Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2018
w Esensji w Esensjopedii

Sebastien de Castell
‹Ostrze zdrajcy›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOstrze zdrajcy
Tytuł oryginalnyTraitor’s Blade
Data wydania24 maja 2017
Autor
PrzekładPaweł Podmiotko
Wydawca Insignis
CyklWielkie Płaszcze
ISBN978-83-65315-99-1
Format420s. 140×210mm
Cena36,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,47 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 23,21 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nieporozumienie

Esensja.pl
Esensja.pl
Podejrzewam, że Sebastien de Castell chciał, by „Ostrze zdrajcy” było awanturniczą historią, w której znajdzie się miejsce na humor i momenty dramatyczne. Jednakże nie wyszła mu żadna z tych rzeczy i efekt końcowy budzi głównie politowanie.

Beatrycze Nowicka

Nieporozumienie

Podejrzewam, że Sebastien de Castell chciał, by „Ostrze zdrajcy” było awanturniczą historią, w której znajdzie się miejsce na humor i momenty dramatyczne. Jednakże nie wyszła mu żadna z tych rzeczy i efekt końcowy budzi głównie politowanie.

Sebastien de Castell
‹Ostrze zdrajcy›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOstrze zdrajcy
Tytuł oryginalnyTraitor’s Blade
Data wydania24 maja 2017
Autor
PrzekładPaweł Podmiotko
Wydawca Insignis
CyklWielkie Płaszcze
ISBN978-83-65315-99-1
Format420s. 140×210mm
Cena36,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,47 zł
Kup wTaniaKsiążka.pl: 23,21 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jakiś czas temu, skuszona niską ceną, kupiłam sobie serek topiony. Pierwszy kęs kanapki posmarowanej nowo nabytym produktem spożywczym uświadomił mi ogrom mojej pomyłki. Bliższe przyjrzenie się etykiecie pozwoliło na odkrycie, że w moich rękach zamiast serka znalazł się „wyrób seropodobny”. Wspominam o tym dlatego, że porównywalne uczucie towarzyszyło lekturze pierwszego tomu cyklu o Wielkich Płaszczach. Dawno już nie czytałam książki tak lichej pod każdym względem.
„Ostrze zdrajcy” jest zlepkiem wtórnych pomysłów, nieprzekonujących (właściwie to pod klawiaturę ciśnie mi się przymiotnik „głupich”) rozwiązań fabularnych, nieśmiesznych dowcipów i nieudanych scen w założeniu mających wzruszyć czytelnika. Wszystko to rozgrywa się w pozbawionym jakichkolwiek cech szczególnych świecie, zaś aktorami są postacie tak przerysowane i sztuczne, że nawet przez moment nie zapomina się o ich papierowym rodowodzie.
Wspomniałam o pomysłach, więc kilka przytoczę. Na samiutkim początku książki główny bohater zostaje postrzelony w plecy bełtem z kuszy ze stosunkowo niewielkiej odległości. Okazuje się, że bełt ów nie przebija skórzanego płaszcza protagonisty utwardzanego… kawałkami kości. Dobrze, przyjmijmy jeszcze litościwie, że to wspomagana magią ochrona +50 do pancerza. Chwilę później kolejny bełt trafia tegoż bohatera w udo. Nie przeszkadza mu to zbytnio w walce ani w trwającej przy okazji wymianie uciesznych inaczej komentarzy z towarzyszami broni. Potem, w trakcie ucieczki ulicami miasta, kolega wyciąga postrzelonemu bełt i przemywa ranę wodą. Bohaterowie docierają na plac, gdzie zamierzają szukać pracy w charakterze ochroniarzy kupieckiej karawany, co ma im pozwolić niepostrzeżenie (!) opuścić miasto (zostali wrobieni w morderstwo i właśnie zabili kilku strażników miejskich, którzy usiłowali ich w związku z tym zatrzymać). Tam, by zademonstrować swoją biegłość we władaniu bronią, bohater (tak, ten ranny) musi pokonać jednocześnie sześciu uzbrojonych przeciwników. Ale co to dla niego? Nie minie tydzień i rana się niemal zagoi, co pozwoli protagoniście zwyciężać w potyczkach jednocześnie… śpiewając. Czy tylko ja mam skojarzenia z kampanią RPG w wykonaniu wyjątkowo niewydarzonych graczy?
Porzućmy kwestie związane z walką, choć sporo innych interesujących przykładów by się znalazło, ze szczególnym uwzględnieniem nauki łucznictwa bez użycia łuku (ponieważ „jeśli potrafisz celować i strzelać z idealną techniką z wyimaginowanego łuku, będziesz też umiał z prawdziwego”). Co powiecie na pomysł, aby świeżo wyniesiona królowa demonstrowała zgromadzonej arystokracji swoją niezależność i silną wolę… błagając tatusia księcia na kolanach, żeby spełnił jej prośbę? Albo na gildię skrytobójców, którzy nie znają twarzy kolegów po fachu, ponieważ, gdy są malutkimi dziećmi, owija się ich w jedwabne zawoje i tak już pozostaje.
De Castellowi marzyła się chyba pierwszoosobowa narracja pełna swady, ciętych ripost i zabawnych spostrzeżeń. Wyszło mu to tak:
– Kilka lat temu pewien aptekarz sprzedał mi miksturę, dzięki której ręka trzymająca rapier miała być sprawna, nawet, gdy jej właściciel był już jedną nogą w grobie. Wypiłem ją przed walką z pół tuzinem asasynów próbujących zabić świadka.
– I zadziałała? (…)
– Trudno powiedzieć. W końcu było ich tylko sześciu, więc to nie takie wielkie wyzwanie. Ale przez całą walkę miałem solidną erekcję.
Kwiat ten ma dziwaczny niebieskawy odcień i z początku moglibyście go określić jako jaskrawy, ale po dłuższej obserwacji przyszłyby wam do głowy słowa takie jak „oleisty”, „lejący się”, aż wreszcie „jakiś taki niepokojący”.
O, witaj – odezwał się Kest. – Kim jesteś? (…)
– Paelis I – oznajmił. – Twój król.
– Aha. To miłe. Cóż, jedźmy; widzę, że przed nami zbierają się chmury.
Skoro już cytuję, pozwolę sobie na jeszcze dwa: „nie umiem wyjaśnić, co się ze mną stało, poza tym, że mój gniew ustąpił lekkomyślności, którą odczuwałem jak miękką, szarą i nieskończoną obojętność”, „jesteś nieuległa. Nie dajesz się kontrolować”. Chociaż właściwie postąpiono słusznie – nie widzę sensu, by dobry tłumacz miał tracić czas na to „dzieło”.
Jakby tego było mało, w książce znalazły się też sceny w zamierzeniu poważne. Między innymi ta, w której bohater wspomina, jak zgwałcono i zabito mu żonę. Dawno już nie widziałam takiej literackiej porażki. Jeśli istniałaby skala dramatyzmu, to de Castell osiągnął wartości ujemne. Ale to nie koniec, bo w „Ostrzu zdrajcy” znalazły się także między innymi równie nieudana scena tortur i w charakterze wisienki na torcie – przemowa głównego bohatera do dręczonego przez złą kobietę konia. Lektura tych fragmentów wywołała we mnie poczucie głębokiego zażenowania.
Jeśli więc zastanawiacie się, dlaczego mimo wszystko doczytałam „Ostrze zdrajcy” do końca spieszę z odpowiedzią – po to, by przed tą książką przestrzec. Lepiej zaoszczędzić pieniądze na prawdziwy serek topiony.
koniec
14 września 2018

Komentarze

15 IX 2018   11:50:23

Podpisuję się pod każdym zdaniem poza opisem zakupu serka ;-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wio, dinusiu, wio!
Beatrycze Nowicka

21 IX 2018

„Władcy dinozaurów” Victora Milana pokazują, że nietypowy pomysł i szczegółowo obmyślony świat nie wystarczą, żeby stworzyć udane fantasy. Potrzeba także czysto pisarskich umiejętności oraz interesującej fabuły.

więcej »

Dziewięcioro wspaniałych ze Śląska
Marcin Mroziuk

20 IX 2018

Poprzednie antologie członków Śląskiego Klubu Fantastyki („Światy równoległe” i „Zabawa w Boga”) okazały się całkiem interesującymi lekturami, dlatego można było się spodziewać, że podobnie będzie też w przypadku kolejnego zbioru opowiadań. I trzeba stwierdzić, że „Skafander i melonik” spełnia te oczekiwania z nawiązką.

więcej »

Zadie Smith uzupełnia swoje braki w wiedzy
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2018

„Widzi mi się” potwierdza, że Zadie Smith to eseistka przekorna, czasem ironiczna, a nawet autoironiczna. Ale przede wszystkim - bardzo dobra obserwatorka i osoba ciekawa świata.

więcej »

Polecamy

W odmętach miasta bez dna

Przeczytaj to jeszcze raz:

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Tegoż autora

Wio, dinusiu, wio!
— Beatrycze Nowicka

Jeśli już pisać epicką fantasy, to właśnie tak
— Beatrycze Nowicka

Dźwięczne nuty
— Beatrycze Nowicka

Skarbu nie znaleziono
— Beatrycze Nowicka

Stara miłość w świecie rdzy
— Beatrycze Nowicka

Meandry
— Beatrycze Nowicka

Rozterki magicznej dzieciarni
— Beatrycze Nowicka

Lengorchia na lato
— Beatrycze Nowicka

Twarda niczym Chuck Norris
— Beatrycze Nowicka

Echa w pamięci
— Beatrycze Nowicka

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.