Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Mirosław P. Jabłoński
‹Nieśmiertelny z Oxa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieśmiertelny z Oxa
Data wydania16 marca 2018
Autor
Wydawca Solaris
SeriaArchiwum polskiej fantastyki
ISBN978-83-7590-322-5
Format202s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Jechać aż do końca
[Mirosław P. Jabłoński „Nieśmiertelny z Oxa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wznowienie powieści „Nieśmiertelny z Oxa” Mirosława P. Jabłońskiego jest jak najbardziej zrozumiałe. W końcu dziś mało kto pamięta, o czym w ogóle była.

Jarosław Loretz

Jechać aż do końca
[Mirosław P. Jabłoński „Nieśmiertelny z Oxa” - recenzja]

Wznowienie powieści „Nieśmiertelny z Oxa” Mirosława P. Jabłońskiego jest jak najbardziej zrozumiałe. W końcu dziś mało kto pamięta, o czym w ogóle była.

Mirosław P. Jabłoński
‹Nieśmiertelny z Oxa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieśmiertelny z Oxa
Data wydania16 marca 2018
Autor
Wydawca Solaris
SeriaArchiwum polskiej fantastyki
ISBN978-83-7590-322-5
Format202s.
Cena29,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Seria Archiwum Polskiej Fantastyki jest serią nieco dziwną. Zamiast proponować najlepsze dokonania pisarzy dzisiaj już lekko zapomnianych, głównie tych tworzących w okresie PRL-u i wczesnej III RP, oferuje wszystko, jak leci. Ciurkiem. Można więc trafić tam na doskonałą trylogię Borunia i Trepki, ale i na fatalny „Kryptonim Psima” Mirosława P. Jabłońskiego. Chcąc więc zbudować sobie na półce żelazny kanon polskiej fantastyki lepiej zamiast kupować kompletną serię, wyłuskać konkretne tytuły. Żeby nie wejść w posiadanie kukułczego jaja.
Obok „Kryptonimu Psima” w serii znalazło się jeszcze kilka innych książek Jabłońskiego, m.in. „Nieśmiertelny z Oxa”, akurat dość przyzwoity. Pierwotnie powieść wyszła w roku 1987 nakładem szczecińskiego wydawnictwa „Glob”, w efemerycznej serii „Z Rekinem”. Wydawca zrobił wówczas krzywdę powieści, zdradzając węzłowe punkty intrygi w robiącym za blurba cytacie. Solaris nie popełnił już tego błędu i jako blurba (uwielbiam to słowo) zaserwował bardzo ostrożny, ogólnikowy opis fabuły. Co – tak swoją drogą – jest sporym osiągnięciem, bo fabuła „Nieśmiertelnego…” nie grzeszy rozbudowaną strukturą i odłowić z niej cokolwiek tak, żeby nie popsuć przyjemności z lektury, łatwe nie było. Jest tylko jeden kłopot – wbrew blurbowi planeta nazywa się Ox, nie zaś Oxa.
Powieść Jabłońskiego z całą pewnością może pochwalić się nietuzinkową, sprytną konstrukcją. Splata się na nią kilkanaście – głównie retrospekcyjnych – wątków, które bez wyraźnego rozgraniczenia biegną po kawałku jeden za drugim, stwarzając chwilami lekki chaos, ale mimo wszystko i budując dość skomplikowaną relację między trójką głównych bohaterów. Żeby było jeszcze bardziej oryginalnie, w książce praktycznie nie sposób uświadczyć… akcji. Bo co się dzieje w czasie teraźniejszym? Ano od pierwszej do praktycznie ostatniej strony główny bohater jedzie terenówką przez pustynię, próbując dotrzeć do stojącej gdzieś tam, w piaskach, rakiety. I już. To naprawdę wszystko. Reszta to wspominki, przemyślenia i retrospekcje, obejmujące m.in. przyczyny i przebieg lotu na Oxa. Właśnie dlatego zdradzenie jedynych dwóch ważnych dla intrygi elementów z miejsca podważyłoby sens sięgania po książkę. Bo tajemnica byłaby wyłożona kawa na ławę.
Lektura „Nieśmiertelnego…” jest szybka i umiarkowanie gładka, nie jest jednak wolna od przykrych wybojów. Wśród nich jest na przykład przefajnowanie w kwestii konstrukcji psychicznej głównego bohatera. Bo owszem, znamy jego przeżycia z dzieciństwa, znamy pomysłowość i determinację objawiane w kolejnych misjach, znamy też już nawet nie miłość, ile obsesję na punkcie dziewczyny, którą musi dzielić ze swoim wrogiem i zarazem przyjacielem z dawnych czasów, ale w pewnym momencie w całym tym psychologicznym kociołku zaczyna coś zgrzytać i podśmiardywać.
Już pal licho, że praktycznie wcale nie znamy motywacji przyjaciela – ba!, w sumie NIC o nim nie wiemy. Można też przymknąć oko na to, że dziewczyna, która mimo wszystko odgrywa ogromną rolę w intrydze, też jest opisana po łebkach. Ale to, że główny bohater jest tak hołubiony przez wiele postronnych osób, a kobiety tak łatwo się w nim zakochują, podczas gdy z kolejnych opisów coraz mocniej wychodzi na to, że jest zwykłym chamem, prostakiem i gburem, przełknąć już trudno. Autor nie podrzucił bodaj jednej sceny, która postawiłaby opisywaną postać w ciepłym, pozytywnym świetle. Zamiast tego ciągle jest bohaterstwo, opryskliwość, wewnętrzne cierpienia i – wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi, a także sążnistym elaboratom – emocjonalna pustka. Bo to, co odczuwa bohater wobec ukochanej, trudno nazwać miłością. To raczej zaborcza pasja, w której nie ma ani kapki miejsca na romantyzm i faktyczne uczucie. A takiemu bohaterowi można co najwyżej współczuć lub z wypiekami śledzić jego losy, natomiast lubić go i identyfikować się z nim – już niekoniecznie.
„Nieśmiertelnego…” można więc swobodnie przeczytać, ale nie ma się co łudzić, że jest to jakieś szczególnie wybitne dzieło, które zaczepi się na dłużej w głowie.
koniec
7 grudnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zupa szrekowa smakuje lepiej
Joanna Kapica-Curzytek

27 V 2019

Naszym światem rządzą rzeczy nieważkie i niematerialne: marka i logo. To klucz do wielkich pieniędzy i władzy. „Kod kapitalizmu” analizuje mechanizmy ekonomiczne, społeczne i kulturowe z tym związane.

więcej »

Nowe życie po drugiej stronie Wisły
Marcin Mroziuk

26 V 2019

W „Tropicielach” z zapartym tchem możemy śledzić przygody gimnazjalistów próbujących rozwikłać zagadkę wiążącą się z wydarzeniami sprzed kilkudziesięciu lat. Intrygująca fabuła doprawiona odrobiną humoru i uczuciowości sprawia, że powieść Małgorzaty Karoliny Piekarskiej powinna przypaść do gustu nie tylko rówieśnikom bohaterów.

więcej »

Smoki wiecznie żywe
Beatrycze Nowicka

25 V 2019

Coś dla czytelników, którym smoków nigdy dość, czyli „Dragoneza” - tematyczna antologia poświęcona tym mitologicznym istotom. Można zajrzeć, bo przynajmniej kilka ciekawych tekstów znalazło się w zaprezentowanej dwudziestce.

więcej »

Polecamy

Dwadzieścia sroczych ogonów

Na rubieżach rzeczywistości:

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Szczurza dieta
— Jarosław Loretz

Esensja czyta: Czerwiec 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Agnieszka Szady

Tegoż autora

Bracula
— Jarosław Loretz

Polska atomem liźnięta
— Jarosław Loretz

Nocne podsysanie
— Jarosław Loretz

A mówili zakochaj się…
— Jarosław Loretz

Na kole podbiegunowym pasożyty znów żrą ludzi
— Jarosław Loretz

Warszawski spleen
— Jarosław Loretz

Archeologiczne wykopki
— Jarosław Loretz

Z kufy do Offa
— Jarosław Loretz

Galaktyczni seniorzy – postrach gwiazd
— Jarosław Loretz

Szczurza dieta
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.