Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Cixin Liu
‹Koniec śmierci›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoniec śmierci
Tytuł oryginalny死神永生
Data wydania3 kwietnia 2018
Autor
PrzekładAndrzej Jankowski
Wydawca Rebis
CyklWspomnienie o przeszłości Ziemi
ISBN978-83-8062-285-2
Format840s. 132×202mm
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O jeden wymiar za daleko
[Cixin Liu „Koniec śmierci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Koniec śmierci” wieńczy trylogię „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” Cixina Liu i potwierdza znakomity poziom serii. Choć chińskiemu pisarzowi zabrakło nieco do stworzenia powieści doskonałej, która stałaby się ikonicznym dziełem, jak choćby „Fundacja” Asimova, to bez wątpienia cały cykl wskazuje kierunek rozwoju dla współczesnej literatury science fiction.

Dawid Kantor

O jeden wymiar za daleko
[Cixin Liu „Koniec śmierci” - recenzja]

„Koniec śmierci” wieńczy trylogię „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” Cixina Liu i potwierdza znakomity poziom serii. Choć chińskiemu pisarzowi zabrakło nieco do stworzenia powieści doskonałej, która stałaby się ikonicznym dziełem, jak choćby „Fundacja” Asimova, to bez wątpienia cały cykl wskazuje kierunek rozwoju dla współczesnej literatury science fiction.

Cixin Liu
‹Koniec śmierci›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKoniec śmierci
Tytuł oryginalny死神永生
Data wydania3 kwietnia 2018
Autor
PrzekładAndrzej Jankowski
Wydawca Rebis
CyklWspomnienie o przeszłości Ziemi
ISBN978-83-8062-285-2
Format840s. 132×202mm
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wśród malkontentów można się spotkać z opiniami, że po okresie tzw. „Nowej fali” prawdziwa science fiction odchodzi do lamusa i powoli oddaje pole space operze lub tylko na nowo przetwarza stare pomysły (vide renesans cyberpunka). Według nich rozwijanie gatunku jest rynkowo nieopłacalne z uwagi na niewielką ilość potencjalnie zainteresowanych drążeniem naukowych problemów i wyżymaniem neuronów, a Watts czy Egan to tylko wyjątki na literackiej mapie. Cixin Liu zadaje temu twierdzeniu kłam swoim „Wspomnieniem o przeszłości Ziemi”. Debiutant z egzotycznego dla fantastyki kraju, serwuje znakomitą powieść posiadającą większość cech cenionych w hard science fiction, a jednocześnie wciągającą fabularnie i przystępną. Czy czytelnicy mogli otrzymać lepszy dowód na to, że science fiction nie umiera?
Fabuła „Końca śmierci” rozpoczyna się jeszcze w trakcie przygotowań do inwazji Trisolarian na Układ Słoneczny i początkowo opowiada o programie wysłania sondy w kierunku najeźdźców. Jednak już po 200 stronach akcja powieści przenosi się w znany z „Ciemnego lasu” okres konfrontacji z obcą cywilizacją i dalej pędzi w odległą przyszłość, serwując całą serię wydarzeń napędzanych koncepcjami, które wywołają znane czytelnikom poprzednich części emocje. Cała powieść ma jednak perspektywę nieco odmienną od poprzednich tomów – pomimo, że pojawia się tu główna bohaterka, wokoło której osnuta została fabuła, to „Koniec śmierci” jest raczej kroniką ludzkości w świetle kosmicznej inwazji i tego co następuje po niej. Ograniczenia czasowe autor znosi stosując hibernację, która pozwala przenosić się protagonistom między najważniejszymi momentami w dziejach cywilizacji ludzkiej, czy czekać kolejnych odkryć. Zmiana struktury powieści pozwala twórcy przedstawić pełnię swoich koncepcji i dokończyć założenia trylogii. Cixin Liu z właściwą sobie gracją splata fabularnie kolejne pomysły, bez zażenowania onieśmiela czytelnika rozmachem wizji i fabularno – naukowymi twistami. Wystarczy przywołać tu prolog powieści, którego akcja rozgrywa się w oblężonym przez Turków Konstantynopolu i jak nietrudno przewidzieć, wiąże się w misterny sposób z wydarzeniami z odległej (nawet dla nas) przyszłości (nad sceną sentymentalnie unosi się duch Bitwy pod Azincourt z „Hyperiona”). W „Końcu śmierci” nie zabrakło także sceny zetknięcia z obcą cywilizacją pełnej właściwej dla pomysłów Chińczyka prawdziwej, umocowanej naukowo „obcości”. Wśród galerii idei z trzeciego tomu cyklu, pojawiają się także dwa pomysły na silnik kosmiczny, jeden z nich to jądrowy napęd pulsacyjny, stworzony przez polskiego matematyka Stanisława Ulama biorącego udział w Projekcie Manhattan. Największa ilość pomysłów i ten kluczowy, zapewne jeszcze bardziej szokujący i otwierający oczy niż koncepcja Ciemnego Lasu, znajduje się w samym finale.
Kronikarska forma powieści odebrała jej niestety inne walory – trzeba uczciwie powiedzieć, że Cixin pisze świetną science fiction, ale przeciętną literaturę. Główna bohaterka nie ma w zasadzie żadnych właściwości, jest raczej symboliczną emanacją myślenia i pragnień ludzkości i taką rolę odgrywa w większości wydarzeń. Pozostali bohaterowie są jeszcze mniej wyraziści i znaczą tyle co mgnienia w historii ludzkości (wyjątkiem jest niezrównany Luo Jij). Styl Chińczyka także pozostawia wiele do życzenia, nie ma w nim gryzących w oczy błędów, jest jednak suchy i wyłącznie poprawny. W porównaniu z doskonałym finałem z „Ciemnego Lasu” zakończenie „Końca śmierci” jest znacznie mniej udane. Zawrotna koncentracja treści i zagmatwanie rozwiązań nie pomagają, brak także jasnego rozstrzygnięcia. Wydaje się także, że autor w zamieszaniu poszedł o jeden krok za daleko - pofolgował sobie z naukową dyscypliną i nieco nagiął fizykę i efekt relatywistyczny do swoich potrzeb. Ostatecznie pomimo potencjału trzeci tom „Wspomnienia o przeszłości Ziemi” nie okazał się zdecydowanie najlepszym w serii.
Na szczególną uwagę zasługuje stosowany przez Cixina Liu zabieg łączący kwestię zagadek nauki i możliwości literatury. Chińczyk tworzy wyzwania badawcze dla głównych bohaterów lub stawia problemy przed całą ludzkością i wplata je w fabułę powieści równocześnie umieszczając w niej rozwiązanie. Tym sposobem czytelnik rozwiązuje problem literacko – naukowy wraz z protagonistami powieści. Manewr ten w niezwykły sposób angażuje czytelnika intelektualnie oraz wciąga w prezentowaną historię. Przykładem tego postepowania w pierwszym tomie była gra komputerowa „Problem trzech ciał” w drugim program wpatrujących się w ścianę, natomiast w „Końcu śmierci” czytelnik może próbować rozgryźć serię baśni, w których zakodowano naukowe rozwiązania obcej cywilizacji. Liu dzięki podobnym działaniom w swoich powieściach zmienia problemy naukowe w zagadki detektywistyczne. Tym sposobem w recenzowanym tomie głównym sposobem zdobywania wiedzy i rozwijania technologii staje się dla ludzkości śledzenie śladów pozostawianych w przestrzeni kosmicznej przez obce cywilizacje, analiza ich zachowań w bezpośredniej konfrontacji i dedukcja na podstawie dostępnych danych. Ludzkość kładzie na szali całą swoją przyszłość opierając się na wyżej wymienionych informacjach, a badania podstawowe stają się zaledwie hasłem i pretekstem do żmudnego posuwania wiedzy naprzód w kierunku wyznaczonym przez egzonaukowych detektywów.
Istnieją elementy, które w mojej subiektywnej ocenie stanowią o wartości fantastyki naukowej, jednocześnie czyniąc ją niezmiernie wymagającym gatunkiem dla twórcy. Na pierwszy plan wysuwa się umiejętność tworzenia światów opartych na jednoznacznych i logicznych założeniach oraz konsekwencja w stosowaniu tych ram także do przebiegu fabuły. Autor kreując uniwersum powinien wręcz narzucić sobie nadrzędne rządzące nim zasady (niczym fizyka we wszechświecie). Powieść science fiction staje się wówczas niemal eksperymentem myślowym, musi działać według ściśle określonych reguł, a fabuła powinna zostać w nie wpasowana. Tutaj pojawia się kolejna cecha jakościowa gatunku: historia prezentowana przez autora nie powinna być tylko pretekstem do przedstawienia koncepcji, na których opiera się powieść, czy świata przedstawionego. Czytając powieści pozbawione tego waloru czytelnik ma wrażenie obcowania ze sfabularyzowaną literaturą popularnonaukową, a nie pełnoprawną beletrystyką. Fabuła stanowiąc oddzielną całość powinna założenia twórcy eksponować, jednak połączenie tych elementów wymaga prawdziwego kunsztu. Równie wielkim wyzwaniem okazuje się umiejętność klarownego wyjaśnienia nieraz skomplikowanych teorii naukowych, która nie będzie po prostu wykładem. Mistrzostwo w tej kwestii osiągnął chyba Neal Stephenson, który potrafi intersująco i prosto tłumaczyć swoje pomysły i te wyjaśnienia ukrywać w fabule.
Jak powyższe założenia spełnia w „Końcu śmierci” Cixin Liu? Chińczyk wszystkie te zasady przetwarza na swój unikalny sposób: narzuconych sobie zasad świata trzyma się konsekwentnie, ale czasem przekształca je na sprzyjające fabule. Historia w jego powieściach pozostaje w doskonałej równowadze z koncepcjami naukowymi, ale czysto literacka jakość książek nie jest już wybitna. Skomplikowane teorie autor „Wspomnienia przeszłości Ziemi” tłumaczy z ogromną łatwością, tworząc z nich wręcz detektywistyczne zagadki, które poznaje czytelnik. Reasumując Cixin Liu wykorzystuje znane schematy patrząc w kierunku innym niż większość współczesnych pisarzy fantastyki, a jego opowieści wydają się funkcjonować w dodatkowym i do tej pory nieznanym wymiarze. To tylko kolejny dowód na to, że science fiction tak jak fizyka – nigdy się nie skończy.
koniec
10 maja 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W gąszczu tajemnic
Marcin Mroziuk

20 VIII 2019

W rozgrywających się w powojennym Londynie „Światłach wojny” możemy śledzić perypetie pewnej tylko na pozór zwykłej rodziny. Przy czym w powieści Michaela Ondaatje pełno jest nie tylko rozmaitych sekretów, ale również zapadających w pamięć postaci.

więcej »

Krótko o książkach: Nie jedzcie bajkowych kucyków
Wojciech Gołąbowski

19 VIII 2019

Czy można napisać cokolwiek odkrywczego o dziewiątym już tomie opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza?

więcej »

Klepsydra nad morzem
Joanna Kapica-Curzytek

18 VIII 2019

Klimat wakacji, burze dorastania i pięknie opisane ludzkie emocje. „Moje lato w Tenby”, choć schematyczne, mocno broni się rozmachem i niepowtarzalną atmosferą wielowątkowej opowieści.

więcej »

Polecamy

Prawdziwe kłamstwa

Na rubieżach rzeczywistości:

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Dzieci w kosmicznej mgle
— Dawid Kantor

Tegoż autora

Przed lodem i ogniem
— Dawid Kantor

To czego nie można odtworzyć
— Dawid Kantor

Druga szansa na pierwsze wrażenie
— Dawid Kantor

Impresja wampiryczna
— Dawid Kantor

Dzieci w kosmicznej mgle
— Dawid Kantor

Zacząć jeszcze raz
— Dawid Kantor

Ciemna strona Księżyca
— Dawid Kantor

Kim mógłby być bohater?
— Dawid Kantor

Znak firmowy
— Dawid Kantor

Wyścig zbrojeń w wydaniu wschodnim
— Dawid Kantor

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.