Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

V.E. Schwab
‹Zgromadzenie cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZgromadzenie cieni
Tytuł oryginalnyA Gathering of Shadows
Data wydania26 czerwca 2017
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Zysk i S-ka
CyklOdcienie magii
ISBN978-83-8116-068-1
Format530s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Powrót do Czerwonego Londynu
[V.E. Schwab „Zgromadzenie cieni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zgromadzenie cieni”, czyli drugi tom cyklu V.E. Schwab o równoległych Londynach i potężnych magach nie powinien zawieść czytelników, którym przypadła do gustu część pierwsza.

Beatrycze Nowicka

Powrót do Czerwonego Londynu
[V.E. Schwab „Zgromadzenie cieni” - recenzja]

„Zgromadzenie cieni”, czyli drugi tom cyklu V.E. Schwab o równoległych Londynach i potężnych magach nie powinien zawieść czytelników, którym przypadła do gustu część pierwsza.

V.E. Schwab
‹Zgromadzenie cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZgromadzenie cieni
Tytuł oryginalnyA Gathering of Shadows
Data wydania26 czerwca 2017
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Zysk i S-ka
CyklOdcienie magii
ISBN978-83-8116-068-1
Format530s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Gdy zastanawiam się nad tym, co najbardziej kocham w fantasy, szczególnie w jej wydaniu wielotomowym, na początku listy wymieniam budzących sympatię bohaterów, barwne światy, magię oraz prastare puszcze. V.E. Schwab w „Zgromadzeniu cieni” serwuje czytelnikom powyższe elementy z wyłączeniem rozległych lasów, gdyż akcja powieści toczy się głównie w miastach oraz na morzu. Inną kwestią, którą należy policzyć zdecydowanie na plus jest przyzwoity, bardzo potoczysty styl – przez tę książkę się płynie.
Powieść mogłaby posłużyć za przykład dobrze skonstruowanego drugiego tomu – zgodnie z oczekiwaniami portrety psychologiczne bohaterów zostały pogłębione a świat przedstawiony rozbudowany. Stworzone na potrzeby cyklu uniwersum zachowuje swój urok – Schwab nie szczędzi czytelnikowi malowniczych, a przy tym nienużących opisów, jej świat żyje, jest pełen kolorów, zapachów i detali. Prym wiedzie Czerwony Londyn i jego okolice, choć akcja przenosi się także na krótko do pozostałych wersji miasta, także do dotychczas nie opisywanej czarnej.
Najwięcej uwagi autorka poświęciła bohaterom – znanym z „Mroczniejszego odcienia magii” Kellowi, księciu, Lili, a także nowo wprowadzonemu kapitanowi Alucardowi. O ile tom pierwszy został oparty przede wszystkim na wartkiej akcji, w drugim dzieje się zdecydowanie mniej. Lila podróżuje, by powrócić do stolicy na wielki magiczny turniej, okazuje się też, że siły z Czarnego Londynu nie powiedziały ostatniego słowa, choć ten wątek przewija się jedynie gdzieś w tle. Na pierwszym planie znalazły się natomiast przeżycia i przemiany bohaterów oraz relacje pomiędzy postaciami. Kell i książę Rhy zmagają się z konsekwencjami swoich czynów, natomiast Lila realizuje swoje marzenie o zostaniu piratem oraz uczy się magii. Wyżej podpisanej dominacja wątków obyczajowych (z dodatkiem romansowego, a właściwie dwóch) nie przeszkadzała, gdyż zostały one poprowadzone zgrabnie i przekonująco. Duża w tym zasługa dobrze napisanych dialogów.
Poprzednio bardzo narzekałam na księcia, na szczęście tym razem autorka zamiast przytaczać opinie innych postaci na jego temat, pozwoliła czytelnikowi obserwować tego bohatera w działaniu. Przy bliższym poznaniu Rhy zdobył moją sympatię, choć dla odmiany wiecznie nieszczęśliwy Kell zyskał sobie miano „emo maga”. Alucard zgodnie z zamierzeniem autorki jest uroczym zawadiaką, którego jednak w żadnym wypadku nie należy nie doceniać. Lila pozostaje sobą, czyli nadal to ona nosi spodnie w tej gromadce. Chwilami Schwab przesadza z kreowaniem jej na superłotrzycę – na przykład jeśli bohaterka się uśmiecha, to zawsze czyni to wyzywająco, ostro, albo tajemniczo, aż odnosi się wrażenie, że gdyby panna Bard sięgała w książce po szklankę mleka, czyniłaby to drapieżnym gestem. Bywa, że autorka zanadto ułatwia swojej ukochanej postaci życie. Myślę zwłaszcza o sytuacji, gdzie Lila zabiła członka załogi pewnego statku, a chwilę potem okazało się… że tak właściwie to koledzy go nie lubili i żalu o to wielkiego nie mają. Do tego można mieć spore wątpliwości, czy ów człowiek zasłużył na swój los. Nie chodzi mi nawet o to, że ktoś kogoś zabija bardziej dla kaprysu, niż z potrzeby, ale o to, że autorka stara się swoją bohaterkę tłumaczyć i umniejszać wagę jej czynu.
Pora jednak wrócić do bardziej ogólnych kwestii – zdecydowanie muszę pochwalić opis turnieju magów, który jest odpowiednio widowiskowy i miły dla wyobraźni. Szkoda natomiast, że Schwab tak mało napisała o tym, co dzieje się w Białym Londynie i nie poświęciła więcej miejsca tamtejszym bohaterom i ich racjom. Inaczej, niż to miało miejsce w przypadku tomu pierwszego, gdzie główny wątek został zamknięty, „Zgromadzenie cieni” kończy się w emocjonującym momencie, zmuszając czytelnika do niecierpliwego oczekiwania na zwieńczenie cyklu.
Na koniec pozostaje wspomnieć o przekładzie. Ten niestety nadal zawiera liczne błędy i niefortunne wyrażenia. Nie wiedzieć czemu tłumaczka uważa, że słowo „czerep” oznacza okruchy, odłamki – na kartach książki pojawiają się więc i lodowe czerepy i szklane czerepy, co brzmi dziwacznie. Zdanie „czuł się, jakby brakowało mu trzy ćwierci do śmierci” wskazuje na to, że Ewa Wojtczak nie rozumie przysłowia. Bohaterowie nadal mną przekleństwa zamiast je mleć. Trafiają się frazy w rodzaju „szklane kamienne ściany”, „idealnie dobre życie”, wchodzili do patetycznie wspaniałej sali”, „coś się w niej wezbrało”, „odciągnął w tył jego głowę”, „siwy kosmyk wirował w oczach posągu”. Nie wiadomo dlaczego bohater mówi „witaj” do postaci, z którą rozstał się ledwo kilka minut wcześniej. Niezbyt fortunnie brzmi określenie widniejącego w herbie kielicha mianem mszalnego, skoro w tamtym świecie nie odprawia się mszy (z czego wnoszę, że bardziej chodzi o charakterystyczny kształt). Tego rodzaju potknięcia obniżają przyjemność z lektury. Uważam powieść Schwab za książkę dobrą, zatem wartą tego, by zadbać o porządny przekład, korektę i redakcję.
Cieszę się, że cykl został wydany w naszym kraju, bo to całkiem sympatyczna i barwna wariacja na temat klasycznych motywów. Anglojęzyczne wydanie ostatniego tomu już się ukazało, mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać nazbyt długo na polskie wydanie.
koniec
2 sierpnia 2017

Komentarze

07 VIII 2017   17:43:37

"Nie wiedzieć czemu tłumaczka uważa, że słowo „czerep” oznacza okruchy, odłamki"

Słownik Języka Polskiego:
czerep
1. «czaszka, głowa»
2. «skorupa stłuczonego naczynia»
3. «wyrób garncarski lub ceramiczny przygotowany do nakładania szkliwa»

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
Miłosz Cybowski

26 X 2021

Abraham Lincoln jest jedną z tych postaci historycznych, o których pisze się na dwa sposoby: albo w sposób bardzo krytyczny, albo przesadnie pozytywny. „Lincoln”, powieść Emila Ludwiga, zalicza się do tej drugiej kategorii.

więcej »

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
Marcin Mroziuk

25 X 2021

W „Mruczandzie na trzy rodziny i jedną kamienicę” Grzegorz Kasdepke z poczuciem humoru sportretował mieszkańców pewnego dwupiętrowego budynku na warszawskiej Saskiej Kępie, których zachowania niejednokrotnie wprawiają w zdumienie pewnego szarego dachowca. Obserwując ich perypetie, młodzi czytelnicy będą z pewnością doskonale się bawić.

więcej »

Chopin – globalny fenomen
Joanna Kapica-Curzytek

24 X 2021

Osiemnasty Konkurs Chopinowski właśnie przechodzi do historii, liczącej sobie już prawie sto lat. W „Wielkiej grze” przeżyjemy jeszcze raz wszystkie poprzednie edycje tej wielkiej imprezy. Ciekawostek, anegdot, emocji nie zabraknie!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wyblakła czerwień
— Beatrycze Nowicka

Londyn malowany czerwienią
— Magdalena Kubasiewicz

Dobrze skrojony płaszcz
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.