Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Ewa Stachniak
‹Bogini tańca›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBogini tańca
Tytuł oryginalnyThe Chosen Maiden
Data wydania25 maja 2017
Autor
PrzekładNina Dzierżawska
Wydawca Znak
ISBN978-83-240-3755-1
Format544s. 144×205mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,47 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 24,70 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Podróż tancerki

Esensja.pl
Esensja.pl
Trudno stwierdzić jednoznacznie, czy „Bogini tańca” jest biografią, czy może raczej twórczą impresją na temat życia Bronisławy Niżyńskiej. Ewa Stachniak nazywa swoją opowieść „literackim splotem faktów, fikcji i wyobraźni”.

Zofia Marduła

Podróż tancerki

Trudno stwierdzić jednoznacznie, czy „Bogini tańca” jest biografią, czy może raczej twórczą impresją na temat życia Bronisławy Niżyńskiej. Ewa Stachniak nazywa swoją opowieść „literackim splotem faktów, fikcji i wyobraźni”.

Ewa Stachniak
‹Bogini tańca›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBogini tańca
Tytuł oryginalnyThe Chosen Maiden
Data wydania25 maja 2017
Autor
PrzekładNina Dzierżawska
Wydawca Znak
ISBN978-83-240-3755-1
Format544s. 144×205mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,47 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 24,70 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Choć słynna baletnica prowadziła zapiski przez znaczną część życia, niewiele z nich przetrwało, pozostawiając miejsce na wyobrażenia i domysły. Jednak w „Bogini tańca” nie widać momentów przejścia między tym, co zostało zapisane przez Bronię, a dopowiedzeniami współczesnej powieściopisarki. Z ich wrażliwości, uczuć i obserwacji powstała historia o tańcu, zatraceniu się w sztuce, o geniuszu i przekleństwie Niżyńskich, ale także o dojrzewaniu do stawania się artystką i silną kobietą.
Ramą opowieści są notatki baletnicy na statku płynącym do Ameryki w 1939 roku. To podróż symboliczna – być może na brzegu czeka na nią nowy początek, ale zanim tam dotrze, spogląda wstecz na swoje życie, utraconych bliskich i Rosję, do której nie ma powrotu. Poznajemy Bronisławę w drodze, a historia, którą rozsnuwa przed nami jest niczym mijany krajobraz: barwny, czasem niepokojący, czasem umykający zbyt prędko, pozostawiający świadomość, że widzieliśmy tylko fragment jej świata. Jest zarazem bliska jak długa rozmowa z nieznajomą, w której można podzielić się sprawami, jakich nie wyjawiamy rodzinie; niczym niespieszna opowieść o wszystkich mężczyznach, którzy odeszli i wszystkich choreografiach, które zostały w ciele, zapamiętane jak pieszczota i jak blizna.
Początek wspomnień to obraz stepującej kilkuletniej Broni Niżyńskiej na przyjęciu pełnym artystów – niemal jak kadr z filmu z małą Shirley Temple. Bohaterka była dzieckiem polskich tancerzy, którzy dołączyli do wędrownej trupy rosyjskich aktorów i kuglarzy. Cygańskie życie w wozach, między jednym występem a drugim, wśród teatralnych kostiumów było nieustanną przygodą dla ciekawych świata dzieci: najstarszego Stasika, Wacy i małej Broni. Jednak beztroskie dzieciństwo szybko się skończyło. Starszy z braci zaczął zdradzać objawy choroby psychicznej. Kiedy na domiar złego ojciec porzucił rodzinę dla innej tancerki, matka zdecydowała się na przeprowadzkę z trojgiem dzieci do Petersburga. Tam Wacław i Bronia przygotowywali się do egzaminów do Carskiej Szkoły Teatralnej – najważniejszego celu w ich życiu, zaplanowanego dla nich od urodzenia. Niżyńscy żyli tańcem i dla tańca.
Z notatek Bronisławy wyłania się obraz dziwnego, okrutnego, zaczarowanego świata baletu, gdzie dążenie do absolutnego piękna wymaga nieludzkiej wręcz determinacji, odporności na ból i radzenia sobie z rywalizacją, zawiścią innych, z osamotnieniem. Ponadto Niżyńscy byli Polakami w carskiej Rosji – wszędzie obcy, otoczeni zazdrością, podziwem, ale i nieufnością. Kiedy geniusz Wacława stał się oczywisty, chłopaka zaczęli zagarniać dla siebie arystokraci, wpływowi protektorzy. Bronia nie miała tyle szczęścia – nie tylko musiała pracować znacznie ciężej, by zdobyć uznanie, ale też często, razem z matką, zmagała się z biedą. W przededniu upadku carskiej Rosji życie baletnic było balansowaniem między teatralnym światem blichtru – oklasków cara, książąt, dam w futrach i brylantach – a szarymi kulisami rzeczywistości, gdzie lekcje tańca udzielane przez matkę Niżyńskich ledwie wystarczały na utrzymanie i gdzie właściciel kamienicy mógł ich wyrzucić z powodu „podejrzanego” zawodu tancerki.
Ważnym motywem, który powraca na kartach książki, jest różnica w traktowaniu kobiet i mężczyzn w balecie. Artysta-mężczyzna był wolny, baletnicę zawsze tylko krok dzielił od utraty reputacji. Musiała nieustannie uważać na zmienne sojusze i walki w zespole, na to, by nie narazić się starszym koleżankom tańcząc „zbyt dobrze”, by się nie zakochać, by nie zajść w ciążę. Nawet własny brat zarzucał Broni, że nie rozumie tańca, bo… nie jest mężczyzną. Nie ma dość odwagi i fantazji, żeby pojąć abstrakcyjne idee sztuki i dać się im porwać. Dopiero wspólna praca nad „Popołudniem fauna”, pierwszą nowatorską choreografią Wacława, skłoniła go do docenienia talentu siostry i jej bezkompromisowego oddania sztuce.
Podczas lektury możemy prześledzić najważniejsze momenty w życiu Bronisławy, dzięki którym stała się wybitną tancerką, pierwsze sukcesy na scenie, pracę z Wacławem nad jego baletami, wreszcie założenie własnej szkoły ruchu i tworzenie autorskich choreografii, zupełnie innych od rosyjskiej klasyki. W tle opowieści coraz częściej pojawia się szersza perspektywa – środowiska artystyczne w różnych miastach, polityka, nadciągająca rewolucja w Rosji, czas fascynacji nowoczesnością i artystycznych manifestów. Dla tancerzy, którzy wyjechali na tournée po Europie z Baletami Rosyjskimi Siergieja Diagilewa, artystyczna przygoda stała się zarazem początkiem ucieczki z Rosji na Zachód. W Paryżu zaczął się czas największej sławy Wacława jako reformatora tańca i wizjonerskiego choreografa, ale też okres nieustannych konfliktów z impresariami, tancerzami z jego zespołu, podejmowania kontrowersyjnych decyzji. Bronia odnotowuje jego irracjonalne ruchy, gorączkowo odsuwając od siebie najbardziej przerażającą myśl: tak samo zachowywał się ich brat Stasik, zanim trafił do zamkniętego zakładu…
Ewa Stachniak w pojedynczych scenach, czasem wspomnień, czasem snów pięknie oddaje obserwacje emocji – czyjś ukradkowy gest, pozornie nieistotne słowo czy grymas, które tak wiele mówią o relacjach między bohaterami. To opowieść o tańcu, o pasji tworzenia, o losie artysty w momencie historycznego przełomu, ale w równej mierze opowieść o uczuciach, które są uniwersalne, i o decyzjach, które tancerka podejmuje jako kobieta. Bronia nieustannie wybierała między ryzykiem a bezpieczeństwem, między postępowaniem w zgodzie z własnymi wartościami a podporządkowaniem się oczekiwaniom. Jej decyzje w książce wybrzmiewają tym silniej, że były tak różne od drogi jej matki, również baletnicy, która zrezygnowała z kariery, żeby poświęcić się wychowaniu dzieci. Czy powinna wybrać miłość do żonatego mężczyzny, czy małżeństwo z rozsądku z kolegą z zespołu? Zatańczyć najważniejszą rolę życia, napisaną specjalnie dla niej – Wybraną w „Święcie wiosny” – czy urodzić dziecko? Podczas wojny trzymać się posady w teatrze czy założyć eksperymentalną szkołę artystyczną, której uczniowie będą później tak samo niezrozumiani, jak ona?
Opowieść Broni toczy się w czasie teraźniejszym, co dodaje jej realizmu. Narracja jest tak sugestywna, jakbyśmy – otwierając książkę – nagle wchodzili do pokoju, w którym bohaterka siedzi przy stole, nad gorącą rosyjską herbatą, i opowiada o jakimś pozornie nieistotnym spotkaniu albo energicznie wstaje, żeby pokazać, jak zatańczyłaby uczucie, które ją wtedy ogarnęło.
W historii Niżyńskiej jak refren pojawia się konieczność nieustannego zaczynania od początku. Po odejściu ojca, w nowym zespole baletowym, w innym mieście, w innym kraju, po wojnie; po zdradzie, po odejściu męża, po śmierci dziecka. Ciało baletnicy stale musi powtarzać kroki, a ona sama – wstawać po każdym upadku, żeby spróbować jeszcze raz, w tańcu i w życiu. W książce bohaterka celnie uchwyciła tę cechę w obrazie dwóch wykonań roli marionetki: primabalerina Karsawina jest drogą porcelanową figurką, Bronia – solidną rosyjską lalką z gałganków, która nie potłucze się, jeśli spadnie na ziemię.
„Bogini tańca” przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym prozę obyczajową, natomiast może znudzić tych, którzy nie przepadają za koncentrowaniem się na emocjach i relacjach. W książce bardzo brakowało mi ilustracji, zwłaszcza zdjęć Broni, ale także innych ważnych bohaterów. Z drugiej strony samodzielne uzupełnienie lektury o aspekt wizualny możne być pretekstem do zobaczenia w Internecie nagrań tańca Niżyńskich i innych sławnych tancerzy, przyjrzenia się stworzonym przez nich choreografiom, czy chociażby tylko sprawdzenia, jak wygląda arabesque. A jeśli czytelnik poczuje się bardziej zaciekawiony światem baletu, wciąż jest czas na wybranie się na „Dziadka do orzechów”.
koniec
6 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Japoński kot-filozof
Joanna Kapica-Curzytek

20 VII 2018

Gdy narratorem książki jest kot, możemy się spodziewać rzeczy niezwykłych. „Kroniki kota podróżnika” wzruszają, śmieszą i pomagają oswoić się z tym, co w życiu nieuniknione.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
Wojciech Gołąbowski

19 VII 2018

Sylwetkę Dymitra Bilenkina przedstawił Paweł Laudański w sposób zupełnie wystarczający w swoim artykule z cyklu „Wiatr ze Wschodu”, a zbiór jego opowiadań „Marsjański przybój” został niedawno wydany przez Solaris. Cóż zatem ów autor miał do zaoferowania w latach 1984-85, na parę lat przed swą śmiercią?

więcej »

Krótko o książkach: Ćwierćsaga
Jarosław Loretz

18 VII 2018

„Elfy” Bernharda Hennena i Jamesa Sullivana byłyby całkiem przyzwoitą propozycją fantasy, gdyby nie to, że urywają się w połowie.

więcej »

Polecamy

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11

Przeczytaj to jeszcze raz:

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Jaja jak atomowe berety
— Wojciech Gołąbowski

Furia ze Złotego Wieku SF
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.