Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

Paulina Kuzawińska
‹Zaklęcie na wiatr›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaklęcie na wiatr
Data wydania31 marca 2018
Autor
Wydawca Genius Creations
ISBN978-83-7995-161-1
Format466s. 125×195mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Kup wMadBooks.pl: 0,00 zł
Kup wSelkar.pl: 32,97 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 14,99 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na spokojnych wodach

Esensja.pl
Esensja.pl
Powieściowy debiut Pauliny Kuzawińskiej – „Zaklęcie na wiatr” – nie okazał się odkrywczy ani wolny od stylistycznych potknięć, jednak mimo to jego lekturę zaliczam do przyjemnych.

Beatrycze Nowicka

Na spokojnych wodach

Powieściowy debiut Pauliny Kuzawińskiej – „Zaklęcie na wiatr” – nie okazał się odkrywczy ani wolny od stylistycznych potknięć, jednak mimo to jego lekturę zaliczam do przyjemnych.

Paulina Kuzawińska
‹Zaklęcie na wiatr›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaklęcie na wiatr
Data wydania31 marca 2018
Autor
Wydawca Genius Creations
ISBN978-83-7995-161-1
Format466s. 125×195mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Kup wMadBooks.pl: 0,00 zł
Kup wSelkar.pl: 32,97 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 14,99 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Okładkowy opis „Zaklęcia na wiatr” nie budził wielkich nadziei, ale ponieważ mam słabość do czarodziei, hasło „mag o srebrnych oczach” wystarczyło, by przykuć moją uwagę. Nie spodziewałam się zbytnich rewelacji, co w tym przypadku zadziałało na korzyść powieści.
Zabawna rzecz – podczas lektury nieraz myślałam, że książka powinna mi się nie spodobać, jednak nie żałuję czasu nad nią spędzonego. Wady wymienić jest łatwo – brak oryginalności i styl nader często osuwający się w kicz.
„Zaklęcie…” jest w zasadzie zestawem klisz, takich jak młody sierota z wioski (prawdopodobnie obdarzony magiczną mocą, a już na pewno predestynowany do wielkich czynów), piękna i delikatna księżniczka będąca prawowitą dziedziczką tronu, tyran i uzurpator na tronie, smoki, magiczne kryształy zwiększające moc właściciela, stary potężny mag knujący intrygi, okręt pełen piratów, wyprawa po magiczny artefakt… Jedyne odstępstwo od schematu, jakie wypatrzyłam, polegało na tym, że poprzedni władca wcale nie był szlachetny. Na plus należy policzyć to, że intryga została poprowadzona sprawnie, a istotne informacje podano w odpowiednich momentach.
Książka Kuzawińskiej wydaje się skierowana dla nieco młodszego czytelnika fantasy – z uwagi na wiek pary głównych bohaterów oraz mocno uproszczone podejście do niektórych kwestii. Choć akurat Arion i Lumina prezentują się gorzej niż dorośli bohaterowie, zabrakło im charakteru. Arion to typowy dorastający młodzieniec z książek fantasy, a księżniczka na razie pozostaje słodkim i kruchym dziewczęciem do ratowania z opałów. Wprawdzie wynika to z jej wychowania, jednak szkoda, że autorka nie obdarzyła jej chociaż odrobiną zadziorności albo jakąś cechą charakterystyczną. Dobrze, że pozostałe postaci potrafią wzbudzić nieco emocji – porywczy kapitan Gwinto, stary sternik czy zaklinacz wiatru zostali nakreśleni całkiem przyzwoicie.
Jeśli chodzi o wzmiankowane wyżej uproszczenia – sposób, w jaki przedstawiono piracką brać i życie na statku, jest dosyć typowy dla awanturniczej konwencji, a mało realistyczny1). Podobnie ma się sprawa motywacji i czynów bohaterów – czytelnik dowiaduje się, że władcy Crystallum oraz gildia magów ciemiężą lud prosty, a dzielny kapitan wraz z załogą przeciwstawiają się temu uciskowi, walcząc o powszechne prawo do używania magii i wolność dla górników z kopalń magicznych kryształów. A potem trafia się scena, w której piraci łupią okręt królewskiej floty, a Gwinto – jakże miłosiernie – każe ocalałych członków załogi spuścić w szalupie na otwarte morze, uprzednio ich oślepiwszy. Mimo to, narrator przedstawia go jako człowieka w głębi serca dobrego i szlachetnego.
W kwestii stylu – dość typowo dla debiutów pojawiają się ckliwe, kiczowate porównania i wyrażenia, takie jak: „na twarzy kobiety pojawił się rumieniec wzruszenia, który tchnął jej rysy dziewczęcość i młodość. Oczy miała zaszklone, pierś falującą”, „miała rozkrwawione, zaczerwienione usta, jakby ktoś długo wyciskał na nich drapieżny, zwierzęcy pocałunek”, „jej oczy były wielkie i pociemniałe jak dwie studnie”, „krąg ciemności zaciskał się wokół jego serca niby ścigająca go klątwa”, „czuł na plecach gorący jak pożar oddech losu.” Źle jest zwłaszcza, gdy przychodzi do scen „okołomiłosnych” (na szczęście tego typu wątki nie są nadmiernie eksponowane): „miała wrażenie (…) że porywa ją gdzieś dziki, ciepły wiatr, że zatraca w nim swoje jestestwo (…) wszystko inne zdawało się już nie istnieć. Była tylko ona i on – mężczyzna, którego kochała. Pierwszy raz skrywana miłość miała szansę wybuchnąć”, „nachylił się i głębokim pocałunkiem rozgniótł jej ciepłe usta”, „siedzieli skuleni pod samą burtą, trzymając się za ręce, zasłuchani w tajemniczy pomruk oceanu. Ich serca uderzały w jednym rytmie, złączone strachem i wzajemną bliskością”, „przeszyło ich niesamowite ciepło (…) kąciki jej warg uniosły się w uśmiechu, brzoskwiniowy rumieniec pokrył policzki. Jej oczy zaświeciły się jak dwie gwiazdy.” Zdarzają się fragmenty sporo tracące z powodu przegadania: „nawet gdyby istniał jakiś świat bez niebezpieczeństw, bez magów, bez sztormów i smoków, to czas ciągle popycha nas w przepaść. Jedyne, co możemy zrobić, to drogo sprzedawać każdy dzień. Jutra nie zna nikt, a przeszłości nic nie wróci. Trzeba cieszyć się więc każdą trwającą chwilą”, „czy sądzisz, że ten, kto zabija bogów, zawaha się, gdy przyjdzie mu zabijać królów? Bynajmniej!”, „Wspomnienia kłamią, zwłaszcza, gdy jesteś daleko. Rozczarowują, jeśli próbujesz się do nich zbliżyć. Pierzchają i straszą skrywaną prawdą, jak widma strzegące zbielałych kości zmarłych.” Żałuję, że „Zaklęcie…” nie trafiło w ręce redaktora, który solidnie podszlifowałby tekst – myślę, że mógłby on sporo zyskać po okrojeniu. Korekta miejscami się nie popisała, że wspomnę „[zdrajcę] ukażemy tak, jak należy”, czy „nie mogłam spokojnie patrzyć”.
Mimo wszystko „Zaklęcie…” czytało mi się całkiem przyjemnie. Chyba przede wszystkim z uwagi na dość liczne i staranne opisy. Dzięki nim autorce udało się tchnąć życie w stworzony przez siebie świat. A to jest coś, co bardzo lubię – tę iskrę, sprawiającą, że uniwersum staje się czymś więcej niż tylko konstruktem z słów. Zakończenie jest otwarte – jeśli kiedyś ukazałaby się kontynuacja, mam ochotę po nią sięgnąć.
koniec
6 maja 2018
1) Choć należy się pochwała za stosowanie żeglarskiego żargonu (nie mnie oceniać jego trafność, ale brzmi przekonująco).

Kup książkę w MadBooks.pl:

‹Zaklęcie na wiatr› Paulina Kuzawińska - cena 0,00 zł

Komentarze

1 2 »
06 V 2018   21:50:23

Ładna okładka. Niby nic wielkiego, ale ma klimat, szczególnie w porównaniu z panująca obecnie sztampą, w stylu: wojownik (wojowniczka) z mieczem (laserem) na pierwszym planie i nic poza tym. A tu mamy statek miotany falami i zaraz pojawia się pytanie: kto znajduje się na tym statku i co z nim dalej będzie?

09 V 2018   09:24:29

Ukażmy prawdę ortograficzną :)
https://sjp.pwn.pl/szukaj/patrzy%C4%87.html

Warto za nim uderzy się w dzwony sprawdzić, komu bije dzwon.

09 V 2018   13:49:01

Ahm, OK w takim razie przepraszam.
Niektóre rzeczy sprawdzam, ale oto "patrzyć" zabrzmiało mi tak dziwacznie i nienaturalnie, że nie sprawdzałam.

09 V 2018   20:42:21

Zanim, a nie "za nim" panie Ortograf.

14 V 2018   21:20:10

A mi się książka bardzo podobała i uważam ją za bardzo oryginalną. Fantastyki czytam sporo, ale powieści "morskich" zbyt wielu nie kojarzę. Zwłaszcza dobrych powieści. A ta jest na prawdę dobra. Tylko co do redakcji się zgodzę. Nie wiem czy w Genius Creations oszczędzają na redakcji i korekcie, ale tak to wygląda...

15 V 2018   20:51:16

To prawda, że dużo ich nie ma, z polskiej fantasy... hmmm chyba kilka książek napisał Mortka, jeszcze kojarzę "Inne okręty" Pawlaka, ale ich nie czytałam, więc nie wiem, ile to warte.

Z rozrywkowej fantasy toczącej się na morzu i mniej lub bardziej o piratach (choć nie wyłącznie) mogę polecić "Na szkarłatnych morzach" Scotta Lyncha.
W "Zgormadzeniu cieni" Schwab część akcji (ale raczej niewielka) rozgrywa się na morzu, mnie się nawet podobała (zarówno Na szkarłatnych...", jak oi "Zgromadzenie..." to drugie tomy.

Kojarzę jeszcze serię Hobb o Żywostatkach, ale tu niewiele mogę się wypowiedzieć, bo nie czytałam. Na tę chwilę więcej mi nic nie przychodzi do głowy, choć pewnie by się coś znalazło jeszcze.

15 V 2018   22:06:18

Dorzucam:
-Feliks W. Kres "Król Bezmiarów"
-C. S. Lewis "Podróż Wędrowca do Świtu"
-niektóre z historyjek o Conanie,
-różnej grubości i jakości książki o wikingach

16 V 2018   15:13:42

Fakt! "Podróż..." nawet czytałam, ale tak straszliwie dawno, że pamiętam tylko wyspę śniących, a i to jak przez mgłę.

16 V 2018   18:42:15

Dawid Weber- seria o Honor Harrington. Zastępujesz Kosmos Oceanem i masz klasyczną powieść marynistyczną (w połowie serii nawet przechodzą z ożaglowania łacińskiego na rejowe). Sam autor zresztą wspominał, że inspirował się dziełami o Horatio Hornblowerze.

17 V 2018   13:58:56

"Blizna" - genialnia, w 99% morska opowieść.
"Terror" - horror to też fantasy

Z polskich to jeszcze Komuda napisał zbiór opowiadań "Czarna bandera"

1 2 »

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Opcja polska
Miłosz Cybowski

17 X 2018

Wydawca na okładce „Morfiny” próbuje nas przekonać, że główny bohater, Konstanty Willeman, jest postacią, której nie sposób nie lubić. Głównym problemem książki jest jednak właśnie to, że Szczepan Twardoch celowo stworzył rodzaj polskiego antybohatera – który sympatii jednak wcale nie wzbudza.

więcej »

Ośmiornicą być
Joanna Kapica-Curzytek

16 X 2018

Co się zdarzy, gdy nurkujący filozof spotka się z oko w oko z ośmiornicą? Ta popularnonaukowa książka „Inne umysły. Ośmiornice i prapoczątki świadomości” próbuje wniknąć w stan umysłu głowonogów.

więcej »

Krótko o książkach: Rzeki Londynu
Beatrycze Nowicka

15 X 2018

Napisano już sporo urban fantasy, których akcja toczyła się w stolicy Wielkiej Brytanii. Na ich tle „Rzeki Londynu” Bena Aaronovitcha nie prezentują się szczególnie efektownie.

więcej »

Polecamy

W odmętach miasta bez dna

Przeczytaj to jeszcze raz:

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Tegoż autora

Z pamiętnika zakapiora
— Beatrycze Nowicka

Podaj cegłę
— Beatrycze Nowicka

Wio, dinusiu, wio!
— Beatrycze Nowicka

Nieporozumienie
— Beatrycze Nowicka

Jeśli już pisać epicką fantasy, to właśnie tak
— Beatrycze Nowicka

Dźwięczne nuty
— Beatrycze Nowicka

Skarbu nie znaleziono
— Beatrycze Nowicka

Stara miłość w świecie rdzy
— Beatrycze Nowicka

Meandry
— Beatrycze Nowicka

Rozterki magicznej dzieciarni
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.