym, jak Harper w tak fatalnym momencie zachodzi w ciążę.
Początek powieści naprawdę wbija w fotel i jest bardzo obiecujący. Joe Hill wykorzystuje znakomity pomysł literacki, prowadzi nas przez panoramiczny, świetnie nakreślony krajobraz świata dotkniętego katastrofą. I jest trochę tak jak w „Dżumie” Alberta Camus, gdzie poszczególni bohaterowie próbują z różnym skutkiem mierzyć się z zagrożeniem jako ludzie.
I gdy z niecierpliwością czekamy, co będzie dalej, trafiamy do dziwnego obozu ocaleńców, którzy pozostają pomiędzy zarażonymi, a jednocześnie potrafią panować nad tą chorobą. Muszą się ukrywać, ponieważ po okolicy krążą Szwadrony Kremacyjne, ścigające zainfekowanych ludzi. Sceny z obozu są swego rodzaju groteskowym spojrzeniem na religijne (lub parareligijne) komuny, funkcjonujące pod przewodnictwem charyzmatycznego guru. Ale to, niestety, najsłabsza część powieści: tempo narracji wyraźnie „siada”. Rozgrywki między członkami społeczności pozbawione są jakiegoś głębszego sensu, a całość przypomina raczej nieskomplikowaną prozę dla młodzieży niż horror, którym „Strażak” ma ambicję być. Również stosowane przez autora z uporem maniaka (nie tylko w tym utworze!) retrospekcje przeszkadzają temu, by powieść stała się bardziej wciągająca.
Tytułowa postać ma zdecydowanie niewykorzystany potencjał. Strażak jest do bólu schematyczny, jak gdyby wycięty prosto z powieścidełka dla nastolatek: och, jaki silny, bohaterski i zaradny. Materiał na romans – jakże by inaczej. I zawsze we właściwym czasie na właściwym miejscu. Autor niespecjalnie zadał sobie trudu, by zgłębić psychologię tego bohatera czy postarać się o jakieś nietuzinkowe szczegóły jego portretu. Pozostaje też niedosyt w odniesieniu do Harper – dziewczyny zupełnie bez właściwości. To, że jest ona w ciąży, też mogłoby dodać powieści szczególnej etycznej głębi, ale tak się, niestety, nie dzieje.
Autor próbuje zarysować dwa przeciwstawne światy dobra i zła – o ile Harper znajduje się po stronie dobra, jej mąż Jakob staje po drugiej stronie. Konflikt pomiędzy tymi siłami toczy się aż do zakończenia powieści, które – to trzeba przyznać – jest zaskakujące i nie pozbawione interesujących odniesień do prawdziwych realiów naszego świata (jak na przykład przyjmowanie uchodźców). Trzeba jednak mieć sporo cierpliwości, zanim przedrzemy się przez kolejne etapy mozolnej i nie zawsze zrozumiałej wędrówki Harper do celu. Oprócz brawurowego początku i chwilami intrygującego zakończenia, przypominającego wędrówkę do ziemi obiecanej – na pewno nie jest to powieść, która „czyta się sama”.
Ciekawe są intertekstowe nawiązania w „Strażaku”. Znajdziemy tu odniesienia na przykład do „Mary Poppins” czy „Harry’ego Pottera”. W tle brzmią znane utwory muzyczne, na przykład „Romeo and Juliet” grupy Dire Straits (i wiele innych piosenek).
Jednak to zdecydowanie za mało, by zasadne było porównanie „Strażaka” z „Władcą much” W. Goldinga przez Joanne Harris (blurb na czwartej stronie okładki). Tamta klasyczna powieść jest wspaniale zarysowaną alegorią, przejmującym studium natury człowieka, nie bez filozoficznych refleksji. Co więcej, powieść brytyjskiego noblisty jest zwięzła, mocno nasycona treścią i jakże klarowna w swojej konstrukcji. Pod względem literackim to różnica co najmniej trzech klas! „Strażak” jest zbyt rozwlekły, rozwodniony i nie pozostawia po sobie żadnych istotnych przemyśleń, poza – to trzeba zaliczyć jej na plus – przejmującymi i plastycznymi obrazami apokalipsy. Czy jest to w całości horror, tu można byłoby polemizować.
Autor „Strażaka” Joe Hill jest prywatnie synem „tego” Stephena Kinga. Celowo nie porównuję twórczości obu pisarzy, ponieważ nie sądzę, aby miało to znaczenie dla odbioru i oceny „Strażaka”. Warto tylko wspomnieć, że Joe Hill ma już na swoim koncie kilka powieści, jak na przykład recenzowane u nas „Pudełko w kształcie serca” czy „Rogi”.
koniec
28 kwietnia 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Od Tatr do Bałtyku
Sebastian Chosiński

9 VII 2020

„Śpiewającym żółwiem” Zygmunt Zeydler-Zborowski zapoczątkował nowy wątek w swojej twórczości. Pozazdrościł chyba majorowi Stefanowi Downarowi popularności i postanowił ogrzać się nieco w jego blasku. Tym samym na arenę wkroczyła postać… Zygmusia – poczytnego autora kryminałów, który mając zacięcie detektywistyczne, pomaga Milicji Obywatelskiej w prowadzeniu skomplikowanych śledztw.

więcej »

Jak zbudować fosę wypełnioną lawą
Konrad Wągrowski

8 VII 2020

„Jak? Absurdalne naukowe rozwiązania codziennych problemów” to jedna z najoryginalniejszych książek popularnonaukowych na naszym rynku wydawniczym. Tyleż ciekawa, zajmująca, kształcąca, co… kompletnie niepraktyczna.

więcej »

Odważni, z pewnością siebie
Joanna Kapica-Curzytek

7 VII 2020

„Skoczkowie. Przerwany lot” przybliża nam piękny rozdział historii polskich sportów zimowych w latach międzywojennych, który po wybuchu wojny zmienił się w historię ruchu oporu przeciwko hitlerowskim okupantom.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cztery twarze Hilla
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie taki diabeł ciekawy, jak go malują
— Michał Foerster

Groza osłodzona
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Odważni, z pewnością siebie
— Joanna Kapica-Curzytek

Suwerenność istoty rozumnej
— Joanna Kapica-Curzytek

Kryminalnie i historycznie
— Joanna Kapica-Curzytek

Pionek w wielkiej grze
— Joanna Kapica-Curzytek

Różne schematy z historii
— Joanna Kapica-Curzytek

Coś zupełnie innego
— Joanna Kapica-Curzytek

Męczące poniedziałki i niedorzeczne wtorki
— Joanna Kapica-Curzytek

Kreator marzeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Przypisanie znaczeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Coś koniecznego i nieuniknionego
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.