Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Łukawski
‹Pieśń i krzyk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPieśń i krzyk
Data wydania14 marca 2018
Autor
Wydawca Sine Qua Non
CyklKraina Martwej Ziemi
SeriaSQN Imaginatio
ISBN978-83-8129-121-7
Format400s. 135×210mm
Cena36,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wszystko się kiedyś kończy
[Jacek Łukawski „Pieśń i krzyk” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Pieśń i krzyk” to ostatni tom debiutanckiej serii Jacka Łukawskiego „Kraina martwej ziemi”. Czy autor doskonale poprowadził wszystkie wątki? A może odczuwamy pewien niedosyt? Czas na kolejną podróż do królestwa Wondettel.

Katarzyna Piekarz

Wszystko się kiedyś kończy
[Jacek Łukawski „Pieśń i krzyk” - recenzja]

„Pieśń i krzyk” to ostatni tom debiutanckiej serii Jacka Łukawskiego „Kraina martwej ziemi”. Czy autor doskonale poprowadził wszystkie wątki? A może odczuwamy pewien niedosyt? Czas na kolejną podróż do królestwa Wondettel.

Jacek Łukawski
‹Pieśń i krzyk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPieśń i krzyk
Data wydania14 marca 2018
Autor
Wydawca Sine Qua Non
CyklKraina Martwej Ziemi
SeriaSQN Imaginatio
ISBN978-83-8129-121-7
Format400s. 135×210mm
Cena36,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wszystko ma swój kres. Debiutancka seria Jacka Łukawskiego do tej pory czarowała nas interesującą historią, ciekawymi bohaterami oraz chwilami nieprzewidywalną fabułą. W Esensji zrecenzowaliśmy dwie poprzednie książki Jacka Łukawskiego: „Krew i stal” oraz „Grom i szkwał”. „Pieśń i krzyk” będąca trzecią książką autora, ostatecznie zamyka główny wątek, chociaż nie tak spektakularnie jak się spodziewamy.
Poprzednia część cyklu pozostawiła nas w niepewności. Księżniczka Azure okazuje się doskonałą manipulantką. Arathorn zostaje uwięziony i oczekuje wyroku śmierci, natomiast lord Auriss staje się bohaterem Wondettel. Na dodatek ukochana Arathorna – Valesca, zaginęła. Zdawać się może, że cały świat sprzysiągł się przeciwko bohaterom.
W „Pieśni…” los również nie oszczędza postaci powieści. Jacek Łukawski nie przedstawia nam kolejnej historii, której bohaterowie zawsze odnoszą sukcesy, ale jednocześnie zachowuje umiar w tworzeniu kolejnych nieszczęść. Valesca traci pamięć, Arathorn znajduje się w nieciekawej sytuacji. Lord Auriss obejmuje tron w paskudnym momencie, a na dodatek królowa Azure owija go sobie wokół palca. Na ziemie do niedawna objęte przez Martwicę ma chrapkę nie tylko królestwo Wondettel, ale również Nife – potężny sojusz ze wschodu.
Zdawać by się mogło, że akcja będzie pędzić naprzód w zastraszającym tempie. Nic bardziej mylnego. Teoretycznie dużo się dzieje, pojawiają się liczne wątki, jednak zabieg zastosowany przez autora powoduje, że chwilami zaczynamy się gubić. Czytelnik nieustannie przerzucany jest od jednego bohatera do drugiego. Śledzimy losy postaci w różnych miejscach i czasie, jednak liczne rozmowy i przemyślenia nie mają wielkiego wpływu na historię. Akcja rozwija się o wiele wolniej niż w przypadku „Gromu i szkwału”.
Więcej uwagi poświęcono bohaterom. Przyglądając się uważnie postaciom możemy dostrzec, że ewoluują. W „Krwi i stali” byli o wiele słabiej zarysowani i wydawali się mniej ludzcy. W drugim tomie zostali lepiej nakreśleni i zmieniali się pod wpływem wydarzeń. Obecnie obserwujemy ludzi po przejściach. Arathorn jest zmęczony nieustanną walką, zdradami oraz brakiem odpoczynku. Marzy o spokojnym życiu u boku ukochanej w spokojnej Asnal Talath. Azure zamienia się w wredną jędzę, która nieustannie próbuje manipulować lordem Aurisem i niczym wielki pająk nieustannie tka sieć intryg. Pojawiają się nowe wątki oraz postacie budzące sporo sympatii. Trudno nie uśmiechnąć się, widząc dziesiętnika Gradlona lub kota Węgielka.
Jak w poprzednich częściach możemy napotkać sporo odwołań do świata popkultury. Trudno jednoznacznie je ocenić. Jacek Łukawski nawiązuje do „Czterech pancernych i psa”, „Czerwonej Sonii”, „Gry o tron”, twórczości Pratchetta oraz innych znanych i lubianych motywów. Z jednej strony daje to wiele radości czytelnikowi, z drugiej dla niektórych może być to pewien z zgrzyt w opowieści – dla osób nieznających wyżej wymienionych motywów może być to wtrącenie nie mające jakiegokolwiek sensu.
Seria „Kraina martwej ziemi” całościowo prezentuje się naprawdę dobrze. Wyraźnie widać drogę jaką pokonał autor i jak bardzo rozwinął się od czasu publikacji swojej pierwszej książki. „Pieśń i krzyk” domyka liczne wątki i kończy główną historię. Niestety, nie poznaliśmy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i niewiele wiemy na temat Nyz’gam. Nie zmienia to faktu, że cykl Jacka Łukawskiego zabiera nas w naprawdę interesujący świat pełen średniowieczno-słowiańskich klimatów i naprawdę daje się lubić.
koniec
18 czerwca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wszystko, a nawet więcej
Wojciech Gołąbowski

23 XI 2020

Drugie, „poprawione i poszerzone” wydanie książki „Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań” jest bardzo obszerną biografią tego przedwojennego aktora i celebryty (w pozytywnym słowa tego znaczeniu). Niestety, wydaje się, że droga do kolejnych „poszerzonych” wydań została zamknięta dwa miesiące temu.

więcej »

Gdy odchodzi stary świat
Joanna Kapica-Curzytek

22 XI 2020

„Człowiek, który znał mowę węży” to powieść fantasy współczesnego estońskiego pisarza Andrusa Kivirähka. Autor sięga do początków chrześcijaństwa w Estonii oraz nawiązuje do motywu walki nowego świata ze starym.

więcej »

Układ Słoneczny to za mało
Miłosz Cybowski

21 XI 2020

Wady pierwszego tomu można było zrzucić na karby rozgrzewki i konieczności kreowania świata. Wady drugiego można było uzasadnić przyzwyczajeniem autorów do tego, co raz przyniosło im sukces. Nic jednak nie tłumaczy powtarzalności motywów i ogólnej miałkości „Wrót Abaddona” Jamesa S.A. Corey’a.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdzie magiczny miecz wibruje
— Beatrycze Nowicka

Powrót z hukiem
— Katarzyna Piekarz

Poszukiwania w krainie śmierci
— Katarzyna Piekarz

Tegoż autora

W świecie gangreny i ropy
— Katarzyna Piekarz

Niespełnione marzenia
— Katarzyna Piekarz

Siedem dekad poszukiwań
— Katarzyna Piekarz

Cel uświęca środki
— Katarzyna Piekarz

Królestwo zjednoczone
— Katarzyna Piekarz

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął
— Katarzyna Piekarz

Światy zmyślone
— Katarzyna Piekarz

Podróż do świata grozy
— Katarzyna Piekarz

Schematycznie i przyjemnie
— Katarzyna Piekarz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.