Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Leopold Tyrmand
‹Filip›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFilip
Data wydania27 września 2017
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
Format472s. oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Kiedy miłość była zbrodnią
[Leopold Tyrmand „Filip” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dla wielbicieli twórczości Leopolda Tyrmanda „Filip” jest bez wątpienia ciekawą lekturą, gdyż mogą się delektować tutaj charakterystycznym stylem pisarza, a w dodatku powieść ta ma w znacznym stopniu charakter autobiograficzny. Warto też zwrócić uwagę, że spojrzenie autora „Złego” na wydarzenia z czasów II wojny światowej odznacza się prawdziwą oryginalnością.

Marcin Mroziuk

Kiedy miłość była zbrodnią
[Leopold Tyrmand „Filip” - recenzja]

Dla wielbicieli twórczości Leopolda Tyrmanda „Filip” jest bez wątpienia ciekawą lekturą, gdyż mogą się delektować tutaj charakterystycznym stylem pisarza, a w dodatku powieść ta ma w znacznym stopniu charakter autobiograficzny. Warto też zwrócić uwagę, że spojrzenie autora „Złego” na wydarzenia z czasów II wojny światowej odznacza się prawdziwą oryginalnością.

Leopold Tyrmand
‹Filip›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFilip
Data wydania27 września 2017
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
Format472s. oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Śledząc perypetie tytułowego bohatera, możemy dojść do wniosku, że młodość po prostu ma swoje prawa. Okazuje się, że w wieku dwudziestu lat, nawet kiedy przebywa się jako robotnik przymusowy w III Rzeszy, zwyczajnie trudno nie myśleć o przedstawicielkach płci pięknej. Inną sprawą jest, że Filipowi Vincelowi, będącemu kelnerem w „Park Hotelu” we Frankfurcie nad Menem, powodzi się całkiem dobrze (oczywiście jak na tamte czasy). Rozmaite kombinacje przy obsługiwaniu gości zapewniają mu stały dopływ towarów żywnościowych, niedostępnych wtedy dla przeciętnego Niemca. Dzięki posiadanym dokumentom Filip uchodzi za urodzonego w Warszawie Francuza, może więc liczyć na lepsze traktowanie niż „słowiańscy podludzie”. W sumie nic dziwnego, że w tej sytuacji próbuje on korzystać z uroków życia i na przykład nie odmawia sobie smacznego jedzenia i picia, a w wolnych chwilach nawet opala się na plaży. Z dużą przyjemnością śledzimy też jego długie dyskusje z kolegami po fachu, które są pełne ciętych ripost niezależnie od tego, czy rozmowa dotyczy ich codziennej pracy, czy kwestii ogólniejszych, jak choćby kierunku, w którym zmierza sytuacja na froncie.
W trakcie lektury rozumiemy wprawdzie, że nie każdy mógł walczyć z bronią w ręku o wyzwolenie ojczyzny, ale mimo wszystko z pewnym zaskoczeniem obserwujemy, iż dla głównego bohatera najważniejszym problemem jest niedostatek damskiego towarzystwa. Filip niejednokrotnie wiele ryzykuje, byle tylko móc spędzić chociaż trochę czasu sam na sam z jakąś kobietą. Prawdziwym szaleństwem jawi się zaś jego znajomość z pewną młodą Niemką. Bohater doskonale wszak wie, co groziłoby mu za zbrodnię przeciwko czystości rasy niemieckiej (był nawet świadkiem egzekucji skazanego za taki czyn Polaka), a mimo to nie umie oprzeć się pokusie umawiania się na kolejne randki z Hellą. Miłosne zadurzenie nie może jednak całkowicie zmienić sytuacji Filipa, będziemy więc również świadkami, jak na ziemię sprowadzi go wojenna rzeczywistość.
„Filipa” z pewnością można potraktować jako jeden z elementów świadomej autokreacji Leopolda Tyrmanda, który nie bez powodu użyczył bohaterowi wielu swoich cech i elementów biografii. Zresztą autor często świadomie prowokuje czytelników, na przykład trudno byłoby traktować śmiertelnie poważnie stwierdzenie, że walczyć z Niemcami można przez kelnerski „sabotaż” sprowadzający się do drobnych oszustw czy plucia do kawy szefa. Z drugiej strony powieść ta świetnie ukazuje, że były różne sposoby przetrwania wojennej zawieruchy, a młodzi ludzie równie dobrze potrafią ryzykować swym życiem dla ojczyzny, jak i dla zaznania krótkotrwałej przyjemności. Nie jest to wprawdzie dzieło na miarę „Złego”, ale na pewno warto sięgnąć po tę pozycję.
koniec
25 października 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Uśmiech towarzyszki Kamli
Anna Nieznaj

24 II 2021

Polityczny esej połączony z reportażem z partyzanckiego przemarszu to w wykonaniu prozaiczki światowej klasy broń niezwykle niebezpieczna. Arundhati Roy w „Indiach rozdartych” wrzuca czytelnika w sam środek krwawego konfliktu, opisanego z liryczną pasją.

więcej »

Polecamy

Lęk i odraza w Kalifornii

Na rubieżach rzeczywistości:

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Patriota niedzisiejszy
— Jacek Jaciubek

Tegoż twórcy

Zapiski wybrane
— Marcin Mroziuk

Podpatrzone w Ameryce
— Marcin Mroziuk

Poza sezonem
— Marcin Mroziuk

Jak hartowały się elity
— Marcin Mroziuk

Zapiski bezrobotnego
— Marcin Mroziuk

Warszawa, moja miłość
— Marcin Mroziuk

Warszawski desperado
— Marcin Mroziuk

Patriota niedzisiejszy
— Jacek Jaciubek

Gomułkowskie kariery – wersja na gorzko
— Witold Werner

Tegoż autora

Co pisarzowi w duszy gra
— Marcin Mroziuk

W poszukiwaniu własnej przyszłości
— Marcin Mroziuk

Gawęda o Lolku
— Marcin Mroziuk

Kiedy budzą się demony
— Marcin Mroziuk

Przeszłość zawsze powraca
— Marcin Mroziuk

Grunt to umieć kombinować
— Marcin Mroziuk

Co w śląskiej duszy gra
— Marcin Mroziuk

Druga wyprawa po złote runo
— Marcin Mroziuk

Narodziny i upadek piekła kobiet
— Marcin Mroziuk

Przyszłość w służbie przeszłości
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.