Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Cezary Łazarewicz
‹Koronkowa robota›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoronkowa robota
Data wydania14 marca 2018
Autor
Wydawca Czarne
SeriaReportaż (Czarne)
ISBN978-83-8049-643-9
Format240s. 133×215mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ten okrutny XX wiek: Gorgonicha – najsłynniejsza zbrodniarka międzywojnia?
[Cezary Łazarewicz „Koronkowa robota” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zapewne zdarzały się w Polsce międzywojennej zbrodnie straszniejsze, ale to właśnie zabójstwo siedemnastoletniej Lusi Zarembianki, o które oskarżono (i skazano) kochankę jej ojca, Ritę Gorgonową, stało się najsłynniejszą sprawą kryminalną II RP. Do dzisiaj zresztą budzącą zainteresowanie, co poniekąd potwierdza publikacja reportażowej książki Cezarego Łazarewicza „Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej”. Po jej lekturze mało kto będzie miał wątpliwości co do tego, kto jest winien.

Sebastian Chosiński

Ten okrutny XX wiek: Gorgonicha – najsłynniejsza zbrodniarka międzywojnia?
[Cezary Łazarewicz „Koronkowa robota” - recenzja]

Zapewne zdarzały się w Polsce międzywojennej zbrodnie straszniejsze, ale to właśnie zabójstwo siedemnastoletniej Lusi Zarembianki, o które oskarżono (i skazano) kochankę jej ojca, Ritę Gorgonową, stało się najsłynniejszą sprawą kryminalną II RP. Do dzisiaj zresztą budzącą zainteresowanie, co poniekąd potwierdza publikacja reportażowej książki Cezarego Łazarewicza „Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej”. Po jej lekturze mało kto będzie miał wątpliwości co do tego, kto jest winien.

Cezary Łazarewicz
‹Koronkowa robota›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoronkowa robota
Data wydania14 marca 2018
Autor
Wydawca Czarne
SeriaReportaż (Czarne)
ISBN978-83-8049-643-9
Format240s. 133×215mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nieczęsto mi się to zdarza, ale ten tekst zacznę od wątku prywatnego. Kiedy w 1977 roku do kin weszła „Sprawa Gorgonowej”, miałem zaledwie osiem lat. To niemożliwe, abym wtedy zobaczył ten film. Ani rodzice by mnie na niego nie zabrali, ani – nawet gdyby jakimś cudem wpadli na tak szaleńczy pomysł – nie wpuściłaby mnie do sali projekcyjnej bileterka. W moim rodzinnym mieście, w którym zawsze działało tylko jedno kino, przestrzegano przepisów, a dzieło Janusza Majewskiego na pewno nie było przeznaczone dla dzieci. Za to na sto procent obejrzałem ten obraz parę lat później, gdy po raz pierwszy pokazano go w telewizji. Od tamtej pory widziałem go już pewnie kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt razy. I nic w tym dziwnego, to przecież najlepszy polski ekranowy dramat sądowy wszech czasów. Obejrzawszy go, nie miałem najmniejszych wątpliwości, kto zabił. Czy pojawiły się one później, gdy już jako dorosły szukałem informacji na temat zabójstwa Lusi Zarembianki – nie ma w zasadzie większego znaczenia. Chodzi raczej o to, że z biegiem czasu wciąż niesamowicie intrygowała mnie ta zbrodnia z początku lat 30. XX wieku. Kiedy więc parę miesięcy temu wydawnictwo Czarne zapowiedziało wydanie książki Cezarego Łazarewicza, zacierałem ręce z zadowolenia. A gdy już się ukazała, rzuciłem się na nią jak wygłodniałe zwierzę.
Łazarewicz jako autor „Koronkowej roboty” od samego początku wydawał się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. To przekonanie usprawiedliwiały zresztą jego wcześniejsze publikacje, również będące zapisami prowadzonych po latach dziennikarskich śledztw, jak chociażby poświęcony seryjnemu zabójcy Władysławowi MazurkiewiczowiElegancki morderca” (2015) czy też, uhonorowane Nagrodą Literacką „Nike”, „Żeby nie było śladów” (2016), w którym to reportażu były dziennikarz „Gazety Wyborczej”, „Newsweeka” i „Wprost” podjął się trudu rozwikłania wszystkich tajemnic związanych ze sprawą zabójstwa Grzegorza Przemyka. Podobnie ma się teraz rzecz z Ritą Gorgonową. Chociaż od śmierci Lusi Zarembianki minęło nie tak dawno osiemdziesiąt sześć lat, sprawa ta wciąż budzi niemałe zainteresowanie. Zapewne wzrosło ono jeszcze po tym, jak przed trzema laty ukazały się pierwsze powojenne wydania dwóch dotyczących tego tematu głośnych książek z lat 30., czyli wspomnień ojca ofiary, architekta i budowlańca Henryka Zaremby („Spowiedź ojca zamordowanej Lusi”), oraz reportażu jednego z najpopularniejszych w II RP twórców powieści kryminalnych i sensacyjnych Marka Romańskiego („Sprawa Rity Gorgon”). Łazarewicz idealnie więc wpisał się w trend.
Co kryje się pod pojęciem „sprawy Gorgonowej”? Mówiąc najkrócej: najsłynniejsze morderstwo międzywojnia. W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku w letniej willi znanego lwowskiego architekta Henryka Zaremby w Brzuchowicach (około dziesięciu kilometrów od Lwowa) zginęła jego córka, siedemnastoletnia Elżbieta (przez wszystkich znajomych nazywana jednak Lusią). O zbrodnię tę bardzo szybko oskarżono pochodzącą z Dalmacji trzydziestoletnią Margaritę Emilię Gorgon (z domu Ilić), która od siedmiu lat była nie tylko boną dzieci Zaremby – oprócz Elżbiety również młodszego o trzy lata syna Stanisława – ale też jego kochanką i matką najmłodszej córeczki, niespełna trzyletniej Romany. W ostatnich latach relacje między Ritą a Henrykiem uległy pogorszeniu; mężczyzna planował porzucić swoją konkubinę i ze swymi latoroślami z pierwszego małżeństwa przenieść się na stałe do Lwowa. Gorgonowej obiecał ponoć możliwość zamieszkania w willi oraz alimenty na najmłodsze dziecko. Ale czy po jakimś czasie nie zmieniłby zdania i nie zostawił jej całkiem „na lodzie” – nie mogła być pewna. O rosnącą niechęć kochanka do siebie Dalmatynka oskarżała Lusię, która ewidentnie za nią nie przepadała. To miało być głównym motywem zbrodni.
Córka Zaremby została zarąbana kilofem (dżaganem), a następnie – prawdopodobnie przy użyciu palców – zdeflorowana (mogło to mieć miejsce w trakcie agonii albo tuż po śmierci). „Przyszywaną” macochę pogrążyły zeznania Stasia, brata Lusi, oraz wiele dowodów poszlakowych. W pierwszym procesie, odbywającym się we Lwowie w kwietniu i maju 1932 roku Gorgonową skazano na śmierć, ale dwa miesiące później warszawski sąd apelacyjny podjął decyzję o przekazaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia. Teraz – w marcu i kwietniu 1933 roku – pochylili się nad nią sędziowie krakowscy. Oni również uznali winę Rity, ale wyrok był znacznie łagodniejszy (wzięto bowiem pod uwagę pewne okoliczności łagodzące) – osiem lat więzienia. Sąd Najwyższy utrzymał go w mocy. Dalmatynka, która za kratkami, pomiędzy pierwszym a drugim procesem, urodziła kolejną córkę, Krystynę Ewę (twierdziła, że ojcem był Zaremba), przeszła przez kilka więzień, by ostatecznie wylądować w podbydgoskim Fordonie. Trzeciego dnia wojny, na mocy amnestii, jaka objęła więźniów kryminalnych, wypuszczono ją na wolność. Tyle było wiadomo już wcześniej. Ale co stało się z najsłynniejszą „polską” morderczynią międzywojnia później – rozpływało się we mgle niepewności. Na to i wiele innych pytań postanowił właśnie odpowiedzieć Łazarewicz.
„Koronkowa robota” dzieli się na dwie części: retrospektywną i współczesną. W pierwszej autor opisuje wydarzenia, jakie miały miejsce do 1939 roku, skupiając się jednak przede wszystkim na zabójstwie Lusi i obu procesach, które relacjonuje na podstawie zachowanych do dzisiaj akt sądowych oraz ówczesnych relacji prasowych (w „Tajnym Detektywie”, „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”, „Wiadomościach Literackich”). Przy okazji oddaje głos obecnym podczas rozpraw pisarkom Irenie Krzywickiej i Eldze Kern (to niemiecka publicystka, która w latach 30. pojawiła się w Polsce). Dowiadujemy się wszystkiego, co najważniejsze; Łazarewiczowi nie umyka żaden istotny szczegół. Skupia się także na działaniach adwokata Gorgonowej, Maurycego Axera, który starał się zbijać argumenty prokuratorów oskarżających jego klientkę, podważać zeznania świadków, podkreślać poszlakowy charakter procesu, czego podstawowym celem było – jak można się bez trudu domyśleć – zasianie niepewności wśród członków obu ław przysięgłych (najpierw lwowskiej, potem krakowskiej). I nawet jeśli to mu się nie powiodło, udało się coś innego – zasiał ziarno niepewności wśród zwykłych Polaków. A w sukurs szły mu wspomniane panie, Krzywicka i Kern. Rosła grupa osób przekonana, że Rita jest niewinna.
Ale czy rzeczywiście? Cztery lata temu młodsza córka Gorgonowej (Krystyna Ewa), wspierana przez swoją córkę, zapowiedziała wejście na drogę sądową w celu przeprowadzenia rewizji wyroku i udowodnienia, że jej matka nie ponosi winny za śmierć Lusi Zarembianki. Jak dotąd, sprawa nie ruszyła z miejsca. Dlaczego? Na to poniekąd odpowiada druga (współczesna) część „Koronkowej sprawy”. Aczkolwiek nie ten wątek jest w niej najistotniejszy. Tutaj Łazarewicz idzie śladami Rity i jej dzieci, odtwarza ich wojenne i powojenne losy, korzystając – co należy podkreślić – ze szlaków przetartych już w pierwszej połowie lat 70. ubiegłego wieku przez Edmunda Żurka, dziennikarza „Prawa i Życia”. Rekonstruuje życie naznaczonej straszliwym piętnem rodziny i z każdym kolejnym krokiem zbliża się do rozwikłania tajemnicy. A w zasadzie dwóch tajemnic: Po pierwsze: czy Gorgonowa naprawdę zabiła Zarembiankę (wiele do powiedzenia mają w tej kwestii Żurek i nieżyjący już profesor Jan Olbrycht, biegły sądowy w czasie procesu krakowskiego, który pozostawił po sobie – w maszynopisie – ważne dla rozwikłania sprawy dzieło „Wybrane przypadki z praktyki sądowo-lekarskiej”). Po drugie: co działo się z Ritą po tym, jak 3 września 1939 roku odzyskała wolność (swoją drogą zaledwie kilka miesięcy wcześniej przed zakończeniem wyroku).
Łazarewiczowi udało się porozmawiać z mieszkającą na warszawskim Żoliborzu Romaną Zarembą (która dzisiaj nosi nie tylko inne nazwisko, ale także imię) i szczecińskim adwokatem reprezentującym Krystynę Ewę, czyli córkę dążącą do oczyszczenia Gorgonowej z winy. Pierwsza z nich spotkała jeszcze matkę po jej wyjściu z więzienia. Wspomnienie zacytowane przez autora jest jednak niekompletne (ciekawe dlaczego?) – nie dowiadujemy się z niego ani w którym roku to miało miejsce (podczas okupacji?), ani czy przy tej okazji doszło do spotkania Rity z Henrykiem (co zapewne dodałoby całej sprawie dramatyzmu). Pewnie kryje się za tym coś istotnego, bo przecież trudno uwierzyć, aby tak doświadczony reporter nie dopytywał o tak fundamentalne kwestie. Poza tym bowiem Łazarewicz prowadzi narrację bardzo umiejętnie. Doskonale wie, kiedy przerwać wątek, by podbić napięcie, i kiedy do niego powrócić. Całość kończy zaś wyznaniem, które, jak można mniemać, otwiera drogę do ostatecznego wyjaśnienia losów Dalmatynki. Ktoś jednak musiałby podjąć w tej sprawie konkretne kroki prawne. Czyta się „Koronkową robotę” jak doskonały kryminał, tym bardziej intrygujący, że opisuje on wydarzenia, jakie miały miejsce w rzeczywistości. Żałuję tylko – zacząłem od wtrętu prywatnego i na takim zakończę recenzję – że autor nie wspomniał o jeszcze jednej rzeczy. Jaki był dalszy los pierwszej żony Henryka Zaremby, Elżbiety Stenzel – jej tragedia wpisuje się bowiem w cały ciąg dramatycznych dziejów rodziny lwowskiego architekta.
koniec
23 marca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdy zmienił im się świat
Joanna Kapica-Curzytek

18 X 2019

Joanna Kapica-Curzytek pisze krótko o „Uziemionych” autorstwa aż siedmiorga autorów.

więcej »

PRL w kryminale: Czy okrutna zbrodnia może być „elegancka”?
Sebastian Chosiński

17 X 2019

Gdy w 1956 roku zmarł Bolesław Bierut, rozpoczął się w Polsce demontaż systemu stalinowskiego. Przez kolejne lata mogli nieco odetchnąć pisarze, filmowcy, jak również artyści z innych dziedzin. Nieco poluzowany gorset cenzury sprawił, że do księgarń zaczęły trafiać powieści kryminalne. Jedną z nich był „Walther 45771” cenionego dziennikarza Jacka Wołowskiego.

więcej »

Mała Esensja: Guzik szczęścia
Marcin Mroziuk

16 X 2019

Dzięki lekturze „Sklepu z babciami” młodzi czytelnicy mogą się przekonać, że mimo niesprzyjających okoliczności można spędzić czas w całkiem przyjemny i atrakcyjny sposób. Konieczne jest do tego jednak, by w odpowiednim momencie trafić na właściwe osoby. Wtedy pojawia się bowiem taka magia (niemająca nic wspólnego z czarami!) jak w pełnej ciepła opowieści Dominiki Gałki.

więcej »

Polecamy

Koszmarna teofania

Na rubieżach rzeczywistości:

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Podróż, w którą nikt nie chciałby się wybrać
— Sebastian Chosiński

Koniec świata, początek wielkiej wojny
— Miłosz Cybowski

Najprzystojniejszy seryjny morderca
— Sebastian Chosiński

Szaleństwo Envera Hoxhy
— Sebastian Chosiński

Pisarz z wyrokiem
— Sebastian Chosiński

„Pan Mariusz” czy „Szatan z Piotrkowa”?
— Sebastian Chosiński

Kraj pod specjalnym nadzorem
— Sebastian Chosiński

Na tropie „Skorpiona”
— Sebastian Chosiński

„Bezbarwny” zbrodniarz, „zwyczajny” dyktator
— Sebastian Chosiński

Armia została zgilotynowana
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Sposób na życie „pana Władka”
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.