Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Ed McDonald
‹Czarnoskrzydły›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarnoskrzydły
Tytuł oryginalnyBlackwings
Data wydania20 czerwca 2018
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklZnak Kruka
ISBN978-83-7480-917-7
Format384s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 31,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Druga szansa na pierwsze wrażenie

Esensja.pl
Esensja.pl
Powieść „Czarnoskrzydły” Eda McDonalda jest pierwszym tomem cyklu „Znak Kruka” należącego do popularnego ostatnio nurtu dark fantasy. Książka nosi wyraźne znamiona tego, że jest debiutem angielskiego autora – z jednej strony bardzo przeciętny styl, niezrównoważona prędkość akcji i niedopracowani bohaterowie, a z drugiej odważna próba wyjścia poza schematy w kreacji świata.

Dawid Kantor

Druga szansa na pierwsze wrażenie

Powieść „Czarnoskrzydły” Eda McDonalda jest pierwszym tomem cyklu „Znak Kruka” należącego do popularnego ostatnio nurtu dark fantasy. Książka nosi wyraźne znamiona tego, że jest debiutem angielskiego autora – z jednej strony bardzo przeciętny styl, niezrównoważona prędkość akcji i niedopracowani bohaterowie, a z drugiej odważna próba wyjścia poza schematy w kreacji świata.

Ed McDonald
‹Czarnoskrzydły›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarnoskrzydły
Tytuł oryginalnyBlackwings
Data wydania20 czerwca 2018
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklZnak Kruka
ISBN978-83-7480-917-7
Format384s. oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 31,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Fabularnie większość „Czarnoskrzydłego” raczej nie zaskakuje. Oto zmęczony życiem i zapijaczony kapitan bandy zabijaków, otrzymuje zlecenie odnalezienia i ochrony nadobnej pani, która posiada informacje istotne dla ochrony świata. Dalej jest intryga sięgająca najwyższego szczebla władzy, kilka zwrotów akcji, romans i działania wojenne (nie zdradzając szczegółów). W tle wszystkiego oczywiście Wielkie Zło i zbliżająca się Wielka Wojna. Pod tym kątem powieść jest całkowicie szablonowa, jednak nie zawiedzie tego kto oczekuje fabularnego schematu i zwyczajnie jest entuzjastą gatunku. W „Czarnoskrzydłym” nie brakuje nieścisłości, a całość sprawia wrażenie bardzo mocno skróconej przez edytorów. W niektórych, nieraz ważnych momentach, akcja tak dramatycznie przyspiesza, że odnosiłem wrażenie czytania kronikarskiego skrótu, a w innych miałem ochotę przekartkować miałkie rozważania bohaterów rozciągające się na wiele stron. W stylu McDonalda można wyraźnie odczuć, że „Czarnoskrzydły” to jego debiut. Żeby dobrać do pierwszoosobowej narracji w dark fantasy wiarygodną frazę, która nie będzie przesadnie wulgarna i prostacka, a za razem nie popadnie w pompatyczne tony, trzeba nie lada wyczucia. Anglikowi niestety zdarza się popełnić oba te błędy i w efekcie można przeczytać takie fragmenty: „Nienawidziłem odgłosu uderzania pięścią w drzwi. Podejrzewam, że pewnego dnia sama Śmierć obudzi mnie w ten sposób żeby dodać mi cierpień przed zgonem. Taka już z niej suka”. Wplecenie w powieść wątku romantycznego wznosi to wyzwanie dla pisarza na jeszcze wyższy poziom i niestety na tym polu autor poległ chyba najbardziej. Najlepiej chyba dowiedzie tego jeden z fragmentów: „To żałosne, ale miałem nadzieję, że znów przyjdzie. Byłem idiotą. Nawet jej nie lubiłem. Spotkania z nią były jak wyciskanie pryszcza. Dawały satysfakcję, pomimo świadomości, że przez kilka następnych dni będzie się głupio wyglądało”.
Dość jednak narzekań – każdy kto sięga po prozę debiutanta najpewniej spodziewa się podobnych wad, a czytelnik fantastyki nierzadko wręcz oczekuje fabularnych klisz. W wypadku McDonalda stworzenie pierwszej książki wiązało się jednak także z próbą przełamania pewnych schematów. Najlepiej w „Czarnoskrzydłym” czytało się fragmenty opisujące wypaczoną magicznie linię ziemi niczyjej położonej między frakcjami konfliktu. W jej opisach najmocniej widać inspirację autora new weird i aż żal, że brak w powieści dokładnego i przesyconego takimi szczegółami opisu świata. Oto kilka przykładów: mocodawca głównego bohatera porozumiewa się z nim tworząc z tkanki jego przedramienia ptaka, który wyszarpuje się zza skóry i przekazuje informację. Głównym lekarzem – magiem stolicy jest szalbierz o skórze sklejonej z dziesięciu barw aby nikt nie był w stanie rozpoznać jego pochodzenia. Wspomniane ziemie niczyje, czyli Nieszczęście zamieszkują między innymi zacofane istoty potrafiące wypowiadać jedynie trzy losowe sentencje, a nocami podkradające się do obozów i przy pomocy znieczulającej śliny amputujące kończyny. Podobne smaczki budują wyraźnie klimat powieści i były jej najmocniejszymi punktami.
Bohaterowie „Czarnoskrzydłego” wywołali we mnie ambiwalentne odczucia, bowiem autorowi w pewnym sensie udało się stworzyć nie do końca jednoznaczną bandę oprychów, wzbudzającą pewną sympatię czytelnika. O ile jednak główny bohater miał swoje motywacje i złożoną przeszłość, która dawkowana w odpowiedni sposób podsycała zainteresowanie, o tyle w każdym momencie wątku romantycznego zachowywał się absurdalnie i w sposób totalnie oderwany od reszty kreacji. Bohaterowie drugoplanowi stanowią dla autora znakomite pole do popisu w kolejnych tomach powieści, bo choć w „Czarnoskrzydłym” wypadają dość płasko to każdy z nich nosi w sobie ogromny potencjał po nowym otwarciu w zakończeniu.
Czy sięgnę zatem po drugi tom cyklu „Znak Kruka”? Znany powszechnie cytat z Sagi Wiedźmińskiej głosi, że: „Nigdy nie ma drugiej szansy, by zrobić pierwsze wrażenie”, jednak w wypadku prozy McDonalda jest zgoła inaczej. Pomimo opisanych wyżej przypadłości styl autora w miarę zbliżania do zakończenia stawał się przystępniejszy, a powieść czytało się coraz przyjemniej. Największym zaskoczeniem okazał się finał, który przyniósł rozwiązanie nieoczekiwane i znacznie przewyższające poziom fabularny reszty powieści. Zakończenie przyniosło także nowe otwarcie i pole do znacznie większego popisu w kolejnym tomie. Tym samym to drugie wrażenie w zetknięciu z cyklem okaże się ważniejsze niż pierwsze, bowiem pokaże jak autor poradzi sobie z możliwościami, które stworzył otwierając cykl, jak skorzysta z wypracowanych doświadczeń i czy poprawi potknięcia.
koniec
2 sierpnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Musi być jakaś alternatywa: Niełatwo być inspirowanym
Miłosz Cybowski

15 XI 2018

Dziesięciu autorów i dziesięć różnych interpretacji malarstwa Jakuba Różalskiego – tak w skrócie należałoby określić antologię „Inne światy”. I, podobnie tak same obrazy, książka wywołuje dość mieszane uczucia.

więcej »

Google, Facebook i inni bogowie
Sławomir Grabowski

14 XI 2018

Tego, że algorytmy Google i Facebooka formatują nam mózgi boi się nawet Jacek Dukaj. Takie formatowanie właściwie się nam podoba, bo uznajemy, że plusów jest więcej i nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Bez Apple’a i Amazona może i tak, ale książka pisana jest z amerykańskiej perspektywy, a za oceanem te dwie firmy urosły do niemal boskiej rangi i razem z wujkiem google i fejsem stanowią tytułową „wielką czwórkę”, czasem określaną mianem „czterech jeźdźców apokalipsy”.

więcej »

Gdzie magiczny miecz wibruje
Beatrycze Nowicka

13 XI 2018

„Krew i stal” – powieściowy debiut Jacka Łukawskiego, otwierający cykl „Kraina martwej ziemi” jest powieścią średnią, skierowaną głownie do fanów klasycznej fantasy.

więcej »

Polecamy

Duchy w powłokach

Przeczytaj to jeszcze raz:

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Inne recenzje

Stara miłość w świecie rdzy
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

O jeden wymiar za daleko
— Dawid Kantor

Impresja wampiryczna
— Dawid Kantor

Dzieci w kosmicznej mgle
— Dawid Kantor

Zacząć jeszcze raz
— Dawid Kantor

Ciemna strona Księżyca
— Dawid Kantor

Kim mógłby być bohater?
— Dawid Kantor

Znak firmowy
— Dawid Kantor

Wyścig zbrojeń w wydaniu wschodnim
— Dawid Kantor

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.