Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Frances Hardinge
‹Drzewo Kłamstw›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDrzewo Kłamstw
Tytuł oryginalnyThe Lie Tree
Data wydania19 lipca 2017
Autor
Wydawca Czarna Owca
ISBN978-83-8015-598-5
Format456s. 130×195mm
Cena34,99
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
[Frances Hardinge „Drzewo Kłamstw” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak przyjemnie natrafić na książkę, która choć napisana z myślą o nastoletnim odbiorcy, nie jest infantylna. „Drzewo kłamstw” Frances Hardinge to osadzony w dziewiętnastowiecznej Anglii kryminał z elementem nadnaturalnym i starannie poprowadzonym wątkiem obyczajowym.

Beatrycze Nowicka

O dziewczynie, która chciała wiedzieć
[Frances Hardinge „Drzewo Kłamstw” - recenzja]

Jak przyjemnie natrafić na książkę, która choć napisana z myślą o nastoletnim odbiorcy, nie jest infantylna. „Drzewo kłamstw” Frances Hardinge to osadzony w dziewiętnastowiecznej Anglii kryminał z elementem nadnaturalnym i starannie poprowadzonym wątkiem obyczajowym.

Frances Hardinge
‹Drzewo Kłamstw›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDrzewo Kłamstw
Tytuł oryginalnyThe Lie Tree
Data wydania19 lipca 2017
Autor
Wydawca Czarna Owca
ISBN978-83-8015-598-5
Format456s. 130×195mm
Cena34,99
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Brytyjska autorka zadedykowała swoją powieść ojcu. Na pierwszej stronie dziękuje mu za „traktowanie mnie z szacunkiem jak dorosłą na długo przedtem, nim wydoroślałam”. Takie samo podejście Frances Hardinge ma do swoich czytelników. Traktuje ich poważnie, wierzy w ich intelekt, zamiłowanie do czytania i ciekawość świata. Proponuje interesującą fabułę i starannie nakreślone tło historyczne. Pisze o dorastaniu – jej bohaterka dojrzewa do podejmowania własnych decyzji, traci złudzenia, uczy się rozumieć innych, boryka z żałobą. Natomiast nie zajmuje się wzdychaniem za jakimś cud-młodzieńcem. Podejrzewam, że to wprawdzie zawęża nieco grono potencjalnych czytelniczek, za to może skłonić do lektury osoby lubiące opowieści o nastolatkach rozwiązujących kryminalne zagadki i nie bojące się intelektualnych wyzwań. Także nieco starsi odbiorcy mogą po tę książkę sięgnąć – choćby dla interesujących szczegółów dotyczących życia w wiktoriańskiej Anglii oraz wnikliwie nakreślonego portretu rodziny Sunderlych.
Na końcu książki autorka wymienia szereg źródeł, z których korzystała podczas pisania – głównie dotyczących życia codziennego, strojów, zwyczajów. Dzięki temu akcja jej powieści naprawdę jest osadzona w konkretnej epoce historycznej, a nie tylko udekorowana elementami ją wskazującymi. Z „Drzewa kłamstw” można dowiedzieć się rozmaitych drobiazgów – co jadały na śniadanie dzieci i czym się bawiły, albo jakie przesądy towarzyszyły pogrzebom. Najbardziej zdumiewającym detalem była dla mnie moda na fotografie pośmiertne, gdzie świeży jeszcze nieboszczyk był układany na przykład w fotelu i uwieczniany w towarzystwie rodziny (a fotograf dla lepszego wrażenia ręcznie domalowywał mu otwarte oczy). Hardinge zwróciła także uwagę na to, by pokazać postaci o innej mentalności – na przykład głównej bohaterce aż niedobrze się robi na samą myśl, że mogłaby się znaleźć w ogrodzie sam na sam z mężczyzną, choć zdaje się rozumieć tylko, że to mogłoby zniszczyć jej reputację, ale już nie dlaczego.
Autorka porusza temat społecznej roli kobiet i braku dostępu do nauki. Faith podziela przyrodniczą pasję ojca, ale może jedynie od czasu do czasu przeglądać książki i eksponaty w jego bibliotece oraz opiekować się kilkoma egzotycznymi zwierzętami. Nikt nie zamierza traktować jej poważnie – powszechny pogląd angielskich dżentelmenów jest taki, że kobiety nadają się jedynie do ozdoby towarzystwa, rodzenia dzieci i zarządzania służbą (co jednak nie przeszkadza jednemu z bohaterów powieści żyć na utrzymaniu swojej siostry i jej męża). Wątek dorastającej dziewczyny pragnącej zostać naukowcem upodabnia „Drzewo kłamstw” do niedawno wydanej u nas „Historii naturalnej smoków”, toczącej się w uniwersum, inspirowanym wiktoriańską Anglią. Hardinge pokazuje też czytelnikom, jak duże znaczenie miała w tamtych czasach reputacja i jak bolesny był społeczny ostracyzm.
Nie można jednak powiedzieć, by osadzenie akcji w dziewiętnastym wieku oznaczało, że wiele poruszanych kwestii nie jest aktualnych i dzisiaj. Wątek relacji z rodzicami pozostaje istotny – przecież nie tylko w tamtych czasach żyli oschli, odlegli i surowi ojcowie, czy kapryśne, ale przecież kochające młodsze rodzeństwo. Podobnie, uzdolnione dzieci wciąż bywają przez otoczenie boleśnie sprowadzane do poziomu reszty, postrzegane jako zarozumiałe i wymądrzające się, albo wręcz dziwadła, które czym prędzej (i dla własnego dobra, oczywiście) powinny się nauczyć być jak inni.
Zdecydowanie warto docenić kreację postaci, które są przemyślane, kompletne, wiarygodne w swoich reakcjach i wypowiedziach. Autorka kładzie spory nacisk na relację Faith z rodzicami i młodszym bratem. Dziewczyna podziwia i idealizuje swojego ojca, jednak wydarzenia zmuszają ją do dostrzeżenia, że wielebny Erasmus Sunderly był tylko człowiekiem, w dodatku takim, który niejedno ma na sumieniu, mimo starannie pielęgnowanego wizerunku chodzącej uczciwości. Nastolatka buntuje się natomiast przeciwko matce, którą postrzega jako osobę płytką i interesowną, nie rozumiejąc w pełni okoliczności i motywacji, jakie kierują rodzicielką, a może i po trosze zazdroszcząc jej uroku osobistego. Jeżeli zaś chodzi o braciszka, Faith postrzega go często jako dodatkowy kłopot, ale przecież bardzo kocha i to z wzajemnością, o czym świadczy choćby wzruszająca scena z papierowym teatrzykiem.
Fabuła także została całkiem zgrabnie rozplanowana. Jeśli tyko komuś nie przeszkadza mało realistyczny pomysł na czternastolatkę, z powodzeniem prowadzącą ukradkowe śledztwo w sprawie morderstwa i wychodzącą obronną ręką z konfrontacji z przestępcami, powinien dobrze się bawić podczas lektury. Istotną rolę odgrywa także wątek tytułowego drzewa, egzotycznej rośliny o niezwykłych właściwościach, przywiezionej przez Sunderly’ego z jednej z wypraw. Pastor wierzy, że żywi się ona kłamstwami, a jej owoce pozwalają poznać ukryte prawdy. Jego córka podziela tę wiarę i usiłuje wykorzystać moc drzewa w śledztwie, rozsiewając kłamstwa, plotki i przygotowując prowokacje, co okazuje się mieć rozmaite konsekwencje, w tym takie, których bohaterka nie przewidziała. Szczęśliwie Faith nie pozostawia wszystkiego w rękach mocy nadnaturalnych (zresztą wedle jednej z interpretacji roślina wcale nie ma cudownych właściwości i z elementów fantastycznych pozostaje jedynie kwestia źródła energii potrzebnej drzewu do życia i wzrostu), co pozwala czytelnikowi śledzić jej poczynania z zainteresowaniem. Nie można jednak powiedzieć, by akcja gnała na łeb, na szyję, dlatego „Drzewo kłamstw” nie nadaje się dla młodych czytelników, którzy szybko się nudzą.
Styl Hardinge jest przyjemny w lekturze, może nie bardzo potoczysty, ale za to plastyczny. Pozwolę sobie na kilka przykładów: „[w nocy] klif (…) wyglądał, jakby ktoś odgryzł ogromny kawał nieba”, „próbowała przypomnieć sobie, jak to wszystko wyglądało w ciągu dnia, klify i przesmyki, postrzępione cyple, rozsypane chmury lecących w oddali morskich ptaków”, „wiatr grał w kominach i przypłaszczał do ziemi błyszczące spirale traw”, „od czasu do czasu niepewną ciszę przerywał łopot skrzydeł ptaków albo wykrzykiwanie przez nie szklanych pytań w szare niebo”. Do tłumaczenia uwag nie mam, poza tą, że w pewnym momencie, gdy pojawia się gra słów, można było umieścić wyjaśniający ją przypis, gdyż czytelnik nie mający świadomości, że angielskie „short” oznacza zarówno „krótki”, jak i „niski” nie zrozumie, dlaczego bohaterka dopatrywała się w zasłyszanej wypowiedzi ukrytej złośliwości.
Na koniec jeszcze jeden cytat, jakże znamienny – „jej poczucie własnej wartości zderzyło się właśnie czołowo z miłością, a takie zderzenia kończą się zawsze w jeden sposób. Miłość nie walczy uczciwie. W tym momencie jej duma, głęboka świadomość, że ma rację, a nawet poczucie tego, kim jest, nic nie znaczyły, bo stanęła twarzą w twarz z perspektywą tego, że nie będzie kochana”. A jednak niedługo później okoliczności zmuszą Faith do zaufania samej sobie i przejrzenia na oczy w kwestii więzi, jaka łączyła ją z ojcem. Uważam to za ciekawsze przesłanie od tych, płynących z wielu innych powieści dla nastolatek, gdzie bohaterki nieodmiennie znajdują miłość i budują swoje poczucie własnej wartości na tym, że zostały wybrane przez najprzystojniejszych, najbogatszych i w ogóle naj- mężczyzn ze swojego otoczenia.
koniec
20 sierpnia 2017

Komentarze

20 VIII 2017   11:58:53

Niechcący wyszło mi zastosowanie porad proroka Lebiody w praktyce: chciałam napisać króciaka o „Drzewie kłamstw”, ale jak wróciłam z wojaży to zobaczyłam twoją receznję ;-).
To było moje drugie miłe zaskoczenie w literaturze młodzieżowej po „Zakochanej w mroku” kilka lat temu. Tam wprawdzie romans jest, ale taki… naturalny, i nienachalny.

20 VIII 2017   17:35:06

Hmm, w mojej klasyfikacji jeszcze bym tego romansem nie nazwała, raczej zaczątkiem wzajemnego zainteresowania ;P

Inna sprawa - co w sytuacji, gdy matka Faith zrealizuje swój plan poślubienia wikarego? Wtedy bohaterowie zostaną kimś na kształt rodzeństwa. Z serialu o Henryku VIII pamiętam, że poślubienie wdowy po bracie było traktowane jako kazirodztwo (mimo, że przecież nie było faktycznych więzów krwi). Więc zastanawiam się, jak traktowane były niespokrewnione ze sobą dzieci ludzi, którzy zawarli małżeństwo.

21 VIII 2017   10:24:32

Pisząc o romansie miałam na myśli „Zakochaną…”.

A co do ślubu przybranego rodzeństwa to wygląda na to że nie było przeciwwskazań: http://www.genetic-genealogy.co.uk/Toc115570145.html

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.