Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Georges Simenon
‹Wspólnicy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspólnicy
Tytuł oryginalnyLes complices
Data wydania21 marca 2018
Autor
PrzekładAleksandra Wolnicka
Wydawca C&T
ISBN978-83-7470-364-2
Format144s.
Cena19,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 17,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Jak żyć?
[Georges Simenon „Wspólnicy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na kartach „Wspólników” nie spotkamy najsłynniejszego bohatera stworzonego przez belgijskiego pisarza Georges’a Simenona, czyli komisarza Jules’a Maigreta. Co z kolei może być podpowiedzią, że tym razem nie mamy do czynienia z kryminałem. I tak, i nie. W tej powieści nie toczy się wprawdzie klasyczne śledztwo w sprawie popełnionej zbrodni, ale napięcie z biegiem czasu i tak sięga zenitu.

Sebastian Chosiński

Jak żyć?
[Georges Simenon „Wspólnicy” - recenzja]

Na kartach „Wspólników” nie spotkamy najsłynniejszego bohatera stworzonego przez belgijskiego pisarza Georges’a Simenona, czyli komisarza Jules’a Maigreta. Co z kolei może być podpowiedzią, że tym razem nie mamy do czynienia z kryminałem. I tak, i nie. W tej powieści nie toczy się wprawdzie klasyczne śledztwo w sprawie popełnionej zbrodni, ale napięcie z biegiem czasu i tak sięga zenitu.

Georges Simenon
‹Wspólnicy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspólnicy
Tytuł oryginalnyLes complices
Data wydania21 marca 2018
Autor
PrzekładAleksandra Wolnicka
Wydawca C&T
ISBN978-83-7470-364-2
Format144s.
Cena19,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 17,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Georges Simenon po wsze czasy kojarzony będzie jako autor kryminałów. Nie należy jednak zapominać, że zdecydowana większość jego książek z komisarzem Jules’em Maigretem w roli głównej to tak naprawdę powieści psychologiczne, w których autor starał się zgłębić naturę zła tkwiącego w człowieku i zmuszającego go do popełnienia zbrodni. Dlatego w twórczości Belga nie uświadczymy szalonych superzłoczyńców, w głowach których rodzą się śmiałe plany doprowadzenia do globalnej katastrofy bądź przejęcia władzy nad światem; nie ma w niej też seryjnych morderców, którzy latami wodzą za nos policję. Bandyci kreowani przez Simenona często sami są ofiarami – ich wkroczenie na drogę przestępstwa bywa skutkiem niepowodzeń życiowych, nieszczęśliwej miłości, biedy. Ale Joseph Lambert – bohater „Wspólników” – jest inny. Można bowiem odnieść wrażenie, że jemu akurat wszystko się udaje.
Simenon pisał nieustannie. Także w czasie urlopów. W połowie września 1955 roku, zamiast wygrzewać się w słońcu Lazurowego Wybrzeża podczas pobytu w miasteczku La Gatounière w Alpach Nadmorskich, wolał zamknąć się w pensjonacie, aby opowiedzieć dramatyczną historię drobnego przedsiębiorcy, którego namiętność doprowadziła do tragicznego końca. W roku następnym powieść wydana została przez paryską oficynę Presses de la Cité, z którą Belg związany był przez kilka dekad swej twórczej aktywności. Jak większość dzieł Simenona, także „Wspólnicy” doczekali się ekranizacji, aczkolwiek na swoją kolej musieli czekać dość długo (priorytetem były jednak mimo wszystko książki z Maigretem). Pierwsza telewizyjna adaptacja, autorstwa Serge’a Moatiego, pojawiła się w 1999 roku, natomiast druga, wyreżyserowana przez Christiana Vincenta, przed pięcioma laty. Obie poza Francją pozostają praktycznie nieznane, podobnie zresztą jak ich literacki pierwowzór. W przypadku tego ostatniego – niesłusznie.
Joseph Lambert mieszka na francuskiej prowincji; wraz z młodszym bratem Marcelem prowadzi, odziedziczoną po ojcu, firmę budowlaną. Dla wszystkich w okolicy jest jednak oczywiste, że to starszy z rodzeństwa podejmuje najważniejsze decyzje, on jest szefem, on spija nektar. Młodszy jest od nadzorowania produkcji i dbania o to, aby zgadzały się finanse. Wielu osobom taka rola w rodzinnym interesie zapewne by nie pasowała, ale Marcel nie ma zamiaru buntować się przeciwko Josephowi. Nie ma tego w naturze. Jest bowiem człowiekiem spokojnym i spolegliwym, przykładnym mężem (i, co istotne w kontekście tytułu powieści, wspólnikiem), od którego inni mogliby się tylko uczyć odpowiedzialności. Starszy brat to jego całkowite przeciwieństwo. Nieudane, bezdzietne małżeństwo z nudną i chyba mało atrakcyjną Nicole Fabre sprawiło, że szuka on pocieszenia w ramionach innych kobiet, nie stroniąc przy tym od towarzystwa prostytutek. O czym w miasteczku wszyscy wiedzą, Nicole również.
Dotąd Joseph traktuje wszystkie swoje miłostki tak, jak na to zasługują – przelotnie (i to w dosłownym znaczeniu tego słowa). Aż do momentu, gdy los stawia na jego drodze Edmonde Pampin, sekretarkę w jego firmie, z którą, co oczywiste, nawiązuje romans. Jest to o tyle dziwne, że w Edmonde nie ma nic fascynującego. Młoda kobieta sprawia raczej wrażenie bezwolnej lalki, ozdoby, która nie ma własnego zdania. Jest zamknięta w sobie, ale nie dlatego, że skrywa jakąś tajemnicę. Całkowicie oddana swemu szefowi, podporządkowuje mu się całkowicie. Gdy zabiera ją ze sobą poza miasto – oficjalnie, aby zlustrować prowadzoną budowę – choć wie doskonale, o co chodzi, jedzie z nim. I właśnie w czasie jednej z takich eskapad, dzieje się coś, co diametralnie zmienia życie Josepha – trzymając jedną rękę między udami kobiety, powoduje on wypadek samochodowy, w wyniku którego rozbija się autobus z dziećmi wracającymi z wakacji. Wraz z dorosłymi ginie w sumie, choć o tym bohater dowiaduje się dopiero później, pięćdziesiąt jeden osób.
Spowodowawszy katastrofę drogową, Lambert reaguje instynktownie i… odjeżdża (względnie ucieka). Nikomu nie udziela pomocy. Nikogo nie informuje o zdarzeniu. Szczęście mu sprzyja, bo prawdopodobnie nikt nie widział wypadku. Poza nim samym jest tylko jeden świadek – Edmonde. Ale ona zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. Milczy! Zdarzenie szybko trafia na pierwsze strony gazet; śmierć dzieci zawsze wywołuje szok i wielkie zainteresowanie mediów. Policja i detektyw wynajęty przez firmę ubezpieczeniową dokładają wszelkich starań, aby wyjaśnić sprawę. A Joseph stara się… normalnie żyć. Tylko jak poradzić sobie z wyrzutami sumienia? Tragiczny w skutkach wypadek jest punktem wyjścia we „Wspólnikach”. Czytelnik od samego początku wie, co się stało, dlaczego i kto jest winien. Mimo to Simenonowi udało się stworzyć historię trzymającą w napięciu do ostatniej strony. Osiągnął to, stosując prosty zabieg – na wszystko, co dzieje się później, patrzy oczyma sprawcy.
Oczyma człowieka, który stara się za wszelką cenę zrzucić z siebie winę, a przynajmniej pomniejszyć ją. Belg stawia tutaj fundamentalne pytanie: Czy sprawca potwornego czynu, choćby spowodowanego nieumyślnie, jest w stanie pokonać własne wyrzuty sumienia, uciec od odpowiedzialności, oczyścić się bez pokuty i wrócić do – w miarę – normalnego życia? Simenon nie odstępuje Lamberta na krok, nie opuszcza jego umysłu. Dzięki temu wiemy, co dręczy bohatera, jakie myśli kłębią się w jego głowie, co robi, aby wrócić do psychicznej równowagi. Pod wieloma względami warstwa psychologiczna „Wspólników” – najistotniejsza dla całej powieści – przywodzi na myśl twórczość Fiodora Dostojewskiego. Joseph Lambert jest jak Rodion Raskolnikow, który oczekuje przebaczenia, nie chcąc jednak nawet przyznać się publicznie do tego, co zrobił. Popełnił – mówiąc symbolicznie – zbrodnię, lecz najchętniej uniknąłby kary. I to przede wszystkim różni go od studenta z Petersburga.
Książka Belga to jedno z tych dzieł, z których trudno się otrząsnąć, a odłożywszy je, spojrzeć przez okno i powiedzieć: Ach, jaka wspaniała pogoda, może przejdziemy się na plażę, popływamy? Podobne kwestie i dylematy moralne powracały także w późniejszych książkach Simenona – vide „Więzienie” (1967) bądź „Niewinni” (1971) – i zawsze pisarz miał coś ważnego i istotnego do powiedzenia. Bo to zwyczajnie mądry człowiek był!
koniec
8 lipca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Mały, Suchy, Chudy i Spokojny
Sebastian Chosiński

14 XI 2019

Kryminały Jacka Wołowskiego nie są ani lekką, ani szczególnie przyjemną – i nie dotyczy to wcale ich poziomu – lekturą. Mając wyostrzony zmysł reporterski, autor często szukał bowiem inspiracji w wydarzeniach, które miały miejsce w rzeczywistości. Grzebał w ludzkich brudach, wyciągając na wierzch to, co władze PRL-u chętnie by ukryły. Nie inaczej jest w powstałej na początku lat 60. XX wieku książce „Oset pleni się w mroku”.

więcej »

Poza snopem światła
Joanna Kapica-Curzytek

13 XI 2019

„Jedna księżycowa noc” to klasyka literatury walijskiej. Trafia do nas w polskim przekładzie po blisko sześćdziesięciu latach.

więcej »

Mała Esensja: Wszystko się może zdarzyć
Joanna Kapica-Curzytek

12 XI 2019

Zmartwiozaur miał ten problem, że myślał ciut za dużo i w związku z tym zamartwiał się wszystkim na zapas ponad miarę. Pewnego dnia postanowił wyruszyć na piknik, ale wcześniej wszystko musiał sobie drobiazgowo zaplanować. I nie przestawał przy tym myśleć – a jeśli coś pójdzie nie tak? Co wtedy?

więcej »

Polecamy

„I Have a Dream”

Na rubieżach rzeczywistości:

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Anatomia upadku
— Sebastian Chosiński

Paryski słoń w składzie porcelany
— Sebastian Chosiński

Nikt nie jest bez winy, ale czy wszyscy są winni?
— Sebastian Chosiński

Zbrodnia zapowiedziana i nieunikniona
— Sebastian Chosiński

Nagi pułkownik i histeryczna hrabina
— Sebastian Chosiński

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Spowiedź skruszonego policjanta
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Olbrzym, którego nie należy się bać
— Sebastian Chosiński

Kim jestem? Czego chcę? Dokąd dążę?
— Sebastian Chosiński

Olof Palme musiał zginąć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.