Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

C. Robert Cargill
‹Sea of Rust›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSea of Rust
Data wydania26 kwietnia 2018
Autor
Wydawca Gollancz
ISBN978-1-473-21279-4
Format384s. 134×240mm
Cena£ 8.99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Cudzego nie znacie: Za tych, co na morzu
[C. Robert Cargill „Sea of Rust” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak pisze w posłowiu Cargill, pisanie powieści o robotach wydawało się początkowo łatwym zadaniem. I być może takim by pozostało, gdyby nie typowo ludzkie cechy charakteryzujące bez mała wszystkich bohaterów „Sea of Rust”.

Miłosz Cybowski

Cudzego nie znacie: Za tych, co na morzu
[C. Robert Cargill „Sea of Rust” - recenzja]

Jak pisze w posłowiu Cargill, pisanie powieści o robotach wydawało się początkowo łatwym zadaniem. I być może takim by pozostało, gdyby nie typowo ludzkie cechy charakteryzujące bez mała wszystkich bohaterów „Sea of Rust”.

C. Robert Cargill
‹Sea of Rust›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSea of Rust
Data wydania26 kwietnia 2018
Autor
Wydawca Gollancz
ISBN978-1-473-21279-4
Format384s. 134×240mm
Cena£ 8.99
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ludzie wymarli, a ich miejsce zajęły roboty. Ten scenariusz widywaliśmy już wielokrotnie, zwykle w kontekście walki z nadciągającą (lub trwającą) robokalipsą. Zazwyczaj bohaterami bywali ostatni ludzie broniący się przed zagładą. Cargill nie ma podobnych skrupułów – w świecie „Sea of Rust” ostatni człowiek zmarł wiele lat temu na ulicach opanowanego przez roboty Nowego Jorku, stanowiąc nic innego jak tylko tymczasową ciekawostkę.
Brittle, główna bohaterka (tak, w powieści roboty mają swoją płeć, choć tylko umowną) historii, służyła kiedyś pewnemu umierającemu prawnikowi. Jej model to robot opiekuńczy, który nie ma już kim się opiekować i jedyne, co się dla niej liczy, to przetrwanie. Nie jest to wcale pewnik w świecie, w którym już nie produkuje się nowych robotów, a podzespoły składające się na te, które już istnieją, stają się z każdym rokiem coraz trudniejsze do zdobycia. Brittle przemierza więc tytułowe Morze Rdzy, obszar znany niegdyś jako Pas Rdzy (północnowschodnia część Stanów Zjednoczonych) w poszukiwaniu części, które później mogłaby sprzedać lub wymienić na coś bardziej przydatnego.
Życie robotów po apokalipsie nie jest jednak problemem tylko i wyłącznie przez wzgląd na konieczne naprawy. Znaczącą rolę w zwycięstwie nad ludźmi odegrały bowiem potężne mainframe’y znane jako OWI (One World Intelligence), których moce przerobowe przewyższają wszystko, czym dysponują pojedyncze roboty. Po uporaniu się z ludźmi, OWI zajęły się walką ze sobą oraz dążeniem do zdobycia całkowitej dominacji nad światem – i pozostałymi przedstawicielami swojego gatunku. Dołączenie do jednego z dwóch pozostałych przy „życiu” OWI wiąże się dla każdego robota z porzuceniem swojej indywidualnej świadomości i dołączeniem do olbrzymiego, wszechogarniającego umysłu OWI. Same mainframe’y prezentują to jako wyzwolenie i katharsis, doświadczenie, którego nikt nigdy nie będzie chciał zamienić na swoje pojedyncze, indywidualne istnienie. Jednak dla robotów pokroju Brittle podobne zapewnienia stanowią tylko próbę ukrycia dążenia do całkowitego zniewolenia gatunku w imię jakichś wyższych celów.
O całej przeszłości świata przedstawionego dowiadujemy się z rozdziałów, które stanowią przerywnik głównej historii. Od pierwszych robotów, przez ich stopniowe upowszechnienie, aż po prawdziwą rewolucję, jaką było nadanie jednemu z nich praw i to, co nastąpiło później. Odniesienia do tych czasów odnajdujemy również niejako na marginesie głównej opowieści, ale dopiero po lekturze całości możemy w pełni docenić złożoność obu wątków fabularnych. Przyznać trzeba, że Cargill nie stara się wcale wygładzić ani wojny między robotami a ludźmi, ani rzeczywistości, w jakiej przyszło funkcjonować Brittle i jej podobnym. To bezkompromisowy świat, w którym robot robotowi wilkiem.
Nawet sama bohaterka, będąca jednocześnie narratorem obu wątków fabularnych, z czasem okazuje się być kimś odmiennym od tego, na kogo stara się pozować w swojej opowieści. Jej początkowe starcie z Mercerem i jego gangiem można by w gruncie rzeczy uznać za szczęśliwy zbieg okoliczności. Dopiero o wiele później, w rozmowach z niedoszłym zabójcą (będącym jednocześnie niechętnym towarzyszem ucieczki przed kolejnym atakiem OWI), wychodzą na jaw kolejne fakty z jej życia. Niektórych rzeczy możemy się łatwo domyślić, inne stanowią pewnego rodzaju zaskoczenie, ale największy kłopot chyba w tym, że brakuje jakiegoś autentycznego zwrotu akcji, który zmieniałby naszą percepcję głównej bohaterki. Jak gdyby Cargillowi zabrakło pomysłów albo nie chciał demonizować jej bardziej, niż to konieczne. Co zresztą byłoby trudne w świecie, w którym w dążeniu do zwycięstwa nad ludźmi sztuczne inteligencje posunęły się do zatrucia rtęcią wszystkich źródeł wody, prowadząc tym samym nie tylko do wyniszczenia ludzkości, ale też zwierząt i roślin.
Nie przestaną mi mimo wszystko zgrzytać w „Sea of Rust” typowo ludzkie zachowania robotów (nie wszystkich, to prawda), które można oczywiście wyjaśnić ich przystosowaniem do funkcjonowania wśród ludzi (szczególnie w przypadku Brittle i Mercera). Można niekiedy odnieść wrażenie, że poza historią oraz pewnymi szczególnymi dla robotów cechami, powieść mogłaby traktować o postapokaliptycznym świecie, w których bohaterami byliby ludzie.
Pewną rekompensatą jest na szczęście rozwój fabuły oraz kierunek, jaki obiera sama wędrówka, zamieniając się ze zwykłej ucieczki w o wiele bardziej skoordynowaną misję, mającą na celu ratunek świata. Powiecie, że to kolejny ograny motyw – i będzie w tym sporo racji. W jaki bowiem sposób Brittle i towarzyszące jej roboty miałyby uratować świat, który prędzej czy później i tak zostanie opanowany przez stopniowo rozszerzające swoje strefy wpływów OWI? Okazuje się, że nawet w pozornie skazanym na zagładę świecie jest jakaś nadzieja, a jej odkrycie przed główną bohaterką i czytelnikiem stanowi najciekawszy zwrot akcji całej powieści.
Obok ratowania świata „Sea of Rust” opowiada również o odkupieniu. Cargill chciał uczynić właśnie z tego elementu kluczowy zwrot akcji, ale niestety, był on zdecydowanie zbyt łatwy do odgadnięcia. Co nie odbiera oczywiście powieści tego moralnego aspektu, który silnie łączy się z ludzką naturą bohaterów. Jeżeli jednak ten element nam nie przeszkadza, również symbolizm końcowych rozdziałów i wydarzeń, w jakich bierze udział Brittle nie powinien.
Niezależnie od odbioru ludzkiego charakteru robotów w „Sea of Rust”, mamy tu do cyznienia z powieścią nietypową i niezwykle ciekawą. Stopniowanie napięcia oraz historii świata, wraz z kilkoma pomniejszymi zwrotami akcji oraz brakiem dłużyzn, gwarantuje wciągającą i przyjemną lekturę. Zdecydowanie warto.
koniec
16 września 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Marzenie życia
Joanna Kapica-Curzytek

20 VI 2021

„Lecę” Jana Pelczara jest ciekawym zapisem wypowiedzi pilotów na temat różnych aspektów latania. Autor najbardziej koncentruje się na lotnictwie pasażerskim, co pozwala czytelnikom wniknąć w specyfikę tej obrosłej wieloma mitami dziedziny transportu. Książka jest także opowieścią o pasji i spełnianiu życiowych marzeń.

więcej »

Ech, ta magiczna młodzież
Sławomir Grabowski

19 VI 2021

„Scholomance. Mroczna wiedza” Naomi Novik otwiera intrygujący cykl fantasy dla trochę młodszego czytelnika. Znajdziemy w nim szkołę dla dzieci i młodzieży obdarzonej magicznymi zdolnościami… Brzmi znajomo? Owszem, choć powieść stara się nie popaść w sztampowość.

więcej »

PRL w kryminale: „Cygan” zobaczył, żołnierza powiesili…
Sebastian Chosiński

18 VI 2021

Tę książeczkę bardzo łatwo przegapić. Jej objętość i rozmiary są bowiem niewielkie. Seria, w jakiej się ukazywała, po zaledwie trzech latach znikła z rynku wydawniczego. A jednak warto zadać sobie trud i zapolować w antykwariatach na „Różową kopertę”. Powód jest być może tylko jeden, ale za to przekonujący – jej autorem jest dobrze znany z tej rubryki Zygmunt Sztaba.

więcej »

Polecamy

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie

W podziemnym kręgu:

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Przychodzimy w pokoju, obcy bambusie
— Miłosz Cybowski

Kosmiczny grzyb w natarciu
— Miłosz Cybowski

Raz lepiej, raz gorzej
— Miłosz Cybowski

Wybrańców dwóch (a właściwie dwoje)
— Miłosz Cybowski

Droga do odkupienia
— Miłosz Cybowski

Uratuj świat raz jeszcze
— Miłosz Cybowski

Niekończąca się wojna
— Miłosz Cybowski

Myślę, że nie dzieje się nic
— Miłosz Cybowski

Za dużo Meksykanów
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie tylko o wampirach
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Ostatni bastion ludzkości
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat piąty
— Miłosz Cybowski

Jeszcze nowsza teoria wszystkiego
— Miłosz Cybowski

Anty-Catan
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Ucieczka przed zagładą
— Miłosz Cybowski

Świat pozbawiony sprawiedliwości i znaczenia
— Miłosz Cybowski

Komendant i Marszałek
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Czerwiec 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Marcin Mroziuk

Krótko o grach: Bóbr, nietoperz i inny zwierz
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Wierzenia przodków i coca-cola
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.