Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Stanley G. Weinbaum
‹Odyseja marsjańska›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdyseja marsjańska
Tytuł oryginalnyA Martian Odyssey
Data wydania1985
Autor
PrzekładWiktor Bukato
Wydawca Iskry
SeriaPierwszy cykl zeszytów fantastyczno-naukowych ISKIER
ISBN83-207-0716-1
Format72s. 145×205mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
[Stanley G. Weinbaum „Odyseja marsjańska”, Stanley G. Weinbaum „Lotofagi” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Stanley G. Weinbaum, urodzony w 1902 roku, zadebiutował w 1934 i był na najlepszej drodze by stać się jednym z najwybitniejszych autorów SF Złotego Wieku - gdyby nie rak, z którym przegrał półtora roku później.

Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
[Stanley G. Weinbaum „Odyseja marsjańska”, Stanley G. Weinbaum „Lotofagi” - recenzja]

Stanley G. Weinbaum, urodzony w 1902 roku, zadebiutował w 1934 i był na najlepszej drodze by stać się jednym z najwybitniejszych autorów SF Złotego Wieku - gdyby nie rak, z którym przegrał półtora roku później.

Stanley G. Weinbaum
‹Odyseja marsjańska›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdyseja marsjańska
Tytuł oryginalnyA Martian Odyssey
Data wydania1985
Autor
PrzekładWiktor Bukato
Wydawca Iskry
SeriaPierwszy cykl zeszytów fantastyczno-naukowych ISKIER
ISBN83-207-0716-1
Format72s. 145×205mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jego twórczość obejmuje kilkadziesiąt opowiadań i kilka powieści, z których tylko część przynależy do fantastyki. Najsłynniejszym opowiadaniem pozostaje „Odyseja marsjańska” (i jej kontynuacja, „Dolina marzeń”), która dała tytuł trzeciemu Zeszytowi. Weinbaum był twórcą Twila – pierwszej istoty pozaziemskiej, która, zgodnie z życzeniem Johna W. Campbella „myślała tak dobrze jak człowiek lub nawet lepiej niż człowiek, ale nie tak jak myśli człowiek”.1) We wcześniejszych utworach fantastycznych obcy byli bądź pomocni ludziom, bądź im wrodzy, ale po pierwsze myśleli na sposób ludzki, po drugie zaś – fabularnie istnieli tylko dla kontaktu z ludzkim bohaterem.2)
O stylu i języku, którym posługiwał się Weinbaum, napisał Isaac Asimov: „jego prostota i realistyczne opisy pozaziemskich scenerii oraz form życia były lepsze od wszystkiego dotąd […] nagle wszyscy autorzy zaczęli go naśladować.”3) Za wystarczająco pobudzającą wyobraźnię próbkę niech posłuży jedno zdanie z początkowych akapitów opowiadania oraz fragment dialogu pomiędzy członkami międzynarodowej kosmicznej ekspedycji (w tłumaczeniu Wiktora Bukato):
„Oczywiście było to dawno temu, mniej niż dwadzieścia lat po tym, jak szalony Amerykanin Doheny za cenę życia udoskonalił napęd atomowy, i ledwie dziesięć lat po tym, jak równie szalony Cardoza poleciał na nim na Księżyc.”
„– Dowiemy się nareszcie, co się stało? – wybuchnął Harrison. […] Puść farbę, stary! – Farba? – zdziwił się Leroy. – Quelle farba? – Er spricht »puść farbę« – wyjaśnił trzeźwo Putz – co znaczy »opowiedz«.”
Poza wcześniejszym zdaniem z wymienieniem poszczególnych ról – zawodów członków załogi, jest to jedyne ich „przedstawienie” czytelnikowi. Czyż nie wystarczające?
Fabuła tytułowej opowieści jest bardzo kameralna: wysłany na rekonesans chemik Jarvis po powrocie do lądownika opowiada, co go spotkało – jak po awarii pojazdu wracał do statku na piechotę, jak poznał inteligentną istotę pozaziemską oraz inne stwory, o których – mimo nielicznych poznanych przez Twila słów ludzkich – ten potrafił wystarczająco jasno i logicznie przekazać najważniejsze informacje. Drugim opowiadaniem Zeszytu jest owa kontynuacja, „Dolina marzeń”, o fabule bardzo podobnej – z tym, że nie dochodzi do awarii, a sprawozdawców jest dwóch.

Stanley G. Weinbaum
‹Lotofagi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLotofagi
Tytuł oryginalnyThe Lotus Eaters
Data wydania1985
Autor
PrzekładZbigniew Jonszta, Wiktor Bukato
Wydawca Iskry
SeriaPierwszy cykl zeszytów fantastyczno-naukowych ISKIER
ISBN83-207-0746-3
Format80s. 145×205mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Odyseja marsjańska” była pierwszą opowieścią science-fiction Weinbauma, ale nie jego debiutem literackim; rok wcześniej wydawnictwo King Features Syndicate przyjęło do publikacji w gazetowych odcinkach jego romans „The Lady Dances”. I bynajmniej nie była to marginalna część jego twórczości – romanse i niefantastyczne fikcje literackie traktował na równi z SF.
Znajduje to swoje odbicie w trzecim opowiadaniu Zeszytu nr 3, „Zwariowany księżyc” („The Mad Moon”), a także pierwszym z Zeszytu nr 4, „Drapieżna planeta” („Parasite Planet”), które są właśnie romansami, rozgrywającymi się poza Ziemią. Z kolei tytułowe „Lotofagi” („The Lotus Eaters”) są opowiadaniem łączącym oba wyżej wymienione fabuły: mamy tu miesiąc miodowy spędzony na badaniu obcych form życia.
Jedynym opowiadaniem z obu Zeszytów dziejącym się na Ziemi są „Światy warunkowe” („The Worlds of If”), jedno z trzech z autorskiego cyklu, w których niejaki Dixon Wells dzięki swemu przyjacielowi, profesorowi fizyki, Haskelowi van Manderpootz, poznaje, ale jednocześnie traci kobiety swych snów. Pozostałe opowiadania z tej serii noszą tytuły „The Ideal” oraz „The Point of View”.4)
W sumie jedyne, co w pierwszych pięciu opowiadaniach trąci myszką, to umiejscowienie ich w nam – czytelnikom żyjącym niemal wiek później – znanym kosmosie. Na Marsie, Io, Wenus. Jeśli zamiast tego przenieść bohaterów na jedną z odkrytych planet pozasłonecznych czy inną Pandorę… Ostatni zaś tekst zawiera (niepotrzebnie) nieco futurystycznych prognoz odnoszących się do początków XXI wieku, ale z zastosowaniem technologii z pierwszej połowy XX wieku. Właściwa fabuła – pomysł wynalazku profesora, jego zastosowanie i uzyskany efekt – broni się po tak wielu latach.
A jeśli mowa o Marsie… Nie bez powodu jeden z tamtejszych kraterów nosi miano właśnie tegoż autora.
koniec
28 czerwca 2018
1) „Write me a creature who thinks as well as a man, or better than a man, but not like a man.”
3) tamże

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z drugiej strony sutanny
Wojciech Gołąbowski

25 VIII 2019

Młody, pełen zapału neoprezbiter zostaje skierowany do wiejskiej parafii, przywiązanej do lokalnych tradycji. Takie jest tło pełnych ciepła i humoru opowieści zebranych w książce „Ależ księże proboszczu…” o. Jakuba Waszkowiaka OFM

więcej »

Mała Esensja: Bukiet godzien podziwu
Marcin Mroziuk

24 VIII 2019

Wprawdzie w pięknie wydanym „Ilustrowanym inwentarzu kwiatów” pierwszoplanową rolę odgrywa warstwa graficzna, ale towarzyszący rysunkom roślin tekst Virginie Aladjidi też czyta się z zainteresowaniem. Co istotne, przyjemność z tej lektury mogą mieć zarówno dzieci, jak i dorośli czytelnicy.

więcej »

Mała Esensja: Wiedza nie musi być nudna
Joanna Kapica-Curzytek

23 VIII 2019

Autor książki „Puk, puk! Zastałem króla?” znalazł znakomitą receptę na to, jak zaprzyjaźnić współczesnych młodych czytelników z postaciami i wydarzeniami z historii.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Panienka Hale i strajki robotnicze
— Anna Nieznaj

Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Z drugiej strony sutanny
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o książkach: Nie jedzcie bajkowych kucyków
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: …i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Z armaty w rycerza
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Mankamenty rekompensowane grywalnością
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Z ziemi syberyjskiej do Polski
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.