Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Kirył Bułyczow
‹Listy z laboratorium›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułListy z laboratorium
Tytuł oryginalnyПисьма разных лет [Pis’ma raznych let]
Data wydania1984
Autor
PrzekładTadeusz Gosk
Wydawca Iskry
CyklWielki Guslar, Instytut ekspertyzy
SeriaPierwszy cykl zeszytów fantastyczno-naukowych ISKIER
ISBN83-207-0753-6
Format48s. 145×205mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
[Kirył Bułyczow „Listy z laboratorium”, Kirył Bułyczow „Cudza pamięć” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kirył (Kir) Bułyczow na wesoło lub na smutno. Krócej lub dłużej. O naukowcach, wynalazcach lub …naukowcach.

Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
[Kirył Bułyczow „Listy z laboratorium”, Kirył Bułyczow „Cudza pamięć” - recenzja]

Kirył (Kir) Bułyczow na wesoło lub na smutno. Krócej lub dłużej. O naukowcach, wynalazcach lub …naukowcach.

Kirył Bułyczow
‹Listy z laboratorium›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułListy z laboratorium
Tytuł oryginalnyПисьма разных лет [Pis’ma raznych let]
Data wydania1984
Autor
PrzekładTadeusz Gosk
Wydawca Iskry
CyklWielki Guslar, Instytut ekspertyzy
SeriaPierwszy cykl zeszytów fantastyczno-naukowych ISKIER
ISBN83-207-0753-6
Format48s. 145×205mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Kir Bułyczow to z pewnością jeden z najczęściej omawianych w Esensji pisarzy. Prócz niniejszego artykułu, opublikowaliśmy do tej pory 15 recenzji jego dzieł, notkę biograficzną, bibliografię tekstów wydanych w Polsce do roku 2007, omówienie najciekawszych z tych jeszcze niedostępnych po polsku1), redakcyjną dyskusję o jego prozie, obszerny artykuł o ekranizacjach jego dzieł, a także fragment jego twórczości oraz… fanfik osadzony w realiach wykreowanego przez Bułyczowa Wielkiego Guslaru.
Otwierające (i dające tytuł) dziesiąty Zeszyt opowiadanie „Listy z laboratorium” („Письма разных лет”) to przeurocza, pocieszna wymiana listów pośród kilkorgiem osób związanych ze sobą pracą w laboratorium (nie podano jego nazwy). Listy ułożone są chronologicznie i obejmują przedział czasowy od stycznia 1978 do lipca 1980 roku. Z uwagi na przyjęty koncept (korespondencja prowadzona jest między dobrymi znajomymi), niewiele tu wstępów, wyjaśnień – albo raczej: są one podane bardzo umiejętnie, w formie wspominek starszych lub plotek młodszych nadawców.
Sprawą, która zaczyna pochłaniać laboratorium, jest problem z lemurami wysmukłymi, które – jak przypadkiem zauważono – potrafią w chwili zagrożenia (lub innego silnego stresu) dosłownie zniknąć, by znów pojawić się dopiero po dłuższej chwili. Same badania nie są opisane zbyt szczegółowo, akcent położony został na relacje międzyludzkie. Galeria postaci obejmuje podstarzałą pannę (szefową) Kalerię/Lerę, jej byłego mentora (starszego wiekiem profesora) Wiktora Sergiejewicza, dwudziestoletnią kokietkę Tamarę i jej adoratora Sanię/Saszę. Każda z tych osób wypowiada się w stosowny dla siebie sposób, do podstawowej treści często dodając sobie właściwe dygresje.
Niewiele wiem na temat funkcjonowania tego typu placówek badawczych współcześnie, więc jak dla mnie, w opowiadaniu zestarzała się tylko materia, z której uszyto tekst; dziś już prawie nikt nie pisze listów…
„Jeniec miłości” („Домашний пленник”) to również pełne humoru opowiadanie o naukowcach, tym razem wymienionych z dobrze znanych miłośnikom Bułyczowa imion i nazwisk. Ksenia, żona Korneliusza Udałowa, prosi o pomoc wielkoguslarskiego wynalazcę Lwa Chrystoforowicza Minca: kocha swego męża miłością wielce zazdrosną i chce go zatrzymać przy sobie za wszelką cenę. A że Minc ma jak zwykle co innego na głowie, niewiele myśląc daje Kseni swój częściowo nieudany wynalazek: pigułki na chwilowe pomniejszenie. Jak Korneliusz przeżyje dzień w charakterze krasnoludka? I czego nauczy się jego żona (a przy okazji także jej rodzina)?
W trzecim i ostatnim opowiadaniu, „Zostaw to, chłopcze” („Вячик, не двигай вещи!”) długo nie wiadomo, o co chodzi. Choć oczywiście, fabuła toczy się pełną parą. Jest nie tak już młody kawaler (by nie powiedzieć: maminsynek), jest zagraniczna wycieczka (do Wielkiej Brytanii), jest dziewczyna, rodzi się trudna miłość. Dopiero w części tekstu opatrzonej cyfrą 4 pojawiają się wyjaśnienia – nieco ukryte przed polskim czytelnikiem, bo tytuł oryginału w dosłownym tłumaczeniu brzmi (na ile znam język) „Wiaczuś, nie przenoś rzeczy”. Mamy więc do czynienia z telekinezą i postępem w jej ogarnianiu przez podstarzałego ekonomistę: początkowo potrzebne było niesamowite skupienie i specjalny nastrój, ale… Co ostatecznie Wiaczesław przemieścił, jakie były efekty uboczne i stosunek do tego wszystkiego nadopiekuńczej matki – to zdecydowanie najweselszy fragment utworu.

Kirył Bułyczow
‹Cudza pamięć›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudza pamięć
Tytuł oryginalnyЧужая память [Czużaja pamiat’]
Data wydania1985
Autor
PrzekładTadeusz Gosk, Anita Tyszkowska-Gosk
Wydawca Iskry
SeriaPierwszy cykl zeszytów fantastyczno-naukowych ISKIER
ISBN83-207-0754-4
Format80s. 145×205mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Cudza pamięć” („Чужая память„), mikropowieść wypełniająca ostatni w tej serii, dwunasty Zeszyt, to już inny ciężar gatunkowy. Choć nadal obracamy się w kręgu naukowców zatrudnionych w Instytucie, humoru nie znajdziemy tu wiele. Główny bohater przekroczył już czterdziestkę, wchodząc w okres nostalgicznego rozpamiętywania błędów młodości i odczuwania goryczy ich skutków. Wraz ze swym zespołem badawczym eksperymentuje na szympansach: udało mu się sklonować męskiego osobnika (bez udziału samicy i z pominięciem okresu dziecięcego – to wszak tekst z przełomu lat 70. i 80.!), a co więcej, okazuje się, że ów młodzik posiadł nie tylko geny oryginału, lecz także pewne umiejętności, nabyte przez tegoż już w trakcie pobytu w Instytucie. Czyli, krótko mówiąc – ma też jego pamięć. Czujący przeciekający przez palce czas, naukowiec skupia się więc na sklonowaniu samego siebie – tak, by jego wiedza i doświadczenie nie przepadły, lecz w młodym organizmie mogły rozwijać się dalej.
Jest w tekście pewien fragment wart przytoczenia, stanowiący niejako silnie skondensowane clue całości, wplecione w dialog naukowca z młodą asystentką:
- Pytałaś, dlaczego wzięto moją komórkę. A niby czyją miałem wziąć? Alewicza? Opanasienki? Bezimiennego ochotnika? […] Uważasz, że zrobiłem tak, bo jestem mądrzejszy od innych? Nic podobnego, po prostu kieruję eksperymentem i najwięcej o nim wiem. A zatem najkorzystniejsze jest, aby nasz człowiek przyspieszony, podobnie jak i ja, był na bieżąco o wszystkim poinformowany. Po diabła mam tracić czas na zrozumienie nie tylko sztucznego syna towarzysza Opanasienki, ale również samego towarzysza Opanasienki?
– A samego siebie pan rozumie? – odważyła się zapytać Ninka.
A zatem powstaje dorosła wiekiem biologicznym istota ludzka, która – jak chory po długiej rekonwalescencji – powoli dochodzi do stanu pełnej funkcjonalności, mając w głowie swoisty chaos. Wypalone w pamięci imiona, o których niewiele wie, twarze, o których wie niewiele więcej, wspomnienia, które czuje, że nie należą do niej. Mężczyzna – dano mu na imię Iwan – próbuje coś z tym zrobić, jakoś uporządkować, dowiedzieć się, doszukać prawdy wśród półprawd i ugruntowanych w umyśle fikcji. Zamieszkując w laboratorium, traktowany wciąż jako obiekt badań i eksperymentów, a nie jako – po prostu – człowiek z krwi i kości, stara się rozwikłać kryminalną (jak się wydaje) tajemnicę rodzinną z przeszłości.
I na koniec jeszcze jeden fragment, tym razem rozmowa „ojca” z „synem”:
- A czy pomyślałeś, że jestem jedynym na Ziemi człowiekiem bez dzieciństwa? Pamiętam, jak spacerowałem z matką po łące i jednocześnie wiem, że nigdy z matką po łące nie chodziłem. To ty z nią wtedy spacerowałeś, ty ukradłeś moje dzieciństwo, cynicznie mnie obrabowałeś i teraz siedzisz tutaj cały zadowolony, bo masz duchowego spadkobiercę, cudownego syna – młodego, przystojnego i do złudzenia przypominającego człowieka.
– Przecież jesteś człowiekiem. Najzwyklejszym w świecie człowiekiem.
– Kłamiesz! Nie jestem człowiekiem i nigdy nim nie będę, gdyż nie mam własnego życia. Jestem twoją nieudolną kopią, która musi za ciebie zajmować się twoimi sprawami, za ciebie użerać się z Elzą, która okropnie się boi, żebym nie zapamiętał z przeszłości więcej niż ty. Nie rozumiesz tego i jeszcze się nie boisz, a ona już się przestraszyła. Pewnie ma lepszą intuicję lub silniej rozwinięty instynkt samozachowawczy.
Mamy tu więc i science fiction, i filozofię, i konflikty psychologiczne, a na deser Tajemnicę. Prawdziwie fantastykę, próbującą dać odpowiedzi na pytania, jakie główny nurt dopiero postawi. Kiedyś. Może. W tym przypadku: oby nie.
koniec
26 lipca 2018
1) Stan na rok 2001, od tego czasu dość duża część dzieł wymienionych w tekście Pawła Laudańskiego została u nas wydana.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tukej
Joanna Kapica-Curzytek

24 XI 2020

„Kajś” to reportaż połączony z esejem. Zbigniew Rokita opowiada tu historię swoich rodzinnych korzeni oraz opisuje Śląsk jako teren pogranicza – „pomiędzy”, który znajduje się poza centrum polskiej świadomości.

więcej »

Wszystko, a nawet więcej
Wojciech Gołąbowski

23 XI 2020

Drugie, „poprawione i poszerzone” wydanie książki „Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań” jest bardzo obszerną biografią tego przedwojennego aktora i celebryty (w pozytywnym słowa tego znaczeniu). Niestety, wydaje się, że droga do kolejnych „poszerzonych” wydań została zamknięta dwa miesiące temu.

więcej »

Gdy odchodzi stary świat
Joanna Kapica-Curzytek

22 XI 2020

„Człowiek, który znał mowę węży” to powieść fantasy współczesnego estońskiego pisarza Andrusa Kivirähka. Autor sięga do początków chrześcijaństwa w Estonii oraz nawiązuje do motywu walki nowego świata ze starym.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Kubuś i Hipcia na tropie
— Joanna Kapica-Curzytek

Próżniacze kawalerskie życie na angielskiej wsi
— Wojciech Gołąbowski

Upadek Ikara
— Miłosz Cybowski

„Legalnie” nadal brzmi świetnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Panienka Hale i strajki robotnicze
— Anna Nieznaj

Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Wszystko, a nawet więcej
— Wojciech Gołąbowski

Online: Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Gdzie Cię boli?
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Ocena raczej kijowa
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Siła magnum
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Kreseczki i kolory
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Komiksy nafaszerowane
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Miedza jest niczyja, bo jej nie ma
— Wojciech Gołąbowski

Ani śmieszno, ani straszno
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.