Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Henry Kuttner
‹Stos kłopotów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStos kłopotów
Data wydania1986
Autor
PrzekładZofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawca Czytelnik
ISBN83-07-01280-5
Format232s. 105×180mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Jaja jak atomowe berety

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydany przez Czytelnika w 1986 roku “Stos kłopotów” Henrego Kuttnera zawiera głównie opowiadania z dwóch tryskających humorem cykli SF: o rodzinie Hogbenów, mutantów, oraz Gallegherze, genialnym wynalazcy - i jego robocie.

Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Jaja jak atomowe berety

Wydany przez Czytelnika w 1986 roku “Stos kłopotów” Henrego Kuttnera zawiera głównie opowiadania z dwóch tryskających humorem cykli SF: o rodzinie Hogbenów, mutantów, oraz Gallegherze, genialnym wynalazcy - i jego robocie.

Henry Kuttner
‹Stos kłopotów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStos kłopotów
Data wydania1986
Autor
PrzekładZofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawca Czytelnik
ISBN83-07-01280-5
Format232s. 105×180mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Hogbenowie nie lubią rzucać się w oczy. Przenieśli się w spokojne miejsce, z dala od wielkiej cywilizacji, gdzie wujek mógł sobie w spokoju latać bez stawania się niewidzialnym, a płacz Bobasa nie powodował masowej histerii. Jego kojec-pojemnik potrzebował trochę energii, ale w zupełności wystarczył zbudowany w szopie reaktor atomowy. Tyle że zainteresował się nim taki jeden wścibski naukowiec z wielkiego miasta…
Hogbenowie pochodzą, jak wspomina Dziadek, z takiego lądu, co zatonął, a zwał się Atlantyda. Saunk, narrator wszystkich opowieści z cyklu, nie pamięta tego, urodził się dużo później. Wciąż jest jeszcze dzieckiem1) i musi słuchać rodziców, a zwłaszcza Dziadka – który jest bardzo mądry i potrafi przewidywać przyszłość, ale lubi także spać, a wtedy nie należy go budzić. Jego braciszek, Mały Sam (zwany też Bobasem) jest jeszcze młodszy, ma dopiero ze czterysta lat. Znów ząbkuje, biedaczek, pierwszy czas od czasu wojny Północy z Południem. W sumie też go lepiej nie budzić.
W porównaniu z żyjącymi współcześnie2) Hogbenami, Galloway Gallegher żyje w wysoce stechnicyzowanej przyszłości. Mimo to ma jednak wiele z nimi wspólnego: nie mając żadnego wykształcenia technicznego, jak Saunk potrafi – lepiej od MacGyvera – z dostępnych pod ręką przedmiotów tworzyć niesamowite, wyprzedzające epokę wynalazki. I, podobnie jak Tata Saunka, najchętniej jest… pijany. Wtedy to pałeczkę przejmuje jego genialna podświadomość. Która, niestety, nie ma zamiaru zdradzać trzeźwemu umysłowi potrzeby tworzenia, ani tym bardziej zasady działania, kolejnego stojącego w kącie wynalazku.
Fabułą historii z Hogbenami są ich relacje z innymi ludźmi; kłopoty, w jakie nieświadomie wpadają i wymyślne sposoby, dzięki którym z wszystkiego się wyplątują (Dziadek zabronił zabijać). Osią tych z Gallegherem zaś – wynalazki, o których nic nie wie oraz wkurzeni klienci, domagający się bądź zwrotu kasy, bądź efektu jego pracy, bądź innej formy zadośćuczynienia (np. wpakowania go za kratki). Głównym źródłem humoru cyklu o mutantach jest warstwa językowa; narratorem jest chłopiec (jego wiek liczony w setkach lat nie ma tu żadnego znaczenia), dla którego pewne sprawy – jak przemiany na poziomie atomów – są zupełnie oczywiste, pewne zachowania – jak latanie czy znikanie – całkiem naturalne. Humor w opowiadaniach o geniuszu z przyszłości zapewniają z kolei głównie dialogi z Joem, jego robotem (którego przyczyna powstania stanowi clue opowiadania „Próżny robot”) – bodaj jednym z najbardziej charakterystycznych robotów w historii science-fiction.
Dwa ostatnie krótkie opowiadania w książce (zajmujące łącznie 30 stron) wyraźnie odstają od wcześniejszych. Nie pochodzą z żadnego cyklu, nie są tak zabawne jak omówiona wyżej reszta. Na ich tle są wręcz przeciętne. Można zaryzykować twierdzenie, że bez nich zbiór byłby spójniejszy. Wszak do kompletu zabrakło tylko dwóch opowiadań Kuttnera o Gallegherze opublikowanych rok wcześniej przez Iskry.
„Stos kłopotów” mimo upływu lat pozostaje klasyką rozrywkowej science-fiction. Bardzo bym się zdziwił, gdyby okazało się, że nie powstało do tej pory wiele opartych o oba cykle fanfików. Wszak to samograje, wymagające jedynie… pomysłowości tworzenia fabuły na miarę poświadomości Galleghera oraz talentu do jej opowiedzenia na miarę Saunka Hogbena.
koniec
22 lutego 2018
1) Nie pamięta, ile ma lat, stracił rachubę jakoś w czasach Cromwella.
2) Opowiadania o Gallegherze powstawały głównie w czasie II wojny światowej, o Hogbenach kilka lat po jej zakończeniu.

Komentarze

26 II 2018   16:52:30

Pamiętam, jak ta książka była czytana w Programie III Polskiego Radia.
Zawsze żałowałem, że ten tomik jest taki mały ... Mozbaby czytać bez końca.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Warszawiak w białoruskiej dziczy
Miłosz Cybowski

22 III 2019

Już od pierwszego rozdziału „Białorusi dla początkujących” widać wyraźnie, że dowiemy się z książki równie dużo na temat samego autora, co opisywanego przez niego miejsca.

więcej »

A mówili zakochaj się…
Jarosław Loretz

21 III 2019

Antologia „Miłość we Wrocławiu” jest jak koszyk z wiejskimi jajami – tu świeże sztuki, tam duże, dwużółtkowe egzemplarze, ale pod spodem czai się kilka stęchłych zbuków.

więcej »

Mała Esensja: Mieszczuchy wcale tak łatwo się nie poddają
Marcin Mroziuk

20 III 2019

Uczciwi ludzie nierzadko bywają wystrychnięci na dudka przez rozmaitych spryciarzy, ale po skończonej lekturze „W czasie deszczu dzieci się nudzą…?” przekonamy się, że dla rodziny Walków skutki kawału spłatanego przez znajomego ojca okażą się wręcz zadziwiająco pomyślne. Cóż z tego bowiem, że bohaterowie książki Marzenny Plich-Nowak nie spędzą wakacji tak, jak zaplanowali, jeżeli dwa tygodnie spędzone na odludziu dostarczą im więcej przyjemności niż pobyt w luksusowym ośrodku wypoczynkowym.

więcej »

Polecamy

Otwórz oczy!

Na rubieżach rzeczywistości:

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.