Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Krzysztof Wójcik
‹Skorpion›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkorpion
Data wydania25 kwietnia 2018
Autor
Wydawca Muza
ISBN978-83-287-0920-1
Format336s. 145×205mm
Cena39,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,47 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 29,92 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ten okrutny XX wiek: Na tropie „Skorpiona”

Esensja.pl
Esensja.pl
Był jednym z ostatnich peerelowskich przestępców, na których wykonano karę śmierci. Po stwierdzeniu zgonu odcięto mu głowę i umieszczono w słoju z formaliną, który następnie… zaginął. Taki makabryczny koniec spotkał człowieka, który dopuszczał się okrutnych zbrodni na tle seksualnym. To Paweł Tuchlin – któremu milicja nadała pseudonim „Skorpion” – bohater książki Krzysztofa Wójcika.

Sebastian Chosiński

Ten okrutny XX wiek: Na tropie „Skorpiona”

Był jednym z ostatnich peerelowskich przestępców, na których wykonano karę śmierci. Po stwierdzeniu zgonu odcięto mu głowę i umieszczono w słoju z formaliną, który następnie… zaginął. Taki makabryczny koniec spotkał człowieka, który dopuszczał się okrutnych zbrodni na tle seksualnym. To Paweł Tuchlin – któremu milicja nadała pseudonim „Skorpion” – bohater książki Krzysztofa Wójcika.

Krzysztof Wójcik
‹Skorpion›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkorpion
Data wydania25 kwietnia 2018
Autor
Wydawca Muza
ISBN978-83-287-0920-1
Format336s. 145×205mm
Cena39,90
Gatuneknon-fiction, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 30,47 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 29,92 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jak widać, moda na książki o słynnych przed laty – w okresie międzywojennym i w Polsce Ludowej – rodzimych mordercach nie przemija. Do opublikowanych już wcześniej pozycji o Ricie Gorgonowej (2018), Władysławie Mazurkiewiczu (2015), Zdzisławie Marchwickim (2016) oraz – jedynym żyjącym jeszcze z tego mało chlubnego grona – Leszku Pękalskim (2016) dołączył właśnie kolejny – Paweł Tuchlin, któremu tropiąca go przez lata specjalna grupa milicjantów nadała pseudonim „Skorpion”. Skazano go za dziewięć zabójstw i jedenaście usiłowań popełnienia morderstwa (choć, jak można się domyślać, nie były to wszystkie czyny, jakich się dopuścił); wyrok w takiej sytuacji w latach 80. ubiegłego wieku mógł być tylko jeden – kara śmierci. Sąd Najwyższy werdykt ten podtrzymał, a Rada Państwa nie miała najmniejszej ochoty, aby skorzystać w tym przypadku z prawa łaski. W efekcie 25 maja 1987 roku Tuchlin został powieszony w areszcie śledczym w Gdańsku.
Po prawie trzydziestu latach od śmierci „Skorpiona” zainteresował się nim znany na Pomorzu dziennikarz śledczy Krzysztof Wójcik (mający za sobą pracę w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Tygodniku Powszechnym”, ale również związany swego czasu z telewizją publiczną). Reporter znany był już wcześniej z tego, że nie unikał tematów ważnych i kontrowersyjnych; jest autorem biografii jednego z najbogatszych Polaków Ryszarda Krauzego („Depresja miliardera”, 2015), książki o organizacjach przestępczych na Pomorzu („Mafia na Wybrzeżu”, 2016), wreszcie „monografii” polskich najemników wojennych („Psy wojen. Od Indochin po Pakistan”, 2017). „Skorpion” to jego czwarta publikacja i zarazem trzecia tematycznie związana z regionem, z którego pochodzi autor (urodził się w 1973 roku w Gdyni). Praca nad nią zapewne nie była łatwa. Nie tylko dlatego, że wymagała benedyktyńskiej cierpliwości w przebijaniu się przez akta śledztwa i artykuły ukazujące się w prasie regionalnej i ogólnopolskiej w czasie procesu, ale z uwagi na to, co opowiadał oskarżony, opisując swoje zbrodnie. Trzeba mieć naprawdę mocną psychikę, aby to znieść.
Wójcik, opierając się na autentycznych dokumentach, wykorzystując zawarte w nich wypowiedzi Tuchlina i śledczych, opowiedział jego historię w formie zbeletryzowanej. „Skorpiona” czyta się więc jak typową powieść kryminalną. Do stylu autora nie można mieć zastrzeżeń, jest wartki i przystępny. Problem w tym, że taka forma odziera temat z niezwykłości i realizmu, jednocześnie ograniczając możliwości samemu Wójcikowi. Ogranicza też pole widzenia czytelnikowi, który zmuszony jest przez autora, aby cały czas podążać śladami sprawcy zbrodni. Dziewięćdziesiąt procent książki (oczywiście umownie) poświęconych jest na to, co robił Tuchlin; pozostałe dziesięć procent (równie umownie) to opisy działań milicji. To zdecydowanie zbyt mało. Zaburzenie proporcji wywołuje bowiem wrażenie, jakby morderca działał w swoistej próżni, zabijał przez nikogo nieniepokojony, a jego okrucieństwo nie interesowało nikogo poza rodzinami ofiar. A tak zapewne wcale nie było – każdy napad, każdy gwałt, każde zabójstwo pozostawiało ślady, zmuszało milicję do podjęcia jakichś kroków.
Wójcik tymczasem jednym sprawom poświęca znacznie więcej miejsca, innym dużo mniej. Mogło to wynikać z przyczyn od dziennikarza niezależnych – po niektórych śledztwach pozostały dokumenty, inne zniszczono (parę lat później upadł przecież PRL i z milicyjnymi archiwami działy się niekiedy „cuda”). Po ponad trzech dekadach od wydarzeń wiele osób związanych z polowaniem na „Skorpiona” już nie żyje, wiele jest w wieku, który sprawia, że szczegóły zacierają się w pamięci. W takiej sytuacji pozostają „obiektywne” akta sprawy, zeznania złożone przez zbrodniarza w śledztwie i w czasie procesu – wstrząsające, ale naświetlające wszystko z jednej tylko strony. Tymczasem równie ciekawy jest drugi punkt spojrzenia, czyli kulisy dochodzenia, które mimo wszystko schodzą w książce na plan drugi. A to one właśnie powiedziałyby najwięcej o tym, jak to było możliwe, by w kraju autorytarnym przez osiem lat bezkarnie gwałcić, zabijać i kraść (od 1975 do 1983 roku). Tym bardziej że zimą 1980 roku Tuchlin wpadł w ręce MO i… został wypuszczony, ponieważ nie powiązano go z osobą grasującego na Wybrzeżu psychopaty.
Autor „Skorpiona” jest przekonany, że było to spowodowane specyficzną sytuacją polityczną, jaka zaistniała na przełomie lat 70. i 80. na Wybrzeżu, przede wszystkim zaś działalnością „Solidarności”, która ogniskowała uwagę organów bezpieczeństwa. Zabrzmi to zapewne okrutnie, ale z punktu widzenia funkcjonariuszy SB mniejszym zagrożeniem dla państwa i ustroju był gwałciciel i zabójca kobiet, niż rodząca się właśnie silna opozycja polityczna. I znów wracam do punktu wyjścia: dobrze byłoby szczegółowo zgłębić ten aspekt sprawy – jest on wprawdzie podjęty, ale pobieżnie. To jest najpoważniejszy zarzut, jaki można wysunąć pod adresem Krzysztofa Wójcika – brak szerszej perspektywy i tła zdarzeń (obyczajowego, politycznego, społecznego). Wszak Tuchlin działał w konkretnej sytuacji i mógł pozostawać na wolności tak długo właśnie z uwagi na nią. Gdyby autor porzucił wspomnianą wcześniej beletrystyczną formę narracji (samoograniczającą), poszerzył spektrum, zderzył opisy zbrodni z tym, co w tym samym czasie działo się dokoła, czym żyli mieszkańcy Wybrzeża – opowieść nie tylko nabrałaby rozmachu, ale także mogła stać się diagnozą społeczną, przekazującą w tamtych czasach skrzętnie skrywaną przed obywatelami prawdę o PRL-u.
Nie chciałbym jednak, abyście przeczytawszy recenzję, pozostali w przekonaniu, że „Skorpion” nie zasługuje na uwagę. Skądże! Choć nie jest to książka idealna, czyta się ją z dużym zainteresowaniem. Jak dobry kryminał.
koniec
9 lipca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Luna: Nów
Miłosz Cybowski

21 VII 2018

Krótka recenzja pierwszego tomu cyklu „Luna” Iana McDonalda

więcej »

Japoński kot-filozof
Joanna Kapica-Curzytek

20 VII 2018

Gdy narratorem książki jest kot, możemy się spodziewać rzeczy niezwykłych. „Kroniki kota podróżnika” wzruszają, śmieszą i pomagają oswoić się z tym, co w życiu nieuniknione.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
Wojciech Gołąbowski

19 VII 2018

Sylwetkę Dymitra Bilenkina przedstawił Paweł Laudański w sposób zupełnie wystarczający w swoim artykule z cyklu „Wiatr ze Wschodu”, a zbiór jego opowiadań „Marsjański przybój” został niedawno wydany przez Solaris. Cóż zatem ów autor miał do zaoferowania w latach 1984-85, na parę lat przed swą śmiercią?

więcej »

Polecamy

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11

Przeczytaj to jeszcze raz:

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Jaja jak atomowe berety
— Wojciech Gołąbowski

Furia ze Złotego Wieku SF
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.