Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Marta Sztokfisz
‹Pani od obiadów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPani od obiadów
Data wydania14 listopada 2018
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-06593-8
Format356s. 143×205mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pierwsza kuchenna rewolucja

Esensja.pl
Esensja.pl
Tytułową „Panią od obiadów” jest Lucyna Ćwierczakiewiczowa, kulinarna celebrytka dziewiętnastowiecznej Warszawy, kobieta pod wieloma względami wyprzedzająca swoje czasy.

Joanna Kapica-Curzytek

Pierwsza kuchenna rewolucja

Tytułową „Panią od obiadów” jest Lucyna Ćwierczakiewiczowa, kulinarna celebrytka dziewiętnastowiecznej Warszawy, kobieta pod wieloma względami wyprzedzająca swoje czasy.

Marta Sztokfisz
‹Pani od obiadów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPani od obiadów
Data wydania14 listopada 2018
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-06593-8
Format356s. 143×205mm; oprawa twarda
Cena39,90
Gatunekbiograficzna / wywiad / wspomnienia, non-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 34,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Książki z przepisami kulinarnymi oraz programy o gotowaniu tworzone są dzisiaj przez prawdziwe „gwiazdy”, powszechnie podziwiane i zarabiające krocie. Okazuje się jednak, że sukcesy i popularność w tej dziedzinie to wcale nie specjalność XXI wieku. Już dwa stulecia wcześniej mieliśmy w Warszawie Lucynę Ćwierczakiewiczową, powszechnie podziwianą osobistość, która w naszej rodzimej kulturze przeprowadziła wielką kuchenną rewolucję: wprowadziła do powszechnego obiegu na długie lata mnóstwo ciekawych przepisów kulinarnych, które zbierała „po domach” podczas towarzyskich wizyt lub komponowała je samodzielnie.
Wielkie brawa dla autorki tej książki Marty Sztokfisz za przybliżenie nam tej jakże wpływowej postaci w biograficznej opowieści „Pani od obiadów”. Mało kto z nas zdaje sobie sprawę, że przepisy kulinarne autorstwa Ćwierczakiewiczowej w dużej mierze ukształtowały domową kulturę gastronomiczną naszego kraju. Jej książki kucharskie miały liczne wydania, ukazujące się w wysokich nakładach (miały również przekład angielski). Bolesław Prus pisał: „Do sakramentu małżeństwa potrzebne są następujące kwalifikacje: pełnoletność, wolna a nieprzymuszona wola i 365 obiadów za 5 złotych Ćwierczakiewiczowej”… Pani Lucyna z pewnością cieszyłaby się bardzo z tego, że jej publikacja, po raz pierwszy wydana w 1860 roku, nadal cieszy się powodzeniem: można ją nabyć w formie e-booka.
Z tej książki dowiemy się niejednego interesującego szczegółu związanego z życiem Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Urodziła się w 1829 roku w Warszawie, w rodzinie ewangelickiej. Od dziecka zdradzała ambicje, by wybić się ponad przeciętność i podążać przez życie na własnych warunkach. Marta Sztofkisz dotarła do ciekawych źródeł prasowych i dokumentów archiwalnych (tych akurat nie przechowało się ich wiele do naszych czasów). Mamy okazję na przykład wczytać się w dokument intercyzy spisanej między Lucyną de domo Bachmann a jej pierwszym mężem Feliksem Staszewskim. To małżeństwo się rozpadło. Rozwód w owych czasach był dla kobiety wielką skazą na honorze, jednak w żadnym momencie nie odbił się negatywnie na – dziś powiedzielibyśmy – karierze autorki książek kulinarnych oraz dziennikarki. Lucyna Ćwierczakiewiczowa wyszła za mąż po raz drugi (tym razem szczęśliwie) i publikowała teksty między innymi w „Bluszczu”, radykalnym czasopiśmie feministycznym „Ster” oraz w „Tygodniku mód i powieści”. Redagowała co roku kalendarze. Pisała nie tylko o gotowaniu, ale o stylu życia i prowadzeniu domu. Jak na owe czasy, jej poglądy były bardzo nowatorskie.
Nieźle (choć można byłoby lepiej) pokazane jest tutaj tło: dziewiętnastowieczna Warszawa, miasto doświadczające sporych przemian. To okres rewolucji przemysłowej, postępu, zmieniającego się stylu życia i przyzwyczajeń, o czym świadczył na przykład rosnący rynek prasy tzw. kobiecej. W mieście działały targi (pani Lucyna oczywiście uczyła, jak wybierać najlepszy towar), odbywały się przyjęcia, proszone obiady, obchodzono święta. Dużo takich imprez przebiegało pod znakiem dań przyrządzanych według receptur Ćwierczakiewiczowej, sprawdzanych osobiście przez nią samą. W „Pani od obiadów” znajdziemy całkiem sporo jej przepisów, według Marty Sztokfisz – świetnie nadających się do wypróbowania również obecnie, czasami po pewnych modyfikacjach.
Rytm i klimat opowieści trochę zaburzają mi wyobrażone, (niestety, ckliwe) dialogi pomiędzy panią Lucyną a jej drugim mężem Stanisławem („No jak tam, tęskniłeś za mną, gołąbku?” albo „Kulinarne poradnictwo, Lusiu, to twoja droga. Jesteś w tym niezrównana”). Rozumiem intencje autorki, że chciała od czasu do czasu ożywić i urozmaicić swoją opowieść, tymczasem całość książki napisana jest na tyle potoczyście i barwnie, że nie trzeba było już wprowadzać czegoś, co niszczy tę spójną, i bez tego ciekawą narrację.
Stosunkowo najmniej mamy w książce informacji o życiu rodzinnym państwa Ćwierczakiewiczów. Dowiemy się, tylko, że wychowywali adoptowaną córkę, która z czasem założyła własną rodzinę. Pani Lucyna była bardzo przywiązana do swoich wnuków. Opiekowała się przez dłuższy czas niepełnosprawnym mężem, który przeszedł wylew, później owdowiała. Wszystkie te informacje są jednak bardzo szczątkowe, być może dlatego, że nie dało się zebrać ich więcej?
Marta Sztokfisz kreśli w „Pani od obiadów” sylwetkę kobiety niezwykle pracowitej, kryjącej pod maską „herod-baby” (o której opowiadano w Warszawie anegdoty) ogromne serce i życzliwość. Kierowało nią poczucie obowiązku, odpowiedzialność i chęć kształtowania gustów społeczeństwa. Ćwierczakiewiczowa już wtedy rozumiała, jak ważne jest racjonalne odżywianie i zdrowy styl życia. W przedmowie do XX wydania swoich „365 obiadów” pisała: „świeżość i wybór dobrego prowiantu jest pierwszym warunkiem dobrej kuchni, bo ze złych rzeczy nic dobrego wytworzyć nie można”. Drugim warunkiem jest bez wątpienia pani domu, która została przez Lucynę Ćwierczakiewiczową mocno dowartościowana i, jeśli można to tak określić, upodmiotowiona. Ulegając fali obecnej popularności kulinarnych celebrytów, nie zapominajmy, że dawno temu w Warszawie żyła już wielka dama polskiej kuchni: sprawczyni jej pierwszej rewolucji.
koniec
8 listopada 2018
Autorka recenzji jest szczęśliwą posiadaczką reprintu „365 obiadów” (wyd. KAW, Kraków 1988), skąd pochodzi ostatni cytat.

Komentarze

08 XI 2018   14:35:42

Pewna zapaść popularności owego wydawnictwa wzięła się z nieporozumień. Niektórzy przypisywali jej barokowe przepisy na rosół, zaczynające się od słów:
"Weźmiesz sześć dziewek kuchennych...", co jak wiadomo, w dzisiejszych czasach jest zupełnym nieporozumieniem.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Musi być jakaś alternatywa: Niełatwo być inspirowanym
Miłosz Cybowski

15 XI 2018

Dziesięciu autorów i dziesięć różnych interpretacji malarstwa Jakuba Różalskiego – tak w skrócie należałoby określić antologię „Inne światy”. I, podobnie tak same obrazy, książka wywołuje dość mieszane uczucia.

więcej »

Google, Facebook i inni bogowie
Sławomir Grabowski

14 XI 2018

Tego, że algorytmy Google i Facebooka formatują nam mózgi boi się nawet Jacek Dukaj. Takie formatowanie właściwie się nam podoba, bo uznajemy, że plusów jest więcej i nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Bez Apple’a i Amazona może i tak, ale książka pisana jest z amerykańskiej perspektywy, a za oceanem te dwie firmy urosły do niemal boskiej rangi i razem z wujkiem google i fejsem stanowią tytułową „wielką czwórkę”, czasem określaną mianem „czterech jeźdźców apokalipsy”.

więcej »

Gdzie magiczny miecz wibruje
Beatrycze Nowicka

13 XI 2018

„Krew i stal” – powieściowy debiut Jacka Łukawskiego, otwierający cykl „Kraina martwej ziemi” jest powieścią średnią, skierowaną głownie do fanów klasycznej fantasy.

więcej »

Polecamy

Duchy w powłokach

Przeczytaj to jeszcze raz:

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Tegoż autora

„Życie takie, jakie mam…”
— Joanna Kapica-Curzytek

Lagom po urugwajsku
— Joanna Kapica-Curzytek

Wiedzą wszyscy, nie mówi nikt
— Joanna Kapica-Curzytek

Sześćdziesiąt lat minęło…
— Joanna Kapica-Curzytek

Holenderski złoty wiek
— Joanna Kapica-Curzytek

Ośmiornicą być
— Joanna Kapica-Curzytek

Rzeczywistość w parterze
— Joanna Kapica-Curzytek

„Nie chcę żyć w cynicznym świecie”
— Joanna Kapica-Curzytek

Cztery twarze Hilla
— Joanna Kapica-Curzytek

Oto jest Kashia z przyszłości
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.