Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

‹Niebezpieczne wizje›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiebezpieczne wizje
Tytuł oryginalnyDangerous Visions
Data wydaniagrudzień 2002
PrzekładEwa Wojtczak, Dariusz Wojtczak, Jolanta Pers, Jarosław Cieśla, Agnieszka Jacewicz, Maria Gębicka-Frąc, Ewa Joss-Wichman
RedakcjaHarlan Ellison
Wydawca Solaris
ISBN83-88431-65-X
Format682s. 125x195mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Rewolucja
[„Niebezpieczne wizje” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Wśród polskich miłośników fantastyki od lat funkcjonowała legenda tej antologii, jako jednej z najsłynniejszych w historii fantastyki naukowej, kroku milowego w rozwoju gatunku. Spotykaliśmy się z tym tytułem w różnych opracowaniach, tekstach krytycznych, publikacjach na temat historii fantastyki naukowej, nieliczni dostąpili szczęścia lektury opowiadań w wydaniach „klubowych”, czyli amatorskich przedrukach poza oficjalnymi wydawnictwami, jakich niemało było w latach osiemdziesiątych.

Konrad Wągrowski

Rewolucja
[„Niebezpieczne wizje” - recenzja]

Wśród polskich miłośników fantastyki od lat funkcjonowała legenda tej antologii, jako jednej z najsłynniejszych w historii fantastyki naukowej, kroku milowego w rozwoju gatunku. Spotykaliśmy się z tym tytułem w różnych opracowaniach, tekstach krytycznych, publikacjach na temat historii fantastyki naukowej, nieliczni dostąpili szczęścia lektury opowiadań w wydaniach „klubowych”, czyli amatorskich przedrukach poza oficjalnymi wydawnictwami, jakich niemało było w latach osiemdziesiątych.

‹Niebezpieczne wizje›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiebezpieczne wizje
Tytuł oryginalnyDangerous Visions
Data wydaniagrudzień 2002
PrzekładEwa Wojtczak, Dariusz Wojtczak, Jolanta Pers, Jarosław Cieśla, Agnieszka Jacewicz, Maria Gębicka-Frąc, Ewa Joss-Wichman
RedakcjaHarlan Ellison
Wydawca Solaris
ISBN83-88431-65-X
Format682s. 125x195mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Książka, którą trzymacie w ręku, to coś więcej niż zwykły zbiór opowiadań. Jeśli się udało – to rewolucja. Tak twierdzi redaktor „Niebezpiecznych wizji”, Harlan Ellison.
Wśród polskich miłośników fantastyki od lat funkcjonowała legenda tej antologii, jako jednej z najsłynniejszych w historii fantastyki naukowej, kroku milowego w rozwoju gatunku. Spotykaliśmy się z tym tytułem w różnych opracowaniach, tekstach krytycznych, publikacjach na temat historii fantastyki naukowej, nieliczni dostąpili szczęścia lektury opowiadań w wydaniach „klubowych”, czyli amatorskich przedrukach poza oficjalnymi wydawnictwami, jakich niemało było w latach osiemdziesiątych. Niektóre opowiadania należące do tej antologii pojawiły się w innych publikacjach („Eutopia” Andersona w „Rakietowych szlakach”, „Wiara naszych ojców” Dicka w publikowanych zbiorach opowiadań autora), czy też na łamach miesięcznika „Fantastyka” („Wieczorne nabożeństwo” Del Reya, „Aniołowie Raka” Spinrada). Nawet gdy przyszedł boom początku lat dziewięćdziesiątych, gdy wydawnictwa prześcigały się w rzucaniu na polski rynek zachodniej fantastyki (o bardzo zróżnicowanym poziomie), nie zobaczyliśmy wśród nich „Niebezpiecznych wizji”. Dotarły one do Polski dopiero teraz, dzięki wydawnictwu „Solaris”, równo 35 lat po swej amerykańskiej premierze. Czy nie zbyt późno? Fantastyczne wizje starzeją się szybko. Przyjrzyjmy się więc dokładnie tej antologii.
Na czym polega jej wyjątkowość?
Po pierwsze – „Niebezpieczne wizje” są zbiorem 33 wcześniej nigdzie nie publikowanych opowiadań. Takie podejście jest rzadkością w dzisiejszych czasach, a latach sześćdziesiątych było ewenementem. Dużo łatwiej jest zebrać teksty już publikowane, zapłacić autorom grosze (bo ktoś inny już im za te teksty płacił), mieć od razu teksty w ręku i nie stresować się terminami. Zaiste ogromna musiała być siła perswazji Harlana Ellisona, który przekonał wydawcę do niemałego na pewno budżetu na ten zbiór, i jego wytrwałość, aby sfinalizować projekt, męcząc każdego autora z osobna o obiecane opowiadanie.
Po drugie – tytułem antologii są „Niebezpieczne wizje”. Słowo „niebezpieczne” ma tu dwojakie znaczenie. Owe fantastyczne wizje mają ukazywać światy dla nas obce, niepokojące, tajemnicze, ale i przerażające. Opowiadania publikowane miały natomiast być tekstami odważnymi, ryzykownymi, często wręcz obrazoburczymi, poruszającymi tematy tabu. Tekstami, które bałyby się opublikować ówczesne magazyny fantastyczne, gdyż odbiegałyby zbytnio od przyjętego wówczas przez pisma standardu.
Po trzecie – zwraca uwagę niebywale staranna oprawa całego zbioru. Każde opowiadanie poprzedzone jest redakcyjnym wstępem prezentującym sylwetkę autora, często w dowcipnej, przewrotnej formie, a zakończone odautorskim komentarzem. Zbiór zawiera również trzy rozbudowane przedmowy, autorstwa Issaca Asimova i Harlana Ellisona, w których mówią oni o ewolucji gatunku i założeniach tej antologii.
Po czwarte – do napisania tekstów Ellison zaprosił elitę twórców sf – wśród autorów tak znane nazwiska jak Robert Silverberg, Frederik Pohl, Brian W. Aldiss, Philip K. Dick, Larry Niven, Poul Anderson, John Brunner, Norman Spinrad, Roger Zelazny – ale także skierował się do autorów głównonurtowych, którzy do tej pory z fantastyką nie mieli wiele wspólnego (Miriam Allen deFord, Howard Rodman), zapewniając antologii odpowiednią różnorodność.
Po piąte wreszcie – „Niebezpieczne wizje” zawierają niemałą ilość opowiadań nagrodzonych później najbardziej prestiżowymi nagrodami fantastycznymi. „Jeźdźcy purpurowej doli” i „Człowiek układanka” otrzymały Hugo i były nominowane do Nebuli, „Tak, i Gomora…” zasłużyło na Nebulę i nominację do Hugo. „Czy gdyby wszyscy mężczyźni… „ zasłużyło na nominację do Nebuli, a „Wiara naszych ojców” do Hugo.
Być może to zbyt daleko idący wniosek, ale można założyć, że data wydania „Niebezpiecznych wizji” stanowi symboliczną granicę, punkt zwrotny w historii fantastyki naukowej. Jest nim przejście od fantastyki przygodowej, rozrywkowej do gatunku nazywanego w przedmowie „literaturą spekulatywną” (speculative fiction), w którym nacisk kładziony jest właśnie na ukazywanie możliwych efektów rozwoju technologicznego, ewolucji człowieka i cywilizacji. Oczywiście i przed 1967 rokiem powstawały liczne dzieła nastawione właśnie na prezentacje wizji, a i później można było znaleźć niemało przykładów czystej fantastycznej rozrywki, ale przesunięcie środka ciężkości od jednej tendencji do drugiej nastąpiło właśnie w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, możemy więc przyjąć symboliczną datę wydania „Niebezpiecznych wizji” jako granicę, co jeszcze bardziej zwiększa prestiż tej antologii.
O czym opowiada 32 wizjonerów, których teksty znalazły się w antologii? Poruszane tematy można zebrać w kilka grup: konsekwencje rozwoju techniki dla człowieka (Farmer, Bunch, Rodman, Brunner, Zelazny), konflikt nuklearny i zagłada ludzkości (Knight, Slesar) zmiany w obyczajowości (Farmer, Anderson, Sturgeon, Delany, Sladek, Emshwiller, Neville) i moralności, ze szczególnym uwzględnieniem wzrostu przestępczości i przemocy (Silverberg, deFord, Bloch, Ellison, Niven, Dorman), odmienne spojrzenia na kwestie religii (Hensley, Knight, Del Rey, Brand). Nie brak oryginalnych podejść do klasycznego tematu kontaktu z inną cywilizacją (Pohl, Lafferty, Laumer) czy tekstów nie dających się zaklasyfikować, szalonych wizji pomysłowych autorów, którym pozwolono popuścić wodze fantazji (Aldiss, Dick, Leiber, Cross, Eisenberg, Spinrad).
Czy można wyróżnić jakąś wspólną cechę tych opowiadań? Z nielicznymi wyjątkami stawiają one raczej na obraz i nastrój, niż na rozbudowane fabularnie historie. Niewątpliwie przesycone są pesymizmem, krytycznym spojrzeniem na człowieka i perspektywy jego rozwoju. Zmierzamy ku klęsce. Jeśli nie unicestwimy się w wielkim konflikcie jądrowym, to zdegenerujemy się do tego stopnia, że najbardziej obrzydliwe postacie z naszej historii będą wydawały się całkiem sympatyczne na tle społeczeństwa przyszłości. Rozwój techniki przyczyni się do dehumanizacji ludzkości, a dary, jakie człowiek może otrzymać, w łatwy sposób będzie mógł zwrócić przeciwko sobie.
Jak czyta się te opowiadania po 35 latach? Zadziwiająco dobrze. Jak wiadomo nic tak szybko się nie starzeje w fantastyce, jak teorie naukowe, a tych w antologii praktycznie nie ma. Opowieści oddziałują na innym poziomie – psychologicznym i społecznym. O niestarzeniu się zamieszczonych opowiadań decyduje też ich wysoki poziom literacki i postawienie na nastrój. Trzeba przyznać jednak, że ostrość owych wizji przez te 35 lat raczej się przytępiła. Nie dlatego, że straciły na swej aktualności, ale dlatego, że przez te lata zostały bardzo mocno wyeksploatowane przez literaturę i film. To, co wydawało się w 1967 roku nowatorskie – dramatyczne opisy przemocy, pomysły drastycznego zaostrzenia kodeksu karnego, seksualność jako temat opowiadania, dziś nie jest niczym nowym czy odkrywczym.
Przyjrzyjmy się pokrótce każdemu opowiadaniu z osobna. Jeśli nie chcecie nic o nich wiedzieć przed lektura książki – w tym miejscu możecie zakończyć lekturę recenzji.
„Wieczorne nabożeństwo” Lester Del Reya znane z pierwszego numeru „Fantastyki” jako „Wieczorna modlitwa”, w przewrotny sposób odwraca religijne role, pozostając opowieścią o Kontakcie. Nastrojowe opowiadanie ma konstrukcję short story – słabo rozbudowana fabuła prowadzi prosto do zaskakującej pointy.
W typowy dla tej antologii nastrój wprowadza nas tekst Roberta Silverberga „Muchy” – brutalna, ponura, łamiąca tabu opowieść o dehumanizacji człowieka, widziana z perspektywy obcej rasy. Dobry, porażający, jeden z najbardziej ponurych tekstów zbioru.
„Dzień po dniu, kiedy przybyli Marsjanie” Frederika Pohla nasunął mi na myśl „Wojnę światów” Piotra Szulkina. W obu dziełach Marsjanie są tłem, na którym można tym wyraźniej ukazać zakłamanie i miernotę rasy ludzkiej.
„Jeźdźcy purpurowej doli” Philipa Jose Farmera są najbardziej nagradzanym, najdziwniejszym i najdłuższym opowiadaniem zbioru. W szalonej, pełnej nietypowych i trudno przetłumaczalnych na polski chwytów językowych opowieści Farmer opisuje wizjonersko swoja teorie Potrójnej Rewolucji – cybernetyki, broni i praw człowieka. Kreuje jeden z najciekawszych światów fantastycznych, jest bardzo bliski prawdy w swych przepowiedniach. Wszystko to tworzy jedno z najoryginalniejszych opowiadań science fiction w historii gatunku – które, jednakże, nie do końca przypadło mi do gustu. Jestem chyba zbyt konserwatywnym czytelnikiem jak na takie eksperymenty literackie…
„System Malleya” Miriam Allen deFord jest jednym z nielicznych tekstów z tej antologii, które się zestarzały przez te 35 lat. Wizje przemocy nie szokują, a pomysł nie wydaje się zbyt odkrywczy. Choć pewnie w 1967 takim był.
„Zabawka dla Juliette” Roberta Blocha, dobry tekst, z którym możecie również zapoznać się na łamach „Esensji”, zestawia zwyrodnienie świata naszej przyszłości, ze zwyrodnieniem świata przyszłości. O dziwo, w tej rozgrywce przeszłość zwycięża.
1 2 »

Komentarze

04 XII 2009   22:05:26

Dobry wieczór / dzień dobry
(...) zestawia zwyrodnienie świata naszej przyszłości, ze zwyrodnieniem świata przyszłości.
Z łam Fantastyki.
Proponuję poprawić...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Tylko biednych gryzoni żal…
Sebastian Chosiński

28 I 2022

Szynszyle to niewielkie ssaki, jakie w warunkach naturalnych żyją jedynie w Ameryce Południowej. W Polsce, co nie zmieniło się od lat, hodowane są głównie z myślą o wykorzystaniu w przemyśle futrzarskim. W takim też kontekście przedstawiła je Barbara Gordon w kryminale „Błękitne szynszyle”, w którym po raz pierwszy pojawiła się postać porucznika (a później kapitana) Sebastiana Chmury.

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Dwadzieścia jeden ról
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2022

Czy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” jest rzeczywiście powieścią? Ten bez wątpienia pięknie napisany utwór sprawdziłby się o wiele lepiej jako esej biograficzny lub historyczny.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.