Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Aleksandra Janusz
‹Asystent czarodziejki›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsystent czarodziejki
Data wydania15 czerwca 2016
Autor
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKroniki Rozdartego Świata
ISBN978-83-10-12945-1
Format368s. 135×204mm
Cena36,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Vivat Academia, vivant cantatrices!
[Aleksandra Janusz „Asystent czarodziejki”, Aleksandra Janusz „Utracona Bretania” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kroniki Rozdartego Świata” Aleksandry Janusz to świetna powieść środowiskowa o społeczności uniwersyteckiej – sprytnie przebrana za przygodowe fantasy. Co najciekawsze: udało się przy tym uniknąć pułapki prostej satyry.

Anna Nieznaj

Vivat Academia, vivant cantatrices!
[Aleksandra Janusz „Asystent czarodziejki”, Aleksandra Janusz „Utracona Bretania” - recenzja]

„Kroniki Rozdartego Świata” Aleksandry Janusz to świetna powieść środowiskowa o społeczności uniwersyteckiej – sprytnie przebrana za przygodowe fantasy. Co najciekawsze: udało się przy tym uniknąć pułapki prostej satyry.

Aleksandra Janusz
‹Asystent czarodziejki›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsystent czarodziejki
Data wydania15 czerwca 2016
Autor
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKroniki Rozdartego Świata
ISBN978-83-10-12945-1
Format368s. 135×204mm
Cena36,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Fundamentem, na którym opierają się książki z tego cyklu – w zasadzie można mówić o jednej, podzielonej na części, powieści – są bohaterowie, psychologicznie bardzo dobrze skonstruowani. Formalnie za główny należy uznać wątek Vincenta Thorpe, tytułowego asystenta czarodziejki, ponieważ to on jako jedyny został wyróżniony fragmentami pisanymi w pierwszej osobie. Jednak równie interesujące są pozostałe postaci z dzielnej akademickiej drużyny, a także drugi plan, gdzie mamy wiele klasycznych motywów fantasy, rozegranych twórczo i niebanalnie.
Gdyby należało określić Vincenta jednym słowem, narzuca mi się „dojrzałość”. Wynika to z jego wieku – zbliża się do czterdziestki – ale przede wszystkim z charakteru i głębokiej wewnętrznej dyscypliny. To człowiek motywowany pasjami (naukowa ciekawość, miłość do narzeczonej, troska o współpracowniczki wykraczająca poza zawodowe zobowiązania), lecz zachowujący przy tym wyważenie, spokój, a nade wszystko – racjonalizm.
„Kroniki Rozdartego Świata” rozgrywają się w dekoracjach steampunkowo-, magiczno-, quasi-francuskich, jednak styl bycia głównego bohatera przypomina angielskiego dżentelmena i jak najbardziej jestem w stanie wyobrazić go sobie w scenie a la „Doktor Livingstone, jak mniemam?”. Przy czym jest to wiktoriańskość pozbawiona wielu bezsensownych XIX-wiecznych przesądów naszej rzeczywistości, ograniczona do zimnej krwi i wiary w siłę rozumu. Oraz pewnej dawki przekonania, iż niosąc kulturę własnego kraju, niesie się światło cywilizacji. Rzecz w tym, że w przypadku Vincenta i jego szefowych nie sposób odmówić temu przekonaniu słuszności.
Książka Aleksandry Janusz to wielka pochwała nauki – pean na cześć mechanizmów poznania, dyscypliny umysłu i współpracy: w kreowaniu idei oraz w czasem bezlitosnym ich weryfikowaniu.
Świat powieści jest „rozdarty”, ponieważ na skutek magicznego kataklizmu sprzed kilkuset lat rozpadł się na całkowicie odcięte krainy. Jednym z wielu smaczków zawartych w książce są tropy wskazujące na to, dlaczego Arboria poszła drogą szybkiego rozwoju magiczno-technicznego, podczas gdy Bretania utknęła „niemalże w Wiekach Smutku”. Arboria po rewolucji praktycznie zamknęła feudalny rozdział swoich dziejów (choć nadal lepiej arystokratą być niż nie być), ale przede wszystkim zmieniła sposób wymiany wiedzy (magicznej) – z zazdrośnie niezdrowego układu „uczeń wykrada wiedzę mistrzowi” na nowoczesny system akademicki.
To powieść tego rodzaju, gdzie mamy księżniczki latające na smokach, lecz o końcu świata może decydować niewykryty w porę błąd w równaniu matematycznym. Samo życie, chce się rzec, samo życie.
Realizm psychologiczny postaci pozwala połączyć te rozważania z fantasy, która bawi się typowymi motywami heroiczno-przygodowymi. Nie ma tu zgrzytów konwencji, nieznośnego zapaszku celowej parodii, jest za to dużo świetnej zabawy i w pełni poważnych emocji.

Aleksandra Janusz
‹Utracona Bretania›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUtracona Bretania
Data wydania21 września 2016
Autor
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKroniki Rozdartego Świata
ISBN978-83-10-13079-2
Format576s. 135×204mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Oprócz Vincenta czytelnik ma przyjemność poznać jego dwie szefowe – czarodziejki liczące sobie po kilkaset lat, wyglądające i zachowujące się jak panie profesor w średnim wieku. Zabawnie różne w życiu codziennym, acz zgodne w kwestiach naukowych. Rozgrywa się między nimi jedna z moich ulubionych scen, dramatyczna – nie w sposób bojowy, lecz życiowy. Łączy je mocna więź, co do której ma się pewność, że wytrzyma nawet najbardziej przykrą wymianę zdań. Bardzo to prawdziwe: miałam okazję obserwować podobne sytuacje pomiędzy paniami, które zaczęły się przyjaźnić dekady wcześniej, niż otaczający je ludzie przyszli na świat.
Do galerii psychologicznych portretów „Kronik” należą też uczennice obu czarodziejek, jedna tuż po dwudziestce, piekielnie zdolna, lecz skupiona raczej na swoich niedoskonałościach, zamiast na przewagach, a druga – cudowne dziecko, przez swoje zdolności oraz problem, powiedzmy: zdrowotny, przedwcześnie podejmująca zdecydowanie zbyt dorosłe zobowiązania. Niepokoi to zwłaszcza Amandine – obdarzoną wybuchowym temperamentem malarkę, która choć zwana jest przez Vincenta „piękną narzeczoną”, to jednak jak łatwo się już domyślić po ogólnym wydźwięku powieści, jej rola bynajmniej nie ogranicza się do odgarniania z twarzy rudych loków i klaskania na widowni podczas akademickich uroczystości.
Również postaci dalszego planu przewrotnie łamią pewne standardowe rozwiązania gatunków przygodowych: zamiast bohaterów nieustannie „między dwudziestką a czterdziestką”, mamy gromadę dziarskich, nieco zrehabilitowanych, pensjonariuszy arystokratycznego domu spokojnej starości dla magów, a kiedy pojawia się prorokini na czele armii, to wbrew oczywistym skojarzeniom, nie jest ona nastoletnim dziewczęciem, lecz – dość realistycznie – panią generał pod pięćdziesiątkę. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak, gdy autorka bierze na warsztat – i stawia na głowie – klasyczne motywy z legend i bajek, nie tracąc przy tym ani na moment warunków do czytelniczego zawieszenia niewiary.
Pierwszy tom cyklu, „Asystent czarodziejki”, wydaje się lżejszy i przy nim uwaga bardziej koncentruje się na uroku, z jakim odmalowano środowisko, jak widać tak barwne i uniwersalne, że te same relacje międzyludzkie można opisywać i nad całkami naszymi, i nad magicznymi. „Utracona Bretania” rozgrywa się w tej drugiej, mniej rozwiniętej cywilizacyjnie krainie, co pozwala na prowadzenie fabuły w nawiązaniu do klasyki fantasy, jest przy tym mroczniejsza. Można w niej odnaleźć echa nie tylko neurologicznych badań autorki, lecz także jej pracy w centrum onkologii.
Na wrzesień tego roku planowany jest kolejny (i nie ostatni) tom „Kronik”, „Cień Gildii”, i mając tego świadomość, spodziewałam się nieco innego przebiegu zdarzeń w „Utraconej Bretanii”. Muszę przyznać, że autorce udało się mnie zaskoczyć, bo choć część wątków rozegrano tak, jak prowadziła do tego nieuchronna konieczność gatunku, to jednak pozostawiono mnie z pewnym miłym zdziwieniem.
Co jednak najważniejsze – „Kroniki Rozdartego Świata” Aleksandry Janusz dają nam uniwersalną życiową naukę, której wagi nie sposób przecenić: za żadne skarby nie róbcie doktoratu. To się nie może dobrze skończyć.
koniec
2 lipca 2017
Vivat Academia, vivant cantatrices! – „Cantatrix (l. mn. cantatrices) to dość nietypowe łacińskie słowo oznaczające m. in. czarodziejkę; zdecydowałam się na użycie go zamiast popularniejszych (venefica, malefica, maga), jako że kojarzy się ono z cantare, śpiewać zaklęcia, i nie ma, w odróżnieniu od popularniejszych przytoczonych wyżej określeń, negatywnych konotacji. Akt śpiewania zaklęć pozwala skojarzyć słowo cantatrix z Carmentą, nimfą-czarodziejką, rzymską patronką czarów, ale także wynalazczynią alfabetu i kobietą uczoną.”
(Aleksandra Klęczar, Instytut Filologii Klasycznej, UJ)

Komentarze

02 VII 2017   21:44:22

trochę mnie już denerwuje polecanie koleżanek z wydawnictwa, a teraz z forów i wspólnego komentowania...

03 VII 2017   10:00:00

To jest dość ciekawy problem: na ile wypada recenzować książki znajomych. Teoretycznie odpowiedź powinna brzmieć: ależ nie wypada!

Problem w tym, że światek polskiej fantastyki jest niesłychanie niszowy i ludzie po prostu się znają. Co gorsza, jeżeli np. dwadzieścia lat temu poznali się towarzysko ze względu na wspólne zainteresowania i gusta, to po tych dwudziestu latach nie dość, że nadal się znają, to czytają oraz piszą podobne rzeczy.

To działa też w drugą stronę: jeżeli twórczość jakiegoś autora się podoba, to w czasach konwentów i internetu można niespodziewanie stać się tego autora koleżanką, współforumowiczką, współpracowniczką w dwóch wydawnictwach, redakcji i trzech portalach.

Recenzując książki, brałam pod uwagę takie wątpliwości i świadomie doszłam do wniosku, że będę recenzować po prostu to, co czytam, i staram się to robić uczciwie. Wspólność poglądów na życie i literaturę oznacza też często podobne wybory w podejmowaniu inicjatyw, publikowanie w podobnych pismach itd. W tak małej społeczności nie da się tego uniknąć.

To jak w świecie akademickim, gdzie w wąskich dziedzinach znajomi recenzją się nawzajem dla amerykańskich czasopism - tam są to recenzje anonimowe, co jest formą przejrzystości. Tu podpisuję się publicznie nazwiskiem, co wbrew pozorom też jest formą przejrzystości :)

03 VII 2017   11:05:27

Wszyscy chwalą,wypada w końcu przeczytać.
Ja nie widzę problemu- dużo ludzi w fandomie się zna,to recenzje mają tylko mugole z mainstreamu pisać?
Recenzja ok,rzeczowa,mnie zachęciła.

03 VII 2017   11:38:59

W gronie osób, które recenzowały te książki na Esensji byłam chyba jedyną, która marudziła (przede wszystkim na część drugą). Tyle, że nie chciało mi się pisać pełnych recenzji, a jedynie minirecki, więc jak ktoś chce dla równowagi mniej entuzjastyczny głos, to można odszukać - tu z boku na pasku jest "Inne recenzje", minirecenzje są w "Esensja czyta".

04 VII 2017   19:35:14

Cóż, nie znam osobistych relacji recenzentki i autorki, ale sama recencja przekonała mnie na tyle, że obie książki już leżą na mojej półce:)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
Beatrycze Nowicka

27 IX 2021

Wydana w dwóch częściach „Grombelardzka legenda” zabiera czytelnika do kolejnego zakątku Szereru.

więcej »

Ciesz się każdą chwilą
Joanna Kapica-Curzytek

26 IX 2021

„Powrót do Whistle Stop” jest kontynuacją „Smażonych zielonych pomidorów” Fannie Flagg. Jaki jest dalszy ciąg historii tej maleńkiej miejscowości w Alabamie i jej sympatycznych mieszkańców, których poznaliśmy w poprzedniej części?

więcej »

Mała Esensja: Nieuczciwa konkurencja
Marcin Mroziuk

25 IX 2021

Początek „Tajemnicy detektywa” Martina Widmarka mógłby sugerować, że będziemy świadkami końca monopolu Lassego i Mai na rozwiązywanie zagadek kryminalnych w Valleby. Jednak wkrótce się przekonamy, że sprawa wyjaśniona przez nowego rywala młodych bohaterów ma jeszcze drugie dno.

więcej »

Polecamy

Człowiek jako bariera ostateczna

Stulecie Stanisława Lema:

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Doskonały przepis na placek po bretańsku
— Zofia Marduła

Całkiem zwyczajny czarodziej
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Szpiedzy, smoki i różniczki
— Anna Nieznaj

Długa droga do Avalonu
— Zofia Marduła

Przeczytaj to jeszcze raz: Bliżej nas bale naszej wyobraźni
— Beatrycze Nowicka

Cichostopy
— Aleksandra Janusz

Maestro
— Aleksandra Janusz

Magia, przyjaźń i rock’n’roll
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Umieranie w śniegu
— Anna Nieznaj

Uśmiech towarzyszki Kamli
— Anna Nieznaj

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pralinka na mroczne czasy
— Anna Nieznaj

Obcy z głębin
— Anna Nieznaj

Prywatne dramaty
— Anna Nieznaj

W niewoli bóstwa i jego skrzydlatych
— Anna Nieznaj

Absolutnie uroczy dżentelmen
— Anna Nieznaj

Niewrogie przejęcie
— Anna Nieznaj

Groza na rajskich wyspach
— Anna Nieznaj

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.