Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick, Ray Nelson
‹Inwazja z Ganimedesa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInwazja z Ganimedesa
Tytuł oryginalnyThe Ganymede Takeover
Data wydania13 marca 2018
Autorzy
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-284-5
Format248s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
[Philip K. Dick, Ray Nelson „Inwazja z Ganimedesa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie, to jeszcze nie koniec! Mogłoby się wydawać, że w latach 90. i na początku poprzedniej dekady wydano już wszystko, co miał w swoim dorobku literackim Philip K. Dick. Nic z tego. Od czasu do czasu pojawiają się na polskim rynku powieści, które dziwnym trafem umknęły wcześniej uwadze wydawców. Jak chociażby „Inwazja z Ganimedesa”, napisana przez autora „Ubika” do spółki z dużo mniej znanym pisarzem amerykańskim Rayem Nelsonem.

Sebastian Chosiński

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
[Philip K. Dick, Ray Nelson „Inwazja z Ganimedesa” - recenzja]

Nie, to jeszcze nie koniec! Mogłoby się wydawać, że w latach 90. i na początku poprzedniej dekady wydano już wszystko, co miał w swoim dorobku literackim Philip K. Dick. Nic z tego. Od czasu do czasu pojawiają się na polskim rynku powieści, które dziwnym trafem umknęły wcześniej uwadze wydawców. Jak chociażby „Inwazja z Ganimedesa”, napisana przez autora „Ubika” do spółki z dużo mniej znanym pisarzem amerykańskim Rayem Nelsonem.

Philip K. Dick, Ray Nelson
‹Inwazja z Ganimedesa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInwazja z Ganimedesa
Tytuł oryginalnyThe Ganymede Takeover
Data wydania13 marca 2018
Autorzy
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-284-5
Format248s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zawsze intrygowało mnie, jak – od strony czysto technicznej – powstają książki pisane przez duety. Kto tak naprawdę odpowiedzialny jest za fabułę (i jej rozwój), kto ma większy wpływ na dialogi, spod czyjej ręki wychodzą na przykład opisy przyrody i wewnętrznych przemyśleń bohaterów. Jak radzili sobie z tym Bracia Strugaccy, a jak Marina i Siergiej Diaczenkowie czy Maj Sjöwal i Per Wahlöö? W końcu pisanie – obojętnie: prozy, liryki bądź dramatu – to akt bardzo osobisty, wręcz intymny, do którego twórcy zazwyczaj niechętnie dopuszczają osoby trzecie. Philip K. Dick zazwyczaj robił to w zaciszu gabinetu, z dala od wszystkich przerzucając na papier swoje fobie i obsesje. A jednak zdarzyło mu się – i to dwukrotnie – zaprosić do współpracy innych autorów. Zaszczyt ten spotkał Rogera Zelaznego („Deus irae”) oraz Raya Nelsona („Inwazja z Ganimedesa”). Choć gwoli ścisłości chronologia była odwrotna.
O ile Zelazny, gdy otrzymał propozycję od swego o kilka lat starszego kolegi po fachu, był już wtedy uznanym pisarzem (miał na koncie między innymi „Aleję Potępienia” i „Pana Światła”), o tyle Nelson – będący niemal rówieśnikiem Dicka – wciąż nie mógł się przebić do szerszego grona czytelników (i tak naprawdę nigdy mu się to nie udało). Czy więc tworzącemu w ekspresowym tempie kolejne powieści Philipowi potrzebny był po prostu „wyrobnik”, ktoś, kto odwali za niego czarną robotę, rozwijając jedynie pomysły podrzucone przez mistrza? Nie odpowiem Wam na to pytanie. By podjąć próbę tego, musiałbym najpierw dowiedzieć się, jakie partie książki wyszły spod ręki Dicka, a za jakie odpowiadał Nelson. Do tego przydałby się jeszcze wgląd do osobistych notatek obu pisarzy, z których wynikłoby zapewne, który z nich jaki koncept podrzucił koledze. Jedno jednak nie ulega wątpliwości: „Inwazja z Ganimedesa” jest z ducha Dickowska!
Nie brakuje w niej nawiązań do wcześniejszych książek autora „Słonecznej loterii”: niemal bezpośredniego do wydanych w 1963 roku „Tytańskich graczy” (gdzie mowa jest o najeździe na Ziemię przybyszów z największego księżyca Saturna) i pośredniego do wcześniejszego jeszcze o rok „Człowieka z Wysokiego Zamku” (gdzie pojawia się wizja okupowanych przez Japonię Stanów Zjednoczonych, w których spora część społeczeństwa idzie na bliską współpracę z wrogami). Nie inaczej dzieje się w „Inwazji…” – z tą różnicą, że okupanci przylecieli nie z Tytana, lecz z Ganimedesa (to, dla odmiany, największy naturalny satelita Jowisza) i – co najistotniejsze – w niczym nie przypominają ludzi. W książce nazywani są wprost beznogimi i bezrękimi robalami, co automatycznie nastawia czytelnika do nich negatywnie. Nawet jeżeli nie są tak paskudni – z wyglądu i z charakteru – jak robale wymyślone kilka lat wcześniej przez Roberta A. Heinleina na potrzeby jego „Kawalerii kosmosu” (1959). Swoją drogą nie należy mieć wątpliwości, że Dick i Nelson właśnie od twórcy „Obcego w obcym kraju” dokonali tutaj pożyczki. Co świadczy o tym, że starali się być na bieżąco z tym, co proponują ich główni konkurenci.
Ale „Inwazja…” to nie tylko dowód na to, że Philip i Ray (a przynajmniej jeden z nich) na bieżąco czytali najważniejsze ukazujące się w Stanach czasopisma science fiction. Do fabuły napisanej wspólnie powieści wprowadzili bowiem także wątki świadczące o tym, że nie były im obce problemy społeczne i narodowościowe, z jakimi borykało się państwo amerykańskie w połowie lat 60. XX wieku (książka, chociaż wydana w 1967 roku, powstała dwa lata wcześniej). Nośnikiem tych idei jest postać zbuntowanego przeciwko ganimedejskim robalom (a tak naprawdę to przeciwko wszystkim) Negra o pseudonimie Percy X. To ukrywający się w górach charyzmatyczny przywódca ruchu oporu, który swoje narodziny – w wyobraźni Dicka i Nelsona – zawdzięcza legendarnemu bojownikowi o równouprawnienie Afroamerykanów Malcolmowi X, zamordowanemu w lutym 1965 roku w nowojorskim Harlemie. Organizacja Percy’ego może zaś kojarzyć się z Czarnymi Muzułmanami (względnie Narodem Islamu), z którymi Malcolm był niegdyś związany i których szeregi opuścił (co mogło doprowadzić do zamachu na jego życie). W pewnym sensie antycypuje też działalność radykalnych Czarnych Panter (1966), których era dopiero miała nadejść.
Powieść Dicka i Nelsona to także nieodrodne dziecko swoich czasów – epoki hipisów, wolności obyczajowej i seksualnej, jak również związanych z nimi narkotyków, a nade wszystko LSD (nie bez powodu Ray przyznawał się do tego, że to właśnie on zaznajomił Philipa z tą psychoaktywną substancją). Czytając „Inwazję z Ganimedesa”, niemal przez cały czas ma się wrażenie, że książka pisana była na haju. A im bliżej końca, tym bardziej jej autorzy „odpływali”. Stąd te wszystkie przedziwne bronie psioniczne, którymi posługują się najeźdźcy, a które wskutek zaskakującego zbiegu okoliczności trafiają w ręce rebeliantów. Opisane w książce skutki ich działania moją być – i pewnie są – osobistymi relacjami obu pisarzy z narkotykowych tripów. Mimo to – i za to należy się Dickowi i Nelsonowi szczególna pochwała – jakimś cudem udaje im się utrzymać fabułę w ryzach i w finale w miarę logicznie poskładać wszystko w całość. W efekcie dotarłszy do ostatniej strony, czytelnik ma prawo czuć smutek z powodu wymuszonego pożegnania z robalem Mekkisem, Percym X, Joan Hiashi, Gusem Swenesgardem czy – choć to rozstanie następuje de facto już wcześniej – doktorem Rudolphem Balkanim.
koniec
11 maja 2018

Komentarze

11 V 2018   13:57:42

Zapomniałeś wspomnieć o maksymalnym seksizmie. Postać Joan jest... bo ja wiem... jak porno-lalka?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Podróż na wschód: Przez bezdroża Tybetu z chińskim malarzem i nudną narracją
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 II 2020

Książka japońskiej pisarki ma tytuł „Tao”, ale obliczony jest on chyba tylko na przyciągnięcie specyficznej grupy czytelników, bo o taoizmie nie ma tam żadnych wzmianek. Aya Goda opisała swoje przeżycia z pobytu w Chinach w burzliwym roku 1989, kiedy to zakochana w młodym, buntowniczym malarzu wędrowała z nim od Szanghaju do Lhasy i z Tybetu na tropikalną wyspę Hajnan.

więcej »

O komiksach z miłością i znawstwem
Marcin Mroziuk

24 II 2020

Nie ulega wątpliwości, że „Moje komiksy. Vol. 1. Od Tajfuna do Supermana” to książka mogąca zainteresować tych fanów historii obrazkowych, którzy chcieliby poczytać nieco poważniejsze rozważania na temat komiksów niż dominujące w internecie krótkie recenzje niedawno wydanych albumów. I czytelnicy nie zawiodą się tą lekturą, gdyż Paweł Ciołkiewicz nie tylko jest wielbicielem tego medium, ale też posiada o nim sporą wiedzę i umie ją przekazać w ciekawy sposób.

więcej »

Nie grać Bustera Keatona
Joanna Kapica-Curzytek

23 II 2020

„Mistrz offu” to zbiór wspomnień Jacka Fedorowicza związanych z jego filmową karierą. Nazwisko autora zapowiada i gwarantuje, że będzie zabawnie i inteligentnie.

więcej »

Polecamy

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

Na rubieżach rzeczywistości:

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Władza i paranoja
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.