Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Salman Rushdie
‹Złoty dom Goldenów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty dom Goldenów
Tytuł oryginalnyThe Golden House
Data wydania21 listopada 2017
Autor
PrzekładJerzy Kozłowski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-197-8
Format432s. 150×225mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekmainstream, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Amerykański koszmar

Esensja.pl
Esensja.pl
Trochę na wyrost zapowiadano powrót Rushdiego do powieści realistycznej w „Złotym domu Goldenów”. To raczej wieloznaczna powieść paraboliczna lub – jak kto woli – pełna symboli przypowieść o rozwianiu się amerykańskiego marzenia.

Joanna Kapica-Curzytek

Amerykański koszmar

Trochę na wyrost zapowiadano powrót Rushdiego do powieści realistycznej w „Złotym domu Goldenów”. To raczej wieloznaczna powieść paraboliczna lub – jak kto woli – pełna symboli przypowieść o rozwianiu się amerykańskiego marzenia.

Salman Rushdie
‹Złoty dom Goldenów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty dom Goldenów
Tytuł oryginalnyThe Golden House
Data wydania21 listopada 2017
Autor
PrzekładJerzy Kozłowski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-197-8
Format432s. 150×225mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekmainstream, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Urodzony w Indiach Salman Rushdie najbardziej znany jest z powieści „Szatańskie wersety”. Wydana w 1988 roku, wywołała kontrowersje w świecie islamu, bo doszukano się w niej bluźnierczych dla tej religii treści. Na autora wydano wyrok śmierci, po którym Rushdie był zmuszony się ukrywać.
Od roku 2000 pisarz mieszka w Stanach Zjednoczonych. I, jak widać w „Złotym domu Goldenów”, postrzega ten kraj nader krytycznie. Z unikalnej perspektywy kogoś z zewnątrz, a jednocześnie świetnie znającego amerykańskie realia – zauważa wiele szczegółów i niuansów, składających się na bolesną diagnozę. Ta powieść jest zapisem dramatycznego upadku wszystkiego, co dawniej stanowiło podstawę amerykańskiej cywilizacji. Świadectwem końca tego, w co wierzyły miliony imigrantów, z ufnością i ulgą oddających się w objęcia Statuy Wolności, aby odmienić swój los. Amerykańskie marzenie zmieniło się – czy niepostrzeżenie? - w amerykański koszmar.
W „Złotym domu Goldenów” wszyscy są skądś. Cała galeria bohaterów to przybysze: Pan U Lnu Fnu jest z Mjanmy, hipnoterapeuta Murray Lett – z Australii, przedsiębiorcza Wasylisa i jej matka („matrioszka” - ach, te stereotypy) przyjechały z Rosji. Narrator powieści René Unterlinden jest z pochodzenia Belgiem. Taka etniczna mozaika to korzeń i filar cywilizacji Nowego Świata, „melting pot”, czyli „tygiel narodów”, który dał początek amerykańskiej tożsamości. Zgodnie z hasłem widniejącym na dolarach: „z wielu – jedno”.
Spoza USA – z Indii - przyjeżdża także wdowiec Neron Golden i jego trzech dorosłych synów. To na nich skupia swoją uwagę narrator René, opowiadając nam ich historię. Widać tu podobieństwo do powieści „Wielki Gatsby”, gdzie poznajemy tytułowego bohatera ze szczegółowej relacji Nicka Carrawaya. W ogóle mnóstwo w „Złotym domu Goldenów” odniesień do literatury, filozofii, mitologii greckiej, a przede wszystkim - filmu. Może nawet tych odwołań jest za dużo, albo też autor starał się celowo naszpikować nimi swoją powieść. Jakby na przekór tym, którzy gardzą kulturą wysoką i wiedzą, chciał stworzyć język szyfrów, w pełni zrozumiały już tylko dla nielicznych. René jest filmowcem (realizującym niezależne projekty), swoją narrację układa w obrazy widziane z różnej perspektywy i o zmieniającej się ostrości. Rushdie zdradza tutaj swoją własną fascynację – sam chciał w młodości zostać aktorem, obecnie gościnnie grywa w epizodach.
Od razu możemy dostrzec, że Golden i jego synowie to zupełnie inni imigranci niż ci dawniejsi. To nie zdeterminowani nędzarze, mający nadzieję na karierę „od zera do milionera”. Jak ujmuje to René, ich decyzja o przyjeździe do Ameryki „zrodziła się z gigantycznego poczucia uprzywilejowania”. Rodzina Goldenów jest bajecznie bogata. Obrzydliwie bogata. I tym bogactwem otępiona, zepsuta, uśpiona. Gatsby sprzed prawie stu lat miał przynajmniej jakiś ideał, chciał zdobyć miłość swojego życia, natomiast Neron nie dąży już do niczego. Wszystko przeżył, wszystko ma. Owszem, zawiera małżeństwo z atrakcyjną kobietą, ale nikt nie ma złudzeń, że to jakieś głębokie uczucie. Spisany małżeński kontrakt ma mnóstwo zawiłych paragrafów.
Stary Neron Golden symbolizuje współczesną Amerykę. Sytą, znudzoną, bez idei. Starzejącą się i zdegenerowaną. Ameryka ma jeszcze tylko przeszłość, której kurczowo się trzyma: bogaty dorobek kulturowy i zakorzenienie w świecie zachodniej cywilizacji, który we współczesnym świecie nie przydaje się jednak do niczego. Na tym nie da się budować przyszłości, nie przynosi to nadziei tym, którzy chcieliby zmieniać swój kraj. Nie ma żadnej inspiracji, gorzej: nie ma nawet sensu życia. Wiedza to dzisiaj coś podejrzanego, bo wskazuje na przynależność do elit, znienawidzonych przez „zwykłych ludzi”.
Co gorsza, bezpieczny i przyjazny świat już nie istnieje. „Moi rodzice”, zauważa narrator, „dorastali w baśniowej krainie, ostatnie pokolenie bez problemów z zatrudnieniem, ostatnia epoka seksu bez strachu, ostatnia chwila polityki bez religii (…)”. Witajcie w świecie, gdzie przeżycie każdego dnia jest ryzykiem i nie ma gwarancji, że urabiając ręce po łokcie, polepszycie swój los. Ameryka (a może również cały Zachód?) to już nie przystań nadziei, ale kraina chaosu, szoku i nieprzewidywalności. Coś w tym kraju zgasło, umarło, zginęło – i Salman Rushdie próbuje to uchwycić i opisać.
Symbolami braku przyszłości dla Ameryki są także synowie Goldena. Autystyczny (niemniej bardzo zdolny w pewnej dziedzinie) Pietia ma problemy psychiczne, popada w alkoholizm. Apu przeżywa kłopoty z tożsamością płciową (problem tożsamości zajmuje zresztą w powieści bardzo dużo miejsca). Trzeci syn, D (skrót od Dionizosa), może jedyny z zadatkami na wielkość, ale to tylko melodia przyszłości, która nigdy się nie ziści. René bardzo emocjonalnie opisuje ich losy. Jest ich świadkiem do samego - symbolicznego - końca. Goldenowie to przecież jego przyjaciele. W pewnym momencie nawet wprowadza się do ich domu, korzystając z życzliwości gospodarza. Będzie też dla Goldenów kimś jeszcze - co wyjaśni wątek Wasylisy (dla mnie osobiście to najsłabsza postać, bo powielająca ograne klisze).
W tle powieści przewija się najnowsza historia USA. Neron i jego synowie wprowadzają się do swojej wspaniałej rezydencji w dniu inauguracji prezydenta Baracka Obamy. Ale po ośmiu latach przychodzi zielonowłosy (!) Joker, który wywraca Amerykę i jej mocne – wydawałoby się - fundamenty jak domek z kart. Zamienia swój kraj, jak czytamy, „w tandetną współczesną powieść graficzną”. Ten moment będzie pamiętany w historii długo: „(…) prawie był to rok, a może wkrótce będzie, jeśli żarty się sprawdzą, tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty czwarty” (brzmi znajomo?) To wtedy narodził się „świat pewnego rodzaju radykalnej nieprawdy: pozerstwa, krzykliwości, fanatyzmu, wulgarności, przemocy, paranoi (…)”.
„Ameryka, którą kochałem, przeminęła z wiatrem”, konstatuje René. Na jej miejsce wyrosła przedziwna bańka, „w której zmiany klimatyczne nie nadchodziły, a kurcząca się arktyczna czapa lodowa była tylko nową okazją dla deweloperów (…). W tej bańce (…) prezydent sąsiedniego kraju na południu (…) zostanie zmuszony do sfinansowania budowy muru oddzielającego dwa narody (…), przestępczość zniknie, (…), dziennikarki będzie się uważać za niegodne zaufania, bo przecież wypływa z nich krew, wiadomo skąd, (…) Rosja zostanie sojusznikiem, co nie będzie miało zupełnie nic wspólnego z tym, że rosyjscy oligarchowie wspierali finansowo podejrzane przedsięwzięcia Jokera”. Jak widzimy, Rushdie nie owija tu w bawełnę, ani też nie próbuje nas uspokajać, że wszelkie podobieństwa są czysto przypadkowe… Diagnoza Salmana Rushdiego jest pesymistyczna. Ameryka zostaje tu zdemaskowana i zdegradowana. To już nie dumny lider „wolnego świata”, ale groteskowa, mroczna kraina. Dla mnie osobiście najbardziej boleśnie brzmią słowa: „Po co w ogóle próbować zgłębiać kondycję ludzką (…) Jaki jest sens poezji, kina, sztuki?” Jeśli dochodzi do postawienia takich pytań, musi być z nami i z naszym światem bardzo, bardzo źle.
koniec
21 lutego 2018

Komentarze

21 II 2018   20:22:50

No proszę, czyli za kryzys w jakim znajdują się Stany Zjednoczone (z tą diagnozą Rushdiego trzeba się oczywiście zgodzić) odpowiada Joker, ale już nie jego poprzednik, zdobywca pokojowej nagrody Nobla, który zdestabilizował pół Bliskiego Wschodu i część Afryki Północnej, dzięki czemu mamy teraz w Europie inwazję tzw. "uchodźców"? Dobre.

Źródeł moralnego, społecznego i politycznego upadku świata Zachodu należy upatrywać w rewolucji obyczajowej lat 60-tych XX wieku. Jej wynikiem jest powstanie społeczeństw wielokulturowych, które są słabe, podzielone, pozbawione wspólnej tożsamości i historii, zaś w sferze publicznej zdominowane przez płytki i prymitywny marksizm kulturowy. Państwa zamieszkiwane przez społeczności tego typu skazane są na powolny uwiąd i pogrążanie się w bezmyślnym konsumpcjonizmie, co właśnie dzieje się w USA. I żaden Trump tu nie pomoże (nawet gdyby nie miotał się niczym słoń w składzie porcelany). Klamka zapadła, czas na Chiny (niestety).

22 II 2018   14:11:36

Bo zdobywca nagrody Nobla jest "nasz", a Joker nie...

24 II 2018   15:33:41

"Nasz" - a konkretnie czyj?

25 VII 2018   07:22:54

Edit: po Helsinkach doskonale już widać, czyj jest Joker.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cel uświęca środki
Katarzyna Piekarz

12 XII 2018

Czytelnicy Terry’ego Goodkinda zapewne ucieszą się z kolejnego tomu cyklu „Kroniki Nicci”, który jest bezpośrednio powiązany z serią „Miecz prawdy”. Śpieszmy się nadrabiać zaległości książkowe, ponieważ trzeci tom – „Kamień Oblężenia”, zostanie wydany w Polsce najpewniej w sierpniu 2019 r.

więcej »

Krótko o książkach: Nie tylko dla fanów klasyki
Marcin Mroziuk

11 XII 2018

Oczywiste jest, że „Dekameron” to dzieło wielkie nie tylko ze względu na swą objętość. Ale okazuje się, że poczesne miejsce w historii literatury zbioru stu nowel Giovanniego Boccaccia nie jest jedynym powodem, by zmierzyć się z tą obszerną lekturą.

więcej »

Świąteczne dekoracje
Joanna Kapica-Curzytek

10 XII 2018

Powieść „Do Wigilii się zagoi” jest rzeczywiście gorąca i chwilami zabawna, jak obiecuje wydawca, ale mimo tytułu, trochę mało w niej świątecznego nastroju.

więcej »

Polecamy

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12

Na rubieżach rzeczywistości:

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nierówny grunt
— Daniel Markiewicz

Z krótką datą przydatności
— Daniel Markiewicz

Niewidzialny człowiek
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Tegoż autora

Świąteczne dekoracje
— Joanna Kapica-Curzytek

„Idę sobie rześko Krakowskim Przedmieściem”
— Joanna Kapica-Curzytek

Dobro wraca
— Joanna Kapica-Curzytek

Gra świateł i emocji
— Joanna Kapica-Curzytek

Pan kotek był chory i inne historie
— Joanna Kapica-Curzytek

Świąteczny skarbczyk
— Joanna Kapica-Curzytek

Komediodramatycznie…
— Joanna Kapica-Curzytek

Koniec kartelu Sinaloa
— Joanna Kapica-Curzytek

„Życie takie, jakie mam…”
— Joanna Kapica-Curzytek

Pierwsza kuchenna rewolucja
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.